wtorek, 5 września 2017

Siedem kawałków na lepszy tydzień

Informował już o tym Gabriel, a ja muszę tę smutną informację potwierdzić, że faktycznie pewne narastające od pewnego czasu kłopoty na rynku spowodowały dość poważny kryzys sprzedażowy w samym wydawnictwie. Nie muszę chyba wspominać, że owe problemy dotykają i nas tu osobiście, co w połączeniu z różnymi nieoczekiwanymi, a często bardzo finansowo wyczerpującymi zawirowaniami tu na miejscu, spowodowało, że zmuszony jestem prosić stałych czytelników tego bloga o doraźne – mam nadzieję, że jednorazowe – wsparcie dla tego bloga. Ponieważ mamy już za sobą podobne, tyle że na znacznie większą skalę, doświadczenie, mam nadzieję, że zwłaszcza ci, którzy są tu od zawsze, znają drogę. Zapewniam, że sytuacja jest nad wyraz poważna. Jeśli potrzebne będą bardziej szczegółowe informacje, bardzo proszę o kontakt na adres toyah@toyah.pl. Bardzo dziękuję.
Tymczasem może poczytajmy sobie kolejny zestaw moich kawałków, które od pewnego czasu w każdą środę ukazują się w „Polsce Niepodległej”. Już jutro kolejny numer, a u nas to, co przez jeden jeszcze dzień można znaleźć w kioskach. Tematy, jak widzimy, się krzyzują, ale taki czas, prawda? Zachęcam.




Jak się dowiadujemy, robiący interesy również w Polsce, francuski kanał telewizyjny Canal+, podpisał dwuletnią umowę na dystrybucję filmu niejakiego Przemysława Wojcieszka, zatytułowanego po angielsku „Knives Out”. Gest właścicieli Canal+ jest o tyle przede wszystkim ważny, że gdyby nie on, na rozpowszechnianie filmu Wojcieszka,który jest, jak to mówi młodzież „tani i do bani”, pieniedzy nie wyłożyłby nikt i ów wybitny artysta byłby nadal zmuszony go wyświetlać, jak dotychczas, na fasadzie siedziby Prawa i Sprawiedliwości na Nowogrodzkiej w Warszawie. Drugim powodem, dla którego są dziś w Polsce osoby, którym poczucie wdzięczości dla Francji definiuje sens życia, to sam film Wojcieszka, opowiadający, mówiąc bardzo krótko, o grupie polskich patriotów, którzy wrzeszcząć „Niech żyje Breivik”, dokonują rytualnego mordu na swojej ukraińskiej koleżance, by w ten sposób zademonstrować swoją nieskończoną miłość do Polski.
Jeśli ktoś myśli, że to jest jakiś żart, zapewniam, że nie. Trzymamy się wyłącznie faktów. Obłęd istnieje i ma się dobrze.

***

Gdy chodzi o film „Knives Out”, mamy informacje jeszcze ciekawsze. Otóż, jak opowiada sam Wojcieszek, los jego pomysłu polegającego na tym, by nakręcić pierwszy polski film pokazujący prawdę o „dobrej zmianie” był bardzo niepewny do czasu, gdy ową produkcją zainteresowali się organizatorzy berlińskiego festiwalu filmowego Berlinale, który, wciąż wedle słów Wojcieszka, „od lat słynie z politycznego zaangażowania i prezentowania filmów, które zajmują wyraźne stanowisko w ważnych dla współczesnego świata sprawach”. Posłuchajmy może jeszcze samego Wojcieszka: „W obecnej sytuacji politycznej w Polsce tylko wsparcie ze strony dużego zagranicznego festiwalu filmowego gwarantuje mnie i temu filmowi nietykalność. Zrobiliśmy film będący w totalnej opozycji do tych quasi-faszystowskich pomysłów na kino propagowanych przez obecną władzę. Psujemy humor faszystom. Czy może być coś bardziej zajebistego”. Najwyraźniej każdy dzień upewnia nas w przekonaniu, że jedyne, na co „totalna opozycja” może dziś liczyć, to wsparcie ze strony „zagranicznych festiwali”. Zwłaszcza gdy słowo „festiwal” potraktujemy sciśle symbolicznie.

***

Jak to się robi na poziomie walki politycznej realizowanej już bezpośrednio, pokazał nam znany nam aż nazbyt dobrze Borys Budka. Ów dziwny człowiek, kiedy już zostawił w spokoju wypoczywających na plaży we Władysławowie Bogu ducha winnych ludzi, przebrał się normalnie w krawat i garnitur, a następnie skontaktował się z przedstawicielem niemieckiego dziennika „Die Zeit” w Polsce i oświadczył co następuje: „Unia Europejska musi postawić Polsce ultimatum, pokazać bezwzględność, ale jednocześnie dać do zrozumienia, że nie jest ona skierowana przeciwko Polakom, tylko przeciwko rządowi”. My tu oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że Borys Budka to człowiek tak szczególny, że wśród starszych Polaków pojawiło się wręcz podejrzenie, że to jest wnuk Władysława Gomułki, jednak nie ulega najniejszej wątpliwości, że intelektualny wymiar powyższej wypowiedzi musiałaby zawstydzić nawet i wspomnianego Gomułkę. No bo powiedzmy sami, jak by się musiała Unia Europejska napiąć, by wykonać taki szpagat, gdzie wzięłaby za mordę polski rząd, oszczędzając przy tym wszystkich tych, co go popierają?

***

A to że popierają znów okazało się faktem, po tym jak CBOS ogosił, że poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości osiągnęło poziom 42 punktów procentowych. Tę zagadkę zresztą we wspomnianym wywiadzie dla „Die Zeit” Borys Budka również wyjaśnia, i to wyjaśnia na swoim zwykłym poziomie: „Przyczyną jest wyjątkowa propaganda, którą partia Jarosława Kaczyńskiego realizuje przy pomocy mediów narodowych”. I to jest coś naprawdę przerażającego. Wedle wszelkich danych, oglądalność TVP, wraz z jej „faszystowskim ramieniem” w postaci TVP Info, pod rządami Prawa i Sprawiedliwości, sięgnęła historycznego dnia, a naród niemal w całości przerzucił się na TVN24, a tu tymczasem okazuje się, że ten jad mimo to się sączy i wciąż zaraża. Aż strach pomyśleć, co to będzie gdy po śmierci Grzegorza Miecugowa „Szkło Kontaktowe” popadnie w jakiś poważniejszy kryzys i Michał Rachoń z Wojciechem Cejrowskim załatwią PiS-owi 50 procent poparcia.

***

A więc trzeba nam powtórzyć ową smutną informację, że Grzegorz Miecugow nie żyje i życząc mu, by Dobry Bóg, w Swojej nieskończonej mądrości, znalazł jakiś sposób na to, by dać mu zbawienie, nie mamy jednocześnie sposobu, by nie powiedzieć coś więcej. Otóż odszedł człowiek, który, czego wszyscy mamy pełną świadomość, najprawdopodobniej wymyślił, a z całą pewnością z niespotykaną skutecznością i do samego końca, realizował projekt pod nazwą „Szkło Kontaktowe”, a więc coś, co przez siedem dni w tygodniu przez minione 12 lat, a więc od czasu objęcia władzy przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Prawo i Sprawiedliwość, dbało wyłącznie o to, by Polska pozostawała rozdarta nienawiścią, jakiej cywilizowany świat nie widział i już pewnie nie zobaczy. To że dziś wciąż polskie rodziny pozostają skłócone w sprawie tak wydawałoby się trywialnej jak polityka, brat nie rozmawia z bratem , córka z ojcem, a mąż z żoną się nienawidzą, zawdzięczamy Grzegorzowi Miecugowowi. Pan Bóg w Swojej nieskończonej dobroci chyba jednak nie będzie miał łatwego zadania. Zwłaszcza gdy Miecugow, zgodnie ze swoim parokrotnie wyrażanym za życia przekonaniem, w chwili śmierci zamienił się w krzesło.

***

No ale może wystarczy tych smutnych przecież bardzo w gruncie rzeczy refleksji i czas nam wrocić do jakże zabawnej rzeczywistości. Jak wiemy, w sprawie sytuacji w Polsce zabrał ostatnio głos francuski prezydent Macron i ogłosił, że „Polska zasługuje na więcej”. Wbrew pozorom, nie chodziło mu o to, by powstał film wychwalający polskie zwycięstwa co najmniej tak samo jak film „Dunkierka” wychwala francuskie porażki, ale o to, by na czele polskiego rządu stanął Borys Budka. Na te słowa zareagowała sama Beata Szydło i poradziła Macronowi, by „zajął się sprawami swojego kraju, być może wtedy uda mu się osiągnąć takie same wyniki gospodarcze i taki sam poziom bezpieczeństwa swoich obywateli, jaki gwarantuje Polska. O przyszłości Europy nie będzie decydował prezydent Francji, ani żaden inny przywódca indywidualnie, tylko wszyscy członkowie wspólnoty”. Jak to się mówi? Pozamiatane? Popularny przesąd twierdzi, że o sukcesie mężczyzny decyduje sukces jego żony. Jeśli zatem jedynym sukcesem pani Macron było to, że swego czasu uwiodła najprzystojniejszego ze swoich uczniów, musimy przyznać, że ta miotła nabiera bardzo wyraźnych kształtów.

***

Ostatnio pewną karierę w mediach robi niejaki Tomasz Piątek, dziennikarz „Gazety Wyborczej”, który, jak należy sądzić, licząc na łatwy zarobek, opublikował książkę, w której zarzucił polskiemu ministrowi obrony Antoniemu Macierewiczowi, że jest członkiem rosyjskiej mafii. Niezależnie od tego, jak wygląda prawda, zachowanie Piątka tłumaczyć może tylko fakt, że przez wiele lat był on, co sam z dumą podkreśla, uzależniony od alkoholu i heroiny, a swoje miejsce w „Gazecie Wyborczej” odnalazł, gdy już wszystkie tego typu ośrodki uznały, że nie chcą mieć z nim nic wspólnego. My natomiast jak zawsze drążymy, jakaż to niezwykła kobieta stoi za sukcesem Piątka, i w tym momencie pokazuje się nam ktoś o nazwisku Hanna Gill-Piątek, a wraz z nią następująca kwestia: „Katarzyna Bratkowska trzy dni temu oświadczyła, że w Wigilię usunie ciążę. Nie wiem, czy Katarzyna Bratkowska jest w ciąży. Prawdopodobnie nie jest. Ale gdyby była, to podpowiem prosty wniosek: powinna w nią zajść z księdzem i usunąć na jakiejś poznańskiej plebanii, pod opiekuńczymi skrzydłami Kościoła i prokuratury. Niemniej jakoś nie mogę zrozumieć, że te otaczane troską Kościoła życie od blastuli do dziaduli nagle przestaje istnieć jako człowiek, jeśli powołał je do życia ksiądz. Drogie księże dzieci, bomba na was leci. A prokuratura nic nie wskóra. Jak maksymalną bezczelnością i hipokryzją wykazuje się Kościół, żeby gładko zaakceptować coś takiego. Ja bym od razu dzwoniła do Franciszka: halo, czy tu papież? Czy wie pan, że w Polsce aborcja w dziewiątym miesiącu jest legalna, pod warunkiem, że odbywa się w kościele?
Długie to było, przyznaję, ale uważam że warto. Nic tak jak tego typu wypowiedzi nie potwierdza ostatecznego końca tego, co złe.


Jak zawsze zachęcam wszystkich do zaglądania do naszej księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia również i moje książki.




5 komentarzy:

  1. @autor
    Czy naprawdę nie brakuje innych tematów, wydarzeń?
    Ile razy można pisać na ten sam temat?
    http://toyah1.blogspot.com/search?updated-max=2017-08-27T08:53:00%2B02:00&max-results=10

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzi Pan, w życiu rzeczy ważne trzeba powtarzać. Żeby być skutecznym. Na przykład dzieciom setki razy to samo przez kilka lat. Ale na niektóre i tak nie podziała...

      Usuń
    2. @wojciesz
      Powiedz mi proszę, w jaki sposób to, o czym ja piszę, stanowi Twój problem? Czy ja Cię zmuszam, żebyś tu przychodził, czy może ja Ci coś obiecałem i owej obietnicy nie spełniam, a może Ty mi płacisz za te teksty i za swoje pieniądze oczekujesz satysfakcji? Nie? To spieprzaj, dziadu.

      Usuń
  2. Z tą telewizyjną propagandą to nie ma żartów. W takim razie ja już tylko naprawdę nie wiem, jakim cudem Platforma Obywatelska nie zdobyła konstytucyjnej większości w 2011 roku. Tak z 70% chociaż powinna.

    OdpowiedzUsuń
  3. ...uzależniony od alkoholu i heroiny, a swoje miejsce w „Gazecie Wyborczej” odnalazł, gdy już wszystkie tego typu ośrodki uznały, że nie chcą mieć z nim nic wspólnego...

    To dobre ☺! GW jako ostatnia przystań dla alkoholików i narkomanów... no po prostu wspaniała wiesć.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.