niedziela, 8 listopada 2015

Katowice, czyli kto się nie boi gen. Ziętka

Jak już pisałem wczoraj, katowickie targi książki robią wrażenie czegoś absolutnie unikalnego. Jeśli organizatorom, a więc Muratorowi (przy okazji najgoręcej ich przepraszam za wczorajsze łączenie ich z Agorą, z którą, jak się okazuje oni nie maja nic wspólnego), uda się zachować to wszystko, czego jesteśmy świadkami tej jesieni, targi katowickie już w przyszłym roku będą najważniejszą tego typu imprezą w kraju. Tym większe jednak poczułem rozczarowanie, kiedy jeden z czytelników – zachwycony całością tak jak ja – zwrócił uwagę na to, że przed budynkiem Centrum Kongresowego, w którym targi się odbywają, wywieszone są dwie flagi: flaga Europy i flaga Śląska. Polskiej flagi brak.
Kiedy siedzimy tak dzień za dniem przy tym stoisku i co chwilę jest okazja do wymiany zdań z kolejnym czytelnikiem, pojawia się też szansa na rozmowę na najwyższym poziomie politycznej analizy. A skoro tak i w dodatku miejsce tych rozmów to Katowice i Śląsk, siłą rzeczy musi się pojawić kwestia planów, jakie mogą mieć do tego regionu tak zwane mocarstwa. I tu bywa naprawdę fascynująco. Proszę więc sobie wyobrazić, że dokładnie wczoraj, tuż po tym jak wróciłem do domu ze wspomnianego pięknego Centrum Kongresowego, zajrzałem na portal, który regularnie sprawdzam, a więc tvn24.pl, i tam na drugim miejscu od góry, znalazłem informację o tym, że „Katowice to miasto do wyburzenia”. Tekst jest wyjątkowo długi, wypełniony zdjęciami, na których widzimy to wszystko czym miasto kiedyś było, ale co już moim zdaniem na szczęście powoli umiera, a jego generalny wydźwięk jest akurat taki, że wszystko co tu było piękne, staje się historią. Katowicki dworzec z jego słynnymi kielichami, Pałac Ślubów, Rynek, a nawet właśnie stopniowo wyburzany gmach DOKP – to wszystko umiera. A z tym oczywiście Miasto.
Powiem zupełnie szczerze, że ja do końca nie rozumiem tej propagandy i nie wiem, jakie dokładnie emocje za nią stoją, a już z całą pewnością tych emocji zrozumieć nie jestem w stanie, natomiast wiem bardzo dobrze, że ja tę gadkę o kielichach i o Pałacu Ślubów słyszę już od dłuższego czasu. Katowice wreszcie po wielu latach czegoś, czego nie umiem nazwać inaczej jak totalnym syfem, zaczynają przypominać normalne europejskie miasto, gdy tymczasem niezidentyfikowana do końca grupa postanawia uprawiać propagandę pod tytułem „śmierć miasta z charakterem”. A mówiąc o „mieście z charakterem”, ma oczywiście na myśli charakter sygnowany nazwiskami Jerzy Ziętek i Edward Gierek.
I, jak można się domyślać, owa agenda nie wypadła sroce spod ogona. Tekst na portalu tvn24, w dodatku zamieszczony ni w pięć ni w dziesięć akurat dziś pod wspomnianymi wcześniej flagami Śląska i Unii Europejskiej, pozornie zupełnie bez żadnej okazji lejący łzy nad rozbieranym gmachem DOKP, to jest tekst w sposób oczywisty sponsorowany. Ja nie widzę żadnego innego powodu, dla którego coś takiego miałoby nagle znaleźć się w przestrzeni ogólnopolskiej bez żadnej szczególnej okazji, jak ten, że ktoś dał na to pieniądze. Nie wiem ani tego, kim są jego inicjatorzy, ani też, ile oni za to by on się tam znalazł zapłacili, podejrzewam jednak, że ich było na to stać. I że nie musieli na tę okazję brać kredytu z Deutsche Banku.

Targi mamy jeszcze dzisiaj. Przypominam: Centrum Kongresowe przy Rondzie (jak najbardziej imienia gen. Jerzego Ziętka), stoisko nr 23. Zapraszam wszystkich.

2 komentarze:

  1. Taka ciekawostka:
    http://www.naszdziennik.pl/mysl/54363,zresetowana-przeszlosc.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja o tym Bembenku kiedyś słyszałem, ale ten tekst jest bardzo ciekawy. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń