niedziela, 12 września 2010

O starszych i młodszych Żydach w moherowych beretach

Po raz kolejny okazało się, że jednym z głównych gwarantów skuteczności jest tak zwana upierdliwość. W naszym wypadku, wszystko sprowadziło się do tego, że nasz kolega Student SGH, tyle razy użył w swojej argumentacji epitetu ‘mohery’ i tyle razy zrobił to w sposób świadczący niezbicie o tym, że on nie ma pojęcia, o czym mówi, że poczułem się zmuszony do zabrania głosu, już nie w polu przeznaczonym na komentarz, lecz tu, w normalnym blogowym wpisie.
Jak wiemy, kiedy oni potrzebują użyć wobec nas argumentu ostatecznego, kończącego dyskusję i zamykającego nam usta raz i na dobre, informują nas, że ponieważ jesteśmy ‘moherami’, wszystko co chcemy powiedzieć, nie ma żadnego znaczenia i równie dobrze możemy mówić do ściany. I odwrotnie, jeśli ktoś z nas z jakiegoś powodu zostanie przez nich uznany za partnera, to natychmiast musimy się dowiedzieć, że wprawdzie jesteśmy głupi, nawiedzeni i mało przytomni, ale mimo to zostajemy dopuszczeni do rozmowy, bo tymi ‘moherami’ jednak nie jesteśmy.
Co trzeba zrobić, żeby będąc wyborcą Prawa i Sprawiedliwości, nie być ‘moherem’ jest dość oczywiste. Należy mieć mniej niż 60 lat i legitymować się co najmniej tytułem magisterskim. Dobrze jest też oprócz tego mieszkać w dużym mieście i najlepiej być co najmniej tzw. agnostykiem, a skoro już się wybiera jakąś religijność, to dobrze żeby to nie był rzymski katolicyzm, a już na pewno nie przejawiający się nieironicznym używaniem fraz takich jak ‘Bóg zapłać” i „Szczęść Boże”. Co trzeba z kolei, żeby (mówimy oczywiście wciąż wyłącznie o wyborcach PiS-u) tym ‘moherem’ być. Otóż tu mamy do czynienia z pewnym problemem. Jeśli ktoś przekroczył sześćdziesiątkę i w jakikolwiek sposób demonstruje swoją pobożność – może się już czuć oznaczony. Czy musi chodzić w moherowym berecie? Otóż to nie jest absolutnie warunek konieczny. Beret oczywiście pomaga, ale większego znaczenia nie ma. Co natomiast zrobić z ludźmi, którzy są bardzo pobożni, wykształceni, lubią słuchać Radia Maryja, a na swoje szczęście jeszcze – są w wieku średnim, lub jeszcze młodsi? A nie wolno nam jeszcze zapominać o starszych paniach, noszących na głowach berety jak najbardziej moherowe, chodzące co niedziela do kościoła, a Jarosława Kaczyńskiego nienawidzących z całego serca, o czym informują nas co dzień w telefonach do Szkła Kontaktowego? Czy to też ‘mohery’, czy już nie? No, to już wygląda na poważny dramat. Jednak oni nie byliby sobą, gdyby i z tym sobie jakoś nie poradzili.
O ile dobrze odgaduję sposób kombinowania zaprezentowany nam tu przez naszego studenta – będącego w końcu ledwie symbolem pewnego szerszego nurtu – oni postanowili założyć, że jeśli ktoś jest bardzo pobożny i jeszcze, nie daj Boże, tę swoją pobożność częściowo realizuje słuchając Radia Maryja, nie może być ani młody, ani wykształcony, ani – oczywiście – nie może nie lubić Jarosława Kaczyńskiego. I odwrotnie – jeśli ktoś ma więcej niż 60 lat, nie jest co najmniej magistrem, i przechodząc obok kościoła robi znak krzyża, z całą pewnością słucha regularnie Radia Maryja. I możliwe bardzo, że jest brzydki, pomarszczony i na głowie ma ten obciachowy beret. To założenie, rozjaśniło im scenę idealnie i sprawiło, że mogą od rana do wieczora czuć się świetnie i co najważniejsze, zawsze bardzo wesoło.
Jeśli Student czyta tę notkę, jestem pewien, że już w tej chwili myśli sobie, że to co ja robię, jest dalece nieuczciwe, bo podczas gdy on chce jak najpoważniej zdiagnozować naszą scenę pod względem socjologicznym, to ja stroję sobie żarty. Że on, na przykład, używa epitetu ‘moher’ w sposób jak najbardziej zasadny, wyłącznie w stosunku do tej części społeczeństwa, która Polsce szkodzi i na którą Polska w żaden sposób nie może już liczyć, a więc dziś reprezentowanej choćby przez tych kilkunastu ludzi pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. I co najważniejsze, on go używa też w sposób wyłącznie symboliczny, który nie ma nic wspólnego ani z religijnością, ani PiS-em, ani krzyżem, ani tak naprawdę też z rodzajem nakrycia głowy. Że zwyczajnie, zamiast powiedzieć „kretyn”, albo „idiota”, albo „won do Torunia!”, on elegancko i kulturalnie używa określenia ‘moher’.
W tej sytuacji powinienem chyba przypomnieć, w jaki sposób to słynne kluczowe dziś już dla całej naszej kultury pop określenie się pojawiło. Jeśli się pomylę, z całą pewnością mnie ktoś poprawi, ale wydaje mi się, że jako pierwszy użył go Donald Tusk po to by opisać elektorat Prawa i Sprawiedliwości. A więc, żeby poinformować tych którzy jeszcze nie do końca wiedzą, jak się sprawy mają, że PiS jest popierany wyłącznie przez tandetne staruszki ze wsi, które wszystko co wiedzą o życiu, to to, że jeśli się nie chce pójść do piekła, to trzeba słuchać księdza, a najlepiej księdza Rydzyka. I tyle. To był cały przekaz i cały tego przekazu sens. Kto głosuje na PiS, to frajer, i to w dodatku frajer szczególny. Bo powinien sobie zdawać sprawę z tego, że w momencie jak te stare babcie wreszcie odwalą kitę, i tym samym Kościół straci swoją klientelę, to taka partia jak PiS utraci też rację bytu, a oni zostaną na lodzie. Uważam więc, że Donald Tusk, kiedy wypowiadał te dwa słowa po raz pierwszy, świetnie sobie zdawał sprawę z tego, ze on w tym własnie momencie, dla czystej władzy i osobistego sukcesu, wpuszcza w popularną kulturę informację, że religijność i starość to kompletne dno i powód do wstydu.
I dziś tak naprawdę, praktyczny rezultat tego pierwszego gestu pozostaje dokładnie taki, jak go Tusk na początku zdefiniował. Chodzi o to, że jeśli pojawia się słowo ,moher’ pewna szczególna część opinii publicznej przyjmuje je wyłącznie jako tę właśnie informacje: że starość i religijność to obciach. Bo w żaden sposób nie będzie nikt sobie myślał, że to słowo odnosi się do tych dzieci, czy tej młodzieży, którzy nabożnie chodzą co niedzielę do kościoła, albo nabożnie wieczorem odmawiają różaniec. Że on nie opisuje całej tej grupy młodych, wykształconych ludzi z miast, wsi i miasteczek, które lubią słuchać Radia Maryja i przy okazji szanują Jarosława Kaczyńskiego. Wreszcie, wiadomo też było, że nikt – wypowiadając słowo ‘moher’ – nie będzie sobie go kojarzył z tymi wszystkim ludźmi, jakich mieliśmy okazję oglądać na filmie Solidarni 2010, ale wyłącznie z religijnością i starością, cokolwiek by te dwa słowa miały oznaczać. I że oczywiście to religijność i starość – a tak naprawdę sklerotyczna religijność – tworzą Prawo i Sprawiedliwość.
Dziś, po tych wszystkich latach, kiedy widać bardziej niż wyraźnie, że cała wstępna teoria – teoria, by tak powiedzieć, założycielska – tego określenia, legła w gruzach, kiedy już nikt nie próbuje podtrzymywać tego mitu, że PiS to wyłącznie tępa starość i głupia wiara, Radio Maryja to demencja i różaniec, że PiS to ojciec Rydzyk, i że wiara w Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego to wyłącznie wieśniacka tępota, tak samo i pojęcie ‘mohery’ jest już niczym innym jak pustą obelgą, której wciąż jedyna wartość to ta, że pewne części społeczeństwa, kiedy słyszą słowo „krzyż”, lub „starość” – drżą z czarnego podniecenia.
Student SGH broni mojego dobrego imienia, a przy okazji też dobrego imienia przyjaciół tego bloga, i uroczyście zapewnia jakichś zaczadzonych nienawiścią trolli, że my nie jesteśmy moherami. Dlaczego on tak myśli? Skąd on wie, że my nie jesteśmy moherami? Czy dlatego, że gdy on czyta te teksty, to widzi za nimi normalnych, inteligentnych – często równie inteligentnych jak on sam – ludzi? Czy może dlatego, że czyta te teksty i widzi, ze po stronie, którą on uważa za obcą sobie i niezrozumiałą, stoją ludzie wykształceni, ciężko pracujący, często ludzie podobnego sukcesu jak on sam? Czy może dlatego, że on, widząc kim my jesteśmy, jest przekonany, że my nie słuchamy Radia Maryja, uważamy ojca Rydzyka za krętacza i głupka, i że ani Ginewra, ani Latinitas, ani pani Toyahowa nie mają beretów z moheru? To on stąd właśnie wie, że my nie jesteśmy moherami? Co on o nas wie, poza tym, że jesteśmy zwykłymi, inteligentnymi, wrażliwymi, ciężko pracującymi ludźmi, tak jak on, i że z powodów których on nie umie pojąć, popieramy PiS? No i wreszcie, kiedy on z takim przejęciem używa epitetu ‘moher’, co on o wie o tych ludziach, których umieścił na drugim końcu tej obelgi, poza tym, że oni są starzy i pobożni?
I znów muszę zgadywać, co na to wszystko usłyszę. Że to słowo w jego ustach i pod klawiaturą jego komputera funkcjonuje wyłącznie jako znak. Tyle że ja własnie od wczoraj próbuję mu to wyjaśnić. Że to iż on postanowił używać tego terminu właśnie w ten sposób, w poważnej rozmowie z poważnymi ludźmi, których on poważanie podobno traktuje, świadczy o nim jak najgorzej. Bo to jest sytuacja dokładnie taka sama, jak ja bym tu zaczął w stosunku do tych wszystkich, którzy dziś próbują zniszczyć pamięć Lecha Kaczyńskiego, dobre imię Jarosława Kaczyńskiego i wszystkie te wartości, którym staram się być wierny, używać słowa ŻYD. A gdyby ktoś zaczął niepotrzebnie moim zdaniem brzydko mówić o Studencie, powiedziałbym mu, żeby jednak przestał, bo co by o Studencie nie powiedzieć, to on z pewnością nie jest Żydem.

22 komentarze:

  1. @Toyah
    Zaraz przeczytam wpis, tymczasem wybacz - muszę słówko do Ginewry, a wcześniej nie zdążyłam, dlatego tu, żeby na pewno przeczytała.

    @Ginewra
    Nawiązuję do komentarza z 8 września 2010 o 12:59 - bardzo interesuje mnie temat Pani seminarium. Może mogłabym liczyć na jakieś materiały, ślad konspektu...? Niekoniecznie w tej chwili.

    W zamian mogę przesłać własny niepublikowany felietonik sprzed lat "Kerygmat w dobie reklamy" - krótki i trochę perfidny, może dlatego nikt go nigdy nie skomentował...

    Jeśli tak, podaję adres: hijuela@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początek moja mała reflekscja na ten sam temat sprzed ponad roku - poglądy mi się nie zmieniły.

    To że użyłem słowa "mohery" wynikało z tego że 'a' przyrównał Pana i Komentatorów do słuchaczy Radia Maryja, a ja mu chciałem w najprostszych słowahc wytłumaczyć że to wyborcy PiS to nie jest jednorodna grupa ludzi. Posłużyłem się słowem używanym w dyskusji publicznej, niestety używanym i to słowem bez merytorycznego znaczenia. Cały Pana post sprowadza się do dywagacji logicznych na temat definicji tej grupy społecznej, możnaby rysować zbiory, podzbiory, łączne, rozłączne, tylko czy to ma sens.

    Pierwsza tego słowa (piszę za wikipedią) użyła 23 październiak 2004 roku Maja Narbutt w "Rzeczpospolitej".

    A notka jak najbardziej udana i jaka wyważona - więcej takich by się przydało.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. @Studen SGH
    Moja notka nie miała byc jakąkolwiek dywagacją na temat znaczenia epitetu 'moher' - bo on nie oznacza nic, poza pogardą dla ludzi poboznych i starych - klecz tylko protestem przeciwku używaniu go przez ludzi mających ambicje wyższe od najniższych.

    OdpowiedzUsuń
  4. O, jak mi się to podoba. Starość, religijność, demencja, różaniec. Nie żartuję. Po prostu czekam, nawet niekiedy trochę niecierpliwie, zwłaszcza na demencję, chociaż podobno gdy jako podstawowego narzędzia pracy używa się mózgu, to demencja może nie przyjść, a wtenczas cała nadzieja już tylko w Alzheimerze. Zresztą na to, jak wiadomo, też nie każdy może liczyć.

    Beret nosiłam w czasach licealnej i studenckiej młodości, teraz nie, bo jakoś nie pasuje do moich ulubionych okryć. Obecnie moim ulubionym okryciem jest nowy płaszczyk, który uszyła mi krawcowa, taki do połowy łydki, z podwyższonym stanem, z kapturem, w grafitowym kolorze. Ozdabiam go z upodobaniem rozmaitymi kolorowymi chustami i szalami, których mam w szafie wiele, bowiem niezmiernie lubię takie dodatki. Njróżniejszych nakryć głowy też mam wiele, bo także cieszą mnie niezmiennie.

    Na starość i demencję czekam też między innymi dlatego, że spodziewam się wówczas przestać wreszcie przywiązywać taką wagę do moich płaszczyków i chustek, co, jak wierzę, sprawi, że będę miała więcej pieniędzy na dentystę i leki oraz na abonament u Toyaha, który płacę tymczasem w śmiesznych groszach. No i zacznę wreszcie, jako staruszka, płacić regularnie na Radio Maryja, a słucham go z upodobaniem jako jedynego medium, poza internetem, któremu zezwoliłam na przystęp do mojego magicznego domu, w którym wszystko się zarzyć może i sam się rozgryza orzech.

    Po namyśle stwierdzam, że zacznę na Radio Maryja płacić już teraz, w ramach aktywnych wdrożeń w starość, której spodziewam się szczęśliwie doczekać.

    Czego i Państwu życzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. @toyah
    Jakieś dwa lata temu przeglądałem dyskusję pod tekstem, bodajże, na dziennik.pl.
    Ktoś tam napisał dość długi i bardzo rzeczowy komentarz.
    Pierwszy do niego skierowany tekst był lapidarny:

    - Moher?

    Przyznaję, że udało się pytającemu mnie rozbawić. Wyobrażałem sobie bezsilność i bezradność owego poważnego dyskutanta wobec takiej reakcji. Rozbrajające pytanie...

    OdpowiedzUsuń
  6. @latinitas

    W Dagens Nyheter był niedawno artykuł o 19-letniej Angelinie Werner. Ta Angelina, mianowicie, od dwóch lat ma miejsce w kolejce do mieszkania w domu seniora.
    Tłumaczy redaktorowi, że jak będzie staruszką to będzie chciała mieszkać wśród ludzi w swoim wieku, bo towarzystwo i poczucie wspólnoty były zawsze dla niej ważne. Poza tym, jeśli będzie zdrowa i rześka to może nie będzie to miało szczególnego znaczenia, ale gdyby była schorowana i samotna to lepiej będzie przebywać w budynku dopasowanym do różnych starczych przypadłości. No, i z personelem.
    Ta to się dopiero aktywnie wdraża w starość, czyż nie?
    Pozdrowienia,

    OdpowiedzUsuń
  7. @Traube

    No proszę, a mówi się, że młodzi chcą tylko żyć chwilą, a o jutrze wcale nie myślą. A tu i poczucie wspólnoty, i personel, i schorowana in spe urocza, aktywna Angelina.

    Coś mi mówi, że Angelina ma mamę i tatę, o których się troszczy i zależałoby jej, jako kochającej córce, żeby ci rodzice wkrótce wyciągnęli stosowną naukę z jej młodej, ale jakże dojrzałej decyzji.

    Serdeczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Student SGH
    Przeczytałem Pański blogowy wpis sprzed roku (nie pół) i to co zrobiło na mnie przede wszystkim wrażenie, to fakt, że wyraził Pan tam podejrzenie, że żadna z osób przedstawionych na zdjęciu z Gazety Wyborczej nie przeczyta owego wpisu. Oczywiście muszę przyznać Panu rację. Żadna z tych starszych Pań Pańskiego tekstu nie przeczytała. To jest stuprocentowo pewne. Tyle tylko, że to nie tylko one tego tekstu nie przeczytały. Nim się również nie zainteresowała żadna z tych pań, które codziennie dzwonią na przykład do Szkła Kontaktowego, żeby poinformować wszystkich, kogo one kochają, a kogo nie. Podobnie zresztą, pańskiego wpisu o moherach nie przeczyta nigdy cała masa młodych, wykształconych Europejczykow z Ursynowa, i to na samym końcu dlatego, że żaden z nich nie zna na tyle dobrze języka, żeby choć zdanie z tego wpisu zrozumieć. Nieuczciwością z Pańskiej strony natomiast jest to, że Pan tej uwagi nie rzucił ot tak sobie, ale sformułował ją w bardzo konkretnym i pełnym fałszu celu. Mam nadzieję, że Pan wie o czym mówię.
    To jednak co mnie naprawdę martwi to fakt, że Pan dziś zapewnia mnie o tym, że Pan od roku nie zmienił swoich w tym temacie poglądów, podczas gdy jeszcze dziś przekonywał Pan nas wszystkich, że pojęcia 'mohery' używa Pan wyłącznie w sensie umownym. Pisał Pan dziś jak najbardziej poważnie o tej umowności, gdy każdy przeciętny inteligent widzi wyraźnie, że Pański zeszłoroczny wpis jak najbardziej dotyczył konkretnych ludzi i konkretnego zdjęcia. A więc całkowitej fikcji.
    Błagam Pana, niech Pan zrobi ten minimalny wysiłek i zechce uznać, że każdy kolejny raz, gdy Pan postanowi używać słowa 'mohery', pogrąża Pana jeszcze bardziej. Jeśli potrzebuje Pan tu jakiejś pomocy, to proszę choćby zwrocić uwagę, że jedna z tych osób, ktore jak najbardziej identyfikują się z tymi paniami w beretach jednak Pański blog odwiedza. Dokładnie tak samo jak choćby Michał Dembiński. A jak Pan wie i on i ja jesteśmy świetnymi i sprawdzonymi partnerami w tym bylejakim interesie. Niech Pan więc łaskawie zechce wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski.

    OdpowiedzUsuń
  9. @latinitas
    Cudownie! Właśnie tak! Ja chyba też się wezmę za wspomaganie Radia Maryja. Tylko jeszcze dzięki Waszemu wsparciu wygrzebię się z tego dołka i jakoś pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Traube
    Właśnie dlatego twierdzę, że wszyscy ci, kótrzy używają z taką pasją epitetu 'moher' są na jeszcze niższym poziomie niż tamci, którzy sobie pomagają opisem w postaci słowa 'żyd'.

    OdpowiedzUsuń
  11. Co roku wędruję po Bieszczadach. Kilka lat temu znalazłam kij,z którym się nie rozstaję ani na moment na szlakach. Wolę go sto razy bardziej niż te nowoczesne kijki, które można dzisiaj kupić w sklepach. Na nim są pięknie wyryte słowa:"Bieszczadzki mocher".
    To taki mój skromny przyczynek do tego tematu.
    PS:
    Toyahu, mógłbyś gdzieś wygrzebać Twój stary tekst o Tusku i go przypomnieć?

    OdpowiedzUsuń
  12. @Agnieszka Moitrot
    Który tekst o Tusku? Tam było ich więcej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten, w którym chodzi o podobieństwo do Twojego znajomego. Ja wiem,że było dużo tych tekstów, ale ten był wyjątkowy.

    OdpowiedzUsuń
  14. @toyah

    Dziekuje za spotkanie, i za kazde dobre slowo w poprzednim wpisie. Rumienie sie ze wstydu.

    Dla uzupelnienia dodam, ze w niedziele o poranku kurwy przy drodze nie stoja, natomiast liczba grzybiarzy nie maleje. No coz, w jednym przypadku to jednak oparty na kalkulacji biznes, a w drugim juz tylko desperacja.

    Teraz cos o moherach. Szacunek dla starosci to jest cos wydawaloby sie najglebiej, konstytutywnie wbudowane w ludzka nature. To jest wczesniejsze, jeszcze o poziom glebsze niz Boze Objawienie.
    Okropnie patrzec, jak to sie teraz demontuje.

    Podobnie przeciez jest z miloscia do dzieci, i z troska o chorych. Obecnie mamy jednak prawo, ktore pozwala zabic dziecko, jesli jest odpowiednio chore; podczas gdy dziecko zdrowe jest, przynajmniej formalnie, chronione. Czy to nie jest przerazajace?

    Dziekuje za przypomnienie, ze rowniez mohery do biezacego jezyka nienawisci wniosla PO. Bylo to pojecie znane przed slawnym przemowieniem Tuska, ale jednak niszowe. I znow - ci chlopcy dla swoich doraznych celow destabilizuja pojecia i struktury spoleczne, ktorych byc moze juz nigdy nie uda sie odtworzyc. "Tym wieksza spotka ich kara".

    Serdecznosci!

    PS w Wyborczej poruszajacy artykul o naszym czestym antybohaterze Ziebie. Warto przeczytac http://wyborcza.pl/1,76842,8362955,Zrob_to_dla_Gdanska__Macieju.html

    OdpowiedzUsuń
  15. @LEMMING I @Toyah

    Z oo Ziębą to pokazowe gazowanie, taki k. Sowa pewnie jeszcze bardziej się postara. Zobaczymy co na to powie padre Zięba, czy nadal będzie kochał swoich "promotorów"?

    A tak swoją drogą przypomniał mi się dawny tekst Toyah ze zdjęciem bodajże Kwaśniewskiego, Zięby i kogoś jeszcze jak besztali na jakiejś konferencji IPN i w ogóle idę Prawdy. Toyah wtedy skomentował to zdjęcie jakże porażające w swym przekazie, że prawdopodobnie tak wygląda człowiek który utracił wiarę!
    I jak tu nie cenić Naszego Wieszcza!

    OdpowiedzUsuń
  16. @Cmentarny

    Tak, toyah to jest ludzki radar. On patrzy i czuje co sie znajduje pod powierzchnia rzeczy. To chyba bardzo wrazliwe sumienie tak dziala.

    Co do Zieby, ja nie wiem czy on utracil wiare. Mam szczera nadzieje ze nie utracil. Natomiast niewatpliwie sie sam calkowicie zatracil, i jest daleki od wybawienia. Jako domorosly hobbysta od alkoholizmu wyraznie to widze ("ostatnio coraz lepiej radze sobie z alkoholem", "belkotalem bo bylem przepracowany", "upadlem u Borusewicza nie od alkoholu tylko ze zmeczenia", "moim problemem nie jest alkoholizm tylko depresja").

    Wiec tego biednego Ziebe gdybym mogl, to bym tylko mocno utulil. A to co moge zrobic, to sie za niego mocno pomodlic jeszcze dzisiaj.

    Natomiast calkiem inaczej mysle o ludziach, ktorzy jeszcze do przedwczoraj tego nieszczesliwego, zagubionego czlowieka przedstawiali jak nieskazitelny autorytet moralny. Przedstawiali niewatpliwie dobrze wiedzac, w jakiej on jest sytuacji. No wiecej - nie mam watpliwosci - poddajac go rodzajowi niewypowiedzianego (?) szantazu: dopoki bedziesz "nasz, dopoty bedziemy kryli twoje slabosci. To jest okropienstwo wolajace o pomste do nieba.

    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  17. @Toyah
    Świetny wykład, nie tylko dla tych, którzy nie chcą zrozumieć.
    O Ziębie: podejrzewam, że większość Ałtorytetów Moralnych zrodziła sie z podobnych haków. Od czasu do czasu to wychodzi, jak w tym przypadku.
    I jeszcze jedno: ktoś (pewnie Student) podniecał się tu hakami zbieranymi jakoby przez Kaczyńskiego. Otóż rzecz w tym, że to Kaczyński pierwszy, dawno temu, wymyślił ten zwrot na określenie polityki Wałęsy i jego dworu. Czyli jak zawsze, nie ktoś ukradł, tylko jemu ukradli itd.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich poza namolnymi i upierdliwymi natrętami, których, Toyahu, z taką pasją nawracasz.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Agnieszka Moitrot
    Okay. To będzie kolejny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  19. @LEMMING
    Słyszałem, że on wreszcie przyznał, że chleje.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Marylka
    Myśmy już kiedyś parę razy o tym rozmawiali. Że za więlszością z tych przypadkow - nie chodzi tylko o księży - najpewniej stoi wóda i kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  21. Toyahu
    Ojca Zięby w zasadzie mi nie żal po tym, co wyprawiał przez ostatnie lata. Chociaż pamiętam go z dużo lepszych czasów, kiedy wygłaszał ciekawe rekolekcje w naszym kościele akademickim.
    Swoją drogą ta sprawa pokazuje, co System robi z ludźmi, którzy przestają mu być użyteczni.
    To chyba jest przestroga dla biskupów Filozofa i Pieronka, żeby się trzymali twardej linii GW.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Ginewra
    Też mi go nie żal. W końcu jaka to wartość współczuć komuś takiemu? To ja już wolę zwykłych okolicznych pijaczków.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.