wtorek, 15 października 2019

Gdy na stół podają najlepsze


     W pierwszej kolejności chciałbym przeprosić wszystkich tych, którzy zaglądali tu wczoraj przez cały Boży dzień w nadziei na poczytanie komentarza do tego, co się przydarzyło nam w minioną niedzielę. Powody jednak dla których zdecydowałem się przeczekać tych kilka godzin były dwa i moim zdaniem usprawiedliwiają mnie w pełni. Przede wszystkim, przyznać muszę, że to czego w wyborczy wieczór dowiedziałem się z sondaży IBRIS-u zszokowało mnie w takim stopniu, że autentycznie potrzebowałem się nieco ogarnąć. Co nie mniej istotne  – jak się okazało, słusznie bardzo – brałem pod uwagę to, że przez tę noc i być może jeszcze godziny następnego dnia sytuacja będzie do tego stopnia niepewna, że lepiej mi będzie się nie wychylać z opiniami, które już za chwilę mogą się okazać nic nie warte.
      No ale skoro już wszyscy wszystko wiemy, a do tego mieliśmy też czas sobie wszystkie sprawy przemyśleć jestem na miejscu i proszę o uwagę. Otóż nie wiem, jak większość z tych, którzy podobnie jak ja życzyli Prawu i Sprawiedliwości w tych wyborach powodzenia, gdy chodzi jednak o mnie, zdecydowanie liczyłem na coś więcej. Pisałem zresztą o tym tu na blogu, wyrażając bardzo moim zdaniem logiczne przekonanie, że Polacy, ci nawet którzy polityką się nie interesują, a jeśli nawet, to nie po to by darzyć sympatią Jarosława Kaczyńskiego i jego życiowy projekt, przynajmniej na zasadzie prostego ludzkiego odruchu wiedzą, co jest dla nich dobre i co służy ich interesom, i w ten sposób pójdą gremialnie na wybory, by realizację owych interesów sobie zapewnić. Ale to nie wszystko. Czym bliżej do wyborów, tym bardziej żyłem przekonaniem, że każdy kolejny dzień, każdego w miarę rozsądnie myślącego człowieka musi doprowadzić do przekonania, że nawet jeśli PiS kłamie, to – jak to kiedyś ładnie, choć w zupełnie innym kontekście, powiedział Dostojewski – lepiej jest trzymać z PiS-em kłamcą, niż z tą bandą nieudaczników. Nie ma się więc co dziwić, że kiedy zobaczyłem, że przewaga, jaką wywalczyło Prawo i Sprawiedliwość nad wrogim sobie blokiem to zaledwie kilka posłów, byłem bliski załamania. Nie poprawiły oczywiście sytuacji nazwiska kolejnych posłów czy to Koalicji Obywatelskiej, czy PSL-u, czy Lewicy, którzy uzyskali mandaty, i daję słowo, że nie mam tu przede wszystkim na myśli posła Neumanna, czy tej internetowej cizi. Proszę sobie wyobrazić, że to co mnie autentycznie dobiło, to informacja, jaką uzyskałem od swojego człowieka w Leeds, że w konsulacie oraz ambasadzie RP w Londynie wynik wyborczy prezentował się następująco: KO - 46,8%, Lewica - 33,8%, Konfederacja - 8,8%, PiS - 8,3%, PSL - 2,3%. Oto okazuje się, że te niezmierzone tłumy Polaków czekających w godzinnych kolejkach na możliwość oddania głosu w wyborach, TYCH akurat wyborach, ludzi z których przez chwilę byłem tak dumny, stały tam tylko po to, by zagłosować tak naprawdę przeciwko Polsce. A to, w połączeniu z wszystkim tym, o czym wspominałem wcześniej, nie dało mi w żaden sposób powodu ku temu, by się radować.
      Mijał więc wczorajszy dzień, pojawiały się kolejne liczby, kolejne nazwiska, kolejni zwyciężcy i przegrani, na chwilę wyszła nadzieja, szybko niestety skorygowana, że zdobyliśmy również i Senat, przez cały ten jednak czas, jak już wspomniałem, zdążyłem ochłonąć i dziś właściwie stoję jasny i gotowy by wejść w kolejny wcale nie tak niedobry, jak mi się wydawało, dzień. A zatem, jak się okazuje, te 235 mandatów, to jest dokładnie tyle samo, co cztery lata temu, ale też dokładnie to samo, co nam pozwoliło przez całą kadencję nadzwyczaj skutecznie porozstawiać wszystkich po kątach. Przez to nieustanne poczucie zwycięstwa, jakie mi towarzyszyło od jesieni 2015 roku, najwidoczniej uznałem, że ta nasza przewaga, to musiało być naprawdę coś dużego, a tymczasem okazuje się, że owych pięciu posłów w pełni nam wystarczyło.
       Druga rzecz, to jak najbardziej potwierdzony fakt, że przez wspomniane cztery lata partia Jarosława Kaczyńskiego przyciągnęła na swoją stronę dwa miliony nowych sympatyków i w tej chwili ma ich już ponad osiem milionów, co śmiało może zapowiadać, że za kolejne cztery lata wyrównamy rekord ustanowiony przez Solidarność w roku 1980. A to, nawet jeśli zachowamy tu pewien oczywisty dystans, stanowi wynik nie byle jaki.
       Ale jest jeszcze coś, co choć początkowo wydawało się stanowić źródło pewnego, choćby i pozornego, sukcesu Koalicji Obywatelskiej, w rezultacie musi przynieść im ostateczną zgubę. Otóż jestem niemal pewien, że z tych 130 posłów, których Schetynie udało się wprowadzić do Sejmu, już wkrótce zostanie tylko garstka. Mam bardzo silne przeczucie, że już za chwilę to całe lewactwo, plus to co pozostało po Nowoczesnej, przejdzie do Lewicy, bo to ona dziś po tamtej stronie reprezentuje sukces i to ona znajduje się na pozycji wznoszącej. Nie wiem dokładnie, ilu ich tam w sumie jest, ale podejrzewam, że na tyle dużo, by ich ucieczka wywołała w Platformie Obywatelskiej autentyczny kryzys, najpierw przywództwa, a potem wiary... i wtedy to powinien nastąpić koniec tego od początku fałszywego projektu. Już nie mogę się doczekać aż oni wezmą się za fraki, nie potrafiąc się dogadać, który z nich będzie zastępcą Czarzastego, a który Zandberga.
       No i co nie najmniej ważne, to wtedy też właśnie sądy zdecydują, że okres ochronny się skończył i wreszcie ruszą te wszystkie procesy.
      I jak tam? Powie mi ktoś teraz, że ja się wczoraj poleniłem wyłącznie ze względu na Dzień Nauczyciela?



26 komentarzy:

  1. Emocje ciągle się kotłują ale wiele rzeczy ciekawych się ujawnia i wielu się demaskuje.
    https://wpolityce.pl/polityka/468449-kto-zostanie-marszalkiem-senatu-ciekawa-propozycja-jurka
    Mi przy tej okazji przypomina się zdanie z Ojca Chrzestnego - ten kto przyjdzie z propozycją ugody jest zdrajcą. Marek Jurek prawicowiec z tak ładną gałązką pokoju! Ho, ho! Tak, tak, tak!
    Zauważ kto jest personalnie proponowany i gdzie on nie był, aby ostatecznie trafić do PSL'u, ha! Wiedział chłop jak się ustawić!
    Jakby nie było intuicja Coryllusa odnośnie PSL i ich nowego garnituru się sprawdza.
    Kosiniaka - Kamysza "proroctwa" wspierały, kiedy deklarował:
    >>> Już dziś zapraszam wszystkich ludzi dobrej woli do tworzenia jeszcze szerszego bloku, jeszcze szerszej Koalicji Polskiej, bo takie racjonalne centrum (czytaj: język u wagi - komentarz mój) ludzi przyzwoitych, umiarkowanych, ale oddanych ojczyźnie każdego dnia, jest bardzo potrzebne <<<
    Toyahu wieszczysz, że PO się rozpadnie (z tym raczej się zgodzę) i większość pójdzie do LEWiCY. No nie wiem, czy do LEWiCY ?! Może być, że dużej części każą odmaszerować właśnie do "Centrum ludzi przyzwoitych". Notabene - ładna nazwa na partię polityczną. Według mnie w tej kadencji sejmu nastąpi duże formalne przebudowanie sceny politycznej.
    Wszystko to wygląda mi na głęboko ukrytą zagrywkę w której to PSL może się okazać największym nieoczekiwanym wygranym. W każdym razie autorzy projektów globalnych wiedzą jak grać.

    OdpowiedzUsuń
  2. @mniszysko
    Moim zdaniem, poza oczywiście Prawem i Sprawiedliwością jest dwóch wygranych: SLD i Konfederacja. Konfederacja jednak się rozpadnie, natomiast SLD, owszem, będzie konsumowało oczywisty sukces. PSL? Też się rozpadnie, moim zdaniem, rozpadnie.
    Pomysł Jurka jest kompletnie niedorzeczny. Ciekawe, czemu on nie proponuje od razu Kamińskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wesoły oberek się rozkręca. Najpierw w sprawie senatu:
      https://dorzeczy.pl/kraj/117453/kolejny-kandydat-opozycji-na-marszalka-senatu-jestem-gotow.html
      A najlepsza jest jednak Konfederacji. Oni to mają fantazję. Koniecznie chcą na złość innym odmrozić sobie uszy, eh!.
      https://wpolityce.pl/polityka/468499-smiech-na-sali-konfederacja-chce-uniewaznienia-wyborow

      Usuń
  3. Wyjaśnienie staje się proste, jeżeli przyłożymy właściwe narzędzia. Tak się składa, że choćby same w sobie niosły wiele uproszczeń, to akurat pasują tu kryteria oceny ongiś sprymitywizowanej przez marksistów; mianowicie spojrzenie z pozycji stosunków bazy i nadbudowy.

    Łatwo dostrzec można, iż PiS postawił w tych wyborach na swoje zasługi w zakresie bazy. Są niewątpliwe a ich rozmiary i dobre skutki przekraczają wszystko, co ludziom zaoferowano przez minione 30 lat.

    Jednak wśród tych ludzi są także tacy, którym ze względu na ich osobisty poziom bytu, czy ich styl bytowania latają koło pióra dobrodziejstwa z takiego np. 500+.
    Od nich wypadałoby jednak oczekiwać empatii w kierunku tych „maluczkich”, którzy wsparcia potrzebują. Na czymś musi bowiem polegać poczucie społecznej solidarności! Chyba, że ci takie poczucie odrzucili. Wtedy jednak powstaje pytanie, czy odrzucając jeszcze są Polakami, czy zaledwie mają kwity na polskie obywatelstwo? To są jednak już pytania o nadbudowę.

    A może poprawa bytu „maluczkich” jakoś szkodzi tym niepotrzebującym? Subiektywnie szkoda może być tu dolegliwa, jeśli takich „maluczkich” traktuje się jako podludzi zawadzających np. na kwestiach dostępu do plaż nadmorskich. Jednak obiektywnie szkoda taka istnieć nie może. Wręcz przeciwnie, pomoc „maluczkim” nakręca koniunkturę gospodarczą, zatem w ogólnym społecznym obiegu powinna (od strony bazy) wzbogacać także tych, którzy takich 500+ nie potrzebują, czy nie dostają.

    Wyniki wyborów te ogólne, czy te migawkowe, jak z tego Londynu, czy Wilanowa, a z drugiej strony wyniki z dowolnej polskiej wsi, czy miasteczka wyraźnie pokazują, że tam, gdzie potrzebna była poprawa bytu, tam PiS zdeklasował konkurencję. Natomiast tam, gdzie PiS został zdeklasowany wynik ukształtowały najwyraźniej i wyłącznie potrzeby z zakresu nadbudowy. Trzeba też zauważyć, że odpowiednio tak samo przebiegało zróżnicowanie argumentów i obietnic w kampaniach wyborczych.
    Można skutek wyborczy podsumować, że PiS okazał się mistrzem gry na bazę, zaś opozycja gry na nadbudowę.

    W tej sytuacji trzeba przyjrzeć się zawartości tejże nadbudowy wygrywającej w londynach, czy wilanowach. Już wiemy, że nie ma tam poczucia społecznej empatii. Zatem nie ma poczucia więzi społecznej, lub więź taka jest selektywna.
    Wywołanie Warszawy ma tu szczególne zastosowanie, bo najwyraźniej nie czuje żadnej więzi z resztą kraju, którą to resztę Warszawa traktuje jako zasób do eksploatacji. Dowodu dostarczyła w sprawie dystrybucji ścieków i osadów z wiadomej Czajki.

    Jeśli więc brak im poczucia więzi, to o co im chodzi? O patriotyzm? No bez jaj, żadne takie! Zatem o co? Czyżby o sądownictwo? Ale w czyim interesie, skoro poczucie sprawiedliwości nie wchodzi w rachubę. O demokrację? Ale jaka ma być jej treść i kto ma tu być rządzącym „demosem”? Czyżby jakiś Janusz z Grażyną?

    Na powyższe pytania nie ma optymistycznej odpowiedzi. W takim razie, cóż takiego opozycja dostarczyła tym wyborcom, aby nasycić ich potrzeby w zakresie nadbudowy? Otóż zaoferowała temu elektoratowi poczucie wyższości, a ten się tym poczuciem wyższości nasycił i poszedł je zademonstrować przy urnach. W Londynie być może jeszcze po to, aby zatrzeć wstyd za ojczyznę wzbudzony przez opozycję.

    Nie ma innego wytłumaczenia chyba, że w rozwinięciu niniejszego, bo w świetle faktów nie wchodzi w rachubę odrzucenie kluczowego ustalenia o wyalienowaniu danego elektoratu za pomocą manipulacji w jego potrzebach nadbudowy. Niczym innym tego elektoratu nawet nie próbowano obrabiać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyniki z zagranicy pokazują, jak oceniają rzeczywistość ludzie kierujący się przekazem medialnym. Wyniki z kraju pokazują, jak oceniają rzeczywistość ludzie kierujący się przekazem medialnym i naoczną oceną rzeczywistości dookoła. Czy to porównanie wypada przygnębiająco? Moim zdaniem nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam opinię naszych mieszkających na Wyspach i oni niestety nienawidzą PiSu chyba jeszcze bardziej niż miejscowi w najlepszym okresie Tuska. Nie jestem w stanie tego ogarnąć ni rozmawiać z tymi ludźmi. W rozmowach przytaczają oczywiste fejki jako prawdy objawione :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @crimsonking

      Być może, obok uzasadnienia materialnego(baza), gdy wypada ono niewystarczająco, potrzebne jest im także emocjonalne uzasadnienie (nadbudowa) po co na tych wyspach siedzą. Obelgi miotane na Ojczyznę nadają się w sam raz.

      Z mojej wsi siedzi tam syn sąsiadów. Powodzi mu się tam nieźle. Kłopot w tym, że tutaj na ojcowiźnie jego rodzeństwu od kilku lat powodzi się mniej więcej tak samo materialnie dobrze (baza) a wolą swoje A6 z kierownicą po właściwej stronie (nadbudowa).

      Usuń
  6. @Autor
    Nie jest tragicznie, ale dobrze też nie. Liczę właśnie na jakieś przetasowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @toyah
      Takie, które pomimo braku zdecydowanej większości pozwolą PiSowi na wprowadzanie gruntownych reform, których nie mogli zrobić w poprzedniej kadencji.

      Usuń
    2. @Mateusz
      Liczyłem na coś bardziej konkretnego.

      Usuń
    3. Póki co, ciężko o konkrety, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie. Możliwe, że pierwsze będzie to o czym pisałeś w tekście.

      Usuń
  7. Jeszcze przed wyborami do PE...
    "W poniedziałkowej rozmowie z RMF FM b. prezydent Bronisław Komorowski wyraził nadzieję, że obywatele będą odróżniać, kto kupuje ich głosy w wyborach.

    – Tak bym apelował do wszystkich: brać te 500 plus, jak dają, brać tę trzynastkę i nie kwitować, nie głosować na PiS, bo to jest żenujące, że oni liczą na to, że jak dadzą obywatelowi 500 plus, to ten obywatel odda im swój głos – stwierdził Komorowski"
    https://www.tvp.info/41808198/
    mazurek-komorowski-ma-racje-trzeba-brac-500-plus-bo-jak-inni-wroca-to-zabiora
    Niestety jest jeszcze mnóstwo ludzi,którzy myślą tak samo jak autor tych słów i w pełni zgadzam z przedmówcą, który trafnie rozpoznał ,że chodzi tu o jakieś wyimaginowane poczucie wyższości wykreowane przez polityków PO ,oczywiście na użytek utrzymania władzy.
    To zaczęło się już dawno, dawno temu, od 30 lat Jarosław Kaczyński jest przedstawiany przez media i niechętnych mu polityków jako niebezpieczny,zły i przebiegły człowiek,chory z nienawiści, żądny władzy,któremu chodzi tylko i wyłacznie o jednoosobowe zawłaszczenie państwa. Mnóstwo ludzi,którzy w ogóle nie interesują się polityką i nigdy nie słyszeli nawet żadnego z jego wystąpień mają tę wiedzę wprost wbitą do głów od lat,doskonale ugruntowaną
    i po prostu wiedzą,że tego polityka ,chcąc przynależeć do kasty oświeconych,popierać nie wypada,chociażby nie wiem co dobrego zrobił i ile by nie dał .
    Znam bardzo wiele rodzin,które jednoznacznie okresliły swoje sympatie polityczne( wcześniej było im wszystko jedno,ale i Kaczyńsi nie był zły)) dopiero po 2005r pod wpływem jakiegoś młodego mędrka-córki czy syna-który to przeprowadził się do Warszawy i po roku miał juz rozeznanie ,że cała rodzina { z 300-tysięcznego miasta},dla której ten Kaczyński wcale nie jest taki zły, to zwykły ciemnogród ,więc ów ciemnogród postanowił pójść za głosem oświeconego synka i uznał,że jedyną partią ludzi na tzw. poziomie jest PO i tylko PO ( SLD nie,bo przecież kiedyś popierali Solidarność a PO jawi się im nie tylko jako partia ludzi światłych,Europejczyków ale także jako partia byłych opozycjonistów walczących z komuną ) i tak jest do dzisiejszego dnia...Nic dobrego w rządach PIS nie widzą,bo przecież oglądają własciwe stacje TV, ale z systematycznie pobieranych dodatków pieniężnych +500, +300,wyprawki dla uczniów , bezpłatne leki dla seniorów nie zrezygnują krzycząc na prawo i lewo jakie to straszne rozdawnictwo i jakie straszne Zródło zadłużania państwa.
    Dopiero kiedy ci Polacy wyjdą z kompleksów i zaczna patrzeć na świat własnymi oczami a nie oczami mediów można będzie liczyć na lepszy wynik wyborczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Unknown
      Moim zdaniem, jeśli uda się wyrwać TVN24 z rąk tej bandy, albo przynajmniej zmusić ich do tego, by nie szczuli, będzie dobrze. W Niemczech, we Francji, w UK, czy gdziekolwiek na świecie, oni by w tym kształcie nie mieli racji bytu.

      Usuń

  8. @KWyszkowski
    @KWyszkowski
    ·
    23h
    Słabe charaktery zaczadzone liberalną obyczajowością porzucają zasady i zaraz porzucą polskość - myślę, że już teraz ich dzieci są stracone dla polskości.

    Zgadzam sie z p.Wyszkowskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnuki wrócą do polskości. Trzeba cierpliwie poczekać.

      Odpowiednio tak samo jest z muzułmanami. Radykalizują się w trzecim pokoleniu. Kunta Kinte chyba w czwartym.

      Usuń
    2. @Tobiasz11
      Co do dzieci, to nie mam przekonania. Znam naprawdę całą kupę dzieci, co poszły swoją drogą i są dziś Polakami. No i bywa też niestety odwrotnie.

      Usuń
  9. @orjan
    Do Twojej analizy dodałabym jeszcze media. Głowę daję, że 90% z tych, którzy poszli zagłosować przeciwko PiSowi, ogląda TVN24. Tam została nakręcona ogromna spirala nienawiści, ale najgorsze chyba jest to, że widzowie tej stacji żyją w alternatywnej rzeczywistości, w którą święcie wierzą. Na nich nie działają żadne argumenty ani suche fakty. Wszystko sobie zracjonalizują. Będą bronić do upadłego tezy, że likwidacja mafii watowskiej została zapoczątkowana przez PO, a PiS tylko się podpiął pod ten sukces. Takich absurdów myślowych jest całe mnóstwo i nie sposób się przez to przebić.

    @toyah
    Też byłam rozczarowana wynikami wyborów, bo liczyłam, że to kłamstwo i nieudolność zostaną zmiażdżone.
    Jednak jak teraz myślę na spokojnie, to przyznaję, że te 6 głosów w sejmie to ogromny sukces. Opatrzność nad nami czuwała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ginewra

      Oczywiście, że media. To jednak jest dość wielostronne zagadnienie. Nie jest zbyt skomplikowane, ale właśnie zbyt wielostronne do ogarnięcia.

      Stamtąd właśnie szła transmisja poczucia wyższości jako matki pogardy dla społeczeństwa i matka nienawiści do legalnych władz. To było zadanie i podstawowy urobek mediów opozycji.

      Ale nie tylko transmisja. Była to także wytwórnia i powielarnia treści fałszujących rzeczywistość głównie przez jej histeryczne przerysowania (z igły widły).
      I tak dalej. Nie miejsce tu na inwentaryzację zastosowanych sposobów.

      Można przyjąć argument, że TVP stosowała takie same sposoby. Jednak taki argument jest (m.zd.) tylko formalnie uprawniony. W kryteriach Clausewitz'owskich należałoby bowiem ustalić, iż TVP prowadziło wojnę obronną i to w podwójnym wymiarze. Raz dlatego, że to nie TVP wypowiedziała tę wojnę a do niej przystąpiła. Dwa dlatego, że TVP stanęła po stronie władzy legalnej a zaatakowanej.
      Ten moment obrony legalności władzy przesądza (m.zd.) o zaakceptowaniu czynności TVP mimo używania przez nią sposobów formalnie tak samo agresywnych jak stosowane w innych telewizjach.

      Co do samej tej kwestii legalności, to zarzuty opozycji o łamaniu prawa, czy Konstytucji były i są wyjątkowo przerysowane zarówno w zakresie stanu i wyboru faktów, jak i ich opisu. Są antyrządową bronią, a nie prawdą.

      Do niechlubnego zachowania się mediów wypada dorzucić ocenę wyjątkowo nagannego zachowania się zbyt wielkiej, nierównoważnie wielkiej części kadry naukowej, nauczycielskiej, prawniczej, a także celebrytów zwłaszcza tych ze sfery sztuk pięknych. Ci noszą piętno hańby, bo w swoim stosunku do społeczeństwa i narodu porzucili kryteria dobra, prawdy i piękna a zwłaszcza obowiązek służby.
      To do nich należało sprzeciwić się subkulturze wyższości splecionej z promocją pospolitego chamstwa i zdrady. Ci jednak wynieśli tę subkulturę wzwyż. Za to hańba całym tym środowiskom. Wątpię, czy kiedykolwiek odzyskają rzeczywisty autorytet w społeczeństwie. Mogą się dalej celebrować, ale autorytet zamienili na wygłupy.


      Usuń
  10. @Ginewra
    Rozmawiałem dziś o tym ze znajomym i zgodziliśmy się, że nikt tak jak TVN ich nie zaczarował. Nawet "Gazeta Wyborcza" już nie ma na nikogo wpływu. Oni wszyscy od rana do wieczora siedzą w TVN-ie i nie ma ludzkiej siły, by ich od tego oderwać. No jeszcze może tygodnik "Angora".

    OdpowiedzUsuń
  11. Najgorsze jest to, że myślenie i emocje wdrukowane przez TVN są już tak mocno zakorzenione, że wydaje się niemożliwe, aby coś się mogło zmienić. W środowisku naukowym, prawniczym i pewnie jeszcze innych nawet się nie dopuszcza myśli, że ktoś może mieć inne poglądy. To jest dopiero totalitaryzm. Jawne popieranie PiSu prowadzi do zawodowej alienacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ginewra
      W poniedziałek zaczepił mnie pewien spotykany tu i tam psiarz i od razu zaczął mnie wypuszczać na powyborcze jęczenie, że teraz dopiero PiS da nam popalić i takie tam. Ponieważ ja się z obcymi ludźmi nie lubię kłócić, powiedziałem mu tylko, że faktycznie piękna pogoda i nawet dużo samolotów widać na niebie, ale do jasnej cholery, dlaczego on uznał, że ze mną się da pogadać? Oni faktycznie są przekonani, że jeśli ktoś nie chodzi w brudnej bejsbolówce z zabiedzonym kundlem, to z całą pewnością musi być przeciwko PiS-owi. Co oni muszą zobaczyć, żeby wreszcie zrozumieć, że są w błędzie?

      Usuń
    2. @Ginewra

      Żeby tylko do alienacji. Napotyka wręcz środowiskowy terror. Ja akurat mam to w nosie, bo moja pozycja jest niezależna, zaś wielbiciele TVN24 w rozmowach ze mną zachowują się powściągliwie jak nietrzeźwy Japończyk i na wszelki wypadek nie wygłupiają się swoimi zabobonami antypisimi.

      Czuję się w obowiązku wyjaśnić, że niezależność mojej pozycji polega raptem na tym, że jestem emerytem (jak miliony innych) pracującym w zasadzie już tylko na śmietankę do kawy. Nie jest to więc pozycja jakaś w skali społecznej wyjątkowa. Tyle, że jeśli komuś potrzebne, daje poczucie osobistej wolności.

      Za to poczucie trzeba rzecz jasna płacić, ale hmm ...

      "Jeden bardzo mizerny wilk, skóra a kości,
      Myszkując po zamrozkach, kiedy w łapy dmucha,
      Zdybie przypadkiem brysia jegomości.
      Bernardyńskiego karku, sędziowskiego brzucha;
      Sierść na nim błyszczy, gdyby szmelcowana,.
      Podgardle tłuste, zwisła do kolana. [...]"

      Ciekawe, czy Mickiewicz jeszcze jest w kanonie lektur szkolnych?

      cyt.: A.Mickiewicz, Pies i wilk.

      Usuń