czwartek, 1 listopada 2018

O nas, którzy się modlimy do Szatana


       Kiedy w pierwszej turze wyborów samorządowych prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak rozbił konkurencję, zdobywając bezwzględną liczbę głosów i z uzyskując w ten sposób mandat na kolejne pięc lat prezydentury, większa część mieszkańców miasta albo eksplodowała radością, albo wzruszyła ramionami w taki sposób w jaki by to zrobiła przy każdym innym wyniku. Z całą pewnością natomiast bardzo się tym rozstrzygnięciem zmartwił znany powszechnie poznański ksiądz Daniel Wachowiak i na tę okoliczność zapowiedział odprawienie w intencji Jaśkowiaka oraz miasta Mszy Świętej, z prośbą o nawrócenie jednego i drugiego. Gdy Jaśkowiak dowiedział się o tym, że szykuje się tak interesujący event, zapowiedział w nim swoją obecność i nie dość, że się w kościele stawił, to nawet t ładnie się dał sfotografować, jak klęczy i udaje że się modli.
      Po niemal już trzydziestu latach wolnej Polski wybory na prezydenta wielkiego miasta wygrywa zadeklarowany komunista i powiem szczerze, że to akurat mnie nie dziwi. Wobec tego, co przez te wszystkie lata, gdy chodzi o zachowania wyborców, udało mi się zaobserwować, nie dziwi mnie już nic. Jest jednak coś, co, przyznaję, zrobiło na mnie wrażenie, zwłaszcza w przededniu dnia Wszystkich Świętych. Gdyby komuś, zwłaszcza z miasta Poznania, mylił się ten dzień z Hallowe’en, śpieszę wyjaśnić, że tradycja nam mówi, że owo święto ma na celu upamiętnienie wszystkich tych świętych męczennków Kościoła, którzy oddali swoje życie dla Chrystusa w takiej ciszy i samotności, że Kościół w swoim kalendarzu o nich nie zapomniał. I oto, proszę sobie wyobrazić, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, komentując intencję mszalną zaproponowaną przez księdza Wachowiaka, powiedział co następuje:
      Lepiej jest sięgać do Pisma Świętego bez zaangażowania politycznego. Polecam to wszystkim duchownym, bo chyba teraz tego Kościół potrzebuje (...) Zaangażowanie polityczne Kościoła na przestrzeni tych dwóch tysięcy lat nigdy na dobre Kościołowi nie wychodziło”. 
       A skoro on te słowa wypowiedział w przeddzień Dnia Wszystkich Świętych, a je je komentuję w ów właśnie dzień, chciałbym zwrócić uwagę na coś moim zdaniem bardzo szczególnego. Otóż przez wspomniane wcześniej trzydzieści lat zdarzało się dość często, gdy tu i ówdzie napominany był Kościół w Polsce, by księżą się nie angażowali w politykę. Najczęściej jednak odbywało się to w formie zwykłego zalecenia, że tak czynić nie należy. O ile pamiętam, nikt nigdy nie odważył się jednak zasugerować, że tego typu zaangażowanie nie wyjdzie Kościołowi na dobre. Podczas gdy ten rodzaj ostrożności ja jak najbardziej rozumiałem, to nie rozumiem natomiast, jak to możliwe, że ktoś tak wydawałoby się intelektualnie zaradny, jak prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, nie dość że wspomniał o owym nieroztropnym angażowaniu się Kościoła w politykę, to jeszcze nie ograniczył się do naszej najnowszej polskiej historii i męczeństwa takich księży jak Sylwester Zych, Stanisław Suchowolec, czy wreszcie Jerzy Popiełuszko, ale nieroztropność ową rozciągnął na „dwa tysiące lat”. Zwróćmy bowiem uwagę na fakt, że krew męczenników, na której zbudowany jest nasz Kościół, a których pamięć świętujemy dziś właśnie, jest bezpośrednim skutkiem angażowania się Kościoła w nic innego jak tylko w politykę, czy to w wydaniu globalnym, czy zaledwie lokalnym. Zwróćmy uwagę na to, że ofiara zarówno księdza Zycha, jak i japońskich męczenników z XVIII wieku, jak i też tamtych chrześcijan, mordowanych w rzymskim Colosseum dla uciechy ówcześnie rządzących, to był wynik angażowania się Kościoła w politykę właśnie.
      I oto, w tym właśnie stanie rzeczy, pojawia się wśród nas ten poganin, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, i najpierw, w bezczelny niewiarygodnie wprost sposób, oświadcza, że on ma „zalecenie” dla duchownych Kościoła Katolickiego, by się powstrzymali od polityki, a potem już zupełnie jednoznacznie ostrzega ich, że jeśli wezmą pod uwagę minione 2 tysiące lat chrześcijaństwa, powinni zrozumieć, że wszelka tu niesoubordynacja nie wyjdzie im na dobre.
     Przyszedł moment, by ten raport jakoś podsumować i żeby owo podsumowanie oddało sprawiedliwość decyzji, jaką ledwo co podjęli mieszkańcy Poznania. Niestety, tu się muszę poddać. Aż takiego talentu to ja nie posiadam. Natomiast chętnie nawiążę do czegoś co spadło jak grom z jasnego nieba na zaprzyjaźnioną Poznaniowi Warszawę. Otóż żona nowowybranego prezydenta stolicy Trzaskowskiego, udzieliła wywiadu magazynowi „Vogue” i między innymi podzieliła się z nami taką obserwacją:
      PiS prowadzi tak zmasowany atak na różne obszary działania państwa, że nawet nie wiem, od czego zacząć. Na pewno mam duży żal do Kościoła jako potężnej instytucji wpływającej na opinię części społeczeństwa. Uznaję otwarte powiązanie polskiego Kościoła z władzą za zaprzeczenie wartościom, których miał być wzorem: skromności, empatii, pomocy słabszym. Kościół nie zdał egzaminu, gdy PiS atakował sądy czy prawa kobiet, gdy protestowali niepełnosprawni czy mamy dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Dlatego nie wysłałam Stasia na komunię i nasze dzieci nie chodzą już na religię. Widzę też, że wielu znajomych wokół nas zerwało relacje z Kościołem. A ci, którzy je utrzymują, robią to często tylko z powodu presji starszego pokolenia. Kościół musi się zreformować i wrócić do źródeł – jednoczyć ludzi i otaczać opieką najsłabszych. Dobrze, że dziś na czele Kościoła Powszechnego stoi ktoś, kto zdaje sobie z tego sprawę, a co najważniejsze, daje  przykład swoim postępowaniem  innym”.
       Przepraszam bardzo ale, gdy chodzi o papieża Franciszka, muszę zakłócić ów błogostan, w jaki popadła pani Trzaskowska. To Franciszek bowiem w pewnym momencie swojego pontyfikatu dał nam wskazówkę być może najważniejszą najważniejszą: „Kto się nie modli do Boga, ten się modli do Szatana”.
      I niech się nie nam nie wydaje, że nas akurat to przykazanie nie dotyczy. Jest wręcz odwrotnie. To było skierowane właśnie do nas. I nie mam tu na myśli tylko Jaśkowiaka, Trzaskowskiej, Trzaskowskiego i całej masy innych, ale również tych z nas, którzy nam ich na głowy ściągnęli.

Gdyby ktoś miał ochotę sprawic sobie którąś z moich książek, zachęcam do przeglądania oferty księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, ewentualnie proszę kontaktować się bezpośrednio ze mną, korzystając z adresu k.osiejuk@gmail.com.
          

10 komentarzy:

  1. Podobno każdy sądzi wg siebie.
    Im się chyba zdaje że Kościół gra dokładnie w tę samą grę w którą grają oni i oni tak to widzą.
    Mamy PO, PSL, PiS, Kościół Katolicki, Owsiaka, Narodowców, LGBT itp. itd.
    Dlatego Stasio nie został "wysłany na komunię".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To "nie wysłanie na komunię" demaskuje tę paniusię.

      Usuń
    2. @orjan
      No. Swoją drogą, ciekawe, jak ci ludzie żyją?

      Usuń
  2. Nie rozumiem co się z tym Poznaniem dzieje. To było kiedyś takie mądre miasto...

    Co do Papieża Franciszka to nie wiem do kogo on się modli od kiedy ujrzałem na jego piersi tęczowy iksik zamiast krzyża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      https://pl.aleteia.org/2018/10/24/dlaczego-papiez-franciszek-nosi-teczowy-krzyz/
      Zachęcam do pokory oraz modlittwy.

      Usuń
  3. Zrozum wreszcie biedny człecze, że każdy z nas potrafi zobaczyć inny punkt widzenia. Tak więc paradygmaty są źródłem naszych postaw i zachowań. Nie da się stworzyć poukładanej całości mówiąc i robiąc co innego niż się postrzega.
    Im większa świadomość naszych podstawowych paradygmatów, map, założeń, tym bardziej potrafimy przejąć odpowiedzialność za nie, badając je, testować ich życiową przydatność, słuchać innych ludzi i być otwartym na ich sposób widzenia świata.
    Używane jest dość powszechnie. Oznacza model, schemat myślenia, założenie, punkt odniesienia, teorię. Prościej mówiąc, to sposób w jaki widzimy świat, ale nie w sensie samego odbioru wzrokowego, ale w pojęciu postrzegania, rozumienia i interpretacji.
    widzimy świat nie takim, jak on jest, ale takim jacy my jesteśmy.
    Zacznij chodzić wreszcie do kościoła, posłuchaj uważnie Czytań i Ewangelii i przestań pisać na swoim blogu bredni.Twoja pisanina w tym temacie przynosi więcej szkód niż pożytku!!!
    Aha, Wąchock, to nie tylko żarcie schabowego z Wackiem :(
    ps
    Ksiądz Wachowiak nie prosił ciebie o pomoc i sam sobie bardzo dobrze radzi w mediach!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy
      Ja jestem prostym wieśniakiem, więc całego tego fragmentu o paradygmatach nie zrozumiałem. Natomiast bardzo mnie cieszy, że postanowiłeś wreszcie otworzyć sie na mój sposób widzenia świata.

      Usuń
    2. @Anonimowy
      Przy okazji - a sądzę, że jest to okazja nie najgorsza - wytłumaczę sie może z tego, że jestem wobec Ciebie taki nieuprzejmy. Jest mi mianowicie bardzo trudno traktować Cię jak partnera w sytuacji, gdy Ty o mnie wiesz niemal wszystko, a ja o Tobie nic. Nie wiem ani jak się nazywasz, ani ile masz lat, ani gdzie mieszkasz, ani z czego żyjesz, ani czy masz rodzinę, czy nie. Nie znam Twoich poglądów z wyjątkiem tego jednego, że ja jestem dla Ciebie kimś tak złym, że nie jesteś w stanie przeżyć dnia bez rozmyślania na mój temat. A to zdecydowanie za mało. A więc, sam rozumiesz- spieprzaj dziadu.

      Usuń
    3. @toyah

      To (ten dziad) nie spieprzy. Być może nie zorientowałeś się, że dyskutujesz z pedeefem z Noble Banku.
      Porównaj:

      http://privatebankingpogodzinach.pl/assets/czytelnia/paradygmat-jako-soczewka-na-wiat-09.10.14.pdf

      Usuń
    4. @orjan
      No pięknie! Jesteś nieoceniony.

      Usuń