czwartek, 3 lutego 2011

Grzech nie jest chorobą, a zło to nie pech

Kiedy Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Onetu przypomniał, jak to jeszcze przed smoleńską katastrofą, Bronisław Komorowski przez swoją małość, dziecięcą złośliwość i tępą małostkowość wysłał na ostateczną śmierć między innymi Grażynę Gęsicką i Aleksandrę Natalii Świat, jak się można było spodziewać, System podniósł wrzawę jak najbardziej adekwatną do siły owej refleksji. Mam wręcz wrażenie, że choć już oczywiście wcześniej oczywiście Kaczyński był traktowany przez mainstream jak najczarniejsza zaraza, poziom ataku po tej wypowiedzi podniósł się raptownie i już tylko pędzi w górę.
I, jak mówię, reakcja ta, choć naturalnie boli, wcale nie dziwi. Nie ma bowiem nic gorszego jak zaapelować złu do sumienia. A więc, mówiąc krótko, dotknąć tego zła palcem, a później tym palcem je przebić. A to właśnie zrobił Kaczyński. Przebił zło swoim palcem i ukazał mechanizm.
Mogło się jednocześnie wydawać, że z naszej strony słowa Jarosława Kaczyńskiego o moralnej odpowiedzialności Komorowskiego zostaną przyjęte ze zrozumieniem. W końcu, kto jak kto, ale my świetnie wiemy, że zło to nie złudzenie, nie przypadek, ani też nie żart. Zło to grzech i występek i nic go nie jest w stanie wymazać poza właśnie owym pełnym pokory przyznaniem – że zło to grzech i występek. A zatem, jeśli przez nasze zaniedbanie, nasze lenistwo, głupotę, czy nienawiść uruchomimy proces, na którego końcu jest już tylko nieszczęście, nie ma takiej możliwości, żebyśmy mogli wznieść oczy ku niebu i zawołać: „A to pech!” Pech bowiem to tylko pech, i nasze dobre chęci, czy nawet przenikliwość, nie mają tu nic do rzeczy. Dziś jednak stoimy nie wobec pecha, lecz wobec zła, które rodzi wyłącznie zło. I często o wiele szybciej i o wiele bardziej niespodziewanie, niż można było wcześniej sądzić. Gdyby Bronisław Komorowski miał albo rozum, albo sumienie – wiedziałby o czym jest mowa.
A więc sądziłem i ja, że jeśli ktoś przyjdzie do nas i przedstawi krytykę tego co Jarosław Kaczyński powiedział o małostkowości marszałka Komorowskiego, twierdząc na przykład, że w końcu nie jesteśmy w stanie oceniać świata na zasadzie co by było gdyby, i w dodatku jeszcze formułować na tej podstawie moralnych ocen, to będzie to ktoś albo skrajnie naiwny, lub nieuczciwy, ewentualnie sam grzeszny jak sto diabłów. W końcu jest oczywiste, że Kaczyński, wspominając o tamtym niskim geście Komorowskiego, nie spekulował co by było gdyby – bo tego nie wiemy i wiedzieć już nie jesteśmy w stanie – nie czynił kalkulacji, a zaledwie stwierdził fakt. Że gdyby Komorowski nie był człowiekiem złym i gnuśnym, zarówno Grazyna Gęsicka i Aleksandra Natalii Świat by żyły. Nie powiedział ani słowa więcej ponad to, że gdyby nie jego grzech, one by zapewne żyły. I to wydawało się takie oczywiste.
Dziś czytam rozmowę, jaką Wirtualna Polska przeprowadziła z Zuzanną Kurtyka, wdową po zamordowanym w Smoleńsku prezesie IPN. I otóż w pewnym momencie, zapytana o wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego w sprawie zbrodniczej małostkowości Bronisława Komorowskiego, pani Kurtyka mówi tak:
"Faktycznie, jest w tych słowach dużo przesady. Dlatego, że w ten sposób można by zweryfikować los każdej osoby, która znalazła się tamtego dnia w tupolewie. Gdybym na przykład ciężko zachorowała, to mój mąż by nie poleciał. Pewnego fatum czasem nie da się odwrócić i trzeba się z nim pogodzić.
A ja sobie pomyślałem, że skoro Zuzanna Kurtyka – osoba tak przecież doświadczona, a przez to nieskończenie od nas mądrzejsza – nie dostrzegła różnicy między złym losem, a dotknięciem zła, co mają powiedzieć inni? Co mają wiedzieć ci, co w ogóle nie wiedzą nic? Lub wiedzą, tylko że sami są tym złem przeżarci tak, że już tylko brną. Czego można się spodziewać po nich? W tej sytuacji, przy całym szacunku dla wszystkich tych, którym szacunek się należy, piszę te słowa i pragnę powtórzyć raz jeszcze.
Grzech nie jest pechowym zbiegiem okoliczności i też nie jest chorobą. A jeśli Bronisław Komorowski jest chory, to zdecydowanie ani na czarne serce, ani na szarą duszę, ani na brudne sumienie.

47 komentarzy:

  1. Tym razem spotkał mnie zaszczyt inaugurować dyskusję.
    No tak żyjemy w świecie nie tylko ludzi małych i zdeprawowanych, także totalnego chaosu i bałaganu, oraz relatywizacji i pomieszania podstawowych pojęć, przez to wiele osób nie chce nawrócić się, ani uznać to, co jest złem i grzechem, nawet nie koniecznie ich.
    Uporczywie trwa w błędzie, więcej takie osoby usiłują wmawia innym, że mają tylko odmienne poglądy i przekonania.
    Natomiast ten, kto tak lub podobnie, jak J.Kaczyński, czy Toyah i wielu innych prawych i sprawiedliwych ludzi. Ukazuje ich "małość", prostactwo, czy brak koniecznej prawości, dojrzałości i odpowiedzialności. A tym bardziej skutki i następstwa, takiej nagannej postawy, czyli bezmyślnego albo świadomego i cynicznego zachowania i działania.
    Staje się nie ich oponentem, przeciwnikiem, lecz największym adwersarzem (wrogiem). Wówczas dopiero ujawniają się zwykle w całej okazałości ich niskie instynkty, oraz nie poglądy i przekonani, lecz rzeczywiste intencje i potworne (diabelskie)zamiary.
    Dziękuję za kolejny wielce wymowny, potrzebny, refleksyjny i ubogacający tekst - pozdrawiam Ciebie serdecznie i całą rodzinę.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Zibik
    Cieszę się, że uważasz to za zaszczyt. No i miło mi, że doceniasz te refleksje. Jedno i drugie tym bardziej, że ostatnio masz tu słabą konkurencję.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Toyah
    wybacz Toyah'u nie zawsze mogę komentować w ciągu dnia,
    treści jak zwykle tak ważkie, że nie mogę ich zbywać jednym słowem,
    ale wieczorem lub nocą się "odezwę"...

    tymczasem pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. @toyah

    No, ale tu coś miłego dla Ciebie:

    http://seawolf.salon24.pl/275315,szalony-starzec-w-akcji

    Pozdrowienia,

    OdpowiedzUsuń
  5. Toyahu moją intencją nie jest absolutnie z kimkolwiek na forum u Ciebie rywalizować, ani "konkurować". Staram się przede wszystkim uważnie czytać wybrane teksty (wpisy) i ewentualnie wspierać Twoje i innych szlachetne wysiłki i starania. Zapewne czynione przede wszystkim wobec tych, którzy nie zawsze podzielają Twoje, czy ich poglądy i przekonania lub tych, co ograniczają się, do czytania.
    W dyskusjach prywatnych, czy na forach w necie dostrzegam jedną znamienną rzecz. Wielu autorów tekstów, także interlokutorów (dyskutantów) uważa, że to, co dzieje się w RP - w mediach, czy tzw. sferze publicznej jest batalią, wojną polsko-polską.
    A wg. mnie jest to konfrontacja J. Kaczyńskiego i tych ludzi, co stanowczo, konsekwentnie opowiadają się za dobrem wspólnym (dobrostanem ogółu)tj. prawdą, wolnością, praworządnością, sprawiedliwością, solidarnością etc., z tymi co nie tylko kłamią (manipulują, dezinformują) i uporczywie trwają w błędzie, lecz jednocześnie świadomie, perfidnie i cynicznie grzeszą, a nawet w bardzo różny sposób deprawują, gorszą i mordują innych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Toyahu,

    to zło, o którym piszesz ma zawsze zapach siarki. A tego wielu nie przyjmuje do wiadomości. Odrzuca a priori. I o to chodzi. To nie fatum. Gdyby nie zło, nie byłoby tej strasznej soboty.
    A propos Twojego tekstu o ludziach z kosą, myślisz,że rzeczywiście możemy być optymistami?

    OdpowiedzUsuń
  7. Toyahu drogi!

    Od wczoraj chodzę otępiały po tekście o nowej historyjce systemu jaką spreparowała na kanwie rozmowy telefonicznej braci Kaczyńskich tamtego strasznego poranka.
    Co tu komentować?
    Może znów wczuć się w rolę zaangażowanej Jadwigi z Braniewa:

    Panie redaktorze, historia o braciach którą zaczął opowiadać mój przedmówca jest znakomita. Czemu pan mu przerwał? Czyżby pisowska cenzura w Szkle Kontaktowym? Przecież ta historia ma ręce i nogi! Człowiek, który ma na rękach krew 96 osób oskarża naszego prezydenta, że przez niego zginęły 3 osoby! Skandal! Polecam państwu najnowszy numer tygodnika [(...)-ustawa o kryptoreklamie] Tam bez ogródek powiedziano co należy zrobić z Kaczorem!

    Nie mogę, no nie mogę...


    Wierzcie mi, kochani, Jadwiga z Braniewa istnieje w tysięcznych mutacjach i posiada to samo obywatelstwo co my.

    A z kompletnie innej beczki:
    Toyahu, jak widzi Ci się nowy projekt Łażącego Łazarza czyli NowyEkran.pl? I czy nie zamierzasz czasem coś tam popełnić?

    OdpowiedzUsuń
  8. @Traube
    Rzeczywiście, to bardzo dobra wiadomość. Seawolf to jedna z tych osób w Salonie, której mi bardzo brakuje. Jeśli on to czyta, to go serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Zibik
    Bardzo Ci dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Kozik
    Fajna ta strona. Tyle że moim zdaniem zbyt przeładowana. A więc nie do opanowania. Nie sądzę, żeby on w tym układzie mógł zdobyć tylu czytelników, ilu by chciał.
    I oczywiście że bym mógł tam publikować. Ale nie dostałem propozycji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Toyahu, to pozwól, że odbiegnę od tematu.

    Nie dostałeś propozycji? No to już mi ręki opadli. W jednym z wywiadów zapowiadających powstanie Ekranu ŁŁ wymieniał Cię jako jednego z najwybitniejszych blogerów. Więc nie sądzę, żeby o Tobie nie pomyślał... A skoro pomyślał i nie wysłał? To która część bardzo niezależnej sceny wyraziła veto? Korwinowcy czy Patrioci? A może sowińcy?

    To i ja sobie zostanę tutaj z Tobą, Freemanem milczącym od trzech miesięcy i z kilkoma jeszcze nieudacznikami, których serdecznie pozdrawiam i kłaniam się nisko.

    Zresztą też nie dostałem "kodu autoryzacyjnego" do Ekranu ;]

    OdpowiedzUsuń
  12. "Grzech nie jest pechowym zbiegiem okoliczności i też nie jest chorobą. A jeśli BK jest chory, to zdecydowanie ani na czarne serce, ani na szarą duszę, ani na brudne sumienie."


    Złote słowa to są, Toyahu.



    Ps. Pozwoliłem sobie na cytat z Ciebie u FYMa, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu.




    Pozdr.
    -------------------
    GW nie kupuję.
    TVN nie oglądam.
    TOK FM nie słucham.
    Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję

    OdpowiedzUsuń
  13. @Przemo
    Pewnie że nie mam. Dobrze że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Toyah

    Do tego wcale nie czarno-szaro-brudnego zastępu pilcho-czubaszko-kutzów, dokładam bez cienia wątpliwości od dawna zasłużonego na tym samym co oni poletku Tomasza Jastruna.

    Starał się onegdaj Jastrun w Rzepie, występując anonimowo niczym bloger, ale z czasem rozpoznano w środowisku kim jest felietonista podpisany jako "Smecz".

    Dziś smaruje te same wysublimowane i jadem podlane frazy w tygodniku "Newsweek".
    W noworocznym numerze pochylił się nad namiestnikowym zaproszeniem byłego namiestnika - generała Jaruzelskiego do Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Uniósł brew i wycedził:
    "jak po hałaśliwej rocznicy stanu wojennego zamilczeć, że generała J. nie nobilituje prezydent Komorowski...".
    Komorowski swoim zaproszeniem nie nobilituje generała? O cóż tu chodzi? Do czego Smecz zmierza tą zajawką?
    Czytajmy dalej: "nobilitują [Jaruzelskiego] ci, którzy używają go do politycznych nienawiści, też wobec urzędującego prezydenta".

    I wszystko jasne. Jaruzelskiego nobilitują jego wrogowie. Wiadomo, który z nich najbardziej: Jarosław Kaczyński. Jego nienawiść nobilituje tych, których nienawidzi. Jak zwykle zatem winni wszystkiego są faszyści z PiS. Nawet zaproszenie Jaruzelskiego do Rady to tylko i wyłącznie ich sprawka.
    Bo jakie miał wyjście Komorowski? Jak mógł Ślepowrona nie zaprosić?Przecież Jaruzelskiego kaczyści wyjątkowo "nobilitują", zwłaszcza co roku 13 grudnia.
    Słusznie zatem postąpił Komorowski, że generała przyjął i wysłuchał.

    W kolejce czeka Urban. Byłego rzecznika zwolennicy PiS i sam Jarosław szczególnie nie lubią, czytaj: szczególnie nobilitują.

    Orwell na całego...

    OdpowiedzUsuń
  15. @kazef
    Jaki tam Orwell? Orwell to pikuś. Ja bym raczej obstawiał Krótki Kurs... czy jak to się nazywało.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Toyah

    Krótki Kurs... mówisz? Chyba by się zgadzało. Smecz wyraźnie czerpie natchnienie z Wielkiego Językoznawcy. Zmienia znaczenie słów, odwraca sensy, układa górotwory...ech...przepraszam, słowotwory.

    I na tym poprzestanę, bo sobie Smecz pomyśli, że mnie jego pisanie rajcuje.
    Mnie zaś zawsze bardziej ciekawiły w wojnie polsko-bolszewickiej szarże polskiej kawalerii pod wodzą braci Dąmbrowskich niż działania szwadronów Budionnego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Toyah

    Będąc bardzo małym chłopcem, tak sobie umyśliłem, że jak się rozbije jakiś samolot to ja tam polecę po różnego rodzaju liczniczki. Doprawdy nie wiem co to za przedziwna myśl się zrodziła w mojej głowie, ale pamiętam ją dobrze. Jako małe dziecko kompletnie nie brałem po uwagę kontekstu Tragedii i ofiar. Ważny był liczniczek.

    Teraz sobie tak pomyślałem oglądając fragmenty "filmu" co to ostatnio "przeciekł". Patrzyłem na tych ryskich - oni tam właśnie przyszli po te liczniczki.

    To jakaś padaka jest! Oni wszyscy się zachowują jak 5-latki, jedni szukają liczniczków łażąc po szczątkach Poległych, drudzy na złość blokują głosowania.
    A premier kopie po łydkach, ale tylko tych którzy mu nie oddadzą!

    OdpowiedzUsuń
  19. @Toyah

    No pewnie!

    Pozwolę sobie wkleić tu coś nie w temacie.
    Trzeba się pomału szykować na 10 kwietnia.
    Oni się już przygotowują, czerpiąc ze sprawdzonych wzorców.

    Piotr Lisiewicz w ostatniej "Gazecie Polskiej":

    Był rok 1948, gdy we Wrocławiu odbywał się Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju, na którym sowiecki pisarz Aleksander Fadiejew wygłosił słynne przemówienie o szakalach piszących na maszynie i hienach władających piórem, czyli pisarzach antykomunistach. Przybyły na Kongres Pablo Picasso nasmarował na serwetce w restauracji przy hotelu „Monopol” na Świdnickiej gołębia. Ów roznosiciel zarazków, skądinąd agresywny wobec innych ptaków, został symbolem pokoju.
    Po festiwalu z 1957 r. w Moskwie wypuszczenie tysięcy gołębi skończyło się ekologiczną katastrofą – mnożąca się gigantyczna populacja pokryła swoimi odchodami pół miasta, w tym pomniki bolszewickich bohaterów. „Komunistyczny gołąb pokoju ma na swoich szponach krew” – pisał w 1968 r., po rozjechaniu czołgami Pragi, Juliusz Sakowski, emigracyjny publicysta.
    Motyw gołąbka pojawia się w piosenkach polskiego undergroundu. Zespół The Gits grający muzykę oi! śpiewa w piosence „Czyste jak polska wódka”: „Strzelać kazali z PZPR-u do robotników, swych bohaterów, a w maju puszczali gołąbki pokoju – mieli s (...) syny poczucie humoru”.
    Ogłoszono właśnie, że w Smoleńsku 10 kwietnia kagiebowcy razem ze swoimi polskimi poplecznikami zamierzają wypuścić w powietrze 96 gołębi, co zostanie pokazane jako dowód polsko-rosyjskiego pojednania.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam!

    Ja znowu w temacie z poprzedniej notki. Teoria "morderczego telefonu" nabiera kolorów za sprawą... Korwina:
    http://ponurywtorek.nowyekran.pl/post/1074,korwin-mikke-to-kaczynski-wysadzil-tupolewa.

    OdpowiedzUsuń
  21. Na poprawę nastroju, w ten zgniły piątkowy poranek donoszę, że w programie Morozowskiego, jako dyskutanta zobaczyłem Marcina Wolskiego. I zgorzkniały wymoczek nawet mu nie przerywał.
    No a potem niezawodna Beata Kempa dała w kropce ostry wycisk divie MO. Aż przyjemnie było patrzeć.

    =================

    Co do złego losu... Coś takiego nie istnieje. Są tylko świadome albo nieświadome działania ludzkie.
    Czasami mówi się o kimś - to jest osoba toksyczna.
    A to dlatego, że w jej otoczeniu wszyscy są zdenerwowani i zawsze wszystko źle idzie.
    Mam pewność, że grupa Tuska i Komorowskiego to właśnie toksyczne środowisko.
    Czego się nie dotkną, to wszystko spaprają.
    Świadomie i nieświadomie.

    A dodatkowo, każdy który do nich dołącza, to się tą toksycznością zaraża.
    Chociażby ten biedny Mężydło.

    OdpowiedzUsuń
  22. @kazef
    Niestety, o ile się nie mylę, to nie kagiebowcy, tylko jak zwykle pożyteczni idioci. W tym wypadku jakiś nasz hodowca. Nawet go pokazali w telewizorze.

    OdpowiedzUsuń
  23. @jazgdyni
    Mam wrażenie że Wolski dostał tam stałą fuchę, bo go już wcześniej tam widziałem. Niestety, wyglądało na to, że oni mu zaproponowali konwencję kabaretu. I on ją przyjął.

    OdpowiedzUsuń
  24. @jazgdyni
    Co do Kępy - ona jest niezrównana. To fakt.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Toyah

    Uzupełnienie do Twojego świetnego tekstu o wkręcaniu Jarosława w winę za katastrofę smoleńską i uruchamianiu tzw. szeptanki.

    Do pilcha i szkła kontaktowego dołączył korwin-mikke.
    Uwaga: tekst korwina jest dla ludzi o dobrym zdrowiu:
    http://ponurywtorek.nowyekran.pl/post/1074,korwin-mikke-to-kaczynski-wysadzil-tupolewa

    Uwazam, że korwin tym razem nie przegiął z ironią, jak twierdzą niektórzy. Celowo podbija atak na Kaczyńskiego, wzmacnia oczekiwanie na wybuch "bomby" o rozmowie braci. Jego "przejaskrawienie" ma być wyjaśnione publikacją "prawdziwej" rozmowy.
    Korwina i NC! nie czytam od dawna. Jeśli ktoś jeszcze to robi, to czas przestac to kupować. Korwin pisze jak ruski agent.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Kazef
    Przypomnę to co napisał LEMMING. Jeśli oni opublikują zapis tej rozmowy, przyznają że podsłuchiwali prezydenta. A wtedy będą mieli większy kłopot niż my. Bo jeśli tam będą jakieś kompromitujące szczegóły, nikt im nie uwierzy. Natomiast kwestia podsłuchiwania jak najbardziej pozostanie.

    OdpowiedzUsuń
  27. @kazef

    Korwinowi już od pewnego czasu kompletnie odbiło.

    Ten, kiedyś konkretny i do bólu logiczny facet przeistoczył się w postać kabaretową.
    Trzeba być geniuszem by zgłębić jego pokrętne wywody.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Toyah

    Spostrzeżenie LEMMINGa bardzo trafne. Ale za dużo się wokół tego dzieje. Widać, że coś szykują. A z kłopotem, o którym piszesz zostanie garstka ludzi. Większośc kupi to, co wymyślą. Obym się mylił.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Toyah

    Toyahu ja czytam i pod większością tego co piszesz Ty i Szanowni Komentatorzy się podpisuję (to niezbyt odkrywcze pisać tylko: racja, zgadzam się). Wciąż też wiele się Tutaj dowiaduję i za to dzięki. Wilka również czytam, a poza tym niewiele więcej. Pojawiło się u Ciebie kilku nowych, ciekawie piszących Komentatorów jak raven59 i z tego się cieszę.

    Dziękuję, że poruszyłeś ten temat: zło, grzech - czy coś innego. Że nie tylko opisujesz tę Rzeczywistość widzialną, tę od ,,szkiełka i oka" (nie mylić ze ,,Szkłem"), ale idziesz Wgłąb. Zresztą Oni mijają się już nawet z tą Widzialną, te ich "fakty" są tak grubymi nićmi szyte, że zdumiewam się nad Tymi, którzy wciąż tego nie widzą. Ja zamiast pisać wolę Nas wszystkich polecać: Panie strzeż nas, błogosław, dopomagaj. Tak jest lepiej. Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  30. Coraz częściej padają tu ważkie słowa o wartości syntezy. Trzeba zaś zważyć, że jakoś-tam analizować potrafi każdy głupi. Tymczasem zdolność syntezy jest już rzadka.

    Nie ma [dla zła] nic gorszego jak zaapelować złu do sumienia

    Nawiązując do żargonu informatycznego, człowiek nie może odinstalować sumienia inaczej jak przez swoją systemową śmierć. Może je jednak wyłączyć (odkliknąć), albo podłączyć do systemowego filtra, że przy pewnych aplikacjach sumienie działa, przy innych nie działa, albo działa wręcz odwrotnie.
    Współistnienie ludzi polega na zaufaniu prawdziwości podwójnego założenia, iż:

    (1) każdy człowiek jest naszym bliźnim, a w kontakcie z nami,
    (2) jego sumienie pracuje bez przerwy, choć niejako w tle (tj. skromnie).

    Proszę przy okazji zauważyć, że podobne zaufanie obstawia u ofiary każdy złoczyńca, jednocześnie fałszywie deklarujący je od siebie.

    No więc mamy taką sytuację, że u kogoś następuje kolizja terminów: jeśli stawi się tutaj, to tam nie zdąży. Lecz „tam” ma się odbyć coś niebłahego, w istocie mocno związanego, wręcz wynikowego wobec powinności posiadanych „tutaj”. Dlatego prośba o technicznie możliwe przełożenie terminu tego „tutaj” została złożona w powyższym zaufaniu.

    Jak wiemy, prośba ta spotkała się z odmową, której uzasadnienie polega na hipokryzji. Dlatego już absolutnie wszystko wiemy o zaoferowaniu przez drugą stronę elementów powyższego zaufania. W obszarze zagadek pozostało tylko pytanie, czy, odmawiając, ta druga strona pomyślała: „niech was szlag!”

    A teraz się obrusza. Lecz, czy aby już kliknął w krateczkę "włącz sumienie", czy nadal polega na NASZYM zaufaniu: żądając, a swego nie dając.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Toyah

    Toyahu, dziś w Ekranie wyczytałam, że można dostać te kody rejestracyjne. Nie wiem, nie próbowałam, może Ty zobaczysz?

    http://kody-zaproszenia.nowyekran.pl/post/1023,zapraszamy-do-pobierania-kodow-rejestracyjnych

    Bo dobrze byłoby, gdyby Wielu mogło Cię czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  32. @Gemma
    bardzo dziękuję za miłe słowa...., jestem lekko zażenowany,
    komentować zacząłem od niedawna, ale Toyah'a i Wasze komentarze czytam mniej więcej od roku, najpierw na S24 a teraz tutaj.
    Ale dopiero teraz odważyłem się podzielić z Wami moimi wrażeniami.
    W tym ciężkim czasie ten "dialog" pomaga mi systematyzować moje dotychczasowe przemyślenia a i kontakt z Wami po prostu mnie ubogaca...,

    @Wszyscy
    Grzech nie choroba, zło nie pech.

    Wszystko to jest materiał na długi komentarz, tak w skrócie:
    Cała ta obecna sytuacja, ogrom zła otaczający nas, panoszący się wszędzie,
    wymaga jasnego i głośnego protestu i działania ludzi, którzy zło dostrzegają, nie można siedzieć cicho i tylko zamykać się w swoim świecie z dala od tego szamba...

    Grzech trzeba piętnować choć nie do nas należy wymierzanie kary, ale trzeba go piętnować i mieć nadzieję że w ten sposób uda się uratować od niego tych, którzy są zagubieni..,
    Zło jest też w każdym z nas i z tym złem musimy musimy się borykać "dostrzegając źdźbło w oku innych" mamy szansę by "zobaczyć belkę we własnym oku".
    Sami musimy często patrzeć w lustro i odpowiadać sobie na pytanie:
    A jaki ja jestem,
    w czym jestem lepszy od innych,
    czy rzeczywiście lepszy,
    czy nienawidzę,
    dlaczego,
    co powinienem zrobić by wyzbyć się nienawiści,
    czy sam nie jestem taki jak oni,

    patrz w lustro,
    patrz w lustro,
    patrz w lustro!

    Jeżeli to możesz robić to nie jest źle,
    ale
    patrz...


    PS. mam trochę kodów rejestracyjnych "na" Ekran,
    jeżeli ktoś życzy podeślę - proszę o maila

    OdpowiedzUsuń
  33. @Gemma
    Jestem pewien że jeśli ktoś chce mnie czytać, to znajdzie mnie i tu.

    OdpowiedzUsuń
  34. @raven59
    Owszem istnienie, a nawet rozprzestrzenianie się i powszechne tolerowanie, czy akceptowanie zła, a tym bardziej sprawowanie władzy w państwie, przez ludzi co najmniej podejrzanych lub ewidentnie skompromitowanych i uwikłanych w sieci "Systemu."
    Wymaga właściwej postawy i zachowania przede wszystkim, od ludzi wybitnych, światłych, odważnych, prawych i sprawiedliwych, lecz będących obecnie na czele z mężem stanu J.Kaczyńskim w opozycji.
    Jednak mam wątpliwości, czy tylko oni mogą skutecznie eliminować, czy ograniczać istniejące zło, czy ukazywać innym coraz bardziej nasilające się zagrożenia.
    Sugerowane protesty, a nawet rzetelna samoocena i stosowne działanie tych, którzy zło dostrzegają, piętnują i ukazują innym np: tak, jak Toyah i jego sprzymierzeńcy wg. mnie nie powstrzyma, tej fali zła. Potrzebna chyba jest powszechna świadomość, że może być nie inaczej, lecz zdecydowanie lepiej.
    Dlatego proponuję wszystkim naprawdę zainteresowanym losem naszej ukochanej Ojczyzny. Zamiast patrzenia w lustro, czy emigracji, bądź obojętności wobec "tego szamba", częściej obcować z TYM, który jest Wszechmocny i Sprawiedliwy.
    Warto również zamiast bezmyślnie trwonić dany nam czas, poświęcić trochę więcej czasu na Słowo Boże, czy inną wartościową lekturę. Dobrze jest komunikować się, także integrować tj. możliwie często spotykać i rozmawiać z wybranymi osobami, aby wzajemnie ubogacać się i razem ustalać np:, jak nie ulegać pokusom, złudzeniu, czy beznadziei i skutecznie przeciwstawiać się, tej fali zła. A być może nawet ustalać plany, cele, priorytety i strategie wspólnego działania.
    Pozdrawiam wszystkich zatroskanych o los naszej Ojczyzny.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Toyahu!

    Chcę Cię podtrzymać w rezerwie wobec Ekranu. Ładny graficznie ale - jak napisałeś - ogromnie zatłoczony. Mam wrażenie bałaganu- może z czasem uporządkują ten bigos.
    Tu jest super! Jak się nie za dużo komentuje, to jeszcze lepiej ;-)
    Duża Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  36. @Yo
    A dlaczego, kiedy się mniej komentuje, to jeszcze lepiej? Czy to znaczy, że kiedy tu już nikt nie będzie komentował, to będzie najlepiej?

    OdpowiedzUsuń
  37. @Toyah

    Ja w ogóle nie przewiduję takiej sytuacji, żeby nikt nie komentował. Tutaj się to nie zdarzy.
    Ciekawe, że na Twoim blogu komentarze składają się na mądrą, bogatą w treści i wieści rozmowę. To coś więcej niż komentowanie. I Ty to moderujesz. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Zibik
    w tym wszystkim co piszesz masz rację,
    ja chciałem zwrócić uwagę na to, że krytykując tamtą stronę, nie możemy zapominać o tym jacy sami jesteśmy,
    jakie sami mamy wady, czy nie jesteśmy zbyt wygodni, czy zbyt często nie stajemy się obojętni wobec tego co nas otacza...,
    do tego jest potrzebne lustro aby wejrzeć w siebie, jacy jesteśmy...
    "stworzeni na podobieństwo Boga" ale grzeszni i to jest droga do Słowa. Tego najważniejszego Słowa, do poszukiwania w sobie tej Boskiej natury i doskonałości.
    Patrzenie w siebie to modlitwa..., musimy się dużo modlić:
    Mt, 7,7-11
    "7 Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.
    8 Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
    9 Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień?
    10 Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża?
    11 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą."

    Pisząc o protestowaniu nawet nie specjalnie myślałem - czy nawet nie tylko - o protestowaniu "na ulicach", ja myślę że równie ważne, czy nawet ważniejsze, jest codzienne nie zgadzanie się na zło, reagowanie na nie, na kłamstwa, potwarze, a więc grzechu piętnowanie.
    Konieczna jest codzienna, powszechna praca od podstaw, rozmowa z każdym, nawet tymi którzy są nam wrodzy. Ale reakcja musi być odpowiednio dobrana, na właściwym poziomie. Nie możemy się upodabniać do nich.
    Mt 5,37
    "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie15. A co nadto jest, od Złego pochodzi."
    Bł. Ksiądz Jerzy Popiełuszko oddał życie za słowa: "Zło dobrem zwyciężaj".
    Pamiętajmy o tym... i prośmy Go o wspomożenie.


    Jest jeszcze jedna rzecz, o której mnie jako katolikowi jest bardzo ciężko mówić...,
    Tu, teraz, w Polsce najbardziej mi brakuje Ś.P. Stefana Kardynała Wyszyńskiego, który w twardych stalinowskich czasach powiedział twardo: "non possumus"...

    Jakże Go brakuje!...
    Tu, teraz, w Polsce, w Kościele...

    OdpowiedzUsuń
  39. @raven59
    Dziękuję za odniesienie się, do mojego wpisu i bardziej precyzyjne ukazanie własnych intencji.
    Jednak rzecz chyba w tym, kto bardziej zbliża się, do prawdy, dotyka istoty problemu, czy wskazuje - co robić?..., a nie - kto ma rację.
    To oczywiste, że nikt z nas nie jest bez winy, ani doskonały. Jednak chyba warto zauważyć i uznać, że na świecie, także w RP bilans ofiar, czy wyrządzanych krzywd nie był, ani nie jest zrównoważony. Powiem więcej staje się zatrważająco groźny, bolesny i dotkliwy, dla ludzi prostych, prawych i sprawiedliwych.
    A to dlatego, że nadrzędnym celem zbyt wielu ludzi nie jest prawda, ani być - racje moralne, lecz posiadanie tj. dobrobyt i względny spokój.
    Za posiadanie coraz więcej mamony i rzeczy tzw. dóbr materialnych, a szczególnie władzy (dominacji) nad innymi są gotowi zapłacić każdą cenę, a nawet sprzeniewierzyć się Bogu i oddać duszę diabłu. Takich wokół nas jest coraz więcej!!!
    Dlatego JPII wołał: " Nie lękajcie się". Jednak wielu z nas nadal boi się, lęka i nie chce wiedzieć, że historia dzieje się każdego dnia. Ani to, że ze swoich postaw i zachowań, także dokonań i zaniedbań zostaniemy rozliczeni absolutnie wszyscy, przez Boga i przyszłe - nie hipotetyczne, ale już żyjące pokolenia Polaków.
    Co robić?... przede wszystkim starać się naśladować i urzeczywistniać człowieczeństwo Chrystusa, także wg. mnie podobnie, jak Toyah i inni stara się zmieniać świadomość, a nawet mentalność tych, co zostali najbardziej oszukani i skrzywdzeni.
    Owszem takich autorytetów, jak śp. Stefan Wyszyński, czy śp.JPII, także śp. bł.Jerzy, czy śp. Jarosław Kaczyński i wielu innych już nie ma wśród nas, lecz oni wszyscy pozostają w naszej duszy, sercu, czy pamięci i to jest bezcenne, zbawienne, a najbardziej groźne, także niedostępne i niezniszczalne, dla ludzi "Systemu."
    Pozdrawiam Ciebie i życzę dalszych sukcesów edytorskich - Zbigniew

    OdpowiedzUsuń
  40. @raven59
    Komentarzy edytować się nie da. Trzeba by było usunąć całość. Chyba nie warto. I Jarosław i tym bardziej Lech wiedzą, że to zwykła ludzka pomyłka. Zdarza się.

    OdpowiedzUsuń
  41. @toyah
    o tym myślałem aby usunąć i zamieścić ponownie.
    Ale oczywiście masz rację.

    OdpowiedzUsuń
  42. @Zibik
    Masz rację,
    piszesz "...a świecie, także w RP bilans ofiar, czy wyrządzanych krzywd nie był, ani nie jest zrównoważony. Powiem więcej staje się zatrważająco groźny, bolesny i dotkliwy, dla ludzi prostych, prawych i sprawiedliwych...".

    Źli ludzie muszą pamiętać, że w naszej wierze istnieje pojęcie "wojny sprawiedliwej" i czasem musi być ona realizowana, kiedy cierpliwość ludzi się kończy...

    Sądzę, że słowa "nie lękajcie się" mogą być usprawiedliwieniem również dla "wojny sprawiedliwej", aby móc rozliczyć ludzi zaprzedanych złu również tu na ziemi, przez ludzi tu - teraz żyjących.

    OdpowiedzUsuń
  43. @raven59 i Zibik
    Wojna sprawiedliwa jak najbardziej. W końcu, jak sama wskazuje, ona jest sprawiedliwa. A więc i prawa. Co do cierpliwości natomiast, ja byłbym za tym, żeby ona się jednak nie kończyła. Tyle że nie w stosunku do serc skamieniałych.

    OdpowiedzUsuń
  44. @toyah i raven
    Słowa " nie lękajcie się" mogą być różnie rozumiane, lecz wg. mnie są przede wszystkim wyrazem, że JPII był w pełni świadomy, co nas - ludzi prawych i pobożnych najbardziej nurtuje i dręczy.
    Lęk, strach, obawa przenika życie każdego z nas, zwykle oznacza "zacieśnienie" i powoduje swoiste ograniczenie, bo wyzwala poczucie bezradności, a nawet skłonność uległości, ustępstwa, czy obojętności wobec złoczyńców i ich zła.
    Cierpliwość, a nawet kompromis, wyrozumiałość, czy słuszny gniew w wielu sytuacjach życiowych są pożądane, użyteczne, a nieraz konieczne, lecz jest jeszcze inna cnota, która pozwala sprawdzić się w sytuacjach trudnych, czy chwilach ekstremalnych. Pojawia się nie u wszystkich, a nazywa się opanowanie.
    Natomiast sprawą nadrzędną w obecnej sytuacji chyba nie jest wojna, ani agresja, nawet słuszna, czy "prawa i sprawiedliwa", bądź konfrontacja, czy rywalizacja, lecz pomoc bliźnim, także obrona słabszych, oszukiwanych i krzywdzonych.
    Tylko ten, kto ma władzę w państwie demokratycznym i praworządnym jest uprawniony sądzić i rozliczać winnych. A co zrobić, kiedy ludzie stanowiący struktury władzy są cyniczni, podli, nikczemni, skompromitowani, zdeprawowani etc. i uporczywie błądzą lub nadużywają władzy np: wobec prawej opozycji?.....
    Szczęść Boże!

    OdpowiedzUsuń
  45. @Zibik
    Zgoda - opanowanie.

    "...Tylko ten, kto ma władzę w państwie demokratycznym i praworządnym jest uprawniony sądzić i rozliczać winnych. A co zrobić, kiedy ludzie stanowiący struktury władzy są cyniczni, podli, nikczemni, skompromitowani, zdeprawowani etc. i uporczywie błądzą lub nadużywają władzy np: wobec prawej opozycji?....."

    No właśnie co zrobić? To jest dobre pytanie!

    Szczęść Boże!

    OdpowiedzUsuń