poniedziałek, 4 września 2017

Czy ksiądz Boniecki to człowiek ciepły i miły?

Informował nas już o tym Gabriel, a ja muszę tę smutną informację potwierdzić, że faktycznie pewne narastające od pewnego czasu kłopoty na rynku spowodowały dość poważny kryzys sprzedażowy w samym wydawnictwie. Nie muszę chyba wspominać, że owe problemy dotykają i nas tu osobiście, co w połączeniu z różnymi nieoczekiwanymi, a często bardzo finansowo wyczerpującymi zawirowaniami tu na miejscu, spowodowało, że zmuszony jestem prosić stałych czytelników tego bloga o doraźne – mam nadzieję, że jednorazowe – wsparcie dla tego bloga. Ponieważ mamy już za sobą podobne, tyle że na znacznie większą skalę, doświadczenie, mam nadzieję, że zwłaszcza ci, którzy są tu od zawsze, znają drogę. Jeśli potrzebne będą bardziej szczegółowe informacje, bardzo proszę o kontakt na adres toyah@toyah.pl. Bardzo dziękuję. A tymczasem zapraszam do paru zupełnie nowych refleksji na tematy już bardziej ogólne.

Jak część z nas z pewnością zauważyła, po kilku latach słodkiej nieobecności, pojawił się w mediach ksiądz Adam Boniecki i, jak się należało spodziewać, swój powrót ogłosił w taki sposób, by wszyscy ci, co za nim tęsknili, dostali w jednej chwili to, czego im brakowało najbardziej plus jeszcze trochę. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że z prośbą o skomentowanie tego wszystkiego, co komentarza od księdza Bonieckiego wymagało, zgłosił się nie kto inny, jak telewizja TVN24, a więc ktoś, kto prawdopodobnie na temat misji Kościoła ma do powiedzenia jeszcze więcej, niż „Gazeta Wyborcza”, która z kolei w tej dziedzinie, jak wszystkim wiadomo, jest autorytetem najwyższym.
Rozmowa z księdzem Bonieckim jest bardzo długa i zahacza o wszelkie możliwe tematy, od Krzyża w Sejmie po marsze KOD-u, ja bym jednak chciał zwrócić uwagę na dwa fragmenty, pierwszy, związany z przyjacielskim gestem, jaki swego czasu ksiądz Boniecki wykonał w stosunku do satanisty Nergala, a drugi, dotyczący oceny Jarosława Kaczyńskiego, jako człowieka. Zapytany przez dziennkarkę stacji TVN24 o epizod z Nergalem, Boniecki odpowiada tak:
„Darł Biblię niejeden raz. Przynosili mu i on ją darł jak szalony. Ten numer programu się podobał widzom. Uważam i tak napisałem, że to chamstwo. Z Nergalem rozmawiałam w życiu raz, może 15 minut. Odkryłem wtedy, że jest człowiekiem rozsądnym, miłym, ciepłym. Nie darł się, jak to robi na scenie, nie przewracał oczami. Po prostu miły człowiek. Podarował mi swoją książkę. Przeczytałem. Nie są to ‘Księgi Pielgrzymstwa i Narodu Polskiego’, ale sporo można się o autorze dowiedzieć. Miałem wrażenie, że dla niego największą wartością jest sukces jego zespołu. Behemota. To jest dla niego najważniejsze. Warte każdej ceny. Zobaczył, że darcie Pisma Świętego ściąga mu publiczność, więc darł”.
Zanim przejdę do drugiej części, chciałbym zwrócić uwagę na jeden fragment zpowyższej wypowiedzi, kiedy to Ksiądz mówi o Nergalu, że to człowiek „rozsądny, miły i ciepły”. Proszę popatrzeć: widzi Nergal znanego katolickiego księdza i przychodzi mu do głowy pomysł, by zrobić sobie z nim zdjęcie i zamieścić je na Facebooku. Podchodzi więc do księdza, z miłym uśmiechem i bardzo grzecznie, przedstawia się i prosi o wspólną fotografię, prezentując mu jednocześnie swoją książkę z osobistą dedykacją. Czemu to robi, my oczywiście już wiemy, natomiast to co jest w tym najciekawsze, to nie intencje Nergala, lecz reakcja księdza Bonieckiego, który robi wszystko, o co Nergal go prosi i, jak widzimy, w przekonaniu, że to jest do czego zachęcał Jezus, do dziś jest ze swojej postawy bardzo zadowolony. Dlaczego? Bo przecież wiemy, że ten cały satanizm to zaledwie zwykły biznes, a najważniejsze i tak jest to, gdy człowiek jest „miły i ciepły”.
Tyle na temat Nergala. W dalszej części rozmowy pojawia się jednak element prawdziwie złowieszczy, w postaci Jarosława Kaczyńskiego, a więc, jak się domyślamy, kogoś kto najpewniej nie jest ani miły, ani ciepły, ani, tym bardziej, rozsądny, a co może jeszcze ważniejsze, kto w żaden sposób nie kieruje się kaprysami publiczności. Posłuchajmy jednak samego księdza Bonieckiego:„Myślę, że nie jest mu łatwo. Żyje w stanie wielkiego napięcia. Jego wybuch, kiedy w bardzo nieelegancki sposób obrażał parlamentarzystów, pokazał, że w nim jest jakieś straszne ciśnienie niechęci, wrogości, strachu. I już nawet nie chodzi o to, co mówił, bo człowiek różne rzeczy mówi w gniewie. Ale jeśli ten człowiek, w takim miejscu, w takim momencie, przestaje panować nad sobą… to jest niepokojące. Do jakiego stanu on się doprowadził! Już jedna iskra wystarczy, żeby spowodować wybuch. Człowiek, który jest spokojny, pewny swojej drogi, tak nie działa”.
A my już wiemy, jak działa człowiek, który jest spokojny, pewny swojej drogi, bo nauczył nas tego sam ksiądz Boniecki. Taki człowiek działa jak Nergal. No ale nie każdy tak potrafi. By tak postępować, trzeba mieć w sobie pewne ciepło.
Prowadzę ten blog już od niemal dziesięciu lat i przyznaję, że zdarzyło się parę razy, że pojawił się temat, wobec którego poczułem paraliżującą bezradność. I to, z czym do nas dzis zawitał ksiądz Boniecki jest dla mnie wyzwaniem nie lada. Gapię się w to, co już napisałem i nie mam pojęcia, jak z tego nieszczęścia wyjść. I oto czytam, jak ów dziwny ksiądz tłumaczy powody, dla których postanowił zapuścić brodę. Oddajmy mu głos po raz ostatni:
Ludzi, którzy się golą trzeba raczej zapytać: po co codziennie podejmują tę mordęgę, żeby się golić? Żeby zapuścić brodę, właściwie nic nie trzeba robić. Raz w miesiącu pani fryzjerka mi tę brodę podcina”.
A więc o to chodzi. Nie trzeba nic robić. Zero. Człowiek, siedzi, broda rośnie, raz na miesiąc fryzjerka ją przystrzyże i jest dobrze. Wprawdzie można by było zapytać, po co ją w ogóle podcinać, Czyż w końcu nie liczy się tak naprawdę jedynie ciepło i rozsądek? Rozsądek i ciepło? My jednak wiemy coś jeszcze, o czym w sposób oczywisty ksiądz Boniecki z prawdziwą radością zapomniał: gnuśność. A że człowiek wygląda jak wygląda? Co robić? W końcu nie wypada lekceważyć oczekiwań publiczności.

Wszystkich czytelników tego bloga z całego serca zachęcam do kupowania moich książek. Tu. To są dobre książki. Ani w Matrasie ani w Empiku na tego typu emocje liczyć nie ma co.

7 komentarzy:

  1. @rEmi
    Moje pytanie brzmiało: W jaki sposób darcie łacha jest bardziej knajackie od gniota? Nie widzę by Pan na to odpowiedział.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo to jest bardzo silne ciepełko. Dlatego tak dobrze je czuć. A jakie ciepło może emitować Kaczyński? 39 stopni jak ma gorączkę to pewnie wszystko na co go stać.

    OdpowiedzUsuń
  3. ...Już jedna iskra wystarczy, żeby spowodować wybuch...

    Widocznie ks. Boniecki nie zna powiedzenia o kropli, która potrafi przepełnić czarę. Elokwentny człowiek, jak widać, zawsze spróbuje wszystko przekabacić na swoją stronę. Nie zawsze jednak to się udaje.
    I jeszcze. Moja wyobraźnia podsuwa mi widok zarosniętego ks. Bonieckiego - brr. O ile u młodych ciemny zarost jest do przeżycia (chociaż też jest trochę niechlujny - w moim odczuciu), o tyle siwo zarosnięty starszy człowiek - to bardzo przykry obraz - niezależnie od idiotycznej mody, którą niestety starsi panowie ochoczo podchwycili. Widać ks. Boniecki musi być w kursie mody - po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  4. czy moda na te obrzydliwe brody nie koresponduje jakoś z inwazją islamu...? Noszą je nawet ci, którym zwyczajnie nie pasują.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wedlug mnie Boniecki w momencie gdy sie sfotografowal z Nergalem powinien zostac usuniety ze stanu kaplanskiego. Dla mnie ten czlowiek dawno sie juz wyrzekl chrzescijanstwa i Boga. Powinien dolaczyc to tego ex-jezuity Obirka i razem wystepowac w TVN. Moze Obirek tez juz zapuscil brode?

    OdpowiedzUsuń
  6. @autor
    Drogi Panie, nie lubię być dłużnikiem więc:
    Dlaczego napisałem, że gniot:
    Podaję dwa linki
    https://www.google.pl/search?q=historia+rodziny+ferrero&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&dcr=0&ei=PW-tWYfYJoTA6QT6tY_gCQ

    https://www.google.pl/search?q=history+ferrero+rocher&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&dcr=0&ei=am-tWZeqBaTa6ASgr4uICw

    Nie jest wielką sztuką poszperać w internecie, a dodatkowo, jak zna się obcy język, to można zabłysnąć jak chrząstka w salcesonie!
    Zaczął Pan zbiórkę, pańska sprawa. Ja z pewnością nie dam ani grosza, bo kilka miesięcy temu napisał Pan pewnemu komentatorowi, że powodzi się Panu dobrze z pisaniny.
    Jest wiele ludzi potrzebujących, którzy powinni otrzymać wsparcie.
    Nic mi do tego, że ludzie chcą kupować pańskie książki- jak im się nie chce, czy może nie umieją poruszać się po internecie, niech płacą!
    ps
    Mam nadzieję, że nie usunie pan komentarza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @remi
      Naprawdę nie da Pan mi ani grosza? Ojej! Jakie to straszne. A ja byłem przekonany, że kiedy już mi Pan powiedział, że moja książka to gniot, to więcej mnie Pan karać nie będzie. Błagam o litość. Bez Pana ja nie przeżyję kolejnego tygodnia.
      Swoją drogą, ciekawa jest ta Pańska nadzieja, że ja nie usunę Pańskiego komentarza. Oczywiście, ze go usunę, w swoim czasie, podobnie jak pozostałe. W końcu, po co mi one? Proszę się tylko nie pobeczeć.

      Usuń