piątek, 6 września 2019

Moja słodka prywata na zbliżający się nieuchronnie dzień urodzin


      Do zwykłego trybu, w jakim funkcjonuje ten blog wrócimy już jutro, dziś jednak chciałby go wykorzystać do tak zwanej prywaty i podzielić się, nie tylko z jego stałymi czytelnikami, pewnym donosem. Otóż, zaczynając od początku, mój ostatni telefon został mi sprzedany z numerem u11 przez markę HTC i powiem uczciwie i z czystym sumieniem, że był to absolutnie najlepszy telefon, z jakiego dotychczas miałem okazję korzystać. Tak się jednak stało, że kiedy jakiś czas temu próbowałem nakręcić krótki film z moją wnuczką w roli głównej, wykonując pewien artystyczny manewr, telefon wypuściłem z ręki i ekran, jak to w takich sytuacjach bywa, się potłukł. Potłukł się troszeczkę, w żaden sposób nie przeszkadzając mi w korzystaniu z telefonu, niemniej moje przywiązanie do tego, by wszystko co mnie otacza trzymało odpowiedni poziom, po pewnym czasie uznałem, że z tymi pęknięciami jest mi mocno niewygodnie, na Allegro za 240 zł od radomskiej firmy Pixel GSM kupiłem nowy ekran, zaniosłem go do popularnej tu na miejscu firmy MasterKom i zleciłem im wymianę ekranu. MasterKom wprawdzie zwykle nie dokonuje napraw z wykorzystaniem dostarczonych przez klienta części, jednak z zastrzeżeniem, że jeśli ekran okaże się uszkodzony, oni mnie i tak z tytułu wykonanej pracy skasują na 80 zł, zamówienie przyjęli.
      Kiedy po długich dwóch dniach niezrozumiałego zawieszenia odbierałem telefon z informacją, że telefon nie działa ze względu na niesprawny ekran, uznałem, że jestem do tyłu o 80 zł, ze zdziwieniem dowiedziałem się, że właściwie oni mi te osiem dych darują. Mimo oczywistego zdziwienia, z tego prostego względu, że 80 zł  przynajmniej dla mnie piechotą nie chodzi, nie zapytałem skąd ta ich niezwykła uprzejmość, telefon wraz z ekranem bez słowa odesłałem do Radomia, z prośbą o naprawę.
      I oto, proszę sobie wyobrazić, Pixel GSM mnie poinformował, że ekran jest sprawny jak najbardziej, jednak przy próbie wymiany zostało uszkodzone gniazdo, tyle że tak poważnie, że próba naprawy musi nieco potrwać. Poczekałem więc nieco, po czym uzyskałem informację kolejną, że uszkodzenie jest tak poważne, że oni naprawy się jednak nie podejmą, i telefon został mi odesłany. Tu przy okazji muszę oddać Pixelowi należny honor, bo oni jak najbardziej zwrócili mi pieniądze za ekran, włącznie zresztą z kosztami wysyłki i uprzejmymi słowami, że jest im przykro, że mnie niepotrzebnie angażowali.
       I oto nagle zdarzyło się coś, co, gdyby miało miejsce wcześniej, prawdopodobnie swoich zmartwień bym nie miał, pojawił się pewien znajomy, który skontaktował mnie z zaufaną firmą serwisującą telefony i tam, po obejrzeniu mojego telefonu, poinformowano mnie, że nieszczęście musiało nastąpić na samym początku całego owego procesu, kiedy to mój telefon, jeszcze przy samym zdejmowaniu popękanego ekranu, został, że pozwolę sobie na cytat, „zmasakrowany”, jest do wyrzucenia, a to że Pixel go w ogóle próbował naprawić to jest wyłącznie gest uprzejmości z ich strony.
       Dziś jest tak, że właśnie, trochę ze zwykłej potrzeby czasów, a trochę z powodu zbliżających się urodzin, kupiłem sobie na raty nowy HTC u11 i znów się mogę cieszyć nową piękną współczesnością. Natomiast przy tej okazji chciałbym wszystkich, których to może zainteresować, poinformować, że katowicki punkt serwisowy o nazwie MasterKom przy ulicy Słowackiego 17 to dupki bez cienia wstydu.
      Nie polecam.


1 komentarz: