niedziela, 1 listopada 2015

Czu wystarczy ten młotek, czy trzeba posłać po siekierę?

Miałem o tym pisać już wczoraj, ale jakoś nam zeszło na Warzechę i majtki, które mu przez pewien czas prała Anne Applebaum i uznałem, że to akurat jest coś, co czekać nie może. Tymczasem są sprawy naprawdę poważne, zwłaszcza gdy nasi przejmują władzę i dobrze by było dokonać pewnej inwentaryzacji.
Oto więc jeszcze przedwczoraj w telewizji, którą oglądam, a więc w TVN24, obejrzałem krótki reportaż, który mną wstrząsnął do tego stopnia, że do dziś nie potrafię się z tego otrząsnąć i to zdrętwienie pewnie długo jeszcze mnie nie puści. Proszę sobie wyobrazić, że gdzieś w okolicach Krasnystawu jakiś lokalny mądrala, dwudziestoletni Jacek, nie posiadając prawa jazdy, z wydanym sądownie zakazem prowadzenia pojazdów, wsiadł w auto marki Audi, które mu udostępniła jego ciocia, przekraczając dwukrotnie dozwoloną prędkość przejechał wracającego z wieczornej popijawy trzydziestoletniego Piotrka, kiedy ten umierał, kulturalnie po sobie posprzątał, odjechał, po chwili jeszcze wrócił, ukradł jeszcze żywemu mężczyźnie pieniądze i telefon komórkowy i ostatecznie zostawił go tam, by zdechł.
Jak informuje TVN24, właśnie zakończyła się rozprawa przeciwko owemu Jackowi, któremu sąd w Krasnystawie wlepił dwa lata w zawieszeniu. Właśnie tak – dwa lata w zawieszeniu.
Reportaż w TVN-ie trwał kilka dobrych minut, wypełniony był głównie migawkami, na których oglądaliśmy albo szarpiącą się z dziennikarzami ciocię Jacka, albo beczącą kuzynkę Piotrka, albo ewentualnie grób z tabliczką z napisem „Piotrek”, i ani przez moment nikt nie zechciał się zwrócić do prowadzącego sprawę prokuratora, czy zaczepić wydającego wyrok sędziego, albo chociaż popytać się miejscowych, i dowiedzieć się, o co tam tak naprawdę poszło.
Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory i z naszym serdecznym poparciem będzie wyciągać Polskę z ruiny. I nie oszukujmy się. To nie chodzi o te rozwalające się to tu i tam stare, opuszczone fabryki, czy śmierdzące kamienice. Tu nawet nie chodzi o to pieprzone pendolino, które nam wrzucili razem z tymi nieszczęsnymi galeriami handlowymi, żebyśmy nie mieli czasu narzekać. Prawdziwy syf jest zupełnie gdzie indziej i daję słowo, że aby po nim Polskę posprzątać trzeba będzie się znacznie bardziej postarać niż nawet przy budowie trzech milionów mieszkań.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam do księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie jest do kupienia moja najnowsza książka o miliarderach i o ich walce, by nie trafić na dziewiąty krąg.

2 komentarze: