wtorek, 19 lipca 2011

Ta noc otworzyła mi oczy

Nie wiem, jak inne telewizje, i w ogóle pozostałe media, natomiast, jak idzie o najbardziej mi znane ITI, sprawa Ruperta Murdocha i skandalu związanego z zarówno moralnym i faktycznym upadkiem dziennika „The News Of the World” wydaje się zaprzątać uwagę tych państwa w stopniu wyjątkowym. Dziś, niemalże od samego rana, napięcie w redakcji telewizji TVN24 sięgnęło tego poziomu, że ludzie kierujący stacją postanowili udekorować ekrany naszych telewizorów specjalnie na tę okazję przygotowanym logo.
Oczywiście sprawa jest interesująca, i to interesująca z dwóch względów, jednak od razu trzeba sobie powiedzieć jedno. Dla każdego, kto choćby w minimalnym stopniu jest zorientowany w tym, jak działają współczesne media i jaki typ moralności stoi za pracą ludzi, noszących dumne miano dziennikarzy, to, co się stało w redakcji The News Of the World nie jest ani żadnym zaskoczeniem, ani – co może znacznie gorsze – żadnym wyjątkiem. Jeśli dziś mówimy o Murdochu i o jego biznesach, to tylko dlatego, że prawdopodobnie na niego akurat padło. A dlaczego na niego i dlaczego teraz – nie nasza sprawa i nie nasze kompetencje.
Wspomniałem, że sprawa jest interesująca podwójnie. Przede wszystkim interesująca jest pierwsza znana nam przyczyna tego, czym się dziś od rana z taką ekscytacją zajmuje telewizja TVN24. Jeśli ktoś nie wie, bardzo krótko opowiem. Otóż w marcu 2002 roku, pewna czternastolatka nazwiskiem Milly Dowler została uprowadzona i zamordowana przez niejakiego Levi Bellfielda. Kiedy przez niemal pół roku ciało dziewczynki pozostawało zaginione, a więc w świadomości rodziny i opinii publicznej w ogóle, wciąż istniała szansa na to, że dziecko żyje, redaktorzy The News Of the World, w celu podtrzymania tak zwanego newsa, postanowili użyć dostępnych sobie środków, by przekonać wszystkich zainteresowanych, że ich podejrzenia co do tego, że Milly wciąż żyje, są jak najbardziej uzasadnione. By tego dokonać, włamali się do jej telefonu komórkowego i sukcesywnie usuwali napływające tam esemesy, tworząc logiczne wrażenie, że usuwa je Milly, co rodzinie dziewczynki dawało naturalną nadzieję, a policji kazało zakwalifikować morderstwo jako zaginięcie.
I oczywiście nie zdziwi mnie, gdy ktoś z czytających tę historię wzruszy w tym momencie ramionami i powie, że trudno oczekiwać od dziennikarzy, by mieli jakiekolwiek dylematy w sytuacji, gdy widać szansę na sprzedanie paru dodatkowych egzemplarzy swojego tytułu i zarobienie w ten sposób paru dodatkowych groszy. Dla nich to właśnie mam informację dodatkową. Być może jeszcze ciekawszą. Okazuje się oto, że, kiedy sprawa hakowania telefonu dziewczynki, a jednocześnie jeszcze wielu innych telefonów osób, które gdzieś tam zaginęły, czy już zginęły, wyszła na jaw, nie dość że przede wszystkim Murdoch zamknął swój tytuł – i to zamknął nie na chwilę, ale ostatecznie – to już w chwilę potem rozwiązał się worek z dymisjami. Przede wszystkim wyleciało z pracy w gazecie 200 dziennikarzy, następnie dwóch szefów Scotland Yardu, a na koniec te podmuchy dotarły na Downing Street i zaczęły podnosić się głosy o odpowiedzialności samego Premiera. A dziś TVN24, w najbardziej porażająco bezczelny sposób poświęca cały swój czas na to, by nam pokazywać, jacyż to oni są poruszeni tym, co się stało w Wielkiej Brytanii, i jakie to jest ciekawe, że Rupert Murdoch i jego syn, który jest prezesem koncernu, są akurat przesłuchiwani w Izbie Gmin.
A co z tej sprawy mamy my? Otóż, wbrew pozorom, mamy z niej bardzo wiele. Otóż, jeśli tylko nie okażemy się tak naiwni, by dać się nabrać na wszelkie dochodzące do nas z naszych mediów kłamstwa, że to co się przydarzyło Anglikom, to absolutny wybryk i egzotyka, i że to wydarzenie nie świadczy o niczym innym, jak tylko o podłej postawie paru zepsutych ludzi gdzieś na końcu świata, powinniśmy wiedzieć, że oto uzyskaliśmy najbardziej dokładny i jednoznaczny obraz tego, czym są współczesne media i czego od nich możemy dziś oczekiwać.
A co jeśli idzie o sam The News Of the World? Nic. To był tylko zwykły śmieć. Kawałek papieru, w który można najwyżej coś zawinąć. Pojutrze w Krakowie występuje Morrissey, którego słowa wielokrotnie miały okazję zdobić publikowane tu teksty. On właśnie, nasz Morrissey, już przed wielu laty, tak znakomicie, jak tylko on to potrafi, pokazał nam, do czego służy ta akurat gazeta. Do czego służą w ogóle gazety. Proszę sobie poczytać. A chwilę może potem, i posłuchać:


Do rzeki w kolorze stali
Wrzuć to niemowlę.
Owiń ją w The News of the World
I rzuć ją komuś pod drzwi, Dziewczyno!
Ta noc otworzyła mi oczy,
I teraz już nie zasnę.


Rzucałaś się i płakałaś jak udręczone dziecko.
Dorosły człowiek, lat 25,
Och, powiedział, że ulży ci w bólu,
Ani nie ulżył, ani już nie ulży
Och, ratuj swoje życie,
Bo masz tylko to jedno


Sen minął, lecz to dziecko to fakt.
Och, dobrze zrobiłaś.
Mogła być poetką, mogła być idiotką
Och, źle zrobiłaś.
A ja już nie jestem ani szczęśliwy, ani smutny.


Bose dziecko na huśtawce
Znów przypomina ci o niej.
Odjęła ci trosk,
Lecz przy tym zostawiła ból.
Och, proszę, ratuj swoje życie,
Bo masz tylko to jedno.
Sen minął, lecz to dziecko to fakt.
Och, dobrze zrobiłaś.
Mogła być poetka, mogła być idiotką.
Och, źle zrobiłaś.
A ja już nie jestem ani szczęśliwy, ani smutny.

49 komentarzy:

  1. Widzisz Toyahu, jak się oni cieszą i jacy są podekscytowani, że ktoś tam, gdzieś robi takie same świństwa jak oni.
    Przecież wiedzą - my jesteśmy kryci.
    To taka postkoitalna reakcja.

    OdpowiedzUsuń
  2. @toyah

    Otwieranie oczu to za mało, należy jeszcze patrzeć.

    Na dzisiaj 200-tu dziennikarzy, jak piszesz, straciło pracę tylko i wyłącznie na podstawie "publicznego przyznania" niejakiego Hoare'a, że gazeta podsłuchiwała telefony mobilne.

    Sformułowanie "publiczne przyznanie" jest w tym przypadku mało precyzyjne. Nie oznacza bynajmniej zgłoszenia tych rewelacji brytyjskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

    Mister Hoare złosił swoje rewelacje bezpośredniej konkurencji World News na rynku amerykańskim, czyli NYT. Dodatkowo Mister Hoare "publicznie przyzanał", że od nikogo za swoje rewelacje wynagrodzenia nie otrzymał.

    Wydaje się, że lekarze Mister Hoare'a paskudnie pomylili się w rokowaniach co do ilości dni życia pozostających w jego dyspozycji.
    Ewntualnie kierownictwo NYT nie wzięło pod uwagę, że Mister Hoare'a zabiega o swoich spadkobierców, a nie o to, aby sobie na koniec
    poużywać.

    Tak, czy owak
    Mister Hoare'a umarł za szybko i będzie z tego kłopot.

    I na koniec. Dzisiejszego popołudnia mogliśmy sobie obejrzeć w telewizji trzy w jednym, czyli komisje Kalisza i Czumy w wersji angielskiej.

    Źródło
    http://blogersek.nowyekran.pl/post/21083,nie-zyje-reporter-ktory-ujawnil-afere-podsluchowa

    OdpowiedzUsuń
  3. @jazgdyni
    To że są podekscytowani, to widzę. Nie sądzę jednak, żeby się cieszyli. W końcu, z czego mają się cieszyć? Że jeden z nich wpadł? A co? On nie był kryty?

    OdpowiedzUsuń
  4. @AndrzejR
    Dlaczego Ty cały czas, jak piszesz o tym kimś, to używasz z takim upodobaniem sekwencji "Mister Hoare"? Czy Ty przynajmniej zdajesz sobie sprawę z tego, jaki to szczególny obyczaj w ten sposób naśladujesz?
    No i najważniejsze. Czy Ty w ogóle zrozumiałeś, o czym ja napisałem tę notkę?

    OdpowiedzUsuń
  5. @toyah

    Nie, nie wiem jaki to szczególny obyczaj naśladuję.

    Ale różne są obyczje, na przykład taki pod tytułem "ja niczego nie twierdzę, ja tylko pytam".

    Skoro "pytasz" czy w ogóle zrozumiałem, o czym napisałeś notkę, to co mogę odpowiedzieć?

    Chyba tylko to, że na pewno zrozumiałeś o czym był mój komentarz i że był on o niczym, skoro się do tego komentarza nie odniosłeś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto podkreślić, drodzy czytelnicy Toyaha, iż Levi Bellfield nie jest Żydem, tylko cyganem.

    OdpowiedzUsuń
  7. @AndrzejR
    To ja Ci wyjaśnię. W najbardziej klasycznej propagandzie leninowskiej i post-leninowskiej, ile razy pisało się o jakimś Johnsonie, czy Wilsonie, czy Nixonie, zawsze przed nazwiskiem dawało się "mister". Zawsze. Amerykańscy i brytyjscy kapitaliści nie mieli imion. Było tylko nazwisko i ten "mister" przed nazwiskiem. W komunistycznej publicystyce, do pewnego momentu, a więc jeszcze w latach 60. była to forma obowiązująca. Później, wraz ze zmianą nastrojów i ogólnym postępem, z niej zrezygnowano. I nagle zobaczyłem ją w Twoim komentarzu. Stąd moja reakcja.
    Teraz sam Twój komentarz. Owszem, z mojego punktu widzenia, on jest kompletnie o niczym. Bo w sytuacji, gdy ja piszę o dziecku zawiniętym w The News of the World i porzuconym gdzieś na ulicy, polityczne spekulacje jakiegoś nieznanego mi blogera na temat śmierci jakiegoś równie nieznanego mi zapitego dziennikarza, mnie w najmniejszym stopniu nie interesują. Zwłaszcza, gdy są poprzedzone tą szczególną uwagą na temat tego, na co ja patrzę, a czego nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Michael Dembinski
    Przede wszystkim: How very nice to see you!
    A jak idzie o kwestie merytoryczne, to dobrze, że nam o tym powiedziałeś. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą, bo już podejrzewaliśmy, że on nie dość, że jest Żydem, to jest jeszcze polskim Żydem i że teraz międzynarodowa masoneria przypuści na Polskę atak, i to nam może zepsuć reputację w czasie naszej Europejskiej Prezydencji.
    A tak, skoro mówisz, że Cygan, to problem mają Rumuni. I dobrze im tak, bo oni, jak wiadomo, bezbożnicy.

    OdpowiedzUsuń
  9. @toyah

    Co do pierwszej części Twojego komentarza to powiem tak. Na propagandę leninowską się nie łapię. Na stalinowską też nie, ale na post-stalinowską już tak, czyli rozumiem, że dostałem przydział na dyżurnego SB-ka. Często podkreślasz, że na ludziach znasz się bardzo dobrze, więc z tym przydziałem nie będę polemizował.

    Co do nieznanego Tobie blogera, to przyznam Tobie rację. Nie znasz go. No może za wyjątkiem jego imienia, nazwiska i adresu, ale fakt, to żadna znajomość. Ale wróćmy do dziecka zawiniętego w The News of the World i porzuconego gdzieś na ulicy. Nigdy nie czytałem tej gazety i nie wiem jaka ona była, z resztą czym była ta gazeta nie ma tu nic do rzeczy.
    Wróćmy też do równie Tobie nieznanego zapitego dziennikarza.
    Piszesz, że "powinniśmy wiedzieć, że oto uzyskaliśmy najbardziej dokładny i jednoznaczny obraz tego, czym są współczesne media i czego od nich możemy dziś oczekiwać." Powiem tak. Jeżeli pędzelkiem służącym do malowania tego obrazu współczesnych mediów, jest ten równie Tobie nieznany zapity dziennikarz to ja takiego obrazu nie kupuję, niezleżnie czy tym pędzelkiem posługuje się NYT, tvn24, czy toyah.

    Tym bardziej, że mogę obserwować jak w Polsce za pomocą pędzelka o handlowej nazwie Lepper, maluje się obraz Jarosława Kaczyńskiego.
    Pan Lepper mówi dokładnie to samo co Mister Hoare, czyli, że Kaczyński zwierzał mu się na temat swojej kryminalnej działalnośći. Skoro mam ten przydział na SB-ka, to niech ten mister już zostanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Toyah
    Od paru lat krążą pogłoski, że Murdoch chce kupić TVN, i ostatnio znowu wróciły:
    http://moraine.salon24.pl/322235,murdoch-chce-kupic-tvn.
    Od początku na różnych portalach ekscytowano się tym, że Rupert Murdoch jest pobożnym konserwatystą i dzięki niemu tvn stanie się "nasza", a cały jej zespół wyleci na zbity pysk. Chociaż to tylko marzenia (skąd ta wiara w biznes z misją?) chyba dziennikarze tvn-u jednak się tego Murdocha okropnie bali. Ten skandal musiał być dla nich najmilszą niespodzianką.

    OdpowiedzUsuń
  11. @AndrzejR
    Nie ma takiej możliwości, żebyś był esbekiem. A już na pewno nie dyżurnym. Żaden esbek nigdy by nie używał tu tej starej leninowskiej formy w obawie przed dekonspiracją. U Ciebie to jest tylko wynik ignorancji.
    Co do blogera podpisującegosię blogersec, może go i znam z imienia i nazwiska i jeszcze adresu, nie na tyle jednak, by mnie informował o tym, że prowadzi blog jako jakiś blogersec.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Marylka
    Ja bym się tam na ich miejscu tak jeszcze nie cieszył. Jeśli on faktycznie kombinował, żeby kupić TVN, to teraz, kiedy tyle stracił, tym bardziej będzie musiał sobie coś nowego sprawić. Choćby po to, by pokazać kolegom, że nic mu nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  13. @toyah

    Imponuje mi jak Brytole czyszcza te sprawe. Jaka niesamowita kultura tych przesluchan. Zarazem jednak - ten wrzod dlugo nabrzmiewal. Sama sprawe zdaje sie dwa lata mozolnie odkrywano. A problem jest chyba wielodekadowy. Pamietam jak w latach 90-tych wybuchla "afera" zwiazana z tym ze ksiaze Karol przez telefon wyznal tej pani Camilli, ktora obecnie jest jego zona, ze "chcialby byc jej tampaksem", a ktorys tabloid to podsluchal. Juz wtedy myslalem sobie jak to jest mozliwe, ze dyskusja jest o tym ze on jest dupkiem, a nie o tym ze nie wolno takich rozmow podsluchiwac, a tym bardziej publikowac.
    Oczywiscie oni teraz Murdocha ukrzyzuja. Przez lata zalazil im wszystkim za skore, i bali sie go, i nic mu nie mogli zrobic. Teraz jest klasyczna sytuacja "hunter hunted", i on jest skonczony. Oczywiscie nie skona w nedzy. Ale jako gracz na tej wielkiej szachownicy - jest skonczony, jak wielu przed nim: Leo Krich, Robert Maxwell - a w Polsce na przyklad Walterowie/Wejchertowie, jak juz powszechnie wiadomo.
    Natomiast rzeczywiscie, reakcja polskich mediow to cos w tym wszystkim najciekawszego. To znaczy ta ich hipokryzja przerazajaca: "no tak, z mediami owszem, cos jest zle, ale to wina tabloidow, my jestesmy czysci".
    Jest dokladnie odwrotnie: ta historia NotW jest oczywiscie obrzydliwa, i scisle kryminalna, ale ona w gruncie rzeczy jest niczym przy skali manipulacji i niegodziwosci ktora posluguja sie media "powazne". To oczywiscie juz zupelnie inna historia na inna rozmowe.
    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  14. Blogosfera, podobnie jak cała sieć, ma tę wadę, że wymusza szybkie czytanie. Tego zmienić się nie da; nie sposób korzystać z blogosfery "powoli".

    Niestety, siostrą takiej szybkości czytania jest ryzyko powierzchownego odbioru treści. Z tym jakoś sobie radzimy. Co najwyżej czasem wybuchają burze w szklance wody.
    Lecz, jeśli istnieje głębszy poziom porozumienia, to takie burze są niegroźne, a nawet przydają tempa i koloru. Powietrze staje się świeższe */.

    Ale są też konfuzje odbioru spowodowane oczywistymi pomyłkami o pochodzeniu z tej samej rodziny co np. tzw. "czeski błąd".

    No więc wyobraźcie sobie, że ze zdziwieniem i postępującą dezorientacją czytam tu wymianę zdań między toyah'em a AndrzejemR i - niczym w tym czeskim błędzie - nie widzę tej R-ki.

    Gdy w końcu ta R-ka dojechała do mojej świadomości, wyraźnie mi ulżyło, zaś kolegę AndrzejaR uprzejmie proszę o rozważenie zmiany nicka. To pozwoli na większe wyróżnienie się.

    -----
    */ Kiedyś tak właśnie starłem się z kolegą A-Tem'em, którego mi tu wyraźnie brakuje. Co z nim się dzieje?

    OdpowiedzUsuń
  15. @LEMMING

    Te tutejsze pismaki raptem zobaczyły, że gdzieś pojawiła się dziura w dachu (w kryszy).

    Nieważne gdzie. Nieważne, czy uda się zacerować.

    Naruszone zostało powszechne poczucie bezkarności a dotychczasowe stało się jajeczkiem częściowo nieświeżym.

    I co teraz robić? Cokolwiek się zdarzy, poprzednia pewność siebie już se ne vrati.


    PS. Tam trzeba było upadku lwa, żeby ziemia się zatrzęsła. Tu "drobne sprawki" (np. wokół 04/10) nikomu nie przeszkadzają, bo tu na razie są same hieny.

    Do czasu aż wkroczy lew, wtedy zamilkną. Przynajmniej na jakiś czas.

    Pozostając w kręgu zoologii, w mediach ciśnienie jest takie, że tam nie da się cicho i spokojnie toczyć swojej kulki gnoju. Stąd niepokój żuczków gnojaczków.

    OdpowiedzUsuń
  16. @LEMMING
    A więc pogadamy i o tym.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Michael Dembinski

    Co do zasady:

    nie "cyganem", lecz "Cyganem",

    a tak w ogóle, to raczej "Romem"

    z tym zastrzeżeniem, że nie wiadomo, jakiego wyznania. Może żadnego? Wtedy: co to za Rom?

    Na pewno jednak ów Levi jest odpadem na śmietniku cywilizacji. Tamże należą ci opisani przez toyah'a dziennikarze (choćby nawet byli Żydami).

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do blogera podpisującego się blogersec, to też go nie znam. Zresztą, nawet pobieżna analiza treści tego bloga pokazuje, że jest to najpewniej podmiot zbiorowy i służy do uzupełniniania treści platformy NE o depesze agencyjne. Link do bloga blogersec, jaki zamieściłem w swoim komentarzu, wskazywał na notkę zawierającą treść depeszy PAP. Żadnych własnych treści blogera podpisującego się blogersec, w tym spekulacji, tam nie ma.

    Oczywiście, jeżeli nie masz ochoty ze mną rozmawiać to nie musisz. Ale nazywać mnie ignorantem, też nie musisz. Chyba.

    Tym bardziej, że ignorancja przejawia się w różnych postaciach.
    Na przykład w postacji opowiadania bajki o "włamaniu się do jej telefonu komórkowego i sukcesywnym usuwaniu napływających tam esemesów". Ignorancja w takiej postacji spełnia wszelkie warunki, aby umieszczona w zalakowanym słoju, była eksponowana w Sevres pod Paryżem jako wzorzec ignorancji.

    OdpowiedzUsuń
  19. @AndrzejR
    Ależ nie gniewaj się. Ja o ignorancji wspomniałem tylko po to, żeby Cię zapewnić o tym, że dla mnie jesteś czysty jak złoto.
    Natomiast z tym blogersekiem, to już nic nie rozumiem. Najpierw piszesz, że go znam z imienia, nazwiska i jeszcze z adresu, a teraz nagle przyznajesz, że go sam nie znasz. Skoro go nie znasz, to skąd wiesz, że ja go znam?
    Pieprzyć to! Ciekawsze jest co innego. Dlaczego informacje o tym, że oni zhakowali telefon tej dziewczynki, to bajki? Ktoś mnie nabrał?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja wcale nie pisałem, że znasz blogerseka. Pieprzyć to!

    Włamywanie się, czy jak teraz napisałeś, hakowanie telefonu komórkowego, to taki sam twór, jak ten potwór z Loch Ness. Śpiewają o nim pieśni, piszą książki i kręcą filmy, tyle tylko, że nikt jeszcze tego potwora nie widział. No może z wyjątkiem Mister Hoare'a. Nic nie ma, nawet kawałka paznokcia tego potwora nie ma, nawet najmniejszego smarka, czy choćby kawałka gówienka.
    O "hakowaniu" telefonów komórkowych też już chyba śpiewają pieśni i piszą książki kręcą filmy. Brakuje tylko jednego, rzeczywistego przypadku takiej operacji.

    OdpowiedzUsuń
  21. @AndrzejR
    Rozumiem. Czyli to, o czym pisał 'Guardian'(http://www.guardian.co.uk/media/2011/jul/15/rupert-murdoch-apology-milly-dowler), to nieprawda? Tak? Okay. Brzmisz jak ekspert, więc oczywiście Ci wierzę.
    Masz więc jakieś informacje na temat tego, za co Murdoch przepraszał rodzinę tej Milly? Czy może on jej nie przepraszał, i całość tej informacji to kłamstwo?

    OdpowiedzUsuń
  22. @Toyah

    Marylka Ci ładnie wytłumaczyła, dlaczego oni się cieszą. Może nie mają z czego, ale na swój hipokrycki sposób się cieszą.

    I jeszcze jedno.
    Tam z tym "kryciem" nie jest tak jak u nas.
    Możni protektorzy też tam wiele ryzykują. A u nas jest prawie całkowita bezkarność.

    OdpowiedzUsuń
  23. @orjan

    A-Tem'a też mi niezmiernie brakuje. Jego ale i Ciebie szanowny Orjanie uważam za tych z największych komentatorów, po których aż strach się odezwać ;) A-Tem ciągle jest na s24, gdzie aktywnie włącza się w obywatelskie śledztwo pod przewodnictwem Free Your Mind'a. Od 10.04 praktycznie obydwaj tylko ten temat poruszają. Również tam Laleczka siedzi.
    Ps to namiar na A-Tem na blogspot http://atemcom.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. @JSW

    Mocno żartujesz z tym "strachem", ale, gdybyś przypadkiem nie żartował, to co niby miałbym zrobić? Zamilknąć?

    Ten blog stał się poważną sprawą publiczną i zasługuje na określenie: opiniotwórczy.
    Dlatego, uważam, komentowanie tu wymaga podwyższonej staranności. I większość się tu naprawdę stara.

    Jednak bez przesady, bo umrzemy z nudów. Normalna gadanina też jest potrzebna a nawet okresowe off-topiki.

    Czasem nawet jakiś troll się przydaje, ale ostatnio tutaj z takimi też kryzys. Nudno i ani komu w dziób dać :)

    Rzeczywiście, A-Tem tam jest. Skoncentrował się. Ale Smoleńsk ma to do siebie, że w końcu się wyjaśni. Musi!

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  25. @orjan
    Napisałem do Ciebie maila. I co?

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie musisz kpić sobie z mojego brzmienia. Uruchamianie, integrowanie i serwisowanie urządzeń transmisyjnych i kierujących przepływem w sieciach telekomunikacyjnych to moja praca. Żeby móc tę pracę wykonywać, muszę po prostu wiedzieć jak to działa.
    Twoje pytanie "za co Murdoch przepraszał rodzinę tej Milly" jest mocno spóźnione. Należało je sobie zadać, przed formułowaniem oskarżeń.
    Z atrtykułu w 'Guardian', do którego link zamieściłeś nie można się dowiedzieć za co Murdoch przepraszał rodzinę tej Milly. Można się z tego artykułu dowiedzieć, że było to spotkanie prywatne, w hotelu pięciogwiazdkowym i że po spotkaniu prawnik rodziny zamordowanej dziewczynki powiedział, że Murdoch wielokrotnie bardzo, bardzo przepraszał. Tyle jest w tym artykule w 'Guardian' informacji. Nie mam podstawy wątpić w ich prawdziwość. Tak więc odpowiedź na Twoje pytanie "Czy może on jej nie przepraszał, i całość tej informacji to kłamstwo?" jest przecząca. Murdoch przepraszał rodzinę, i całość tej informacji nie jest kłamstwem. Problem w tym, że wskazany przez Ciebie artykuł składa się nie tylko z informacji. Składa się on też z insynuacji. Też na i. Insynuacji, że dziennikarze Murdocha za pomocą "zhakowanego" telefonu zamordowanej zakłócali śledztwo w sprawie jej morderstwa. Oczywiście w artykule jest link do "dowodu" na prawdziwość tej insynuacji. Możesz mi wierzyć lub nie, ale przed klknięciem w ten link byłem pewien, że będzie on prowadził do innego artykułu gazety 'Guardian'. W tym "dowodowym" artykule mamy napisane, że śledztwo wykazało, że ludzie Murdocha "zhakowali" telefon zamordowanej dziewczynki i za jego pomocą ingerowali w śledztwo w sprawie jej zagnięcia. W artykule tym 'Guardian' podaje prawdziwą informację, że śledztwo w sprawie podłości ludzi Murdocha było śledztwem gazety 'Guardian'. Nie ma co ukrywać, dla mnie ten 'Guardian' to wypisz wymaluj gazeta ze stajni spółki Agora.
    Pytasz "Masz więc jakieś informacje na temat tego, za co Murdoch przepraszał rodzinę tej Milly?" Odpowiem, że nie mam, ale pewnie czytając artykuły w "News of ..." z okresu poszukiwania porwanej i zamordowanej Milly można takie informacje uzyskać.

    Oczywiście mam świadomość, że lajf is brutal end ful zasadzkas i ludzie Murdocha jednak "zhakowali" ten telefon i utrudniali za jego pomocą śledztwo w sprawie zaginięcia, a jak się poźniej okazało, zamordowania Milly. Czyli popełnili czyn kryminalny. Coś takiego jest w Polsce surowo karane. Nie mam wątpliwości, że w Wielkiej Brytanii też. Skazujący wyrok sądu brytyjskiego za ten czyn, bezdyskusyjnie sfalsyfikował by wszystko co tu na temat "hakowania" telefonów napisałem.

    OdpowiedzUsuń
  27. @AndrzejR
    Nie rozumiem o co Ci chodzi. Nie zhakowali czy zhakowali? Wykasowali czy nie? Występujesz w roli fachowca, a nie potrafisz wyjaśnić, na czym polegać ma rzekomy błąd w sformułowaniach Toyaha podanych za prasą angielską. Podobnie zresztą podają polskie media, np. http://www.orange.pl/kid,4000000151,id,4001209004,title,Murdoch-przeprosil-rodzine-podsluchiwanej-dziewczynki,article.html - "...Sprawę podsłuchu telefonu komórkowego Milly Dowler ujawnił na początku ubiegłego tygodnia dziennik "Guardian" przy okazji procesu jej zabójcy. Hakerzy "News of the World" włamali się do skrzynki głosowej w telefonie komórkowym dziewczynki i wykasowali wiadomości, które odsłuchali, by zrobić miejsce dla dalszych. Wprowadziło to w błąd policję i rodziców i oceniane jest jako ingerencja w czynności śledcze policji".

    OdpowiedzUsuń
  28. @Orjan
    No jasne, że żartowałem, by nikt nie miał wątpliwości, że kumplujemy się tu na blogu :)
    również pozdrawiam

    @toyah
    Co do tekstu, to może nie należy bagatelizować prozaiczne powody. Bo oni w tym całym tvn są wytresowani do naturalnego nakręcania się. Taki rozbity bus na drodze, czy teraz burze i opady to dla nich zbawienny temat. Czasem mam głupią myśl, że oni nawet modlą się o takie zdarzenia, by nie wiało nudą. Oni potrafią nawijać bez przerwy o czymkolwiek, byle by nie poruszać tych rzeczy, które należy. W takim przykrywaniu tematów Murdocha im odpowiada, podobnie jak ślub Wiliama i Katarzyny. Inna sprawa kto i dlaczego zdecydował, że o Murdochu akurat można? Bo dalej to walterowcy jak w kuli śniegowej, mogą to wałkować bez przerwy, z ich swoistym wdziękiem. Spotkałem się z określeniem na pracowników tvn24, że to świstaki, od „Dnia świstaka”. Bo im się tak dzień zaczyna, a później już tak jadą bez przerwy...
    ps. tzw. „Tasmy prawdy” czyli podsłuchiwanie PiS przez Samoobronę &TVN to dopiero było mistrzostwo świata!

    OdpowiedzUsuń
  29. @AndrzejR
    Z tego co piszesz - i daję słowo, że nie kpię - rozumiem, że Twoja wiedza ekspercka każe Ci twierdzić, że całe gadanie o tym włamaniu się dziennikarzy NotW do telefonu tej dziewczynki, to bajki. Bo, o ile dobrze rozumiem, takiej operacji przeprowadzić się nie da. Dobrze kombinuję?
    Jednak, z drugiej strony, bierzesz pod uwagę, że włamanie miało miejsce. I w tym momencie, przepraszam Cię bardzo, ale ja odpadam.
    Tyle w tym dobrego, że przynajmiej o Murdochu nie piszesz Mister Murdoch. nie kpię - rozumiem, że Twoja wiedza ekspercka każe Ci twierdzić, że całe gadanie o tym włamaniu się dziennikarzy NotW do telefonu tej dziewczynki, to bajki. Bo, o ile dobrze rozumiem, takiej operacji przeprowadzić się nie da. Dobrze kombinuję?
    Jednak, z drugiej strony, bierzesz pod uwagę, że włamanie miało miejsce. I w tym momencie, przepraszam Cię bardzo, ale ja odpadam.
    Tyle w tym dobrego, że przynajmiej o Murdochu nie piszesz Mister Murdoch.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Toyah
    Już wiem. Popełniłeś straszliwy, niewybaczalny, kompromitujący na wieki Ciebie i wszystkie następne pokolenia błąd - napisałeś, że oni kasowali sms-y, a w rzeczywistości kasowali nagrania głosowe. I pewnie o to Misterowi R chodzi, tylko dusi to w sobie,żeby ponapawać się wewnętrznie, a póki co uświadomić nam, że wszystko jest BARDZO SKOMPLIKOWANE.
    Jak to zwykła robić pewna Sowa.

    OdpowiedzUsuń
  31. Szanowny Toyahu,

    Nie w temacie j/w.
    Polecasz dzis najnowszy tekst Coryllusa pt"Polacy pozeraja labedzie"
    Jak zapewne Wiesz temat juz dawno wyjasniony,to nie bylismy my,Polacy.
    Ja rozumiem,ze wspieracie sie nawzajem linkujac swoje teksty.
    Lecz zauwazyles pewnie(jestem pewien,ze tak)ze teksty Coryllusa dotyczace jego wizyty w UK sa beznadziejnie infantylne.

    Znasz Anglie bardzo dobrze,ja mieszkam tu od paru lat i zdajesz sobie pewnie sprawe z mialkosci jego spostrzezen.

    Pewnie mnie zbesztasz za moj komentarz,uwazajac,ze pretensje powinienem kierowac pod Jego wpis na NE,ale nie mam zamiaru sie tam logowac z przyczyn oczywistych.

    Poza tym fakt,ze polecasz tago rodzaju wpisy daje mi prawo do komentowania ich w tym miejscu.

    Pozdrawiam Cie serdecznie.
    .

    OdpowiedzUsuń
  32. @JSW
    Właśnie - taśmy Beger. Chyba nie było wówczas nikogo, kto by się oburzył na podsłuch tvn-u, co gorsza, Lipiński się tłumaczył jak uczniak zamiast pozwać Beger i tvn.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Marylka
    Muszę przyznać, że ja go kompletnie nie rozumiem. AndrzejR jest naszym starym kolegą. Ten blog mu wiele zawdzięcza, natomiast tego co on tu wyprawia w związku ze sprawą NotW, nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  34. @Toyah
    Wiesz co? Pogoda jest burzowa, komary gryzą, ludziom odbija. Cóż począć.

    OdpowiedzUsuń
  35. @tobiasz11
    Rozumiem Twoje oburzenie, ale go nie podzielam. Rozumiem dlatego, że Coryllus, faktycznie, zamiast zwiedzać ten Londyn i napawać się jego niezwykłością, a później, po powrocie na ten Hampstead, myśleć, myśleć i myśleć, postanowił, że musi wszystko na bieżąco komentować. I to komentować koniecznie w sposób bardziej oryginalny, niż trzeba. Uważam to za błąd.
    Nie podzielam natomiast Twojego oburzenia z dwóch powodów. Po pierwsze, o ile mi wiadomo, Coryllus jest pierwszy raz w życiu za granicą, a że od razu w Londynie, zbyt dużo zwaliło się na jego biedną głowę. W dodatku, jako człowiek niezwykle inteligentny, stara się wszystko jak najlepiej zrozumieć, i tu niestety jego intelekt nie wytrzymał.
    Co do samego wpisu o łabędziach, zwróć uwagę, że jemu chodzi tylko o to, by nie traktować łabędzi jak "królewskie ptaki". Tu nie ma nic więcej. A to co jest, to - przepraszam Cię bardzo - ale mi się bardzo podoba. Jak większość tego, co on pisze.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Marylka
    No własnie. Tego też nigdy nie zrozumiałem. Czemu on ich nie pozwał. Oczywiście, wiadomo, co by sąd zdecydował, ale przynajmniej oficjalnie by się przyznało, że tego typu rozmowy są na porządku dziennym. Że tam się nie stało nic takiego.

    OdpowiedzUsuń
  37. @Marylka
    No, gryzą. Mnie też coś ugryzło. Nie wiem, co i teraz muszę brać antybiotyk.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Toyah
    Precz z antybiotykami. Zaraz po tym się znów choruje. Zostaw to, po koncercie i tak wyzdrowiejesz.

    OdpowiedzUsuń
  39. Toyah,

    Ja tez lubie Go czytac.
    I dlatego dziwie sie,to tak jakby pisala zupelnie inna osoba.
    Ale,pieprzyc to(modny zwrot tutaj ostatnio).
    Trzymaj sie,zazdroszcze koncertu.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Marylka
    A co jeśli zrobił się bąbel?

    OdpowiedzUsuń
  41. @tobiasz11
    Tak jest! Pieprzyć to!

    OdpowiedzUsuń
  42. @Toyah
    To go przekłujesz. To boli, ale nie zabija.

    OdpowiedzUsuń
  43. @Marylka
    Nie wolno przekłuwać. Pani doktor zakazała. I Ty sobie nie żartuj, bo ja jeszcze od tego mogę wykorkować.

    OdpowiedzUsuń
  44. 01 @toyah
    Piszesz, że jednak, z drugiej strony, biorę pod uwagę, że włamanie miało miejsce.
    Zapewne wniosek taki wyciągasz z tego fragmentu mojego momentarza "Oczywiście mam świadomość, że lajf is brutal end ful zasadzkas i ludzie Murdocha jednak "zhakowali" ten telefon i utrudniali za jego pomocą śledztwo w sprawie zaginięcia, a jak się później okazało, zamordowania Milly. Czyli popełnili czyn kryminalny. Coś takiego jest w Polsce surowo karane. Nie mam wątpliwości, że w Wielkiej Brytanii też. Skazujący wyrok sądu brytyjskiego za ten czyn, bezdyskusyjnie sfalsyfikował by wszystko co tu na temat "hakowania" telefonów napisałem."
    Mógłbym napisać, że przez nieuwagę opuściłem zdanie o tym, że skoro brytyjski wymiar sprawiedliwości nie wszczął postępowania karnego o utrudnianie śledztwa i nikogo za taki czyn nie skazano, to jest to wystarczający dowód na to, że nie ma żadnych realnych podstaw aby przypisywać dziennikarzom NotW utrudnianie, za pomocą "zhakowanego" telefonu, śledztwa w sprawie porwania i zamordowania Milly. Dowód, którego weryfikacja nie wymaga żadnej wiedzy fachowej z dziedziny telekomunikacji.
    Ale wtedy bym skłamał, bo wcale takiego zdania nie zamierzałem zamieścić. Nie zamierzałem, bo zakładałem, że jednak rozmawiamy. Nie będę ukrywał, że przeżyłem lekki szok kiedy dotarło do mnie, że jestem traktowany przez Ciebie jak gość, którego pogryzły komary i przez to mu odbiło. Mało tego, że mu odbiło, to jeszcze posługuje się językiem leninowskiej propagandy. No cóż, nie da się ukryć, lajf is brutal end ful zasadzkas. Tak na marginesie, posługiwanie się językiem leninowskiej propagandy, to zbrodnia większa niż posługiwanie się językiem nienawiści, czy mniejsza, czy może te zbrodnie są sobie równe?

    Piszesz, że "nie rozumiesz co wyprawiam na Twoim blogu w związku ze sprawą NotW", czyli inaczej mówiąć o co chodzi. Toyah, chodzi o prawdę i chodzi o kłamstwo. Mam nadzieję, że uda mi się to Tobie wyjaśnić. Pod warunkiem oczywiście, że zechcesz ten mój komentarz przeczytać, podkreślam, przeczytać. Długi to będzie komentarz, ale ponieważ będzie to mój ostatni komentarza na Twoim blogu mam nadzieję, że mi to wybaczysz.
    Trochę wstępu. Blog Twój czytam właśnie z uwagi na jego prawdziwość. Prawdziwość bloga dla mnie polega na tym, że bloger swoje wnioski i opinie formułuje na podstawie prawdziwych informacji, i że wniski te i opinie, zgodne są z jego prawdziwymi poglądami na poruszane problemy. Nie ze wszystkimi Twoimi opiniami czy wnioskami się zgadzałem, ale ze względu właśnie na ich, w moim przekonaniu, prawdziwość, czyli zgodność z Twoimi rzeczywistymi poglądami, blog Twój pozostawał dla mnie prawdziwy. Rzadko komentowałem na Twoim blogu, bo z reguły piszesz tak, że w całości wyczerpujesz temat i niewiele pozostaje miejsca na uzupełnienia, a ponieważ sam bardzo nie lubię poklepywania po plecach, więc sam oszczędnie obdarzam tą "przyjemnością" innych.

    OdpowiedzUsuń
  45. 02 @toyah
    I trochę przypomnienia. Jak powszechnie wiadomo, bardzo prawdopodobnym jest, że Jarosław Kaczyński będzie postawiony przed Trybunałem Stanu. Jedynymi "dowodami", na których opierać się będzie oskarżenie, będą zeznania Pana Kaczmarka i Pana Leppera oraz "fakty prasowe", czy "fakty medialne", czy jak się tam te "fakty" nazywają, wyprodukowane przez podmioty spółki Agora. Treść zeznań Panów Kaczmarka i Leppera sprowadza się do tego, że co prawda żadnych przestepstw Jarosława Kaczyńskiego nie widzieli, ale za to on sam dobrowolnie przyznał im się do wszystkiego. Przypominam, Pan Lepper to człowiek doświadczony w zeznaniach, o czym niezbicie świadczy wyrok za pomówienia, którego się dorobił.
    Jeden z tych faktów prasowych, to rzekome samobójstwo świętej Blidy, która w rzeczywistości straciła życie w wypadku, który z własnej głupoty, ale sama i świadomie spowodowała. A jedyną prawdziwą informacją w tej "sprawie Kaczyńskiego" jest to, że był on premierem polskiego rządu. Przypomnę jeszcze przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego przed sejmową komisją śledczą. Czy naciskał Pan na prokuratorów w sprawie Blidy? Nie, nie naciskałem? Dlaczego Pan kłamie, przecież Gazeta Wyborcza napisała, że Pan naciskał? Tak to leciało.
    Gdy w mediach zaczęły pojawiać informacje o aferze, niech Tobie będzie, w sprawie NotW, to sprowadzały się te informacje do twierdzeń, że dziennikarze NotW podsłuchiwali obywateli, kupowali informacje od policji oraz "hakowali" telefony komórkowe i tym sposobem odsłuchiwali nagrania z poczty głosowej tych "zhakowanych" telefonów. Oczywiście, gdyby uważnie czytać te doniesienia, to bez trudu można było zauważyć, że podsłuchiwali, bynajmniej nie telefony komórkowe, wynajęci dedektywi i oni też przekupywali policję, a jedynem dowodem "zhakowania" telefonów, były "zeznania" pijaka i ćpuna Mister Hoare'a, złożone przed redaktorami NYT. Oczywiście Mister Hoare nic konkretnego o podsłuchach nie wiedział, w to miejsce Mister Hoare "zeznawał", że naczelny NotW Andy Coulson przyznał się mu się do tego, że wie o podsłuchach dokonywanych przez dziennikarzy NotW. Po złożeniu tych "zeznań" Mister Hare odkorkował. Ale oczywiście "ledy" doniesień medialnych o zbrodniach Murdocha, bo o niego i jego koncern tak na prawdę chodzi, sugerowały, że brytyjczycy powinni wyrzucić swoje telefony komórkowe, bo Murdoch każdego może podsłuchać. Z tym, że potwór ten zaczął od telefonu porwanej, zgwałconej i zamordowanej dziewczynki i od telefonów rodzin żołnierzy poległych w Iraku i Afganistanie. No obrazek potwora tak potwornego, że tylko obrazek Kaczyńskiego malowany przez Agorę może z tym konkurować. Myślę, że już gdzieś tam w Glasgow, czy innym Liverpoolu brytyjski odpowiednik Ryszarda C. obmyśla plan jak by tu zrobić porządek z tym Murdoch-em. Przypomnę jeszcze jak przebiegało przesłuchanie R. Murdocha i jego jego syna przed komisją parlamentu brytyjskiego. Panie Mardoch, czy wiedział Pan o naruszaniu prawa przez dziennikarzy pańskiej gazety NotW? Nie nie wiedziałem? Panie Murdoch, dlaczego Pan kłamie, przecież gazeta Guardian napisała, że Pan wiedział. Tak to leciało.

    OdpowiedzUsuń
  46. 03 @toyah
    I nastał dzień 19 lipca. Czytam Twoją notkę i widzę, że źle się zaczyna, bo od kłamstawa. Nie, nie twierdzę, że Twojego kłamstwa, ale wiemy przecież obaj, że na kłamstwie nic prawdziwego zbudować się nie da. Myślę sobie, powiem toyahowi, że powtarza czyjeś kłamstwa. A, myślę sobie, jeszcze lepiej będzie jak przytoczę argumenty obnażające kłamstwo, które za kimś powtórzył. Tak też zrobiłem i nie odwoływałem się wtedy jeszcze do swojej wiedzy zawodowej. Faktem jest, że po Twojej odpowiedzi na mój pierwszy komentarz powinienem dać sobie spokój, skoro Twoją odpwiedzią były pytania o przyczyny dla których posługuję się językiem leninowskiej propagandy i pytanie o moją zdolność do zrozumienia Twojej notki. No cóż, byłem przekonany, że skoro chodzi o prawdę to w trakcie rozmowy, na którą liczyłem, nieporozumienie da się wyjaśnić. Tu wrócę na chwilę do istoty kłamstwa, które powtórzyłeś i na którym oparłeś swoje wnioski i opinie. Istota tego kłamstwa sprowadza się do hipotezy, że dziennikarze Murdocha z premedytacją utrudniali śledztwo, a w zasadzie wtedy jeszcze poszukiwania, uprowadzonej dziewczynki. Ponieważ wtedy nie było wiadomym, że ona już nie żyje, to znaczy, że hipoteza jest taka, że świadomie dla pieniędzy narażali ją na utratę życia.
    Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu Ty stanąłeś po stronie tego fałszywego oskarżenia i jako dowód jego prawdziwości podałeś artykuł w gazecie Guardian. Tu zrobię pewną dygresję. Nigdy nie uczyłem się języka angielskiego. W sensie takim, że nie w szkole, czy na kursach. Jednak życie wymusiło na mnie, że musiałem nauczyć się czytać dokumentacje techniczne urządzeń informatycznych i telekomunikacyjnych pisane w tym języku. Z tekstami tyczącymi się spraw codziennych idzie mi znacznie trudniej. Koniec dygresji. Jednak nawet w przypadku takiego jak ja ignoranta w kwestii języka Szekspira, przeczytanie wskazanego przez Ciebie artykułu nie stanowi problemu. Jest to bowiem tekst tak prosty jak żywcem wyjęty z Gazety Wyborczej. Czyli tak, prawda w tytule "Rupert Murdoch przeprasza rodzinę Milly", w "ledzie" już insynuacja, że przeprasza za "zhakowanie" telefonu zamordowanej dziewczynki. W treści prawdziwa informacja, że odbyło się prywatne spotkanie Ruperta Murdocha z rodziną dziewczynki i prawnik tej rodziny powiedział, że Murdoch bardzo przepraszał. Dalej to już jak w Wyborczej, Guardian "ujawnia", że Murdoch przepraszał za "zhakowanie" telefonu zamordowanej o czym "wielokrotnie pisaliśmy". Czy na prawdę muszę pisać, że u źródeł tego "wielokrotnego pisania" leży zapity i zaćpany Pan Lepper w wersji britisz, czyli Mister Hoare. Toyah, trudno mi uwierzyć abyś Ty czytając ten artykuł tego nie zauważył. To tyle odnośnie prawdy i kłamstwa w części informacyjnej Twojej notki.

    OdpowiedzUsuń
  47. 04 @toyah
    Piszesz dalej tak "...Dla nich to właśnie mam informację dodatkową. Być może jeszcze ciekawszą. Okazuje się oto, że, kiedy sprawa hakowania telefonu dziewczynki, a jednocześnie jeszcze wielu innych telefonów osób, które gdzieś tam zaginęły, czy już zginęły, wyszła na jaw, nie dość że przede wszystkim Murdoch zamknął swój tytuł – i to zamknął nie na chwilę, ale ostatecznie – to już w chwilę potem rozwiązał się worek z dymisjami. Przede wszystkim wyleciało z pracy w gazecie 200 dziennikarzy,..."
    Z jednej strony mamy więc przyczynę, czyli fałszywe oskarżenie. Może bardziej precyzyjnie, dla mnie fałszywe z racji mojej wiedzy zawodowej, dla Ciebie tylko bezpodstawne, bo oparte na rewelacjach zapitego i zaćpanego Mister Hoare'a. Oskarżenie będące nie tylko elementem walki koncernów medialnych o rynek, czyli kasę. W tym przypadku jest to też walka polityczna, bo dotyczy mediów wspierających wyraźnie różne opcje sceny politycznej.
    Z drugiej strony mamy skutek tej walki politycznej, czyli 200-tu dziennikarzy , którzy stracili pracę, pewnie wielu z nich razem z tą pracą straciło możliwość utrzymywania siebie i swoich rodzin. Pewnie większość z nich nic z tą walką polityczną nie miało wspólnego. A przecież taka zamknięta gazeta to nie tylko dziennikarze, to pewnie drugie tyle pracowników obsługi tych dziennikarzy. To następne rodziny pozbawione środków utrzymania. Toyah, całe to nieszczęście tych ludzi wzięło się z kłamstwa. Staram się unikać jak ognia rozmowy za pomocą pytań, bo zalatuje mi to pytankami gości z onetu. Ale ten jeden raz zapytam. Toyah, czy to spowodowane kłamstwem nieszczęście tych ludzi, to dla Ciebie tylko dodatkowa i ciekawa informacja? Tylko ciekawa? Dla Ciebie tylko ciekawa? Ja zrobię sobie krótką przerwę, a Ty, proszę, jeszcze raz przeczytaj ostatni akapit.

    Na koniec mam do Ciebie ogromną prośbę. Na podstawie Twoich poprzednich odniesień do moich komentarzy mogę przypuszczać, że gdybyś przypadkiem odpowiadał na ten komentarz to i tak będzie o mnie, a nie o tym o czym piszę, dlatego proszę, nie pisz o mnie ekspert, bo to w Polsce określenie obelżywe.
    Ludzim kojarzy się zapewne z takim na przykład Panem Hybkim, który nie ma zielonego pojęcia jakim cudem samolot, czyli obiekt cięższy od powietrza, unosi się w przestworzach, a jednocześnie niezwykle swobodnie wydaje sądy w kwestiach związanych z lotnictwem.

    OdpowiedzUsuń
  48. @AndrzejR
    Zabrałem się do czytania Twojego bardzo długiego komentarza, i powiem szczerze, że planowałem go przeczytać uczciwie i w całości, mimo tego nawet, że od początku kłamiesz jak najęty. Na przykład, nie zarzucałem Ci, ze "posługujesz się językiem leninowskiej propagandy", lecz, na Twoją zresztą prośbę, wyjaśniłem, dlaczego bardzo mi się nie podoba używanie przez Ciebie słowa "Mister" zamiast imienia. Poza tym, nie pytałem, co Ty wyprawiasz "ma moim blogu", ale co Ty "tu" wyprawiasz. Różnica jest wystarczająco duża, że muszę uznać, że Ty ją też widzisz, a to co zrobiłeś, było celową manipulacją.
    No i wreszcie na koniec, jak mówię, uczciwie planowałem doczytać ten cykl Twoich komentarzy do końca, ale kiedy przeczytałem informację, że to będzie Twój "ostatni komentarz na moim blogu", to nie widzę powodu, by go czytać dalej. Co Ty sobie wyobrażasz? Że mam go wziąć ze sobą do grobu?

    OdpowiedzUsuń