niedziela, 24 sierpnia 2014

Precz z gnuśnością, czyli władza napada

Jak już tu parokrotnie powtarzałem, czas pędzi tak szybko, że to, co ja piszę dziś, kiedy ukaże się w „Warszawskiej Gazecie”, może już być historią, którą nikt nie będzie zainteresowany, no ale są rzeczy, które powiedzieć trzeba. Oto zatem Platforma Obywatelska, uznając najwidoczniej, że dość już tej gnuśności, źli ludzie chcą nam odebrać władzę, a więc trzeba reagować, opublikowała w Internecie kolejno wizerunki Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza, Janusza Korwin-Mikke, Krystyny Pawłowicz, lekarza Bogdana Chazana, oraz prof. Piotra Glińskiego, podpisując je następującymi – również kolejno – opisami: „Minister Zemsty Narodowej”, „Minister Wojny z Rosją i Smoleńska”, „Minister Upokarzania Kobiet i Rujnowania Gospodarki”… i tak dalej, już do końca, czyli do Piotra Glińskiego, który wskazany został przez platformerskich pijarowców, jako „minister techniczny ds. paprotek i okłamywania Polaków”.
W dzisiejszej publicznej przestrzeni, gdzie właściwie nie ma kompromitacji, która byłaby się w stanie przedrzeć do świadomości publicznej na dłużej niż parę chwil, o ile tak zwany interes publiczny nie wymaga podjęcia specjalnych działań, owo zagranie Platformy Obywatelskiej wzbudziło pewne zainteresowanie, co wskazuje na to, że szczęśliwie wciąż jednak istnieje poziom idiotyzmu, który nie jest w stanie się ukryć przed nawet najgnuśniejszym okiem opinii publicznej. Mamy więc oto sytuację taką, że prawa strona sceny pokłada się ze śmiechu i najszczerszej satysfakcji, lewa z przyległościami natomiast płonie ze wstydu, zażenowania i przede wszystkim lęku, że to już musi być prawdziwy koniec, a ja sobie przypominam kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej przed wyborami roku 2007, kiedy to któregoś dnia ministrowie Grad i Grabarczyk zostali ustawieni na scenie w towarzystwie jednego stolika i jednego krzesła, następnie jeden z nich wyrecytował informację na temat tego, że PiS po dojściu do władzy wywróci stolik, wywrócił najpierw stolik, potem krzesło, po czym obaj sobie poszli, a myśmy zostali z apelem, by głosować na Platformę.
Dziś już tego wszystkiego tak dobrze nie pamiętam, ale mam wrażenie, że to wtedy właśnie cała zainteresowana zbliżającymi się wyborami Polska ostatecznie zrozumiała, że utrata przez Prawo i Sprawiedliwość władzy jest zaledwie chwilowa, natomiast Platforma Obywatelska zaliczyła właśnie definitywny koniec. I że to nie ów nieszczęsny popis wyznacza ostateczny upadek, ale odwrotnie – ów upadek wyznacza tego rodzaju demonstrację politycznej przebiegłości. Na całe szczęście jednak, to wtedy też właśnie pojawił się Leszek Balcerowicz ze swoim projektem o, jak wszystko inne, parszywie zakłamanej nazwie Forum Obywatelskiego Rozwoju i pamiętną akcję pod tytułem „zabierz babci dowód”, i ową tragiczną wręcz dla Systemu tendencję skutecznie odwrócił.
Czym się różni od tamtej sytuacji sytuacja dzisiejsza? Przede wszystkim jednak tym, że w porównaniu z dzisiejszym, tamten wybryk to były wyżyny profesjonalizmu. To po pierwsze. Natomiast druga różnica jest taka, że dziś oni Balecerowicza już nie mają. Jak się zdaje, mają tak naprawdę już tylko siebie. Jest zatem powód do optymizmu.

Powyższy tekst ukazał sie wcześniej w "Warszawskiej Gazecie", a ja tradycyjnie prosze o wspieranie nas pod podanym obok numerem konta. Bardzo przy okazji dziękuję nieznanemu czytelnikowi za stówę na PayPala, no i mojemu Księdzu, który jest zawsze na miejscu, kiedy wydaje się, że jest już najgorzej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz