środa, 27 maja 2020

O głupocie, której nawet koronawirus nie dał rady


        Jestem pewien, że przynajmniej bardziej uważni Czytelnicy pamiętają zdanie, którym zamknąłem swoje wczorajsze refleksje na temat oczywistego już chyba dla wszystkich obłędu, jakie w ostatnich tygodniach ogarnął najbardziej hardcorową antypisowską opozycję. Na wszelki wypadek przypomnę:
A ja sobie tak siedzę tu, piszę ten króciutki tekst i myślę sobie, że to dopiero będzie figiel, jeśli Senat jednak zaklepie sejmową uchwałę, plotki na temat powrotu Kidawy okażą się tylko plotkami, marszałek Witek ogłosi termin wyborów, a Państwowa Komisja Wyborcza przedstawi oficjalny, nowy wzór formularza do zbierania podpisów na kandydata Trzaskowskiego i wtedy już im naprawdę pozostaną tylko te maseczki Stonogi”.
      Pisząc o ewentualnym nowym wzorze formularza, jaki Państwowa Komisja Wyborcza może przedstawić choćby po to, by w ten sposób skutecznie zweryfikować termin w jakim sztab kandydata Trzaskowskiego zbierał podpisy popierające jego kandydaturę w nadchodzących nieubłaganie prezydenckich wyborach, mimo dość żartobliwego tonu, byłem jak najbardziej poważny. Widząc bowiem z jak bezczelnym poczuciem bezkarności poseł Sławomir Nitras prowadzi akcję zbierania owych podpisów zanim w ogóle wybory zostały oficjalnie ogłoszone, i zanim, co więcej, udział Rafała Trzaskowskiego w wyborach został oficjalnie potwierdzony, pomyślałem sobie, że zmiana wzoru owych kart byłaby posunięciem nie tylko zrozumiałym, co wręcz oczywistym. Kiedy natomiast wspomniałem o owym „figlu” jakim niewątpliwie musiałoby się nam wszystkim w tym momencie przedstawić to posunięcie, wyobrażałem sobie bardzo wyraźnie nadzwyczaj ponurą sytuację, w jakiej dosłownie z dnia na dzień znalazłaby się nie tylko cała prezydencka kampania Platformy Obywatelskiej, ale cały ów nieszczęsny projekt. 
       I oto, proszę sobie wyobrazić, nie minął nawet dzień, jak na czołówkach medialnych doniesień pojawiła się informacja, że Platforma Obywatelska po raz kolejny wycofuje się z wyborów i żąda przeniesienia ich na jesień. Dla odpowiedniego wzmocnienia owej informacji, najpierw głos zabrał marszałek Grodzki w pośredni, choć wystarczająco jasny sposób sugerując, że partia rezygnuje z dalszego zbierania podpisów pod kandydaturą na kandydata, Rafała Trzaskowskiego, po nim wypowiedział się sam prezydent Poznania, rzucając w stronę zaprzyjaźnionych miast hasło solidarnego bojkotu czerwcowego terminu, w którym tym razem nie chodziło już o zagrożenie koronawirusem, ale matury, w których spokojnym przebiegu politycy szkolnej młodzieży nie powinni przeszkadzać, no i wreszcie na samym końcu odezwał się mój ostatnio ulubiony redaktor Klarenbach z TVP Info i zupełnie otwartym tekstem powtórzył moją tezę, tyle że zamiast słowa „figiel” użył podobnego, czyli „jaja”. A ja sobie pomyślałem, że skoro tak, to znaczy, że już wszyscy wiedzą, co się już za chwilę stanie, a mianowicie wycofanie kandydatury Trzaskowskiego, albo ponownie na rzecz Kidawy, albo – co moim zdaniem, bardziej prawdopodobne – wielkiej i powszechnej awantury, w trakcie której wybory się oczywiście odbędą, tyle że bez udziału Platformy, a ta w powszechnym zamieszaniu zakończy w ten sposób swoją dwudziestoletnią przygodę z polityką.
       Ktoś zapyta, jak to się stało, że oni się doprowadzili do takiego upadku, a ja powiem zupełnie szczerze, że na to pewnej odpowiedzi nie mam. Wiem na przykład – i dawałem temu swego czasu wyraz na tym blogu – dlaczego System dopuścił do ich podwójnej przegranej w roku 2015. Oni bowiem w pewnym momencie osiągnęli taki poziom zepsucia, że wspomniany System uznał, że zamiast ich trzymać przez jeszcze kolejne cztery lata, znacznie bezpieczniej będzie zaryzykować, dopuścić do władzy Prawo i Sprawiedliwość, a następnie spróbować Kaczyńskiego udobruchać i wycisnąć z niego, ile się da. Tym razem, ja absolutnie nie widzę tu  jakiegokolwiek planu. Nie potrafię sobie bowiem wyobrazić, jakie jawne czy ukryte interesy mogą stać za tym, by tak zwanej „totalnej opozycji” pozbyć się ostatecznie i na dobre ze sceny. Światowe media są postawione na baczność, Komisja Europejska z niemal wszystkimi europejskimi instytucjami podobnie, wszelkie możliwe autorytety mają rozpisane kwestie na najbliższe miesiące, a tu tymczasem ma zostać ogłoszony koniec owego przedstawienia? Żeby co? Kukiz z Czarzastym założyli nowy liberalny projekt, który za trzy i pół roku odzyska Sejm? Mowy nie ma.
        A zatem, jak mówię, odpowiedzi nie mam, mimo to jednak spróbuję coś tu w tym temacie zaproponować. Otóż, jak pewnie wszyscy pamiętamy, wielokrotnie się tu wspólnie zastanawialiśmy, jak to tak naprawdę z nimi jest: czy oni są cwani, czy głupi? Czasy się zmieniały, podobnie też nasze w tej sprawie podejrzenia, a ja sobie myślę, że chyba po raz pierwszy od roku 1990 mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wreszcie pojawiła się polityczna siła, która doprowadziła się do upadku nie przez tragiczny brak sprytu, czy działanie obcych sił, ale przez czystą niczym nieskażoną głupotę. Uważam, że tu Platforma Obywatelska i to wszystko co tam pozostało po odejściu najpierw Tuska, a następnie Schetyny, okazała się jeszcze gorsza od niesławnej Ligi Polskich Rodzin z Romanem Giertychem na czele, że już nie wspomnę o biednym, świętej pamięci Lepperze. Oni oczywiście mieli pewne ciężkie deficyty, niemniej można znaleźć wiele momentów w ich działalności, kiedy wydawało się, że oni jednak kalkulują. Tu o jakiejkolwiek kalkulacji mowy być nie może. Tu nawet nie ma mowy o zwykłych odruchach. Czasem mam wrażenie, że niezależnie od tego, czy przed sobą postawimy Borysa Budkę, Radka Sikorskiego, czy samego Leszka Balcerowicza z Moniką Olejnik i zrzucimy im na łby worki z najwyższej jakości koronawirusem, jedyne co oni zrobią, by się ratować, to zacisną zęby i starannie zakryją je maseczkami ze wspomnianym ledwie co wczoraj napisem „Jebać PiS” i tak już zostaną.



     

9 komentarzy:

  1. No, o jaką stawkę idzie gra, skoro nasza ulubiona opozycja woli ginąć niż przegrać? A może nawet niż wygrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @SilentiumUniversi
      A to już jest osobny temat. Ile oni rzucili na stół?

      Usuń
  2. @toyah
    Mam wrażenie, że uczestniczymy w jakimś teatrze absurdu, w którym aktorzy-politycy największej partii opozycyjnej ścigają się w konkurencji, kto jest głupszy i bardziej groteskowy:
    Budka wyskakujący jak pacynka z jednym tekstem: wszystko jest niezgodne z konstytucją
    nadpobudliwy Nitras, który zachowuje się tak, jakby chciał komuś przywalić (mam przeczucie, że to się w końcu wydarzy)
    marszałek Grodzki, który uwierzył w swoją wszechmoc i w to, że w sierpniu może zostać prezydentem.
    Zastanawiam się, czy ci, którzy ich zaprogramowali, wzięli pod uwagę ich naturalne deficyty, czy też degrengolada postępuje na skutek jakiejś stymulacji.

    Nie przestaje mnie zadziwiać, że te dziwadła nie przeszkadzają ok. 25% wyborców (tych podobno myślących).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ginewra

      Mnie się wydaje, że to jest natarcie na znacznie szerszym froncie.

      Wyobraźmy sobie, ze 6 sierpnia nie będzie nowo-wybranego prezydenta. Już mamy sygnały (padgatowkę), że Grodzki wystąpi z uroszczeniami o władzę prezydencką. Wtedy automatycznie konieczne będzie blokujące zgłoszenie się marsz. Witek, że sama może (oczywiście pod warunkiem, że marsz. Witek dożyje!).
      To spowoduje ostry spór, który z marszałków "może" i przez to, który wchodzi w miejsce prezydenta: Witek, czy Grodzki.

      Na to nałoży się automatycznie konieczna w tej sytuacji obstrukcja b. prezydenta Dudy, bo jednak (Łętowska może udawać, że tego nie wie) Konstytucja odróżnia pojęcia mandatu prezydenta i urzędowania prezydenta w tym przynajmniej sensie, że po ustaniu mandatu urząd prezydenta trzeba komuś zdać. Konstytucja wyraźnie wymaga czynności zdawczo-odbiorczej, w której zdającym musi być uprzedni prezydent.

      Po Smoleńsku nie było osoby zdającej urzędowanie, ale teraz będzie w osobie A. Dudy. Rzecz w tym, że on będzie zablokowany w kryteriach wyboru KOMU zda urzędowanie, bo takiej sytuacji Konstytucja naprawdę nie przewiduje wbrew temu, co taka Łętowska sobie mówi.

      W tej sytuacji, która można umownie a obrazowo określić jako walkę o insygnia władzy, znaczenia nabiorą postawy, prawie na pewno rozbieżne, funkcjonariuszy pałacu prezydenckiego i organów umownie określanych jako siłowe. Nie da się uniknąć aktów przemocy!

      To jest łatwo przewidywalny zarys burdelu, do jakiego opozycja prowadzi Polskę. Ale po co?

      Po to, że oczywiście na trybunach pojawią się arbitrzy zewnętrzni rozsądzający, kto ma objąć najwyższą władzę w Polsce. Moim zdaniem arbitrem na pewno obwoła się Komisja Europejska (de facto Niemcy) i w ten sposób jej biurokracja (tj. niemiecka) uzyska precedens uprawnień wkraczania w suwerenność państwową państw członkowskich (tych drugiej prędkości).

      Oczywiście gwarant polskiej suwerenności będzie musiał czymś Rosji zapłacić, ale co to za koszt przy takim zysku?
      Targowica jako taka oczywiście g. dostanie. Najwyżej jakieś pojedyncze synekury poniżej tuskowych. Natomiast elektorat opozycji dostanie właśnie g. Kto bowiem będzie się wypłacał takim durniom, gdy trzeba zacząć eksploatację. Do tego potrzebne są kadry kolonizatora. Miejscowym kadrom wystarczą ochłapy.

      Tak to zapewne będzie wyglądać. Jedynym ratunkiem jest wybór prezydenta zanim skończy się kadencja A.Dudy. Kto to lekceważy jest durniem. Kto się zaś godzi na prezydencki wakat jest zdrajcą Polski.

      Usuń
    2. @Ginewra
      Moim zdaniem tych, którym oni nie przeszkadzają jest znacznie więcej. Te 25 procent to prawdziwi fani. Ja znam pewna panią - osobę oczytaną, ciekawą świata, naprawdę miłego rozmówcę - która uważa, że Budka to fantastyczny gość.

      Usuń
    3. @orjan
      Otóż ja dziś słyszałem objaśnienie owej logiki usprawiedliwiającej przekazanie Urzędu w ręce Grodzkiego. Otóż jest tak, że wedle Konstytucji Marszałek Senatu przejmuje obowiązki Prezydenta gdy Marszałek Sejmu tego zrobić nie może. I oni uznali, że ponieważ Konstytucja nie mówi, że Marszałek Sejmu może przejąć obowiązki w wypadku upływu kadencji i nie odbycia się wyborów, to znaczy, że on tego zrobić nie może. Mówi natomiast, że Marszałek Senatu owszem, może, kiedy tamten nie może. Proste? Proste.

      Usuń
    4. @toyah

      Ta "logika usprawiedliwiająca" ma poziom tej logiki ze znanego dowcipu, że kto w domu ma akwarium, ten nie jest pedałem.

      Łętowska w swoim wywodzie odcięła się od tego, że po pierwsze Konstytucja musiałaby wyraźnie przewidywać uprawnienie zastąpienia NIEWYBRANEGO prezydenta. Skoro bowiem nie istnieje ten, kto miałby być zastąpiony, to logicznie nie może istnieć jego zastępca.

      Łętowska w tym momencie ukrywa, że proponuje Grodzkiego jako oczywistego uzurpatora, a nie jako zastępcę! Jej cała etyka myśli prawniczej ciąży ku panatadeuszowemu "kto wygra w polu wygra i w sądzie". Obojętnie CZYM, tj. jaką bronią wygra.

      Tak więc, ani marsz. Witek, ani marsz. Grodzki nie będą mieć uprawnienia konstytucyjnego. Z tym, że Grodzki nie będzie miał jeszcze bardziej. Rzecz bowiem w tym, że - porównując - jego uzurpacja wymaga warunku dodatkowego, że marsz. Witek "nie może". W tym sensie uprawnienie Grodzkiego mogłoby być wywiedzione wyłącznie jako pochodne uprawnienia marsz. Witek, tj. drugie w kolejności po uprawnieniu marsz. Witek.

      W tym momencie, nasza nieoceniona Łętowska "niemoc" marsz. Witek ustala w trybie interpretacji Konstytucji nadając znaczenie, że marsz. Sejmu nie ma uprawnienia móc, czy nie móc, co jest oczywistym intelektualnym przekrętem prawniczym. W konstytucji chodzi bowiem o niemoc tkwiącą nie w Konstytucji, lecz osobiście w marszałku Sejmu jako w konkretnym, ŻYJĄCYM człowieku w konkretnej JEGO sytuacji: "ma uprawnienie, ale nie może go wykonać".

      Z Konstytucji wynika więc, że aby Grodzki w ogóle miał swoje uprawnienie, to najpierw uprawnienie musiałaby mieć marsz. Witek z tym, że - tu warunek dodatkowy dla Grodzkiego - nie mogłaby go osobiście wykonać.
      Łętowska konstruuje więc uprawnienie Grodzkiego omijając uprawnienie marsz. Witek. Ciekawe, ilu studentów wypuściła z podobnymi zdolnościami prawotwórczymi. Może tu jest rozwiązanie zagadki stanu polskiego środowiska prawniczego.

      Prawda leży jednak w tym, że Konstytucja nie przewiduje uprawnienia ani dla marsz. Witek, ani i tym bardziej (c.b.d.u.) dla Grodzkiego. Dlatego cały prawny plan zastępstwa niewybranego prezydenta polega na prawie rympału. Do niczego więcej opozycja i jej naukawcy nie są zdolni i z tym ustaleniem wracamy, drogi toyahu, do Twojego felietonu powyżej.

      ==========
      PS dla nieobeznanych: rympał w języku złodziei znaczy tyle co włamanie polegające na wyważeniu drzwi.

      Usuń
  3. Moim zdaniem sprawa dotyczy całego uniwersum znanego nam pod nazwą "IIIRP". Ten większy system, który zawiaduje ruchami globalnymi machnął ręką na ten etap w naszej historii i wyłączył wszelkie wspomaganie. Opozycja została pozostawiona samej sobie i oni przez to powariowali widząc, że to co robią sami z siebie wywołuje tylko śmiech. Niektórzy jak Sikorski czy Wałęsa przeszli na tryb agresji, Schetyna cwaniak usunął się w cień wiedząc że ktoś to musi później zebrać jak kurz opadnie. Nie sądzę żeby wrócili do opcji z Kidawą-Błońską, raczej będą robić chaos i rozdzierać szaty do końca. A PiS robi swoje zabierając im kolejne wysokie stanowiska. Walka z pandemią na tle reszty świata wygląda bardzo dobrze a teraz UE podała że Polska dostanie bardzo duże wsparcie finansowe. Pamiętajmy też, że w demokracji kluczowa jest wysoka frekwencja, jakieś ciśnienie musi być by ludzie poszli do urn pomimo obawy przed COVID-19. To wariactwo trzeba przetrzymać i tyle.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.