czwartek, 11 grudnia 2014

Kryzys przywództwa, czyli Leszek Miller na prezesa PiS

Przez ostatnich parę tygodni, z powodu niezapłaconego abonamentu, nie mieliśmy w domu telewizji. I pewnie tak by jeszcze przez jakiś czas pozostało, gdyby nie piłka nożna, którą moja starsza córka żyje z prawdziwym oddaniem, a więc zapłaciłem połowę zaległości i, jak się okazało, to wystarczyło. Włączyli nam więc telewizję, a ja natychmiast trafiłem na konferencję prasową posłów Hofmana i Kamińskiego, a kiedy ta się skończyła, na kolejną, tym razem Millera i Kwaśniewskiego. Później zrobiłem sobie przerwę do wieczora i wtedy obejrzałem fragment programu „Czarno na białym”, poświęconego ojcu Rydzykowi i Jarosławowi Kaczyńskiemu, a żeby żaden idiota nic nie przegapił, zrealizowanego w taki mniej więcej sposób, jak się realizuje programy o mafii narkotykowej, czy o handlu dziećmi na pedofilskim rynku, z migającym obrazem i muzyką jak z horroru.
I proszę sobie wyobrazić, że refleksje, jakie mnie po całodziennych wrażeniach ogarnęły, są jak najbardziej ponure. Otóż odnoszę bardzo silne wrażenie, że z całego tego zestawu publicznej oferty, z jaką mamy dziś do czynienia, a która została nam przedstawiona w tak obrazowy sposób, jedynym towarem wartym uwagi są Kwaśniewski z Millerem. Oglądałem tę parkę i z przerażeniem zrozumiałem, że od czasu gdy jeden był prezydentem, a drugi premierem, wszystko, z czym mamy do czynienia, to zabawa w politykę, zabawa w media, zabawa w problemy. Przepraszam wszystkich bardzo, ale kiedy z jednej strony widzę Hofmana i Kamińskiego, z drugiej tę paniusię z TVN-u, która do spółki z jakimś gówniarzem z „Tygodnika Powszechnego” próbują opowiedzieć nam, jak to pisowska sekta wraz z Radiem Maryja zniewalają kardynała Dziwisza, ja nagle sobie uświadamiam, że wybór, przed jakim mnie postawiono jest naprawdę perfidny.
Oglądałem obie te konferencje prasowe, przyglądałem się, jak najwybitniejsi polscy dziennikarze, czy politycy, próbują sobie radzić z jednej strony z zanikającym światem PRL-u, a z drugiej z najlepszą ofertą III RP i znów z autentyczną zgrozą doszedłem do wniosku, że dla nich PRL jest zwyczajnie niedostępny. To jest świat, których ich pokonuje walkowerem 3 - 0. Czy to będzie Hofman, czy Monika Olejnik, czy Andrzej Morozowski, że już nie wspomnę o tych dzieciach, co dopiero wchodzą w świat mediów i polityki, oni stając naprzeciwko Millera, czy Kwaśniewskiego nie mają jakichkolwiek szans z tego prostego powodu, że jedni i drudzy startują w zupełnie innych konkurencjach i w zupełnie innych wagach.
Patrzyłem na Kwaśniewskiego i Millera, jak stoją naprzeciwko tej bandy bezczelnych amatorów i patrzą na nich z jednej strony ze starannie ukrytą pogardą, a z drugiej z ową siłą, którą daje im wieloletnie doświadczenie i wszystkie te rany, które skrywają pod eleganckimi garnoiturami, i po raz nie wiem już który zrozumiałem, że jedynym poza nimi autentycznym politykiem, jakiego III RP nie dała rady unicestwić jest Jarosław Kaczyński. Jedynym politykiem, jaki jest w stanie skonfrontować się z III RP i z tej konfrontacji wyjść zwycięsko, jest właśnie on. Kiedy dziś nagle, po tylu latach skutecznej wstrzemięźliwości, patrzę na Kwaśniewskiego i Millera, nagle sobie uświadamiam, że ja chyba jednak bardzo dobrze rozumiem, dlaczego lata 2000-2005 to był czas, kiedy System postanowił tych dwóch zniszczyć raz na zawsze i zrobił to w sposób wręcz mistrzowski. Ale też rozumiem, dlaczego dziś System jest już nastawiony tylko na Jarosława Kaczyńskiego – ostatniego prawdziwego polityka, który zachował jeszcze jakieś wpływy. On już jako ostatni przedstawiciel odchodzącego świata najzwyczajniej w świecie przeszkadzają w budowaniu Nowej Kultury.
Pamiętam, jak przy okazji afery taśmowej, tygodnik „Wprost” opublikował rozmowę z Leszkiem Millerem, w której ten, wspominając Lecha Kaczyńskiego, zasugerował, że Kaczyński to był człowiek tak wybitny, że gdyby nie owa straszna propaganda, on by wygrywał wszystkie kolejne wybory z palcem w nosie. Nie pamiętam dziś dokładnie tych słów, ale taki był ów przekaz. Przypominam sobie też spotkanie w Kancelarii Premiera sprzed może pół roku, na którym z jakiegoś powodu nagle spotkali się wszyscy najważniejsi politycy, i pamiętam tę scenę, kiedy to Jarosław Kaczyński podchodzi do grupki polityków, wśród których jest Cimoszewicz, Miller i Palikot, z dwoma pierwszymi wita się ze spokojnym uśmiechem, który oni mu z równym spokojem odwzajemniają, natomiast wyciągniętej przez Palikota ręki demonstracyjnie nie zauważa. Wtedy oczywiście myślałem sobie, że to chodziło tylko o ten Smoleńsk i te szyderstwa z zamordowanego brata. Dziś jednak sądzę, że gdyby Palikot prezentował poziom profesjonalizmu, jaką prezentują Miller, Kwaśniewski, czy nawet Cimoszewicz, on by mu tę rękę może i podał. A tak, z kim się tu witać? Z jakimś amatorem wyprodukowanym przez III RP, w dodatku z rękoma umaczanymi we krwi?
Wczoraj też zajrzałem oczywiście na główną stronę Salonu i trafiłem na kolejną notkę Janusza Korwina Mike. Jest to wyłącznie – tam nie ma choćby jednego zdania tekstu – informacja, że w telewizji wieczorem będzie program z udziałem Korwina, oraz lista książek jego autorstwa, które w jego internetowym sklepie można kupić wraz ze specjalną partyjną muszką. Moim zdaniem – z tym zastrzeżeniem oczywiście, że ja mam świadomość, że Korwin to dziś już wyłącznie medialny gadżet – owa notka stanowi wręcz symbol tego, czym się stała polska polityka i polskie media dzisiejszych czasach. To jest już tylko walka o przetrwanie w wykonaniu tych, którzy, po wyeliminowaniu ze sceny postaci prawdziwie historycznych, zostali podstawieni przez System, żeby dostarczać alibi dla prowadzonych przez System interesów, tym razem w skali, której my nawet nie jesteśmy w stanie ogarnąć.
Autentycznym przebojem Salonu24 dziś zapewne stanie się notka Integratora, w której on po raz kolejny wzywa do zmiany przywództwa w PiS-ie. Ponieważ Integrator to mój bliski przyjaciel, chciałem mu tą drogą powiedzieć, że niech się przestanie wygłupiać. W końcu na Millera, czy Kwaśniewskiego Naród się nie zgodzi.

Idą Święta, a zatem, wszystkich czytelników tego bloga zapraszam na stronę www.coryllus.pl, gdzie można kupić cała kupę naprawdę wartościowych książek, w tym tych, które przez ostatnie lata napisałem ja sam. Szczerze polecam.

4 komentarze:

  1. Myślałem do tej pory, że Kwaśniewski i Miller to część Systemu. Jak Pan rozumie System?

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałem, że Kwaśniewski i MIller to część Systemu. Co Pan ma na myśli pisząc System? Aha ... Prezydent, którego wykasował System, to Kaczyński. Przepraszam, nie zrozumiałem. Ale teraz wszystko jasne. Kwas i Miller to System. Ale co to jest ten System, nie tylko w Pana pojęciu, ale w ogóle? Być może jest to pytanie bez odpowiedzi?

    OdpowiedzUsuń
  3. @magazynier
    Miller został w latach 2000-2005 przez System ostatecznie z polityki wyrzucony na zbity pysk. Pan jest tu nowy, więc ma Pan zaległości. Ja już wiele lat temu cytowałem (on jest nawet przypomniany w pierwszej mojej książce)esemesa, jakiego otrzymałem od pewnego anglojęzycznego kolegi jeszcze w roku 2000, kiedy jeszcze Miller był premierem:
    "Kolodko! What an effin’ tragedy. He’s bent as a nine bob note, and everyone knows it. Miller’s finished. The Brothers will get to him, AW & ABW or not.”". I go dopadli.
    System to owi "Brothers".
    http://toyah1.blogspot.com/2008/05/brothers-will-get-to-him-czyli-wolne.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Ok. Dzięki. To jest coś nowego. I zaskakującego.

    OdpowiedzUsuń