poniedziałek, 25 lipca 2011

Cały naród pucuje brykę Premierowi

Ponieważ przez kilka ostatnio opublikowanych tu notek, zrobiło się strasznie poważnie, a przed nami - już to wiem - kolejna porcja smutków, myślę, że dobrze będzie się nam trochę, choć przez chwilę, pośmiać. A jeśli mowa o śmiechu, to któż się lepiej do tego nadaje, niż sam pan premier Donald Tusk?
Od kilku już dobrych dni – sam się dziwię, że to trwa już tak długo – media obrabiają w kółko jedną informację. Że oto większość społeczeństwa, jak wynika z bardzo solidnie przeprowadzonych badań, uważa Donalda Tuska za przystojnego i inteligentnego kłamcę i obiboka, i w tym prawdopodobnie leży przyczyna niebywałego wizerunkowego sukcesu samego Premiera, jak i politycznego projektu, jaki on reprezentuje. Oczywiście, dobrzy ludzie zachodzą w głowę, jak to możliwe, że kłamstwo i gnuśność, w połączeniu z wizerunkowym lansem, robi na wielu takie wrażenie. My jednak już na tyle zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że na pewne pytania odpowiedzi nie otrzymamy nigdy, że pozostaje nam tylko patrzeć na to co się dzieje w osłupieniu i ewentualnie sobie, na zmianę raz trochę pożartować, a raz się nieco powyzłośliwiać.
Bo oto przed nami wizerunek w stanie czystym. Trochę mi to przypomina sytuację zupełnie fikcyjną, ale ponieważ ostatnio mieliśmy okazję podziwiać różne ekscesy artystyczno-publicystyczne na poziomie flag wtykanych w psie odchody, myślę że i tu można się podeprzeć czymś w tym stylu. Wyobraźmy sobie – skoro już zatrzymaliśmy się nad fenomenem Donalda Tuska – ludzi kupujących dom z ogródkiem, gdzie zarówno w każdym zakątku owego ogródka, jak i w każdym pomieszczeniu tego domu, panuje stały i nie do wytrzymania smród, a oni płacą za ten dom i za ten ogródek ciężkie pieniądze tylko dlatego, że, wprawdzie śmierdzi jak sto diabłów, ale trzeba przyznać, że z wierzchu wszystko wygląda naprawdę ładnie. A co jeszcze ciekawsze, płacą te pieniądze, mimo to, że mówi im się właściwie zupełnie szczerze, że ten smród tam już będzie zawsze, bo taka już jest natura tego miejsca.
Przykład z domem jest oczywiście atrakcyjny i w dużym stopniu adekwatny, jednak muszę przyznać, że chyba nie do końca. Bo o ile przywołany przez mnie dom i ogródek są naprawdę ładne, Donald Tusk ładny w żaden sposób nie jest. Nie jest ani wysoki, zgrabny, nie nawet symetryczny. Jednym słowem, nie ma w sobie nic, co by przedstawiało klasyczną przystojność. A jeśli ktoś mi powie, że o gustach się nie dyskutuje, to niech mi w tej sytuacji wyjaśni, w jaki sposób ktoś kto ma oczy umieszczone w połowie twarzy, a nogi tak fatalnie pokrzywione, że przy nim nawet piłkarz Rooney wygląda jak model, może uchodzić za przystojnego choćby subiektywnie?
No i jest jeszcze kwestia tej inteligencji... Tu jednak, ponieważ, jak wiemy, inteligencji różnego typu jest bardzo wiele, to co widzimy u Donalda Tuska, a co wielu nazywa inteligencją, typ inteligencji, który akurat ja mam zaszczyt reprezentować, typu reprezentowanego przez Donalda Tuska inteligencją nazywać nie jest w stanie. I niech już będzie tak, że jest to moja wina.
No ale, jak wiemy, sondaże nie kłamią, więc coś w Donaldzie Tusku musi być takiego, co ludzi przyciąga. Zwłaszcza tego typu ludzi, dla których gnuśność i kłamstwo są równie atrakcyjne jak uroda i inteligencja. A w tej sytuacji, specjalistom od urządzania nam życia a la „Donald Tusk”, pozostaje już tylko walczyć o ten wizerunek, którego nie ma, a mimo to jest. I to jest jeszcze jak! A praca to nie łatwa. Wprawdzie Donald Tusk robi wrażenie kogoś, kto jest zbudowany w całości z plasteliny, ale pomyślmy, co może na nas czekać na kolejnym etapie tej konstrukcji? Mamy kłamcę i lenia, podobno sympatycznego i przystojnego, a jeszcze w dodatku inteligentnego. Czy tak ma być już do końca świata? Przecież nie. To się prędzej czy później musi znudzić. Można by więc z Tuska zrobić skurwysyna i liczyć na to, że jego elektorat przyjmie tę zmianę z zachwytem, no ale to z kolei by się kłóciło z tą sympatycznością. A wizerunek inteligentnego, a przy tym niesympatycznego lenia, kłamcy i skurwysyna mógłby być czymś, czego nawet ktoś taki jak Eryka Mistewicza przyjąć nie będzie w stanie,. A co dopiero zwykły wyborca.
Wydaje mi się więc, że przy tym tempie prac nad wizerunkiem człowieka w rzeczywistości pozbawionego jakiegokolwiek wizerunku, możliwe jest już tylko rozwiązanie ekstremalne: pokazanie Donalda Tuska jako prostego idioty. Idioty takiego, jak każdy idiota z sąsiedztwa, albo nawet i jako wprawdzie idiota z sąsiedztwa, a mimo to idiota szczególny. Zostawiamy więc Tuskowi przystojność – ależ pamiętam o tych oczach, pamiętam – sympatyczność, gnuśność i krętactwo, natomiast odbieramy inteligencję. I w ten sposób uzyskujemy… no tak, nie uzyskujemy nic nowego, Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że on najprawdopodobniej już właśnie kimś takim jest. No ale przyjmijmy, że dla przeciętnego wyborcy Platformy ta zmiana może być jednak sympatyczna. W końcu, jeśli Donald Tusk przestanie marszczyć nieustannie czoło i mówić z tymi swoimi teatralnymi przerwami, dla każdego z jego fanów stanie się pewnie jednak bardziej „ludzki”.
Można też jednak w przyszłości wrócić do starego już pomysłu. Pamiętamy może jeszcze, jak swego czasu pojawiły się informacje, że Donald Tusk kiedyś lubił sobie „przypalić”. Tak jak Clinton, a więc jak najbardziej „po amerykańsku”. Mielibyśmy więc wciąż tego wiecznego chłopca, który nałogowo kłamie i fantazjuje, durnego jak sto pięćdziesiąt, a jednak wciąż bardzo sympatycznego, gnuśnego, ale wciąż uśmiechniętego, z tym skrętem pod nosem. A ludzie by patrzyli i pytali, a cóż on tam wciąż te papierosy pali? A na to inni, bardziej wykształceni, odpowiadaliby: „To nie papierosy, to marihuana”. I wszyscy by kiwali głowami i mówili: „Aaaaa, marihuana? Dobrze jest”. A gdyby któregoś dnia, podczas któregoś z oficjalnych spotkań, w pewnym momencie Premier z nerwów nagle spadł pod stół, zaczął charczeć i nie dał się wyciągnąć, to Eryk Mistewicz by tylko wytłumaczył, że to dopiero jest „fantastyczna opowieść” i byłoby gites.
Bo tak to własnie działa. Chodzi o tę „opowieść”. Pamiętamy pewnie, jak to przed laty Agnieszka Holland otrzymała zamówienie na swój serial o rządzie z bajki, posadziła za biurkiem fajnego faceta, wokół niego postawiła całą kupę innych, fajnych ludzi i kazała nam wierzyć, że tak to właśnie ma być. A kiedy pojawili się ludzie prawdziwi i prawdziwe wydarzenia, okazało się, że nie dość, że ministerstwa zostały obsadzone jakimiś kompletnie nieprzygotowanymi, wziętymi z najbardziej ordynarnej łapanki, smutnymi typami, których najwyższą ambicją jest to, by pobiegać sobie pod wieczór za piłeczką, to jeszcze ten film – ten już nie stanowiący fikcji, ale autentyczny dokument – jest kompletnie pozbawiony akcji. Nie ma nic. Nie ma treści, nie ma tempa, nie ma aktorów, nie ma nic. Nie ma nawet tej krowy, o której wspominał Zdzisław Maklakiewicz w “Rejsie”.
Więc co pozostaje? Oblepiać tą zużytą plasteliną Donalda Tuska. Bo jest znany. Bo podoba się starszym paniom. No i podobno kiedyś ktoś mówił (może nawet on sam), że z niego jest równy gość. Więc wysyła się człowieka do Włoch na narty, pokazuje się do znudzenia jego dzieci i żonę, nasyła się na niego Dodę Elektrodę, by pokazał, jak uroczo się potrafi przytulić, a później i tak wszystko szlag trafia, bo Prezydent (nasz prezydent – pamiętamy to wciąż, prawda?) poczęstował gościa winem, a ten się schlał, jak dziecko, bo w tym nieustannym stresie kropla alkoholu go rzuca z nóg i odejmuje rozum.
A czas płynie. Ludzie drapią się po skołowanych głowach, PiS pokłada się ze śmiechu, komuniści podskakują z radości, że odkryli drugą szansę. Więc trzeba wyciągnąć coś nowego. I oto dowiadujemy się, że Donald Tusk to wcale nie takie byle co. On jest osobowością niezwykle skomplikowaną. Oczywiście, jak każdy widzi, jest gnuśny i leniwy, nieprzyzwoicie kłamie, zajmuje się wyłącznie sobą, Polska to dla niego polska, ale za to – no popatrzcie tylko, czyż tego nie widać? – jest bardzo przystojny i inteligentny. Piekielnie. No dobra, niech będzie, że nie jest inteligentny, ale za to jest idiotą, no ale idiotą strasznie fajnym. Takim jak my wszyscy. No i jeszcze te oczy w połowie wysokości twarzy. Czyż to nie jeszcze jeden dowód na jego wyjątkowość?
I to jest ten nowy pijar. Pijar na miarę naszej prezydencji, na miarę Euro2012 i na miarę narodu, który, jak wynika z zupełnie już innych badań, jest najszczęśliwszym narodem na świecie.

I tradycyjnie już, proszę wszystkich tych, których powyższy tekst choć trochę rozbawił, o wsparcie tego bloga choćby drobną kwotą. No i, jeśli ktoś ma ochotę kupić sobie fajną książkę, to polecam tę obok. O liściu. Sam jeszcze jej nie mam, ale, o ile mi wiadomo, Coryllus - który jest jej wydawcą - będzie ją wysyłał już od tego tygodnia. Wygląda ładnie, prawda? Dziękuję. Za wszystko.

32 komentarze:

  1. Panie Krzysztofie przepraszam, że w swoim wpisie wykorzystam i rozwinę wątek kupna domu z ogródkiem, w którym wszędzie panuje smród.
    Otóż bywa i tak, że w kupionym domu, bądź mieszkaniu nie koniecznie rozprzestrzenia się tylko "smród", który stwarza dyskomfort domownikom, ale również groźna, dla zdrowia i życia stęchlizna i zaraza tzn. w przypadku rozwoju pleśni w ścianach powstają i występują w powietrzu szkodliwe, dla istot ludzkich drobno-ustroje.
    Mam wrażenie, że w polskim domu tzn. naszej ukochanej Ojczyźnie, tych substancji m.in. nie tylko śmierdzących, lecz uczulających, trujących i kancerogennych, przede wszystkim dzięki nadzorcom, czy dyrektorom, kierownikom budowy takim, jak najbardziej przystojny, urokliwy, inteligentny etc. D. Tusk i jego ekipa (współpracownicy) jest coraz więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Toyah
    Nie wiem, co Ty chcesz od tego Tuska. Nie ma ogona i rogów, a nawet garbu nie ma, więc chłopak jest jak się patrzy. Że oczodoły zajmują pół głowy? No a jak ma być skoro mózg wielki jak dynia je przytłacza.
    P.S. Nareszcie Twoją książkę można kupować! Już kupiona. Mam nadzieję, że jestem pierwsza i przyniosę Ci szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dłuższego czasu bardzo mało oglądam tv. Niemniej to przekierowanie wizerunku Tuska na wizerunek idioty jest zauważalne. Na konferencjach zadają mu tylko kilka pytań, a te pytania są takie, by Tuskowy mózg się nie przegrzał, np. "Panie Premierze, jak pan skomentuje to, że PiS znowu kompromituje Polskę przed całą Europą?" itd. itp. Tusk odpowiada jak jakieś cielę - udawana stanowczość, mechaniczny niby-uśmiech, który - jak to u idioty - pojawia się w sposób niezbyt dokładnie skorelowany z treścią wypowiedzi. Oglądając go, czuje się zażenowanie, że każą mu tam być i to robić, a on być może wierzy, że wszystko wygląda świetnie. Szkoda, że nie ma szans na choćby jedno ostre pytanie dziennikarza (kto pamięta jak atakowali premiera Kaczyńskiego?). Ciekawe jakby Tusk to przeżył?

    OdpowiedzUsuń
  4. @Marylka
    To nie o to chodzi, że mu oczodoły zajmują pół twarzy. Chodzi o to, że one są w połowie wysokości twarzy.
    Ale ja do niego mam pretensje głównie o to, że ma krzywe nogi i głupią córkę.
    A za zakup książki dziękuję. Już więc mam na kupno świnki-skarbonki.
    O tak! Tu szczęście będzie mi bardzo potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Toyah
    Tak, zapomniałam o krzywych nogach (o córce prawdę mówiąc nic nie wiem, jednak jaka miałaby być z takim ojcem?). Ale może dzięki temu tylu młodzieńców w każdym wieku nie wstydzi się latem pokazywać światu swoich paskudnych, krzywych w każdą stronę nóg? Nie pomyślałeś o tym?
    A mówiąc poważniej, jedynym wyjaśnieniem tajemnicy powodzenia Tuska może być chyba stosunek tzw. szerokich mas do Jaruzelskiego. Do którego ludzie zresztą nie mieli pretensji nawet o to, że starał się ich zagłodzić. A w tym poważaniu dla Jaruzelskiego najbardziej widoczne wydaje mi się to, że on miał w mniemaniu tych ludzi poparcie potęgi sowieckiej. I teraz ci sami wyobrażają sobie, że Tusk mądrze robi, że kumpluje się i z Putinem i z Europą.
    Zresztą w tym kierunku idzie propaganda, i to jest najskuteczniejsze. Często ostatnim argumentem ludzi, którym Lech Kaczyński już przestał się kojarzyć z borubarem i kartoflem, jest to, że zadarł z Rosją i nie szedł ręka w rękę z Europą.
    Większość ludzi kocha spokój, choćby to był spokój cmentarny.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Marylka
    To akurat są zagadki, w które nie wnikam. Dla mnie za trudne. Natomiast mnie ciekawi co innego. Otóż jakieś 60 procent uważa, że on jest śliczny i mądry, tyle że kłamie i ma w dupie wszystko poza sobą. Rozumiem, że ci, którzy mówią, że on jest brzydki i głupi, też się domyślają, że z niego pierwszej klasy łgarz. Natomiast chciałbym widzieć tych, co twierdza, że Tusk jest słowny i prawdomówny. To musi być dopiero ciekawy typ!

    OdpowiedzUsuń
  7. @filozof grecki
    A czy Ty może miałeś okazję go obejrzeć, jak miał ten swój briefing przed ośrodkiem dla pedofilów? Wszyscy się na niego oburzali, że on zaczął nagle rechotać, że tam ci pedofile, a tu takie poważne tematy. Na mnie jednak największe wrażenie zrobiło jego zachowanie podczas zadawania pytań. Kiedy dziennikarz zadawał pytanie, a on... Tego się nie da opisać. On robił wrażenie jakby się czegoś najadł. Nie napił. Najadł.

    OdpowiedzUsuń
  8. sorry I'm confused - prawie każdy z nas ma oczy umieszczone w połowie twarzy. Nie zmienia to, że Ciosa nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  9. @adthelad
    No nie! Popatrz na przykład na zdjęcie Przemyka tuż obok. Albo na panią Walentynowicz.
    Albo - skoro już jesteśmy przy tak zwanej Ekipie - to na takiego Pawła Grasia. Nawet on jakoś wygląda.
    Ale niech Ci będzie. Pomyliłem się. Miałem napisać, że Tusk ma oczy w dolnej połowie twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Toyah

    A mnie, cholera, wesoły ów tekst prowadzi do wniosków smutnych w temacie nazwijmy to, kondycji poznawczej społeczeństwa. Marylka wspomniała Jaruzelskiego, ja, spośród wielu, dorzucę jeszcze Kwaśniewskiego - właściwie całkiem podobny lans: gnuśny i debil ale za to przystojny i niemożliwie europejski. 67 lat pod bolszewikami (w ostatni piątek mogliśmy świętować rocznicę) nie może pozostać bez wpływu na owe zdolności poznawcze.

    Melduję też, że książka "O siedmiokilogramowym liściu i inne historie" zakupiona, do tego w towarzystwie książki ojca Rachmajdy.

    Ukłony!

    OdpowiedzUsuń
  11. @Toyah

    Niestety Toyahu, wcale mnie nie rozweseliłeś. Choć właściwie nie jestem przekonany, że chciałeś nas rozweselić, bo Ty też jesteś przewrotny, jak nie przymierzając,no nie powiem kto.

    To co napisałeś bardzo źle świadczy o nas, o społeczeństwie.
    Nie mamy standardów.
    To co w dojrzałym społeczeństwie właściwie się wypija z mlekiem matki, te wzorce, nieraz tak silne, że aż popadające w schematyzm, u nas nie mają racji bytu.
    Można sprzedać każdy wizerunek i wmówić ludziom, że tak dokładnie ma być. Że jest świetnie.
    To niezwykła radość i szczęście, że można na przykład na czele państwa postawić zakłamanego Jasia Fasolę i opowiadać w koło, że jest to niemalże przystojniak Clooney o umyśle Einsteina.
    A jego wady są jego zaletami. Tak jak jego krzywe nogi mają wiele nieodpartego uroku. A oczy? Ach te oczy... czyż nie można się w nich zakochać.
    Kupujemy to, więcej, kupujemy hurtowo, z całą menażerią. Bo twój przykład Toyahu tego troglodyty ze zrośniętymi, białymi brwiami, był raczej chybiony; on też jest normalny inaczej.

    Wniosek - jesteśmy niedojrzałym społeczeństwem, wychowanym bez rodziców w dżungli, gdzie szamani tumanią nas wizerunkami pół-bogów o krzywych nogach.
    Kiedy przyjdzie czas na refleksje? Może nigdy.

    Oni też zresztą wiedzą, ze właśnie tak jest, mówiąc - Polska to dziki kraj.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Kozik
    Zgoda. Kwaśniewski to pionier tych czasów. Na poziomie bardziej popularnym, to się manifestuje choćby podczas tych bankietów Vivy, gdzie za 'beautiful people' robią ukraińskie fryzjerki ze swoimi chłopakami.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ok - to jednak ja się pomyliłem, bo w połowie głowy ludzie mają oczy a głowa to nie twarz, prawda? Jednak, mam nadzieję że przestanie być oczkiem w głowach tych co oczu nie mają, lub są widzący inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. @jazgdyni
    Z Tobą rzeczywiście jest coś nie tak. Ja rozumiem, że skoro już wydumałeś sobie tych 'moich Norwegów', te Morza Północne, te największe na świecie tankowce, wreszcie te Liverpoole, to musisz być konsekwentny. Jednak to że po tym co się stało w Norwegii, zachowałeś aż taką nieostrożność, było z Twojej strony naprawdę nieroztropne.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Kozik
    No tak, od wyboru Kwaśniewskiego decydująca okazała się uroda, nad którą pracowali jacyś amerykańscy specjaliści. Za czasów Jaruzelskiego nikt chyba nie pytał ludności, czy wódz jest ładny. Był tylko kawał "dlaczego Jaruzelski ma takie czerwone usta?"

    OdpowiedzUsuń
  16. @Toyah

    Na czym polega moja nieroztropność?
    Mam się czego bać?
    Powiedz.

    To prawda, obcując z żywiołami natury, można mieć przytłumioną czujność co do ludzkich żywiołów.

    Nie wiem dlaczego jestem nieostrożny. Czy już jest aż tak źle w kraju?

    OdpowiedzUsuń
  17. @adthelad
    Właśnie tak. On ma oczy tam gdzie Komorowski ma wąsa. A więc, o ile Komorowski wygląda, jak gajowy Marucha, to Tusk, jak alien.
    I nie byłoby tu tej całej głupiej gadki, gdyby nie to, że jakaś sondażownia postanowiła obywatelom zadać to jakże niedelikatne pytanie odnośnie przystojności Donalda Tuska, a obywatele nagle okazali się tacy przekorni.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Kozik @Marylka

    Jeżeli udało się wylansować wizerunek, że Kwaśniewski jest przystojny i wysoki (sic!), to zrobienie z Tuska przystojniaka (szczególnie w opozycji do małego, okrąglutkiego Kaczora) nie nastręczało już żadnych trudności.
    Uderzające jest to, że w wizerunku Kwaśniewskiego i Tuska wspólna jest jedna rzecz: może i kłamca, ale za to jaki sympatyczny. To właśnie przyzwolenie na kłamstwo i krętactwa w polityce, to jest cecha, która nas różni od wszystkich cywilizowanych społeczeństw.
    Chociaż przyznać trzeba, że "sympatyczność" Kwaśniewskiego była bardziej naturalna od wystudiowanych uśmiechów Tuska. Ten fałsz można by łatwo łatwo obnażyć, gdyby tylko media chciały to zrobić. Dlatego Tusk pozostaje zakładnikiem mediów, bo bez nich poległby w jeden tydzień.

    @Toyah

    Jedna rzecz jest pocieszająca: specom od wizerunku nie udało się wmówić ludziom, że Tusk jest prawdomówny, odpowiedzialny i że ktokolwiek na świecie traktuje go poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. @jazgdyni
    Nie chodzi o Polskę. Problemem jesteś Ty. Właśnie się okazało, że już nie tyko Niemcy, Francuzi i Anglicy są od nas bardziej zdegenerowani, ale nawet i Norwegowie, a Ty z uporem maniaka pieprzysz coś o 'dzikim kraju'.
    Może trzeba było się załapać na jakiś tankowiec białoruski. Przynajmniej byłoby o czym dyskutować.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Toyah
    No przecież z powodu hemoroidów Breżniewa.

    OdpowiedzUsuń
  21. @Marion
    Nie wydaje mi się, żeby to nas różniło od innych. To jest zaraza równie rozpowszechniona we wszystkich cywilizowanych krajach. Ostatnio tylko Węgrzy rozprawili się z kłamcami.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Marylka

    Sam fakt kreowania nieprawdziwego wizerunku różnych miernot nie różni nas od innych, ale tylko my potrafimy trwać w tym mirażu tak długo.
    Francuzi na przykład zakochani byli w Sarkozy'm i jego wizerunku macho, ale już im przeszło i dają mu teraz w sondażach kilkanaście procent. U nas natomiast uwielbienie do Tuska będzie trwało do momentu, kiedy media postanowią zrobić z nim porządek albo kiedy nastąpi krach gospodarczy (a co i do tego nie mam pewności, bo wtedy pewnie Tusk wszystko zwali na Rostowskiego).

    OdpowiedzUsuń
  23. @Marion
    A czy Sarkozy się wykreował bez udziału mediów? I czy jakieś media dalej go kreują?

    OdpowiedzUsuń
  24. @Toyah

    Acha.
    Tak to zrozumiałeś. Niestety opacznie.
    Dziki kraj, to cytat z Drzewieckiego, przypomnę Ci. A użyta metoda to sarkazm, z wyczuciem którego masz problemy.
    Co do Norwegów zdania nie zmieniam, bo znam ich lepiej niż Ty.

    I dla twojej informacji, ja nie pływam na tankowcach, ja na nich bywam, bo trzeba je i nadzorować i przebudować od czasu do czasu.Jak też zbudować coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Marylka

    Oczywiście, że media mają niebagatelny udział w wykreowaniu Sarkozy'ego. Tylko że francuskie media nie mogą sobie pozwolić, by dalej brnąć w tę kreację w oderwaniu od skrzeczącej rzeczywistości.
    Nasze media nie mają natomiast żadnych oporów ani obaw przed ośmieszeniem, bo spora część wyborców bez najmniejszego problemu daje sobie wmówić, że pogarszająca się sytuacja naszego kraju nie ma żadnego związku z działaniami lub raczej z zaniechaniami rządu, a cała wina leży po stronie "słabej" opozycji. To jest prawdziwy dramat.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Toyah
    Teodor/Eliza tak mnie zawstydziła,że wracam do wpisu z datą Twoich imienin, żeby Ci złożyć życzenia.
    Żeby się odwróciło wszystko co złe i nie zgubiło to co dobre!

    OdpowiedzUsuń
  27. @Marylka
    Jakiż to wstrętny dowcip! prawie jak ten o dziurach w trumnie z Breżniewem. e jak ten o dziurach w trumnie z Breżniewem.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Marion
    Myślę że Kwaśniewski nie był bardziej naturalny. Miał lepszych fachowców od wizerunku.

    OdpowiedzUsuń
  29. @jazgdyni
    A to o "dojrzałych społeczeństwach", które "wypijają z mlekiem matki" to, co dla na Polaków "nie ma racji bytu", i o "niedojrzałym społeczeństwie, wychowanym bez rodziców w dżungli", to z kolei cytaty z kogo?
    Pytam, bo chciałbym złapać tę ironię.
    No i opowiedz koniecznie coś o tym pływaniu-nie pływaniu. Jakoś się zrobiło interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Toyah

    W pewnym sensie uważam nasze społeczeństwo za ciągle niedojrzałe. Uczące się szybko, lecz ciągle niedojrzałe. Zawdzięczamy to regularnym trzebieniom elit. I to od stuleci. A poprzez II wojnę i okres komuny w szczególności.
    I niestety ciągle to trwa. Jak się pokaże np. taka wspaniała osobowość jak śp. prezes Kurtyka, to musi on zginąć.
    Nie ma właściwych nauczycieli, to to biedne społeczeństwo nie ma jak dojrzeć. Jeszcze raz - brak pozytywnych wzorców. I kto wypełnia tą próżnię, kto lansuje postawy?
    Czy komukolwiek zależy by społeczeństwo dojrzało i potem zaczęło rządać?
    Tak to widzę.

    A widzisz, ze statkami jest tak, że je się buduje, przebudowuje, przerabia i udoskonala. To jest cała rzesza ludzi do tego - inspektorzy, surveorzy, superintendenci, itd.
    I na takim statku trzeba potem popływać, żeby wyłapać ile się da usterek (sea-trial a za tym guarantee claims). W przemyśle petrochemicznym dodatkowo statki się w wymyslny sposób torturuje, np. przeprowadzając testy typu Failure Mode Analysys.
    Tak, że jest co robić na długo, choć jest to dosyć męczące i sił już nie staje.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Toyah
    O to chodziło. Bo jeden i drugi byli obrzydliwi.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.