czwartek, 2 września 2010

Kaczyński

To że wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego na zjeździe Solidarności będzie wydarzeniem, było oczywiste nawet dla tych, którzy uważają, że jest on tylko bełkoczącym durniem. Nawet dla nich, bo nawet jeśli są przekonani, ze każde odezwanie się Kaczyńskiego nie niesie nic, jak tylko nieistotny szmer, to z jakiegoś powodu, wsłuchują się w każde jego słowo i odbierają je z najwyższą złością, czy choćby tylko niepokojem. A co mówić o tych, którzy świetnie wszystko wiedzą i właśnie dlatego są w nieustannym pogotowiu?
Stanął więc Jarosław Kaczyński przed Solidarnością i wygłosił mowę, która, jeśli wziąć pod uwagę te niezwykłe okoliczności, była mową historyczną. To co nam w niej przekazał, to przede wszystkim to, ze jest nadal przywódcą, że jest przywódcą największym, i że wobec całego tego kłamstwa, które nas oblepia, wobec tej całej agresji, on nie zamierza się poddawać, nie zamierza ustępować, a walcząc, nie zamierza ani o milimetr zmniejszać swoich aspiracji i ograniczać żądań. Było czymś niezwykle znamiennym, że mówiąc o walce, Jarosław Kaczyński nawiązał do początku strajku w Stoczni i do pierwszych decyzji, dotyczących tego, jak daleko można pójść. I że przenosząc to pytanie – jak daleko można pójść – do dni, których jesteśmy świadkami, tak mocno i zdecydowanie odpowiedział, że najdalej. Że nie wolno się bać, nie wolno tracić wiary, nie wolno ustępować nawet w rzeczach pozornie nieistotnych. Że trzeba być odważnym.
W kontekście, w jakim to przemówienie było wygłaszane, w tej naszej pełnej rozpaczy sytuacji po 10 kwietnia, w tej naszej niepewności co do przyszłości, te słowa musiały zabrzmieć tak jak zabrzmiały. A dla tych, dla których były przeznaczone może jeszcze bardziej, niż do zebranych na zjeździe delegatów i do nas, z całą pewnością były dewastujące. I oni to z całą pewnością poczuli. I nie ma znaczenia, jak bardzo dziś cały System stara się to wystąpienie przykryć tworzeniem sztucznych legend, jak bezczelnie i bez cienia wstydu atakuje nas tą kłamliwą propagandą. Bo te słowa padły. I nawet jeśli za chwilę wszyscy je zapomnimy i ponownie zanurzymy się w naszym żalu i bezradności, tego że one padły, nic już nie zmieni. I dopóki on żyje, nic też nie zmieni faktu, że on jest i że walczy i nie planuje jakichkolwiek ustępstw. I oni to już świetnie wiedzą.
Muszę przyznać, że w tym co sobie myślę na temat Jarosława Kaczyńskiego i jego miejscu na naszej politycznej scenie, wszystko właściwie układa mi się gładko i bez szczególnych luk. Jest jednak coś, co mi nie daje spokoju. Otóż jest oczywiste, że otacza nas wielu ludzi – i akurat nie mówię tu o zwykłych zjadaczach chleba, ale o tych co im ten chleb dostarczają – którzy, co bardzo zgrabnie wyraził Janusz Palikot, uznają, że ten rok będzie można dopiero uznać za dobry, jeśli w ciągu tych paru miesięcy zdąży jeszcze umrzeć Jarosław Kaczyński. Z drugiej strony, jestem głęboko przekonany, że usunięcie ze sceny Jarosława wcale nie jest dla Systemu korzystne. Wręcz odwrotnie. W momencie jak już nie będzie nie tylko Lecha ale i jego, oni nie będą mieli jakiegokolwiek już alibi do rządzenia, i jeśli nie znajdzie się nic lepszego, stracą władzę nawet na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Nowego Dworu Mazowieckiego, albo czegoś równie potężnego.
A więc w tej sytuacji, zaczynam lekko modyfikować swoje wcześniejsze podejrzenia. Otóż biorę pod uwagę, że to gadanie o śmierci Jarosława Kaczyńskiego jest tylko takim prostym zabiegiem mającym na celu podtrzymanie społecznej nienawiści do jego osoby. Natomiast to na czym Systemowi zależy najbardziej, to doprowadzenie do takiej sytuacji, by Jarosław Kaczyński, nawet jeśli nie stracił zmysłów, jak powiedzmy Wałęsa, to żeby wpadł w niekończącą się i nieogarniętą depresję. Żeby przestało mu na czymkolwiek zależeć, żeby stał się zgorzkniałym byłym już politykiem, plotącym jakieś dziwne rzeczy na temat katastrofy samolotu, w której kiedyś zginął jego brat, i żeby można było nadal bezkarnie w niego walić, a ogłupiałym wyborcom tłumaczyć, że jeśli coś idzie nie tak, to wyłącznie przez niego – przez Kaczora. Taka sytuacja byłaby dla Systemu idealna. Żeby Jarosław Kaczyński był nikim, ale żeby jednocześnie i wciąż był, i żeby był na tyle, żeby można było z niego szydzić, na jego temat żartować, a jednocześnie nim straszyć.
Właśnie dlatego myślę sobie, że rozumiem, co czuli wszyscy oni, i to nawet nie wtedy, gdy Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu na Zjeździe zapowiadał, że nie dość że nie ustąpi, to w dodatku nie ustąpi nawet o cal, że odwaga to wartość bezcenna, a tchórzostwo i utrata nadziei, to grzech, ale już potem, podczas przymówienia Krzywonos, kiedy tak bardzo wyraźnie widać było jego niewzruszoną, czasem lekko rozbawioną, a czasem tylko pobłażliwie obojętną, twarz. Oni musieli się wtedy sfajdać ze strachu, a najgorszym wypadku po prostu wściec. Gdy nagle się okazało, że to na co oni czekali od pierwszej chwili, kiedy zwycięstwo Komorowskiego w wyborach prezydenckich stało się oczywiste, nie nadeszło i już nie nadejdzie. Że Jarosław Kaczyński ani się nie załamał, ani nawet szczególnie nie osłabł. Że te wszystkie plotki o tym, że jego pozycja w PiS-ie już nie jest taka jak była, i że on nawet planuje jesienią wycofać się z polityki, to tylko puste marzenia. Myślę że wiem, co oni wtedy poczuli. Aż czuję ten smród.
Jestem pewien, że to coś dziś obserwujemy zarówno w mediach jak i na ulicy, a więc ową potężną agresję propagandową przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu z jednej strony, a Solidarności, jako tej wielkiej siły, która go w tych dniach nie opuściła ani na moment, z drugiej, a co – jak wspominałem w poprzedniej mojej notce – tak bardzo rozbiło psychicznie mojego syna, to nic innego jak efekt tego zawodu jakiego doznał System w momencie, gdy dowiedział się, że walka nie dość że się nie skończyła, to niewykluczone, że dopiero teraz się zacznie. Młody Toyah zwrócił mi wczoraj uwagę na to, że ta obłąkańcza akcja organizowana wokół Krzywonos nie miałaby przecież jakiegokolwiek uzasadnionego powodu, nawet gdyby ona faktycznie była tym, za kogo się podaje, i nawet gdyby każde jej słowo odnośnie Jarosława Kaczyńskiego było prawdziwe i uzasadnione. No bo jakiż to powód, żeby z dnia na dzień stać się aż taką legendą? Że co? Że ona trzydzieści lat temu rozpoczęła strajk miejskiej komunikacji, a dziś wdarła się dzielnie na trybunę i powiedziała Kaczyńskiemu, że jest idiotą i uzurpatorem? A cóż to za wyczyn?
Bo jest tak że mój syn ma jak najbardziej rację. Krzywonos nie jest tu elementem w jakimkolwiek stopniu pozytywnie zorganizowanym. Złożyło się tak, że ona akurat siedziała za Tuskiem i Komorowskim i w pewnym momencie któryś z nich jej powiedział, że niech idzie i coś powie, więc poszła i powiedziała. A kiedy już na spokojnie przeanalizowano całe zdarzenie, a razem z nim reakcję Jarosława Kaczynskiego na to wszystko, postanowiono skorzystać już z wszystkich możliwych środków i metod, żeby… no właśnie, żeby co? Otóż tego akurat nie bardzo wiadomo. Żeby nabić Krzywonos 50, albo 100 tysięcy wejść na Facebooku? A cóż to za wynik? To już nawet Korwin-Mikke ma więcej. Żeby obrzydzić ludziom Kaczyńskiego? Bardziej i tak się nie da. A więc może po to, żeby Krzywonos zarobiła sobie na książce? Nawet jeśli nie to było celem – a nie było – to pozostanie zapewne jedynym wymiernym efektem całej tej afery.
Bo to o co mogło Systemowi chodzić, a więc doprowadzenie Jarosława Kaczyńskiego do psychicznej i ludzkiej ruiny, jak widać bardzo wyraźnie, się nie udało. Mają wszystko. Mają prezydenta, rząd, służby, media, wymiar sprawiedliwości, opinię publiczną, popkulturę – wszystko. A jego nie złamali. Wręcz przeciwnie. Wystarczy na niego popatrzeć, by widzieć to co tam zwyczajnie jest. To przekonanie, że odwaga to cnota, a rezygnacja to obciach.
Proszę więc się nie martwić. Jeśli on się nie martwi, to nam już naprawdę nie wypada. A co do naszych zwykłych, codziennych spraw, ponownie proszę wszystkich o finansowe wspieranie tego bloga. Przepraszam i dziękuję.

92 komentarze:

  1. Toyahu
    Wielki tekst!
    Mam wrażenie, że cały ten trwający od kilku dni seans nienawiści wobec Kaczyńskiego jest skierowany do nas, jego zwolenników.
    ONI wszelkimi siłami chcą nam wmówić, że Kaczyński to kłamca, manipulator i nic nie znaczący polityk, który się wypalił i wszyscy już marzą tylko o tym, żeby sobie poszedł na zasłużoną emeryturę.
    Jednak im bardziej nachalnie to robią, tym mniejsze efekty osiągają.

    Chociaż w czasach wielkiej Solidarności byłam jeszcze głupiutkim podlotkiem, to wydaje mi się, że atmosfera w mediach była podobna. Ten fałsz i zakłamywanie najprostszych słów przypomina najgorsze wzorce komunistycznych działaczy medialnych.
    Jak Jarosław mówił o potrzebie Prawdy i sprzeciwie wobec deptania ludzkiej godności, to poczułam tę straszliwą klamrę ostatniego trzydziestolecia.
    Krzyki tego przeraźliwego babsztyla nie są w stanie zniweczyć przesłania Kaczyńskiego, a tylko pokazują ogromną przepaść intelektualną między nim a jego przeciwnikami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja do końca nie mogę rozgryźć tego całego towarzystwa, bo z jednej strony mam cały asortyment środków, szacher macherów pi-arów propagandy spad znaku czerwonej gwiazdy, a jak wychodzi...
    cała akcja tylko utwierdziła nas w przekonaniu że Kaczyński to monolit, przekonań i postawy.

    Mnie jedna rzecz martwi, bo postawa Kaczyńskiego, to przedwiośnie zdarzeń. Co jak co ale nawet Michnik przyznał że Jarosław operuje na pułapach metapolitycznych, widzi trendy i problemy o których zwykły leming dowie się za 5 10 lat i to o ile będzie mu to podane.
    I o te problemy i wyzwania mi chodzi i myślę o tym że może być tak, że choćby kredyt na 30 lat może być dla młodych najmniejszym zmartwieniem w czasach które idą.

    A tekst świetny jak zawsze...

    OdpowiedzUsuń
  3. @Ginewra
    Teraz jest zdecydowanie najgorzej. Gorzej nawet niż w czasie, kiedy obalano rząd Olszewskiego... Chociaż nie wiem. Może jestem niesprawiedliwy. Jak sobie przypomnieć gadki Kuronia, to może i on był gorszy. Tak czy inaczej, PRL to pikuś.
    A za to dobre słowo dziękuję. Są takie chwile, kiedy ono jest jeszcze ważniejsze, niż zwykle. Ten tekst taką chwilę stanowi.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Cmentarny Dech
    Zupełnie nie wiem, jak to co piszesz skomentować. Ale sam wiesz, że to wszystko jest okropnie poplątane.
    Jeśli idzie o Kaczyńskiego, ja z kolei słyszałem jak mówił, że tak naprawdę on nic nie wie. Wszystko zgaduje. Ale tu właśnie może chodzić o to zgadywanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym to nazwał intuicją Państwowca...
    a z tym klimatem to tak mnie wzięło bo zobaczyłem taki mikro-obóz pracy... te zapłakane młode dziewczyny, niewyobrażalny stres, wycieńczenie, a przy tym ta wielka złość na przemówienie Kaczyńskiego właśnie tych dziewczyn... no cóż jest tak jak z tą bitą żoną i nic ponad to...

    ps
    Posyłam fajny link z wywiadem a
    zwłaszcza ostatnie słowa
    Krzysztof Wyszkowski

    OdpowiedzUsuń
  6. @Cmentarny Dech
    Dziękuję za link. No i trzeba pójść i kupić biuletyn IPN-u.

    OdpowiedzUsuń
  7. Toyahu, tekst przedni.

    Jarosława trzeba wspierać, musi wiedzieć, że są ludzie myślący podobnie jak On.



    Pozdr.
    -------------------
    GW nie kupuję.
    TVN nie oglądam.
    TOK FM nie słucham.
    Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Toyahu. Dobry wpis i potrzebny, bo nadzieję budzi. Nikłą, ale zawsze.

    Mamy kolejną próbę sił, bardzo poważną i chyba ostatnią i najbardziej poważną.

    System chce zniszczyć istniejącą "Solidarność" i zawłaszczyć dawne symbole. Wtedy będzie miał wszystko.

    Nam, staruchom pozostanie wtedy śpiewanie w kościołach ... Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie. i wzniesione palce w znak V układać.

    Cała nadzieja w młodych. Może Toyachowicz bloga założy? Wzorem Ojca.


    M.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Przemo
    Mam nadzieję że wie. Bardzo w to wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Gemba
    Czasem nam wrażenie że bywało gorzej, a jakoś z tego wychodziliśmy. Dla mnie natomiast wciąż pozostają zagadką ruchy elektoratów. Tego nie potrafię przeniknąć.
    Co do niego, nie ma o czym mówić. On się nie nadaje.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Toyah
    Dziękuję Ci za ten tekst. Bez względu na to, jak silny jest Jarosław, potrzebne mu jest wsparcie.
    Zaczęłam się zastanawiać, czy ta walka mediów z Kaczyńskim to rzeczywiście sprawa Systemu. Czy oni po prostu nie powariowali. Przecież to wygląda na jakąś grę w redaktorów uprawianą przez pensjonariuszy zakładu psychiatrycznego. Ktoś mnie zapytał, co też teraz z kolei Śniadek che od Kaczyńskiego. Nic nie wiedziałam o wypowiedziach Śniadka, więc poszukałam w internecie. Śniadkowi, który przejechał się po PO i całej tej bandzie, a wyraził gorace poparcie dla PiS i obu Kaczyńskich, wymknęło się jedno zdanie krytyczne o personalnych aluzjach w przemówieniu Kaczyńskiego, i z tego zrodziły się czołówki przykrywające całą resztę. Piękny obraz manipulacji obsesyjnej.

    http://gdansk.naszemiasto.pl/artykul/557836,janusz-sniadek-ostro-krytykuje-kaczynskiego-jego-zdaniem,id,t.html?kategoria=675

    http://www.wprost.pl/ar/207886/Sniadek-jestem-rozczarowany-slowami-Kaczynskiego/

    http://www.wprost.pl/ar/207615/Sniadek-poparlismy-Kaczynskiego-a-nie-PiS/

    OdpowiedzUsuń
  12. @Toyah
    Towarzystwo Przyjaciół Nowego Dworu Mazowieckiego świetnie funkcjonuje i szykuje się do przejęcia władzy;) A w Nowym Dworze Maz. wybory wygrał Jarosław!

    Biuletyn IPN zapowiada sie rzeczywiście bardzo ciekawie:
    http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/24/13709/nr_9102010.html

    pozdrawiam
    k

    ps. O JK zawsze pisałeś wyjątkowo

    OdpowiedzUsuń
  13. No wreszcie tekst antydepresant-dzięki.
    Intelektem nie zabłysnę ale do "Kupy " Mości Panowie się zapisuję.
    Ociec prać?
    Co do wsparcia u mnie też kicha.Mój pracodawca wykorzystał taki piękny kryzys -nie zapłacił dostawcom, pracownikom ,zniknęły maszyny z leasingu . On ma dwie albo trzy nowe firmy oczywiście zapisane na zięcia szwagra brata żony .Jest pięknie psia mać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Marylka
    Nie powariowali. Oni nie. Panują nad każdym słowem i nad każdym gestem.
    To jest tak perfidna akcja, że jedyne na co można liczyć, to na to, ze natura tego kłamstwa nie wytrzyma i wszystko to trafi jasny szlag.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Kazef
    To dobrze. Bo on zasługuje na to, żeby o nim pisać wyjątkowo.

    OdpowiedzUsuń
  16. @bankaist
    Współczuję Ci, bo wiem, co to kicha. Ja na szczęście się powoli wygrzebuję, ale - jak mówię - znam to wszystko.
    Cieszę się, że przynajmniej tym tekstem Cię trochę rozruszalem. Bądź tu z nami.

    OdpowiedzUsuń
  17. @toyah

    W istocie jest to wielki tekst. Co wiecej, zawiera przenikliwa i niebanalna analize, ktora pokrywa sie z moimi obserwacjami. W istocie, wielkosc Kaczynskiego, wielkosc wynoszaca go nad kazdego innego polskiego polityka (trzeba dodac z przykroscia "zyjacego") polega rowniez na laczeniu paradoksow. Tym paradoksem jest, ze Kaczynski zarazem stanowi dla Systemu smiertelne zagrozenie, ale tez jest temu Systemowi potrzebny, jako cel do ogniskowania nienawisci. A ta nienawisc jest dzinem, ktory juz nie schowa sie do butelki, ona juz zawsze bedzie potrzebowac celu.
    Oczywiscie Twoja wiara w Kaczynskiego jest niezachwiana, moja niestety pelna obaw, zblizonych do tych, ktore wyartykulowal don Esteban w swoim, jakze waznym wystapieniu. Natomiast rzeczywiscie, ta wscieklosc z jaka System atakuje Kaczynskiego wskazuje, ze widza w nim wciaz wielkie zagrozenie. To krzepiace.

    Na koniec o tych ostatnich wydarzeniach, bo nie pisalem. Otoz mam wrazenie graniczace z pewnoscia, ze to wszystko jest gra. To znaczy ze cyniczni politykierzy z PO swiadomie podsycaja konflikty dotyczace rzeczy dla nas waznych, a dla nich - calkiem obojetnych. I ze to wszystko ma sluzyc odciaganiu naszej uwagi od spraw tak powaznych, jak stan finansow Panstwa czy nadchodzaca bezprecedensowa podwyzka podatkow.

    Chcialbym to dobrze wyrazic: za atakiem na Krzyz z pewnoscia stoi sila, dla ktorej walka z Krzyzem jest jedynym sensem i celem. Ale autorzy tego ataku, Bronek i Donek, to faceci ktorym, jak sadze, to po prostu wisi. Podobnie jak ta cala Solidarnosc. Dla nich to jest balach, oni w tej sprawie nie maja zadnego pogladu tak naprawde. Dogodnie dla siebie wzniecaja afere, ktora potem na tygodnie przykuwa nasza uwage. Sami sie z tego w kulak smieja. Tak to widze, w sumie jest to obraz ponury.

    @Ginewra
    Kolezanko najszanowniejsza, jak mozesz juz wiedziec - albo nie - w przyszlym tygodniu w piatek bede bawil (sie) w Katowicach, naturalnie z naszym drogim Wieszczem. Bylbym najszczesliwszym z ludzi, gdyby udalo nam sie choc na chwile z Toba spotkac i poznac. Jesli to mozliwe, toyah pomoze nam wszystko zaaranzowac.

    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  18. @LEMMING
    O jakim wystąpieniu Estebana mowisz? Bo jakoś nie umiem go wytropić.
    Co do spotkania, to jeszcze musimy pogadać.

    OdpowiedzUsuń
  19. @LEMMING

    To prawda. Przywódcy PO są całkowicie bezideowi w sferze wartości niepieniężnych. Dlatego Krzyż im wisi (aż, jak to w końcu bywa, stanie nad nimi).
    Tutaj następuje doskonała komplementarność z różnymi ludźmi rozumnymi, zdemoralizowanymi na czerskich dogmatach. W tym są też media, itd.

    Z kolei środowiska lewicowe, gejowskie, itd. są ideowe w zakresie tego, co uważają za idee, np. połamać Krzyż na pięcioramienną gwiazdę (niech im świeci, Amen!).
    Tutaj, w odniesieniu do PO, nie ma stosunku komplementarności, lecz stosunek zlecenia. Zleceniobiorca ma dla nich załatwić ten Krzyż w zamian za trwanie przy władzy.

    Wobec Jarosława jest w tych trzech środowiskach nieco inaczej. Relację najbliżej opisuje niemieckie określenie "hassliebe". Z tym, że temperatura tej miłości jest tego rodzaju, jak u Adolfa do Żydów. Na razie tylko nie ma warunków do miłosnej konsumpcji.

    Ale poszukiwania trwają.

    Po konsumpcji w miejsce Jarosława niechybnie wejdzie ktoś z tej trójki. Może nawet Donald, Bronek et cons.?

    Takie są bowiem prawa buszu. Na razie na przeszkodzie stoją już tylko resztki cywilizacji, jako tworu Krzyża, c.b.d.o.

    OdpowiedzUsuń
  20. LEMMINGU
    Bardzo się cieszę z możliwości poznania Ciebie. Termin jest dla mnie trochę kłopotliwy, ale postaram się zrobić wszystko, aby się stawić na wyznaczone spotkanie. Tym bardziej, że to przecież nasz wspólny tydzień urodzinowy.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Panie Toyah,

    po przeczytaniu komentarzy powyżej włos mi się na głowie zjeżył, ale mniejsza z tym - im dłużej czytam tego bloga tym bardziej jestem przerażony. A przerażony jestem tym, że potraficie wszystko wytłumaczyć jakimś Systemem - cokolwiek się stanie jakaś ciemna siła jest winna. J. Kaczyński nie może być winny. Sam nie ma takich zasług jak wielu działaczy (włącznie z tymi którym się w głowach poprzewracało), nawet takich jak jego tragicznie zmarły w katastrofie lotniczej brat... Zresztą Pan i tak zna dalszy ciąg zdania, bo tzw. System cały czas go powtarza. Przykro, że niektórym się udało zapisać mocniej na kartach historii a inni nie są w stanie się z tym pogodzić i usiłują pisać historię od nowa.

    W Gdańsku Kaczyński powiedział że nie można manipulować - a to co robił przez całą kampanię Wyborczą to co było jak nie manipulacja? Dostał 47% głosów dlatego że okłamał Polaków, że przestanie dzielić ludzi, mieszać ich z błotem, oskarżać. A pokazem obłudy nie było wygłoszenie orędzie do braci moskali a potem oskarżanie ich o manipulacje? Wielu Polaków zapewne identyfikuje się z wizją Polski którą ma Kaczyński, ale nie akceptuje tej agresji którą prezentuje.

    To co napisałem powyżej to nie sedno - wiem, jakch Pan argumentów użyje, żeby obalić moje twierdzenia. Clue jest takie, że pisząc o tym całym Systemie suegruje Pan, że miliony Polaków, w tym ja są za głupi żeby samodzielnie myśleć i oceniać to co robi prezes PiS i jego świta. Ten naród jest bardziej inteligentny niż się Panu udało i nie da sobie zrobić wody z mózgu.

    OdpowiedzUsuń
  22. I jako ciekawostkę podrzucę tekst mojego znajomego Anglika - tak to widać z perspektywy postronnego obserwatora...

    Rozmawiam trochę z obcokrajowcami którzy pracują w Warszawie - oni rozumieją na swój sposób to co się dzieje w polskiej polityce w sposób uproszczony i wiem Pan jaka myśl się w ostatnich dniach przewija - "przyjdzie Kaczyński i powie że to on to zrobił a nie inni"...

    OdpowiedzUsuń
  23. @Student SGH
    1. Słowa System używam umownie, bo nie umiem znaleźć innego. Niech mi Pan podpowie, kto od 30 lat podtrzymuje oficjalnie i tak skutecznie kłamstwo, że Wałęsa skakał przez mur, to obiecuję, że skorzystam z Pańskiej propozycji.
    2. Z tego co Pan pisze, domyślam się, że o współczesnej historii wie Pan dokładnie tyle, na ile pozwolila Panu oficjalna propaganda. To że Panu się wydaje inaczej, nie ma najmniejszego znaczenia.
    3. Orędzie Kaczyńskiego i oskarżenia o manipulacje były kierowane do dwóch różnych grup ludzi. Jako człowiek inteligentny, powinien Pan to wiedzieć. Zresztą pewnie Pan wie, tylko nastrój polemiki na chwilę zakłócił Panu umiejętność myślenia.
    4. "Wielu Polaków zapewne identyfikuje się z wizją Polski którą ma Kaczyński, ale nie akceptuje tej agresji którą prezentuje" - Czy Pan nie widzi, jak bezsensowne jest to zdanie? Nie? To ja Panu wytłumaczę. Ono posiada tę samą wartość intelektualną, jak zdanie: "Wielu ludzi zapewne kupuje w supermarketach, ale nie akceptuje tego, że tam sprzedają śmierdzące sery". Ciągle nic? Przykro mi, ale to już nie jest moja wina.
    5. Co do wody z mózgu, mam dla Pana przykrą wiadomość. 47 procent bardzo niedawno jakoś sobie tę wodę z mózgu jednak zrobić dało. Pozostaje te ponad 40 procent nie interesujących się polityką. Jeśli Pan uważa, że oni są po Pańskiej stronie, to gratuluję dobrego samopoczucia. Tym bardziej gratuluję, jesli Pan sądzi, że oni zamiast wody, mają w mózgu to co Pan.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Student SGH
    Nie ma czegoś takiego jak perspektywa postronnego obserwatora. A nawet jeśli jest, to Pan o niej nie ma pojęcia. Ja zresztą też nie. Bo trzeba Panu wiedzieć, że wszystko to co obejmuje postronną obserwację, sprowadza się do zdania "Mam to w dupie. Idę się napić".
    Akurat od Pana wymagałbym więcej, niż wygłaszanie peanow na rzecz "postronności". Oczywiście, o ile ci "postronni" to nie są Pańscy kumple w emocjach. Bo wtedy, ja też ich lubię. Tych moich.

    OdpowiedzUsuń
  25. @student SGH

    Po przeczytaniu Twojego komentarza(?)powyżej włos mi się na głowie zjeżył, ale mniejsza z tym - im dłużej czytam Twoje wypowiedzi, tym bardziej jestem przerażony.

    Czyżby moja alma mater aż tak zeszła na psy?

    orjan - tamtejszy absolwent 1977r.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Toyah
    1. Czyli SB go podsadziła, tak? I zribiła bajke, że Wałęsa skakał i cały świat w to uwierzył?
    2. A co więcej powinienem wiedzieć?
    3. Wiem do kogo było kierowane ale skoro "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień", chciałem zwrócić uwagę, że te słowa w ustach Kaczyńskiego brzmią co najmniej dziwnie.
    4. W pewnym momencie można się wkurzyć i przestać kupować w supermarkecie
    5. Jakieś 15 procent uwierzyło w to że Kaczyński zmienił się na lepsze - w swojej naiwności uwierzyli, że Kaczyński się zmienił... Jakieś 32 procent zagłosowało z zasady. Wielu ma gdzieś politykę, ma jakieś inne cele w życiu i oni chcą do nich dążyć i nie słuszeć kolejnych awantur.

    Dla mnie postronna obserwacja jest raczej pojmowana w charakterze świeżego spojrzenia.

    Wracając jeszcze do Henryki Krzywonos - dlaczego Pan twierdzi że Donek albo Bronek musieli jej podpowiedzieć żeby wyszła na mównicę? twierdzi Pan, że sama by na to nie wpadła?

    @orjan
    Moja uczelnia za wiele wspólnego z polityką nie ma i nie chce mieć. Za to studenci są uczeni myśleć samodzielnie. Nie wszystkim się to udaje, ale mówię to w sensie poglądów ekonomicznych.

    Ale jak zmarły prezydent przyjechał do nas to mimo że nie był darzony sympatią to nikt go nie wygwizdał, choć jak twierdzi Pan Toyah jest to zupełnie normalne na takich zgromadzeniach. U nas studenci zachowali elementarną kulturę i szacunek dla głowy państwa. Mieliście pretensję że nie szanowano L. Kaczyńskiego a jak Wy szanujecie Bronka?

    OdpowiedzUsuń
  27. @Student SGH
    Przecież to jasne. Bronka nie szanujemy. Szanowaliśmy Prezydenta.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Student SGH
    Poza tym z taką świeżością spojrzenia naprawdę należałoby najpierw wziąć się za lektury, potem je przemyśleć, a potem dopiero włączać się do dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Student SGH
    1. Niedawno, z nieznanych mi powodów, TVN24 przygotował i wyemitował reportaż, w bardzo przystępny sposób dowodzący za Cenckiewiczem (IPN), że ze względów czysto praktycznych, Wałęsa nie mógł przeskoczyć przez mur i zasugerował - rownież za Cenckiewiczem - że zostal tam przywieziony przez służby motorówką. Sam Wałęsa - zapytany przez dziennikarza o tę kwestię - odpowiedział, że to nieważne, czy on skakal, czy go tam przywieźli, bo to co się liczy, to to, że on obalil komunizm. Oczywiście może Pan mowić, że to jakaś bzdura, a Wałęsa to legenda i bohater, ale każdy odpowiada za siebie. W tym i Pan i ja.
    W tym momencie powinienem przerwać i dać Panu możliwość zastanowienia się nad tą jedną kwestią. Zgodnie z nauczycielską zasadą, że nie wszystko na raz. Ale nie mam czasu spędzać z Panem całego wieczoru, więc kontynuuję.
    2. Powinien Pan wiedzieć, że jeśli ma Pan ambicję być osobą zorientowaną, powinien Pan starać się znacznie bardziej, niż bezkrytycznie wchłaniać propagandę. Bo w tym momencie ustawia się Pan w jednym szeregu z najgorszą częścią wszystkich społeczeństw. Mam na myśli tzw. konsumentów.
    3. Z Pańskiego poprzedniego komentarza wynikało jednoznacznie, że Pan tego nie wiedział. To że Pan teraz coś bredzi o rzucaniu kamieniem świadczy wyłącznie o Pańskiej polemicznej nieuczciwości.
    4. To zdanie też świadczy o Pańskiej polemicznej nieuczciwośći. Zmienia Pan temat. Ja Panu tłumaczyłem, że jest idiotyzmem sugerowanie w jednym zdaniu, że niektórzy coś lubią, a niektórzy czegoś nie lubią, i że to czegokolwiek dowodzi, poza tym, że jedni coś lubią, a inni nie lubią czegoś innego. Jestem pewien, że Pan to zrozumiał, a to co Pan robi, świadczy wyłącznie o Pańskim zacietrzewieniu.
    5. Skąd Pan ma te dane? Mówili w telwizorze? Czy powiedział to Panu jakiś bezstronny obserwator?

    OdpowiedzUsuń
  30. @student SGH

    Pokomnetujmy:

    1. „Moja uczelnia za wiele wspólnego z polityką nie ma i nie chce mieć.”
    - Nie możet’ byt’! Eta nawierna, ili tolka dla ułybki?

    2. „studenci są uczeni myśleć samodzielnie. Nie wszystkim się to udaje”
    - Fakt!

    3. „…w sensie poglądów ekonomicznych.”
    - to teraz nauczają, że ekonomia oparta jest na poglądach?

    PS. Masz skłonności do ukrywania swego stosunku do podejmowanych spraw. Mniej eufemistycznie zwie się to „nieszczerością”. Przeczytaj np. swoje ostatnie zdania od: „ale jak zmarły prezydent”, do „szanujecie Bronka”. Następnie zastanów się jak gospodarujesz trybem bezosobowym w kontekście naukowego opisu faktów.
    To szansa na dobre ćwiczenie przed pisaniem pracy dyplomowej. Wypowiedziami w stylu i języku propagandowym tego się nie robi.

    A może już się robi?

    OdpowiedzUsuń
  31. @Marylka
    Więc Bronek to tylko prezydent a nie Prezydent? Czyli kolejny dowód że to że Bronek został wybrany to nieporozumienie.

    @Toyah
    1. Obaj dobrze wiemy że Wałęsie się w jego prostym łbie dawno poprzewracało. Wcale nie musi być bzdurą, że go służby przywiozły, ale nie ma dowodów zarówno na to czy tak było czy tak nie było. Natomiast cokolwiek Wałęsa nie zrobił po 1990 roku nie da się podważyć że miał swój wkład (sam nie obalił!!!) w rozmontowaniu poprzedniego ustroju. Tutaj należałoby sprowadzić dyskusję do pytania czy cel uświęca środki...
    2. A ja nadal proszę żeby Pan mi napisał jak tej tępej krowie na drzwiach od stodoły - w najprostszych słowach - a nie mówić że ja nie rozumiem, to już słyszałem.
    3. Polemiczna nieuczciwość - być może wynikająca z niesmaku i z tego co media przekazały z mowy Kaczynskiego.
    4. To nie była zmiana tematu a jedynie nawiązanie do metafory (lub raczej zdania którym zilustrował Pan moje rozumowanie) której Pan użył.
    5. Moje własne szacunki - nie oglądam telewizora, sam myślę, obserwuję i wyciągam wnioski. PiS ma pewien bardzo twardy elektorat (około 15%), pewien miękki (około 15%), reszta to tzw. floating voters (jak to się po polsku mówi?)

    Tak wracając do tego Systemu - zacząłem się zastanawiać czy Pana zdaniem System to tzw. elity, czy też do Systemu zaliczają się te miliony zwykłych ludzi, jak moi znajomi ze studiów, koleżanki i koledzy z pracy, którzy nie chcą Kaczyńskiego w polityce?

    OdpowiedzUsuń
  32. Studencie SGH.

    Pytasz o system. Doskonale wypunktował czym jest system kaznodzieja toyahowego bloga pod wpisem Toyaha jeszcze na S24.
    Mam ten fragment na dwa kliknięcia myszą. Nie dla Ciebie.

    Tyś student, więc popracuj i znajdź. Gwarantuję Ci, że wtedy zrozumiesz czym jest system. Zwany też układem, salonem, dobrym towarzystwem, familią, konfederatami.

    Podpowiem, że na temat systemu, różnie nazwanego, z tą samą diagnozą, napisano książki. Książki, które rozeszły w się w stutysięcznych nakładach. O jednej mówili posłowie w wywiadach. O drugiej nawet dyskutowano w radiu TOK FM.

    Nie proszę Cię o przeczytanie tych książek. Rozumiem, że jest to niemożliwe. Proszę tylko o odszukanie co napisał nasz kapelan.

    OdpowiedzUsuń
  33. @orjan
    1. Miałem na myśli SGH, nie SGPiS, chociaż SGPiS ma się go SGH jak PRL do suwerennej Polski.
    2. Tu dałem Ci pole do przygadania - a skoro Ci się udało to inteligentnie wykorzystać plus dla Ciebie - chociaż nie biorę tego do siebie.
    3. Czy niepoprawne jest po polsku wyrażenie "mam liberalne poglądy ekonomiczne" w znaczeniu że chcę np. żeby państwo nie interweniowało w gospodarce? Są jakieś lepsze słowa?

    Ostatnie zdanie i tryb bezosobowy - mogłem napisać że studenci go nie darzyli sympatią i mogłem napisać kto go nie szanował, ale tutaj byłaby cała litania więc napisał krótko bo faktem było że L. Kaczyński nie dostał należnego szacunku za życia i nie mam na myśli krytyki jego poczynań, ale sposobu w jakim się o nim wyrażano. Może gdyby za życia był bardziej szanowany po śmierci nie byłoby tego odchyłu w drugą stronę pt. "gloryfikowanie najlepszego prezydenta".

    OdpowiedzUsuń
  34. @Gemba

    Nie muszę szukać, już znam Twoją odpowiedź - przynajmniej miło że my prości ludzie na dole nie jesteśmy częścią Systemu - lub precyzyjniej - nie jesteśmy jego jądrem.

    Kaznodzieja, kapelan - chcesz mnie utwierdzić w przekonaniu że przypominacie mi sektę?

    OdpowiedzUsuń
  35. @student SGH

    Co do wkładu Wałęsy, to:

    - był w stanie wojennym personifikacją Solidarności, a jego imię było sztandarem, pod którym dla walki zwoływali się dziś zapomniani bohaterowie, a naród utrzymał nadzieję także i pod jego imieniem.

    - od chwili, gdy przeszedł do osobistego działania (okrągły stół), odwrócił się od nich (nas!) wszystkich. Jednych rozproszył, innych skazał na zapomnienie, a nadzieję zgasił.

    Gdy, już siwy, stanął w pustce, stoi tam blisko Siwaka.

    Miejsce w historii ma na pewno, ale w którym gronie?

    OdpowiedzUsuń
  36. @Student SGH

    Weź studencie pod uwagę, że Ciebie tam uczą dokładnie ci sami, którzy ze mną, lub w moich latach studiowali właśnie na SGPiS.

    Grymasząc, wywaliłeś do śmieci nie tylko ich (tu zgody między nami nie ma i nie będzie!), lecz wywaliłeś także niemal wszystkich, którzy personalnie tworzą obecną politykę rządu, NBP, itd. (tu możemy zgodę wynegocjować).

    Ale, czy oni Ci wybaczą?

    OdpowiedzUsuń
  37. @Student SGH
    Oczywiście, że nie ma dowodów, że go służby przywiozły. Niby jak te dowody miałyby wyglądać? Niech Pan będzie poważny. Natomiast są dowody na to, że nie przeskoczył. A jeśli nie przeskoczył, to jest to wystarczający powód, zeby Pan się nie tylko zastanowił nad pierwszym punktem swojego poprzedniego komentarza, ale również nad samym sobą.
    2. Co mam napisać? Że Pan jest ofiarą najbardziej tępej propagandy? Przecież to napisałem. Jak krowie.
    3. Mnie nie interesuje to co media przekazały. Mnie interesuje to co Pan pisze. Więc niech Pan wreszcie przestanie mieszać, dobrze? Najpierw Pan coś mi tłumaczy, a jak Panu mówię, że to bzdury, to Pan moiwi, że to nie Pan, ale media. Rzygać się chce.
    4. Otóż chodzi o to, że Pan do tej metafory nawiązał dokładnie tak jak ja bym na Pańską uwagę, że Pan tylko nawiązywał do metafory, odpowiedział: "nawiązywał - srywał".
    5. Szacunki? Jasna sprawa. W czym one są lepsze od moich?
    6. Pan i miliony Pańskich kolegów i koleżanek to nie System. Wy jesteście tylko ofiarami Systemu.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Toyah
    Podziwiam Twoja cierpliwość do tego studenta SGPiS!
    ta jego megalomania jest powalająca!
    ci sami co za SGPiS wykładali ekonomię polityczną socjalizmu i udawadniali wyższość jednie słusznego ustroju nad parszywym kapitalizmem, nagle jednego dnia przemianowali się na SGH i zaczęli głosić że jest inaczej i, żeby nikt nie pomyślał inaczej, również to, że to nic nie ma wspólnego z polityką. A Iwanki to tylko były na AE w Katowicach, a na SGPiSie to same aniołki!!!
    No i te aniołki wyuczyły Studenta na swoje podobieństwo: Student chwalił się niedawno, że pracuje jako analityk, co, tak mi się wydaje, oznacza, że powinien wiedzieć jaka jest rzeczywista sytuacja gospodarcza czy finansowa naszego kraju. A mimo to sugerował, że jest super, wręcz bajka!
    A ja dzisiaj czytam, że "The New York Times" napisał, że Polska jest najbardziej zadłużonym krajem Europy i, że agencje ratingowe, już delikatnie (by nie siać paniki) sugerują bliskie obniżanie ratingu Polski, co będzie kosztowało miliony, jeżeli nie miliardy dolarów (wzrost kosztów obsługi zadłużenia).
    Już napisałeś o jego polemicznej nieuczciwości, a ja mam wrażenie, że on zaczyna argumentować niczym typowy trol.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  39. @Student SGH
    To bardzo dobrze, że na forum upomina się Pan o dobre (właściwe) i cywilizowane obyczaje w RP. Kulturalne (wzorowe) postawy i odpowiedzialne zachowania m.in. w sferze społecznej, życiu publicznym, oraz domaga się należnego szacunku, dla innych osób.
    Jednak proszę zauważyć i zawsze uwzględniać to, że nie wszystkie osoby, a tym bardziej powszechnie znane i sprawujące najwyższą władzę w państwie zasługują na takie same (jednakowe) wyróżnienie i uznanie, bądź traktowanie. Choćby z prozaicznego powodu, że swoją postawą i zachowaniem, także kardynalnymi błędami, bądź kompromitującymi decyzjami, czy (głupimi) wyczynami, także wypowiedziami lub innymi osobistymi występkami, znaczącymi zaniedbaniami. Przekreślili definitywnie lub zniweczyli wcześniejsze osiągnięcia, zasługi, czy nawet dotychczasowy dorobek życia. Zachowali, bądź zmienili pozycję (status), ale bezpowrotnie utracili zaufanie, a nawet dotychczasowy mir (szacun) innych np: swoich fanów, sympatyków, czy wyborców.
    Aby być naprawdę szanowanym i stale lubianym, a tym bardziej kochanym i uwielbianym nie wystarczy zostać Prezydentem, czy Premierem, bądź parlamentarzystą, czy gwiazdą w RP.

    Z poważaniem Z.R.Kamiński

    OdpowiedzUsuń
  40. @JJSZ
    Ja go lubię. Jestem pewien, że gdyby go upić, to by sobie dał wytłumaczyć wszystko. Jego kolegów z uczelni nawet alkohol nie postawi na nogi.

    OdpowiedzUsuń
  41. @Toyah
    Toyahu, proszę, zajrzyj do poczty, myślę, ze warto podać dalej. Zobacz, kto jest inicjatorem.

    OdpowiedzUsuń
  42. @Toyah
    E, jak by wytrzeźwiał to by ględził z powrotem to samo.

    OdpowiedzUsuń
  43. Student SGH.

    Twoja odpowiedź mnie załamała. Przecież Ty nic nie zrozumiałeś z tego co Ci napisałem! Tacy są wszyscy studenci z "warszawki"?

    Żałuję, że straciłem czas na pisanie do Ciebie. W tym czasie, w ramach sekty oczywiście, mogłem się pomodlić o Twoje zdrowie.

    Dlaczego o zdrowie? Przecież Ty już wiesz, co ja wiem, o co u Ciebie jest za późno.

    Student. Nie dorosłeś jeszcze do tego bloga. Przykro mi, że się na Tobie zawiodłem. Nie musisz odpowiadać, z gówniarzami nie gadam.

    OdpowiedzUsuń
  44. @Student SGH
    To jak? Przeczytał Pan komentarz, o którym Panu powiedział Gemba, czy nie? Jeśli tak, to wypadałoby się do niego odnieść, a nie rechotać. Jeśli nie, to wypadałoby nie zabierać na ten temat w ogóle głosu.
    Natomiast jeśli jest tak, że Pan go nie przeczytał, ale uznał, że skoro to jest komentarz jakiegoś księdza, to on jest gówno warty, a my razem z nim, to Pańska sytuacja robi się dramatycznie niepewna.

    OdpowiedzUsuń
  45. @JJSZ
    Ale ta chwila nawrócenia byłaby warta flaszki. No powiedz, czy nie?

    OdpowiedzUsuń
  46. @All
    Kurczę, co za szkolny nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  47. @toyah

    Ale ta flaszka ... to chyba nie od Palikota?

    Trolle mają z nim kontakt znacznie bardziej duchowy.

    OdpowiedzUsuń
  48. @All
    ... Siedmiu belfrów na jednego ucznia. Temu to dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  49. @Marylka

    A co? Czyż to nie wrzesień?

    OdpowiedzUsuń
  50. @Orjan
    Wrzesień, nie wrzesień, wiesz przecież, że najgorsze jest przekleństwo "obyś cudze dzieci uczył".

    OdpowiedzUsuń
  51. @student SGH

    napisałeś (m.in.): "W Gdańsku Kaczyński powiedział że nie można manipulować - a to co robił przez całą kampanię Wyborczą to co było jak nie manipulacja? Dostał 47% głosów dlatego że okłamał Polaków, że przestanie dzielić ludzi, mieszać ich z błotem, oskarżać. A pokazem obłudy nie było wygłoszenie orędzie do braci moskali a potem oskarżanie ich o manipulacje? Wielu Polaków zapewne identyfikuje się z wizją Polski którą ma Kaczyński, ale nie akceptuje tej agresji którą prezentuje."

    Czytam i żuchwa po prostu opada. Nie chcę Cię obrazić ale wiem, że wiedza nie jest dowodem inteligencji - Tu nie widać ani wiedzy ani inteligencji. Szok po prostu. Kompletny i totalny szok!! I jak tu zacząć ci to tłumaczyć? Jestem zdruzgotany!

    OdpowiedzUsuń
  52. @Marylka
    Dziś już nie mogę, bo Toyahowa wyłączyła mi komputer, a w komórce nie mam poczty. Jutro sprawdzę.

    OdpowiedzUsuń
  53. @Toyach and reszta
    1)Mam szwagra -kompletny bezideowiec do końca przekonany o swojej wyjątkowości,więc to na nim powinna być skupiona cała uwaga.Kiedy na rodzinnych imprezach nikt już nie chce słuchać o jego wyczynach wędkarskich i goście przestają się nim interesować mówi : Słuchajcie ,wytłumaczcie mi,albo nie rozumiem i tu pada jakaś prosta sprawa chciało by się powiedzieć oczywistość. Cała rodzina i przyjaciele z zapałem tłumaczą, wyjaśniają a on po cichu (chciałem napisać " w duchu" ale jemu tego najwyraźniej brakuje) się śmieje.Wcale nie ma zamiaru czegokolwiek zrozumieć to na nim ma być skupiona uwaga i koniec.
    Widzę,że w przypadku "studenta SGH" ten mechanizm tutaj działa doskonale.
    2)Znamienny jest też podpis "student SGH". "Student" znaczy młody wykształcony "SGH" prestiż kandydat na -jak to ładnie napisał Toyach -na autoryteta ,omc (o mało co) magister tuż tuż prof. On tutaj wypunktuje te rzygające jadem mochery.Sam zaś nic zajarzy.A to już jest smutne.
    3) Z próbą upicia bym uważał.Też takim sposobem chciałem coś wyjaśnić jednemu facetowi,a on zaczął się do mnie dobierać.

    OdpowiedzUsuń
  54. @Marylka
    Bo nauczyciele to wprawdzie, jak mnie kiedyś poinformował jeden z uczniów, to najgorszy element, ale mają za to determinację jak sto szatanów.

    OdpowiedzUsuń
  55. @Marylka
    Gorzej uczyć swoje.

    OdpowiedzUsuń
  56. @Toyah
    Może tym silniejszy jest opór tępej materii. Bardzo mi żal nauczycieli, chociaż nie wszystkich, oj nie wszystkich! Niektórzy to naprawdę element.

    OdpowiedzUsuń
  57. Toyah & all
    Obawiam się, że to co nam tutaj zaprezentował dzielny student, to obraz całego pokolenia wychowanego w III RP. I jest to obraz przerażający, bo pokazuje jak wszystkie medialne klisze propagandowe zatruły młode umysły.

    OdpowiedzUsuń
  58. @Toyah
    To było w związku z determinacją.
    A swoich chyba nie powinno się uczyć, myślę, że rodzice są od dawania przykładu. Fakt, że to najtrudniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  59. @Marylka
    Nie. To problem braku cierpliwości. A nauczycielom nie ma co współczuć. Jak któryś się nie nadaje, niech spada.

    OdpowiedzUsuń
  60. @Ginewra
    Trochę głupio mowić "za moich czasów to była inna młodzież", ale powiem: ci, których znałam, z najróżniejszych środowisk, byli jacyś inteligentniejsi niż ogół dzisiejszych. Ale przede wszystkim byli mniej pokorni. Ci się wymądrzają na blogach, a płaszczą się przed przełożonymi, wchodzą bez najmniejszych wahań w naprawdę nieludzki reżim narzucany w firmach, w ogóle są jacyś starzy.
    Na szczęście jednak są w tej szarej masie rodzynki, w nich cała nadzieja.

    OdpowiedzUsuń
  61. @Marylka
    Nie. To problem braku cierpliwości. A nauczycielom nie ma co współczuć. Jak któryś się nie nadaje, niech spada.

    OdpowiedzUsuń
  62. @Toyah
    To już Ci się raz wydrukowało.

    OdpowiedzUsuń
  63. @Ginewra
    No tak. Tu jest jeszcze ten kłopot, że on robi wrażenie szczerego. Nawet jak oszukuje, to wygląda jakby nawet sobie z tego nie zdawał sprawy. Fatalnie. Kompletny kosmos.

    OdpowiedzUsuń
  64. @Marylka
    Niech sobie będzie dwa razy. Stąd się usuwać nie da.

    OdpowiedzUsuń
  65. Marylko
    Nie wiem, czy kiedyś młodzież była bardziej inteligentna, ale z pewnością miała większą wiedzę.
    System oświatowy zbudowany w III RP stacza się po równi pochyłej. Nie będę już wspominać o tym, co się robi z nauczaniem historii. Obraz świata młodych ludzi kształtuje się głównie poprzez media, no i efekty widać.
    Najgorsze jest to, że większość z nich nie ma świadomości, jak jest zmanipulowana i wypowiadają się - jak widać było w powyższym exemplum - z przekonaniem o samodzielności własnej opinii.

    OdpowiedzUsuń
  66. @All

    Jednego do cholery nie mogę zrozumieć. Może ktoś mi wytłumaczy?

    Student ma nas za bandę zaślepionych talibów zapatrzonych w wodza Kaczyńskiego i jego proroka Toyaha.
    I odwiedza on tę stronę regularnie i wszczyna dyskusję. Czy ma on do spełnienia misję apostolską, ma nas "przywrócić do rozumu", czy po prostu ot tak, z potrzeby duszy, lubi siać ferment.
    Jeżeli tylko siać ferment to OK. Jak wspomniał Toyah takie coś jak najbardziej przydaje się na blogu i zmusza nas do dyskusji a Toyaha do ciętej riposty.
    Jeżeli natomiast myśli, że nas "nawróci" to musi być bardzo głupi. Tak sobie myślę, może on nie zna innego świata. Świata podstawowych wartości, gdzie jak to mówią klasycy czarne jest czarnym, a białe białym. Może już od dziecka wychował się w środowisku gdzie mówiło się skombinować zamiast kraść, załatwić zamiast łapówki i gdzie zawsze było tyle prawd ile sytuacja wymagała. To może pozostać na całe życie i nigdy się nie zrozumie, że jest się jednostką straconą dla ludzkości jako takiej.

    Nie mniej my go fascynujemy (mam nadzieję, że nie zawodowo). To grupa jakichś dziwolągów, pterodaktyli, co chcą żyć według pradawnych praw. I nic więcej. Wg. jego życiowej mądrości tak się nie da. On wie, że mądrość życiowa to to aby być sprytniejszym od swego szefa i załatwić go zanim on go załatwi. Gdzie jest wobec tego dżungla? Tu na blogu czy w jego środowisku - młodych, wykształconych, z dużych miast. To nawet przecież w "Matriksie" ludzie przeciwko temu się zbuntowali.

    Jako wieczny optymista to ja mam nadzieję, że to nie my, a właśnie on się w końcu "nawróci".

    OdpowiedzUsuń
  67. @jazgdyni
    @toyah

    No właśnie!

    Ja, na ten przykład, przychodzę tu dla przyjemności. Szczerzej mówiąc, także dlatego, że w wielu innych miejscach towarzystwo mnie nudzi, albo pobyt tam wydaje mi się ubliżający (ostatnio, także Salon24).

    Czy to ja jestem za leniwy, czy co innego, ale nie potrafię wyobrazić się sobie, bywającego tam na podobieństwo naszego studenta tu.
    No, w każdym razie nie jako bywającego tam dla przyjemności, czy dla podniety intelektualnej; cóż za chory pomysł!
    No, ale niektórzy na różne sposoby osiągają to, co uważają za przyjemność ...

    Nie interesują mnie też żadne pokątne penetracje innych środowisk od tyłu. A patrząc np. na s24, mamy do czynienia z niewątpliwymi dowodami działania prawa o'Sullivana (student, co to?), mówiącego, że każda instytucja, która nie została zaprojektowana jako prawicowa, z czasem stanie się lewicowa.

    Tak więc, drogi Toyahu, wobec Twojego bloga istnieje jakiś wzniosły zamiar lewicowy! Wobec zaś Ciebie, pewnie też, ale, jakby to ująć, zamiar bardziej przyziemny. Te trolle, to po prostu razwiedcziki. Trzeba je odwracać, a samemu uodparniać się.

    Tępienie (w obu znaczeniach!), to ich specjalność. I ich oferta dla nas.

    OdpowiedzUsuń
  68. @Ginewra
    Z wiedzą, zwłaszcza historyczną, i ogólnie humanistyczną, to nie tak. Wtedy przecież historia to był stek kłamstw, literatura ocenzurowana i kadłubowa, nawet geografia była nauką polityczną. Starych dobrych nauczycieli było już bardzo mało, w sumie szkoda gadać. Natomiast młodzi ludzie wiedzieli dobrze, co to propaganda. A to, co ich zdecydowanie odróżniało od dzisiejszych, to że starali się ciągnąć w górę, a nie równać do mas. Jeśli ktoś był ambitny, to nie beczał razem ze stadem, tylko starał się przyłączyć do tych bystrzejszych i samodzielnie myślących. Teraz jest odwrotnie i mnie się coś widzi, że to nie ma nic wspólnego ze szkołą, ale z masowym porzuceniem dzieci przez rodziców. Dorośli młodzi ludzie zachowują się jak dzieci z ochronki, słuchają i naśladują tego, kto głośniej i głupiej wrzeszczy, klaszczą, bo stado klaszcze, nawet tańczą jak dzieci z chorobą sierocą. Nie bez powodu w całej Europie państwa chcą mieć pod opieką coraz młodsze dzieci, a rodzice są pod coraz większą kontrolą.

    OdpowiedzUsuń
  69. @toyah
    No pewnie, a te przerażenie potem? bezcenne....

    OdpowiedzUsuń
  70. Marylko
    A ja twierdzę, że znajomość historii i literatury w czasach komuny była większa niż obecnie. Przede wszystkim każdy, kto zdawał maturę, umiał napisać rozprawkę, czyli kilkadziesiąt zdań logicznie powiązanych. Obecni maturzyści tego nie potrafią, bo ich się całymi latami szkoli, jak rozwiązywać testy, a nie jak sformułować logiczną wypowiedź.
    Wiedza na temat historii XX wieku była oczywiście kulawa, ale większość potrafiła ją sobie nadrobić z innych źródeł, pozaszkolnych. W dzisiejszych szkołach XX wieku też się "nie przerabia", bo zwyczajnie nie ma na to czasu w trzyletnim liceum. Dlatego całą wiedzę czerpią młodzi ludzie z telewizji. Jak im powiedzieli, że Solidarność to Wałęsa, który rozpoczął strajk w stoczni, to będą w to wierzyć, choćby powstało jeszcze sto książek historycznych na ten temat.
    Co do znajomości literatury, to nie chcę nawet zaczynać, bo to temat rzeka.
    Zgadzam się natomiast z Tobą na temat roli domu rodzinnego i całej współczesnej kultury masowej w kształtowaniu postaw i wiedzy o świecie.

    OdpowiedzUsuń
  71. @jazgdyni
    Ja Ci to wytłumaczę. On tu jest dlatego, że on lubi mnie czytać i uważa to zajęcie za wyzwanie. Po prostu. Poza tym - co nie mniej ważne - Student w pewnym momencie stracił zapał i już chciał sobie stąd pójść, ale poprosiłem, żeby z nami rozmawiał. I on tę propozycję przyjął, a więc w pewnym sensie to jest moja wina.
    Problem z nim - i niech on traktuje te słowa, jako też kierowane do siebie - jest taki, że on chce nas zrozumieć, a nie ma na to jakichkolwiek szans, o ile się nie otworzy i nie przyzna: "Tak, dałem się nabrać. Jestem mądry, ambitny, wykształcony, znam języki, bywam w świecie, mam wysokie IQ, świetnie sobie radzę w systuacjach społecznych i zawodowych, i dałem się nabrać jak dziecko bandzie zawodowych oszustów". Bez tego, nie zrozumie nic, nic nie pojmie, niczego nie zobaczy.
    Będzie nadal, tak jak dotychczas, powtarzał jakieś bzdurne propagandowe teksty, a za każdym razem kiedy mu się na te jego błędy będzie zwracało uwagę, będzie zmieniał temat, albo próbował wyjść z tego żartem, czy jakimś bon motem. Nawet nie wiedząc, że każdy jego ruch mamy na widelcu.
    Ale, jak mówię, jestem pewien, że on ma bardzo dobre intencje. On jest jak ten ktoś, kto pragnie poznać dobrą muzykę, bo muzykę lubi i jej potrzebuje, ale słucha tylko tego, co znajdzie w necie. Bo na reszcie nie umie się skupić. Pozdrowienia dla mojego ukochanego syna!

    OdpowiedzUsuń
  72. @Marylka i Ginewra
    Na tym, o czym Wy gadacie raczej się nie znam. Natomiast mam wrażenie - potwierdzone mi przez parę osób w rozmowach - że to jednak jest rozwój. Nie taki rozwoj, jaki z naszego punktu widzenia byłby pożądany, ale rozwoj, którego wymaga dzisiejszy świat. Dziś wiedza na temat literatury i historii, umiejętność pisania rozprawek, są niepotrzebne. Świat wymaga zdolności odejmowania szyblkiich decyzji, kotre przyniosą wymagany skutek. I tyle. Najlepiej tez, żeby tych decyzji było jak najwięcej w jednym momencie. I na to nastawiona jest współczesna edukacja.
    NMie można więc mówić, że dzisiejsza młodzież jest gorsza lub głupsza. Nie można nawet mówić, ze jest mniej grzeczna, czy mniej wrażliwa. Jest dokładnie taka jaka ma być w świecie cyfrowym, albo i już w post-cyfrowym.
    Wczoraj oglądałem rozmowę Kuźniara z Krzywonos. Czy Wy uwierzycie, że on jej nawet nie słuchał? Kilka razy zadawał pytania pokazujące to jednoznacznie. O czym to świadczy? Nie o tym, że on jest idiotą lub leniem. Ale o tym, że on wciąż się uczy. Uczy się jak być automatem. Maszyną. Mikroprocesorem.

    OdpowiedzUsuń
  73. @Ginewra
    Być może mamy trochę inne czasy na myśli. "Inne źródła" pojawiły się dopiero po 68 roku i w bardzo wąskich kręgach. Co prawda i wcześniej dość powszechne było słuchanie RWE, a tam było mnóstwo programów edukacyjnych, uzupełniających wiedzę o historii i literaturze. Kto chciał, korzystał i podrzucał tę wiedzę innym. W ogóle wiedza była w modzie, także czytanie książek. W liceum rozmawialiśmy o książkach, jakie to dziś dziwne się wydaje. A nawet na prywatkach. Ale to wszystko w nikłym stopniu miało związek z programem szkolnym. Owszem, pisać z sensem nas uczono,coś takiego jak testy nie istniało.
    Właściwie prawie nigdy nie myślę o tamtych czasach, nie mam żadnego do nich sentymentu, to ten beznadziejny student wywołał we mnie te refleksje. Czasy były nędzne, ale ludzie interesujący. Dlatego bardzo dobrze rozumiem bezradność i osamotnienie Lecha i Jarosława, moich rówieśników, wobec powszechnego schamienia. Nikt z nas czegoś takiego nie mógł się spodziewać. Tak jakby przeszła kolejna wojna i świat radykalnie się zmienił.

    OdpowiedzUsuń
  74. @Toyah
    Toyahu, nie wydaje mi się, żeby słowo rozwój można było stosować wobec ludzi. Ludzie się nie rozwijają, tylko technika. Można z jej pomocą sterować zachowaniami społecznymi, ale do czasu. Czy nie dlatego stary Indianin siedział nad rzeką?

    OdpowiedzUsuń
  75. @Toyah

    Z pewnymi zastrzeżeniami, można się z tobą zgodzić.

    OdpowiedzUsuń
  76. @Marylka i Ginewra

    Też mam odczucie, że jednostki czegoś poszukujące, kiedyś ambitnie równały w górę. Możliwe też, że dziś, jak w tej piosence "Spinning Wheel" (BS&T):

    What goes up must come down
    spinning wheel got to go round
    Talking about your troubles it's a crying sin
    Ride a painted pony
    Let the spinning wheel spin

    ... i to dążenie wyrównawcze zmieniło kierunek.

    Kiedyś, tak chyba w 1986r., w najczarniejszym roku beznadzieji jaruzelskiej, żeglowałem na Mazurach, burta w burtę, z takimi 5żeglarzami z "miasta Łodzi". 3 najzwyklejszych łódzkich robotników i dwaj chłopcy w wieku uczniowskim. Oni dla przyjemności czytali sobie na głos poezje. I to najwyższego lotu! Także patriotyczne. Do tego zainteresowania historyczne, geograficzne, itd.

    Ja, starszy od nich, wtedy już po 2 fakultetach, ze starannym przygotowaniem humanistycznym (greka, łacina, itd.), za zaszczyt poczytywałem sobie ich towarzystwo. Chyba właśnie wtedy uwierzyłem, że piekielne moce nie przemogą.

    Czasem myślę, że na nasze szczęście, komuchy popełniały wtedy pewnien błąd, który kosztował ich utratę władzy (na chwilę!). Otóż mocno kreowali postulat porządnego człowieka.

    Oczywiście, model "dobrego człowieka" chcieli wypełnić własnymi trocinami, czy inną treścią, niemniej, co do zasady wymagania były. A ichnie "treście" po prostu przegrały z katolickimi i patriotycznymi.

    Rzecz w tym, że gdy, jako takie, bezdyskusyjne jest istnienie zasad godnego postępowania, to istnieje szansa, że nastąpi jakościowe równanie w górę.

    Po tej komuszej wpadce, z odgórnie lansowanego modelu człowieka, epigoni chyłkiem wyeliminowali potrzebę zasad jako takich. Skutkiem tego, mamy, to co mamy w postawach naszych bliźnich. Zwłaszcza tych młodszych, w istocie pozostawionych jak barany "na pastwisku losu".

    Na razie, szczęśliwi brykają. Nie rozumieją, że dostali nie wolność, lecz zwolnienie.

    OdpowiedzUsuń
  77. @Marylka
    Z punktu widzenia techniki, Ty i ja jesteśmy na straty.

    OdpowiedzUsuń
  78. @jazgdyni
    Ja z Tobą też się zawsze zgadzam nie bez zastrzeżeń. I tak jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  79. @Orjan
    Jak idzie o BS&T, mnie się zawsze podobało, "I can swear there ain't no Heaven, but I pray there ain't no Hell".

    OdpowiedzUsuń
  80. Toyah napisał:
    "Tak, dałem się nabrać. Jestem mądry, ambitny, wykształcony, znam języki, bywam w świecie, mam wysokie IQ, świetnie sobie radzę w systuacjach społecznych i zawodowych, i dałem się nabrać jak dziecko bandzie zawodowych oszustów".
    To dotyczy milionów ludzi którzy dali się wmanewrować w PZPR, milicję, ubecję,wojsko ludowe.Często stoją już u kresu swej ziemskiej wędrówki a wciąż trwają przy swoim.Nie przyznają się do do tego,że dali się nabrać,nie ostrzegą młodych mówiąc: uważajcie nie dajcie się ogłupić.

    OdpowiedzUsuń
  81. @toyah

    a taki tekst z czytanek dla młodzieży?

    "Jeżeli, co daj Boże, okazałoby się, że Pana Boga nie ma - to chwała Bogu!
    Ale, jeżeli okazałoby się, że Pan Bóg jest - to niech nas ręka Boska broni!"

    To, czego dzisiejsze, inteligenckie papraki nie rozumieją, to okoliczność, że usilnie pożądają chrześcijaństwa, sami tego nie wiedząc.

    Studentowi SGH może przemówi do wyobraźni (niech się zastanowi), że cały system bankowy i ekonomiczny świata, rynki wszelkich dóbr i usług, wszelka wymiana międzynarodowa, jej prawo, dyplomacja, nawet turystyka - wszystko to działa w oparciu o jedno, powszechne i multilateralne założenie, że każdy uczestnik obrotu postępować będzie jak porządny chrześcijanin, i to niezależnie od religii własnej.

    Nawet jemeński Talib tak zakłada i z tego korzysta (czasem wykorzystuje).

    Bez tego dorobku chrześcijaństwa cała ta globalizacja nie mogłaby działać.
    A w sferze polityki nie mogłaby działać, ani SLD, ani palikoty, ani nic, co ich jest. Potrzebowali tego nawet w Smoleńsku i w związku z nim.

    OdpowiedzUsuń
  82. A ja umieszczę kolejny link może trochę studentom się rozjaśni
    Anna Walentynowicz

    OdpowiedzUsuń
  83. @Cmentarny Dech
    Tak. To bardzo ważne świadectwo. Co do rozjaśnienia, ja bym nie liczył. Ich problem nie polega na tym, że oni nie wiedzą, ale na tym, że oni wiedzieć nie chcą.

    OdpowiedzUsuń
  84. Cały dzień (a wcześniej i noc) mnie nie było więc czas się zmierzyć z lawiną komentarzy.

    @Gemba - a szkoda, na salonie nie ma wyszukiwarki, słowa kluczowe na google do niczego nie doprowadziły, może tak działa ten System żebym sie nie dowiedział czym jest ;) A spadnie komuś z głowy korona jak mi poda link, żebym mógł się odnieść, jak poprosił toyah?

    @orjan - Wałęsa ma miejsce w historii, jako architekt III RP, razem z Jaruzelskim i Kaczyńskimi. I jest jednym z 3 symboli Polski na świecie oprócz Solidarności i Wałęsy i stał się nim bez udziału Systemu.

    @toyah - miał Pan napisać nie że jestem ofiarą propagandy - to wiem od paru miesięcy od kiedy tu zaglądam. Miał Pan napisać to czego propaganda do mnie nie dopuszcza i gdzie kłamie - Pana zdaniem.

    @JJSZ - poproszę o link gdzie sugerowałem, że w kraju jest super. Znalazłem artykuł w NYT - o Polsce nie piszą, tylko pokazują w zestawieniu - należałoby się jeszcze przyznać czy jest jakaś standaryzacja w kwestii liczenia przyszłych zobowiązań, bo dług emerytalny bywa ukryty, a jakby nie liczyć sytuacji Polski dobra nie jest.

    @toyah i Reszta - ja się od swoich kolegów z uczelni różnię chociażby tym, że chce mi się poświęcić czas i energię żeby ten blog czytać i czasem komentować. Komu bym nie pokazał tego bloga pyta się po co sobie szarpię nerwy dyskutując z... i tu padają epitety. Poza tym nie każdy znosi spokojnie jak się mu mówi że na rozum za późno, większość obraża się i wychodzi. A dla mnei jest to jakaś rozrywka intelektualna, bo chcę zobaczyć o co chodzi tej drugiej stronie i coraz bardziej widzę. I nie chcę Was nawrócić, Wy nie nawrócicie mnie, nawet upijając.

    @adthelad - od począdku, od samego początku jak dziecku w podstawówce.

    @bankaist - jednak mnie nie rozgryzłeś - ciekawość mnie tutaj pcha, a nie poczucie własnej wyjątkowości, poza tym wątpię żeby bezideowiec tutaj wchodził i wysilał odrętwiałe szare komórki. Poza tym dla równowagi przydaje się głos z innej strony niż same peany na cześć autora (który nawiasem mówiać utalentowanym bloggerem jest). Ostatnią rzeczą jakiej szukam jest rozgłos. Z dwojga złego wolałbym żeby Kaczyński został premierem niż być w centrum uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  85. @ginewra - tu się zgodzę że pokolenie wychowane w III RP za wiele sobą nie reprezentuję, ale żebym ja uosabiał całe to pokolenie to już nieporozumienie. Jakąś część owszem - tych urodzonych w późnych latach 80-tych i najbardziej ambitnych, ale te zblazowane nastolatki które mają wszystkiego pod dostatkiem i włóczą się po centrach handlowych? Przez kilka lat strasznie dużo się zmieniło.

    @jazgdyni - nie wiem czy śmiać się czy płakać - to już drugie oskarżenia że jestem agentem Systemu. Nie szefa, bo szef to nie mój wróg, a granie tak żeby ktoś mnie nie załatwił nie musi oznaczać załatwienia kogoś. A co do reszty komentarza - jak ktoś się z Wami nie zgadza to nie znaczy że nie kręgosłupa moralnego.

    @orjan - mogłeś dać mi się wykazać, a nie od razu pisać pod pytaniem odpowiedź ;)

    @ginewra - i znów muszę się zgodzić z Twoją oceną szkolnictwa - było lepiej.

    @orjan - doskonale sobie zdaję, tyle że te zasady porządnego chrześcijanina pokrywają się z zasadami porządnego człowieka uważam że to że się kradnie, nie kłamie, nie łamie przykazań od 4 do 10 i przykazania miłości bliźniego, jak i przestrzega zasad etycznych, bardziej surowych niż zasady prawne (bo można postępować zgodnie z prawem a nieetycznie) to kwestia bycia w zgodzie z sumieniem, a niekoniecznie bycia chrześcijaninem.

    Chciałem zauważyć że nikt nie odniósł się bezpośrednio do mojego zarzutu o manipulację w kampanii prezydenckiej J. Kaczynskiego i do mojego zarzutu że Pan Toyah i Czytelnicy twierdzą że zwykli ludzie nie potrafią samodzielnie myśleć (nie licząc uwag, że nawet nie wiedzą, jak są zmanipulowani).

    OdpowiedzUsuń
  86. @student SGH

    Od tyłu:

    1) nie rozumiesz: nie ma "porządnego człowieka" w oderwaniu od pewnego zestawu wartości. Tak się zaś składa, że zestaw wartości chrześcijańskich stawia najwyższe wymagania jednostce w stosunku do innych, a tym innym daje najwyższe gwarancje od jednostki. Rozumiał to nawet Stalin.

    2)z całym szacunkiem studencie, ja wiem, że Ty wiesz, ale nie wiem, czy ty wiesz, że ja wiem. W końcu jestem tylko starszym człowiekiem ze wsi (małymi literami), a współczesnym tzw. wykształceniem w zasadzie gardzę, wiec możesz mnie uważać także za niewykształconego.

    3) Ja uściślę: Wałęsa ma swoje miejsce w historii powszechnej. Aż tak mu źle nie życzę, by miał to miejsce tylko w tej badziewnej III RP, po której zostanie tylko tandeta i śmieci.
    Jednak nie zawdzięcza tego miejsca sobie. On nawet nie stanął na czele. Po prostu, jak pisałem, w nim uległ personifikacji cały ruch tego pobudzenia narodowego i moralnego. On nie jest twórcą, jego przyjęto za symbol (niejako najęto go).
    To mu akurat nie uchybia. Uchybia mu to, że wynosi się ponad te 10 mln ludzi, którzy go wznieśli w górę.
    W ramach ćwiczeń praktycznych, porównaj z Piłsudskim, czy z Napoleonem i zobaczysz o jaką różnicę mi chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  87. @studentSGH

    Napisałeś "Chciałem zauważyć że nikt nie odniósł się bezpośrednio do mojego zarzutu o manipulację w kampanii prezydenckiej J. Kaczyńskiego i do mojego zarzutu że Pan Toyah i Czytelnicy twierdzą że zwykli ludzie nie potrafią samodzielnie myśleć (nie licząc uwag, że nawet nie wiedzą, jak są zmanipulowani)"

    er....przepraszam bardzo, ale wydaje mi się, że odniosłem się jak najbardziej do pierwszego punktu. Nie było żadnej manipulacji i nie było żadnych kłamstw (Komorowski natomiast kłamał w żywe oczy swoimi obietnicami i wystarczy sobie przypomnieć wymówki prasy niezależnej tuż po kampanii (poza Rzeczpospolitą) które nam tłumaczyły, że to normalne i całkiem do przyjęcia). A co do drugiego, to, że niektórzy samodzielnie myślące ludzie w ogóle te sprzeczności nie zauważają tylko świadczy o praniu mózgów albo o stronniczości z innych pobudek. Nie odmawiam ludziom prawa do nie lubienia Jarosława Kaczyńskiego, ale argument, że on manipulował jest po prostu nie prawdą. Tak samo jak nie było, i nie jest prawdą, że on udawał, że się zmienił.

    Ale jednak masz rację w jednej sprawie. Trzeba będzie kiedyś bardzo, i to bardzo, powoli i od samych podstaw spróbować Ci pokazać, że to to co uważasz za myślenie niestety nie jest. Tylko czy ja jestem tą osobą której to by się udało nie jestem pewien. Ale cóż, może ktoś inny zrobi Ci tę przysługę, lub sam na to wpadniesz, nie wolno tracić nadziei :)

    Pozdrawiam,
    a

    OdpowiedzUsuń
  88. @Student SGH
    Jestem pewien, że się to Panu nie spodoba, ale Bóg mi świadkiem, że się staram. Otóż weźmy ten fragment. Chce Pan wiedzieć, o co mi chodzi z tym Systemem. Więc ja Panu tłumaczę, że ja mam tu na myśli tych, którzy od 30 lat wbijają ludziom do głowy, że Wałęsa przeskoczył przez mur przez który przeskoczyć nie mógł. I z tym momencie zaczyna Pan ze mną dyskusję, która zamiast się skończyć z Pańskiej strony przyznaniem że no dobra, pomyliłem się, dałem się nabrać, byłem naiwny, mówi mi Pan, że może tak, może nie, ale to i tak nie na znaczenia, bo Pan i tak wie lepiej. Proszę mnie zrozumieć - ja mam z tej sytuacji trzy możliwości. Albo uznać, że Pan jest nieuczciwy, albo głupi, albo tak opętany antypisowską propagandą, że w życiu się Pan nie przyzna do błędu. Wybieram opcję trzecią.
    Co mogę tu więcej? Powiem Panu tylko tyle. Że wszystko co Pan sądzi na temat polskiej polityki, ze szczególnym uwzględnieniem Jarosława Kaczyńskiego, jest wynikiem tego samego błędu, a to że Pan się go tak uporczywie trzyma, tego samego splątania.

    OdpowiedzUsuń
  89. Witam!
    Na Pański blog trafiłem z forum Rebelya. ( http://rebelya.pl/ )

    Warto było tu zajrzeć .
    Warto będzie regularnie pana odwiedzać.

    Dziękuję i serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  90. @Qlik
    To i ja witam. I dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  91. @orjan - a ja nie zamierzam nawet przez ułamek sekundy zapreczać, że nie ma porządnego człowieka bez pewnego zestawu wartości, jednakże wartości chrześcijańskie to też ogólnoludzkie wartości etyczne. Jestem za przestrzeganiem tych wartości w życiu, natomiast ciągłe podkreślanie że są to wartości chrześcijańskie po pierwsze sugeruje że żeby być porządnym człowiekiem trzeba być chrześcijaninem. Co do Wałęsy - nasze opinie są dość bliskie jak widać. Nie wiem kto go inspirował w 1980 roku, nie wiem czy już wtedy miał taki "bałagan na strychu" jaki ma teraz i czy był taki zadufany w sobie jak teraz jest, ale człowiek miał charyzmę i miał wkład w wydarzenia sierpnia 1980. Pomijanie jego nazwiska w uroczystościach 30 rocznicy podpisania porozumień sierpniowych jest nieporozumieniem, niezależnie od tego czy przyszedł, czy nie przyszedł bo się obraził albo poszedł pić wódkę z agentami którzy go do stoczni przywieźli.

    @adthelad - kłamstwa w postaci obietnic bez pokrycia nie są absolutnie normalne i nie powinno się nad nimi przechodzić do porządku dziennego i tutaj nie mam zamiaru bronić ani Bronka ani niektóych gazet. Natomiast Bronek nie udawał kogoś kim nie jest - nie mówił że jest lewicowcem, nie robił umizgów w tylu polityków starszo-średniego pokolenia ani Gierka - patrioty, ale deklarował otwartość na inne środowiska. Bronek obiecywał gruszki na wierzbie (w które i tak moim zdaniem większość nie uwierzyła), Kaczyński pokazywał, że jest innym człowiekiem (w co moim zdaniem wielu ludzi uwierzyło i co moim zdaniem było kluczem do jego sukcesu, bo co by nie mówić te 47% to był wielki sukces PiSu).

    Tak samo jak nie było, i nie jest prawdą, że on udawał, że się zmienił. - elaborate please...

    Jedno mnie poza tym zastanawia - dlaczego przez tyle lat ta jak twierdzicie prawda nie wyszła na jaw tylko dopiero teraz pisze się na nowo historię?

    Poza tym - nawet jeślibym uwierzył, że zmanipulowała mnie propaganda, dałem wiarę w kłamstwa (tak, tylko czemu kłamstwa miały się dobrze przez 15 lat III RP zanim ktoś się do nich dobrał?) to z jakich powodów miałbym popierać J. Kaczyńskiego? W takiej sytuacji pozostaje tylko przestać interesować się polityką, robić swoje, zarabiać pieniądze, nei chodzić na wybory i mieć wszystko w dupie (jak miliony ludzi w tym kraju).

    OdpowiedzUsuń
  92. @student SGH

    Znowu nie zrozumieliśmy się. Ja nie twierdzę, że aby być porządnym człowiekiem, to trzeba być chrześcijaninem.

    Ja mówiłem, że jak się spotyka dwóch różnych dobrych człowieków, i chcą coś razem zrobić, to muszą między sobą pokonać nieufność wynikającą z ich różności. Interes każdego z nich wymaga ustawienia możliwie najwyższych wymagań dla drugiego z nich.

    Dlatego wybierać będa standardy wyrosłe w chrześcijaństwie. Bo te są nie tylko najwyższe, ale także są BEZSTRONNE i tylko one są NIERELATYWNE.

    Klasyczny i w sumie tragikomiczny przykład obstawiania takich standardów, to instrukcja surwiwalowa, którą dostawali dywersanci sowieccy zrzucani w Polsce, za linią frontu (IIWW):

    "Jeśli znajdziesz się w sytuacji całkiem beznadziejnej, wejdź do chaty polskiego chłopa. Jeśli na ścianie zobaczysz Matkę Boską, to znaczy,że dobrze trafiłeś."

    Aspektu komicznego wjaśniać nie muszę. Tragiczny polegał na tym, że tacy zbawcy w większości byli potem likwidowani przez nkwd.

    Przystaw to jakoś do zdarzeń i poglądów obecnych. Ćwiczenie powinno być ciekawe.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.