środa, 17 grudnia 2014

O tym jak Nergal stał się obciachem

Niejako wbrew swojej woli i zamierzeniom, przez cały wczorajszy dzień odbierałem kolejne wiadomości dotyczące mniej lub bardziej bezpośrednio zabójstwa, jakiego kilka dni temu w wiosce pod Białą Podlaską dokonało dwoje 18-latków. Czytałem wszystkie dochodzące do mnie komentarze i z jednej strony z przejmującym rozczarowaniem, a z drugiej, paradoksalnie, bez szczególnego zaskoczenia, musiałem stwierdzić, że zmowa na temat tego, co się tam stało jest tak ścisła, jak tylko sobie można wyobrazić. Ja zdaję sobie sprawę z tego, czym są dziś media głównego nurtu, więc tu niespodzianek nie było, to natomiast, że nawet w wydawałoby się znacznie bardziej wolnym Internecie królowała najbardziej płytka bezmyślność, stanowiło dla mnie pewną nowość. Przez cały dzień – a naprawdę starałem się być dość czujny – pomijając ten blog, nie znalazłem jednej refleksji, w której zwrócono by uwagę na fakt absolutnie podstawowy i wyłożony nam niemal na przysłowiowej patelni, że zbrodnia ta miała podłoże rytualne i wynikała bezpośrednio z praktyk satanistycznych. I to stanowi dla mnie coś zupełnie niebywałego. Ja rozumiem sytuację, kiedy zdarzenie nie wywołuje w nas wystarczająco silnych emocji, by się nim zainteresować bardziej dogłębnie, a z drugiej strony wiemy, że coś tam powiedzieć jednak wypada. Tu jednak odnoszę wrażenie, że poruszenie sprawą jest naprawdę duże i szczere, ale tym bardziej nie rozumiem, jak można w tej sytuacji nie zrobić czegoś absolutnie podstawowego, czyli zajrzeć do Internetu i sprawdzić, kim są bohaterowie tego nieszczęścia i w jakim środowisku funkcjonują? Przecież to jest tak oczywiste i tak jasne, a odpowiedź tak jednoznaczna i wyjątkowo prosta! Zarówno ta dziewczynka, jak i jej chłopak, podobnie jak ludzie będący ich facebookowymi znajomymi, ale też ich z kolei znajomi, to wszystko jest towarzystwo skupione wokół projektu znanego nam tu pod nazwą „Krainy Grzybów”, a który stanowi satanizm w wydaniu najczystszym. Wystarczy, że otworzymy dowolną stronę na wspomnianym Facebooku, stronę do której prowadzą tropy od profilu owej Zuzi M., by się przekonać, że tam nie ma nic poza tą śmiercią.
W pewnym momencie minionego dnia dowiedzieliśmy się, że zatrzymano dwoje studentów, znajomych Zuzi i jej chłopaka, którzy pomagali im zarówno w przygotowaniach do zabójstwa, jak i już po. Moje dziecko potrzebowało zaledwie paru minut, by znaleźć na Facebooku profile tej Lindy i Marcina. Wystarczyło jej parę minut, by się zorientować co do świata, w jakim oni żyli, a jest to świat przedstawiony w projekcie pod nazwą „Kraina Grzybów”. Jej wystarczyło zaledwie parę chwil, by zapoznać się z całym tym towarzystwem i dojść do wniosku, że zabójstwo, które tak wszyscy przeżywamy, to nie jest eksplozja jakichś wyjątkowych zaniedbań, błędów wychowawczych, czy niewydolności polskiej szkoły, ale najbardziej oczywiste opętanie. Naprawdę tu nie trzeba wiele: wystarczy poszukać trochę po Internecie.
Tymczasem to, z czym nas postanowiły zostawić media, to najzwyklejsze kłamstwo, w dodatku kłamstwo bardzo groźne, bo odwracające naszą uwagę od tego, co naprawdę groźne. Czym jest bowiem informacja, że to co się stało, to tak naprawdę ponura zagadka? Przychodzi dyrektor szkoły do której chodziła Zuzanna i mówi, że ona nie sprawiała najmniejszych problemów wychowawczych, tyle tylko że wagarowała. Podobnie zresztą ów Kamil. To był normalny, grzeczny chłopak, tyle że rzadko bywał w szkole i groziło mu niesklasyfikowanie. A ja znam osobiście nauczycielkę Zuzi i wiem, że to było dziecko absolutnie straszne! Wedle jej relacji, to był ktoś taki, z kim nikt z nas nie chciałby mieć do czynienia choćby przez chwilę. Kiedy ona mi o niej opowiadała, nie umiała znaleźć słów, by ją odpowiednio opisać i tylko powtarzała, że ona miała nad tymi, którzy znaleźli się w jej otoczeniu pełną władzę. I dlatego ją wyrzucano z jednej szkoły i nie miano odwagi, by ją przyjąć do innej. Zdecydował się ten biedny dyrektor i dziś musi opowiadać jakieś dyrdymały o tym, jak to on nie wiedział, z kim ma do czynienia.
No i pojawia się oczywiście niesławny Paweł Moczydłowski, który też albo o niczym nie ma pojęcia, albo zwyczajnie kłamie, jak nakręcony, i mówi nam o tym, jak to biedna Zuzia i jej chłopak, zostali odepchnięta przez rodziców i przez szkołę, i uznali że muszą coś zrobić na pokaz. Ja znam tego Moczydłowskiego dobrze i od wielu lat, ale on mnie zaskakuje za każdym razem. Tyle że znów powstaje pytanie, czemu nie znalazł się nikt, ani tam, ani tu, kto byłby w stanie nawet nie pomyśleć, ale zwyczajnie otworzyć oczy i się na chwilę skupić?
Pisałem o tym wczoraj, dziś tylko króciutko powtórzę: mamy problem. W Internecie, ale prawdopodobnie też w bardzo szerokich kręgach intelektualnie rozbudzonej młodzieży zapanowała moda na satanizm, i to nie satanizm, który kiedyś sprowadzał się do słuchania Marilyna Mansona i noszenia się na czarno, a dziś do obżerania się hamburgerami i słuchania zespołu Behemoth, ale satanizm sprowadzający się do kultywowania śmierci i chaosu, jako zjawiska artystycznego, ale też, konsekwentnie, budowania wokół tego autentycznej kultury. Zrozummy to wreszcie! Ci, co ostrzą te noże, nie słuchają Nergala i nie ubierają się na czarno. Ich te idiotyzmyw wyśpiewywane przez Nergala o Diable nie biorą. Ich interesuje tylko śmierć. To są intelektualiści czytający wiersze Williama Blake’a, słuchający płyt Joy Division i oglądający filmy Quentina Tarantino. To jest tylko drobny przykład, ale myślę, że odpowiednio przejrzysty: oto mamy jednego z czytelników poezji Zuzi M. i jego profil na Facebooku zbudowany w taki sposób, że z lewej strony, pod nazwą „Inni ludzie” znajdują się zdjęcia ze świata, jaki znamy, a więc ludzi, zdarzeń, miejsc, natomiast z prawej, pod tytułem „ja” są już tylko te zdeformowane obrazy, a wszystko to okraszone jakimiś wyrwanymi z kontekstu fragmentami zdań, czy choćby pojedynczymi wyrazami, pozornie bez treści i bez większego sensu.
Czemu tak trudno jest zobaczyć i pojąć, że to jest właśnie świat, który musiał zrodzić tę zbrodnię? Zwłaszcza że, jak to już też sobie zdążyliśmy powiedzieć, to jest zaledwie początek. I tego też się można dowiedzieć wyłącznie klikając w klawiaturę komputera.

Zachęcam do kupowania mojej książki o tym, jak to mimo wszystko palimy to licho. Za jedyne 40 zł jest ona do kupienia w sklepie Gabriela pod adresem www.coryllus.pl. Szczerze i uczciwie polecam.

3 komentarze:

  1. Obejrzałem Krainę Grzybów. Pański opis wiernie oddał jej aurę. Od razu skojarzył mi się z Twin Picks i ze stanem wojennym. Filmiki to potwierdziły. Oprócz śmierci jest tam również samotność. Kiedy człowiek mówi sam do siebie, zaczyna powoli wchodzić w rozmowę z demonem. Tak to jest np. z buddyzmem albo taoizmem. Niestety hipokryzja tworzy tę samotność. Schować się za pozorami znaczy zostawić kogoś, skazać na samotność. Dlaczego nikt nie wykrył Krainy opętanych grzybów prócz pańskiej córki? Chyba dlatego, że hipokryzja stała się sposobem bytowania. Pana córka zaś ma zdrowy instynkt antyhipokrytyczny i antysamotnościowy. Trzeba o niego zadbać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście skojarzenie Krainy Grzybów z Karaibami to pomyłka i ignorancja, składam samokrytykę. Zasugerowałem się zdjęciem Zuzi. Ale byle jaka estetyka Krainy G kojarzy się z Alternatywy 4 i z Misiem, i z krajobrazem pustki w stanie wojennym.

    OdpowiedzUsuń
  3. @magazynier
    To jest to, co ja też sobie pomyślałem, kiedy to pierwszy raz zobaczyłem: Samotność. Nieskończona samotnośc. Filmów Barei nie szanuję.

    OdpowiedzUsuń