piątek, 1 sierpnia 2014

O miłosierdziu, o sprawiedliwości i niewdzięcznych jeńcach

Właśnie przypominał mi się absolutnie wyjątkowy, genialny zupełnie film braci Coen pod tytułem „Ścieżka strachu”. Czemu ten film jest genialny, wyjaśniać nie trzeba, natomiast jego wyjątkowość polega na tym, że w moim pojęciu, jest to jedyny film, który z jednej strony jest absolutnie wybitny, a jednocześnie zupełnie nie do oglądania. I to wcale nie na takiej zasadzie, jak wybitne, a jednocześnie nie do oglądania są filmy Bergmana czy Kieślowskiego, ale chodzi o to, że to jak ci Żydzi pokazują ludzki upadek jest tak doskonałe, że aż nie do zniesienia. Dosłownie.
Mamy zatem tę scenę, kiedy to Gabriel Byrne wyprowadza do lasu Johnny’ego Turturro, aby wykonać na nim wyrok, a Turturro pada na kolana i błaga Byrne’a, by mu darował życie. I nie błaga tak, jak my to tutaj sobie potrafimy wyobrazić, ale błaga tak, jak to tylko bracia Coen potrafili zainscenizować… no i w efekcie owego błagania, Byrne się ugina i daruje temu biedakowi życie.
Przypomniała mi się więc ta leśna scena, ale zanim wyjaśnię w czym rzecz, pozwólmy, proszę, by nam ona na chwilę standardowo bardzo wygasła. A więc… fade-out.
Nie wiem, czy o tym tu już wspominałem, ale tak się jakoś złożyło, że nie jedno, nie dwoje, ale wszystkie moje dzieci są bardzo zaangażowane w to, co się dzieje na świecie, który się rozciąga poza ich prywatnym światem, złożonym najczęściej z Facebooka i codziennych zmartwień i radości. Oto więc wczoraj, z samego rana, moja starsza córka, szczęśliwie w pracy, wysłała mi mail z linkiem do rozmowy, jaką na portalu wp.pl przeprowadzono z niejakim Stanisławem Likiernikiem, jednym z bohaterów Powstania Warszawskiego, a ja dziś w ten oto sposób, dzięki aktywności mojego dziecka, też mogę się dołączyć do dyskusji o Powstaniu Warszawskim w jego kolejną rocznicę.
Stanisław Likiernik wprawdzie skupia się przede wszystkim na zamachu na pewnego niemieckiego mordercę Karla Schmalza, znanego pod pseudonimem „Panienka”, niemniej w pewnym momencie opowiada, jak to likwidując owego Schmalza, on i jego koledzy darowali życie innemu Niemcowi. A było tak:
Nie zabiliśmy jednego z Niemców, który też był Bahnschutzem, ale udawał cywila. Płakał, błagał, żeby go oszczędzić. Wykazaliśmy się humanitaryzmem, za co życiem zapłacił Kazimierz Jakubowski ‘Kazik’. Ten, którego zachowaliśmy, przypadkiem poznał go, bodajże w tramwaju, i wydał Niemcom. Potwornie ‘Kazika’ torturowano”.
Wysłało mi moje dziecko ten link, ja zapoznałem się z całością tego, co pod nim było ukryte, w tym oczywiście z powyższym fragmentem, i w wolnej chwili siedliśmy sobie i zaczęliśmy się zastanawiać, jak to naprawdę jest z tym słynnym braniem jeńców. Jakie boskie, czy choćby ludzkie prawo każe brać jeńców? W imię czego? Po co? Gdzie się zaczyna nasza litość, nasze chrześcijaństwo, a gdzie się jedno i drugie kończy? Mamy więc tego, dziś już staruszka, pana Likiernika, który ma tak naprawdę już w swoim życiu tylko dwa wspomnienia: jedno związane z człowiekiem, którego zabił, a drugie z człowiekiem, którego nie zabił. Czemu zabił? Bo tak mu podpowiedziała sprawiedliwość. Czemu nie zabił? Bo tak mu kazała postąpić jego wiara i dom, który go wychował. A na końcu tego łańcuszka mamy owego „Kazika”, którego tak „potwornie” najpierw torturowano, a potem zabito.
Takie to paskudne jest to nasze życie. A nam już tylko pozostaje rozważyć wszystkie argumenty i dojść do owego jakże przejmującego wniosku: nie bierzemy jeńców. Jeńców nie bierzemy. Nie przez zatwardziałość serc naszych, ale przez większe dobro. Zwłaszcza gdy mamy wojnę. A mamy.


http://historia.wp.pl/title,Stanislaw-Likiernik-wtedy-komory-gazowe-zapelnilyby-sie-Polakami,wid,16782651,wiadomosc.html

Zachęcam wszystkich do odwiedzania sklepu Coryllusa pod adresem www.coryllus.pl, gdzie właśnie rozpoczęła się promocja pierwszej i drugiej baśni, co biorąc pod uwagę, że wciąż mamy wyjątkowo przyjazną ofertę na dwa pierwsze „Toyahy”, daje nam okazję wręcz niezwykłą. Polecam. Jednocześnie, jak zawsze, prosze o wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta. Dziękuję.

2 komentarze:

  1. @Toyah
    W zasadzie powinienem odnieść się do Twojego tekstu, ale jestem pod takim wrażeniem tego wywiadu, że musisz mi wybaczyć. Dzięki za ten link.

    OdpowiedzUsuń
  2. @zawiślak
    Tak też może być.

    OdpowiedzUsuń