piątek, 23 listopada 2018

Czy Lech Wałęsa dostanie od Świętego Mikołaja nowy laptop czy rózgę?


      O tym że telewizja transmituje rozprawę sądową Kaczyński vs. Wałęsa dowiedziałem się dopiero w czasie jej trwania, w zwiazku z czym - co stwierdzam z prawdziwym bólem - wszedłem w nią już po zeznaniach Prezesa, a dokładnie w momencie, gdy za barierką stanął Lech Wałęsa i oglądałem do końca, czyli do momentu, gdy pani sędzia całkowicie bezskutecznie próbowała od wałęsowemu obrońcy wydusić, co mają do rzeczy kolejne jego wnioski, a TVP Info uznała, że to jest już mało ciekawe i transmisję przerwała na rzecz swojego zwykłego nudzenia. Natomiast, owszem, przyznaję, że fragmenty bardzo długiego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego obejrzałem na Youtubie, no a przy tym nie mogłem nie usłyszec, co na temat sposobu prowadzenia owej rozprawy przez panią sędzię mają do powiedzenia tak zwane „nasze” media. Otóż ogólny ton owych komentarzy jest taki, że ona w skandaliczny sposób dręczyła Jarosława Kaczyńskiego, możliwie najbardziej chroniąc Wałęsę i swoim zachowaniem ona po raz kolejny potwierdziła to, w jak strasznej kondycji znajduje się polskie sądownictwo i jak bardzo wymaga zmiany. Czytam i słucham owych opinii i nie mogę uwierzyć, że to co widziałem ja, oraz to co obejrzeli owi komentatorzy, to jest to samo. Rzecz mianowicie w tym, że na mój rozum i moją wrażliwość, ani sędzia prowadząca, ani tych dwoje sędziów po jej prawej i lewej stronie nie zrobili nic, co by wskazywało na to, że oni są w jakikolwiek sposób uprzedzeni do Prezesa. Powiem więcej, osobiście miałem przedziwne wrażenie, że pani sędzia była wręcz zniecierpliwiona zachowaniem Lecha Wałęsy, a już zwłaszcza jego obrońców.
     Pada zarzut, że podczas gdy Lech Wałęsa już po pół godzinie oznajmił, że on już nie ma ochoty zeznawać i został puszczony wolno, Jarosław Kaczyński musiał się prężyć przez całe trzy godziny i odpowiadać na pytania. Przede wszystkim jednak chciałbym zwrócić uwagę na trzy fakty. Po pierwsze, nie ma chyba na świecie normalnego człowieka, który byłby w stanie prowadzić rozmowę z Wałęsą dłużej niż owe pół godziny. Po drugie, to nie sędzia przede wszystkim kazała Kaczyńskiemu tam stać i się tłumaczyć, ale własnie obrońcy Wałęsy, poczas gdy ona ich nieustannie mitygowała. Zwróćmy tez przy tym uwagę, że kiedy zeznawał Wałęsa, adwokat Kaczyńskiego nie zadał mu choćby jednego pytania, a przecież mógł, prawda? Mógł go tam trzymać dwie godziny i maglować go wte i wewte do wieczora. Tylko po co, prawda? Po co? No i po trzecie wreszcie, co ona miała zrobić, kiedy ten przygłup ogłosił, że on już nie ma nic więcej do powiedzenia? Złapać go za gardło, po raz dziesiąty powtarzać jak zaklęcie zdanie „Ale ja nie o to pytałam” i kazać mu gadać?
      A zatem, to jest fakt nie znoszący sprzeciwu. Każdy kto sobie na spokojnie obejrzy to wysłuchanie, musi dojść do wniosku, że tam się wszystko odbywało zgodnie z regułami.
      Ja oczywiście wiem doskonale, w jakim stanie są dziś nasze sądy i jaki poziom moralny i intelektualny prezentują ludzie, którzy je ze wszystkich stron obstawili. Słyszałem też, co to za ziółko z tej akurat pani sędzi i jak to ona się udzielała na zgromadzeniach KOD-u. Biorę też pod uwagę taką możliwość, że to co mnie się wydawało zachowaniem bezstronnym, było tylko grą, a 6 grudnia gdański sąd wyda postanowienie, że Lech Wałęsa nie ma za co przepraszać Kaczyńskiego, bo on się tylko angażował w politykę, w dodatku na Facebooku, gdzie każdy przecież wie, jak bywa ostro, no i wtedy zrobi się nam wszystkim niewesoło. Ja biorę nawet pod uwagę - w końcu nie takie cuda już widzielismy - że gdański sąd uzna, że dopóki Jarosław Kaczyński nie przedstawi dowodów na to, że nie kazał swojemu bratu lądować, Wałęsie wolno gadać wszystko co mu się we łbie wyrodzi, zwłaszcza że owa hipoteza jest bardzo prawdopodobna. Póki co jednak, namawiałbym wszystkich tych, którzy uważają, że napięcie jest tak duże, że można komentować kolejne zdarzenia bez choćby śladu refleksji, żeby się ogarnęli, bo nie ma nic gorszego jak bezmyślna nadgorliwość. Zwłaszcza gdy stoimy w obliczu nadzwyczaj perfidnie prowadzonego ataku.

Moje książki są do kupienia niezmiennie w tych samych punktach co wcześniej, a mnie nie pozostaje nic innego jak powtórzyć, że skoro ktoś już lubi czytać, to tam jest wszystko co trzeba. Mój email: k.osiejuk@gmail.com

29 komentarzy:

  1. Obejrzałem wczoraj 30 sekund z ostatniego pytania pani sędzi do Wałęsy, jego odpowiedź, jej zdziwienie jego odpowiedzią i tyle. Ale to wystarczyło, żebym zauważył jasno, że pani sędzia była wyraziła mniej więcej takie samo wrażenie na zachowanie Lecha Wałęsy jak my tutaj od lat na różne jego wystąpienia.

    A potem był program "minęła 20-ta" i miałem dokładnie to samo wrażenie co Pan. Że oglądam znowu czeski film. Dwie różne rzeczywistości.

    Panie Krzysztofie, to już nie jest nędzna propaganda. To jest jakieś zbiorowe szaleństwo. Wskazane kaftany, leki, elektrowstrząsy i długa obserwacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Przede wszystkim cieszę się, że się tu zgadzamy, Powiem szczerze, że miałem obawy, że zostanę tu natychmiast zasypany pretensjami, a tymczasem... jest okay.
      Gdy chodzi o to przesłuchanie, mnie się bardzo podobało, jak ona zapytała Wałęsę, skąd on wie, że Kaczyńscy w ten sposób rozwiązywali trudne sprawy podczas lotów, a on odpowiedział, że był prezydentem, więc wie, jak się to robi. Na to ona, czy jemu się zdarzało, że piloci zwracali się do niego o radę co robić, kiedy nie wiedzieli, czy lądować, czy nie, a on jej na to że "wielokrotnie". Ja mam wrażenie, że on już w ogole nie wie, co się wokół niego dzieje.

      Usuń
    2. Najgorsze jest to, że ci "nasi" choć mają ogólnie w danej sprawie (tu sądownictwa) rację i to jest oczywiste, to zachowując się w tak szalony sposób odbierają sobie wszelkie argumenty i prawo do udziału w dyskusji.

      Po prostu ich nikt poważny nie będzie słuchał, tylko od razu zadzwoni po lekarza.

      Usuń
    3. @marcin d.
      Ja wczoraj oglądałem Janeckiego z Fausettem w TVP Info i myślę sobie, że to co im sie we łbach dzieje, to nie moja sprawa, ale jak przeczytałem twitt Beaty Mazurek, to przepraszam, ale chyba mamy problem.

      Usuń
    4. Kiedyś czytałam wP ode dechy do dechy, dość szybko przyszło znużenie. Teraz zaglądam, latam po tytułach, z nadzieją otwieram najciekawszy i nic t.z.n. mniej niż zero. A jednak mi żal. A reakcja tych niby naszych na przebieg rozprawy sądowej debilna. Mogliby pomóc, ale lepiej, żeby się zamknęli na zawsze. A pani rzecznik, zanim coś napisze, powinna się swojego trenera osobistego spytać, czy już powinna wyleźć, czy może za kwartał. A najgorsze jest to, że nie ma innej opcji. Szukam argumentów na plus, jeszcze znajduję. Oby pani sędzia nie była podatna na tytuły prasowe i treść artykułów. Odizolowałabym ją na czas rozprawy. Chyba, że jest mocna, to wtedy nie.

      Usuń
    5. @Jola Plucińska
      Uważam że dobrze to określił Wielgucki. Lizusostwo. Zwykłe lizusostwo. Oni wszyscy walczą o to, by im było wolno usiąść obok Prezesa. Choć raz na miesiąc.

      Usuń
    6. I to jest dla mnie niezrozumiałe. Nie oni. Z nimi już dawno mi nie po drodze. Mnie o PJK chodzi. Żałuję, że nie jestem jego siostrą lub córką. Powiedziałabym mu Bracie/Tato zaufaj mi, wyrzuć tych wszystkich klakierów, damy radę bez nich i nie myślę tu tylko o sobie. W każdej wsi znajdzie się 10 sprawiedliwych. Da się to pomnożyć.

      Usuń
  2. @Grzeralts
    Teraz to znalazłem. Obrońca Wałęsy pyta Kaczyńskiego, czy on w wuwiadzie w roku 2016 zarzucił Wałęsie "deficyty intelektualne". I na to Kaczyński odpowiada: "Co prawda, to nie grzech". Cóż można więcej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozprawa, jak dla mnie na poziomie i zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego. Nie ma się tu co czepiać.

    Przypomina mi się anegdota od Cata Mackiewicza, który opisywał jak wyglądała reforma Sądowa za Aleksandra II i dał taki przykład. Rozprawa karna przeciwko studentom, którzy mieli spiskować przeciwko Rządowi. Jako świadek staje miejscowy Gubernator, no i Prokurator cały czas do Gubernatora: czy Jej ekscelencja, czy Pan Gubernator raczy, czy Wasza Wielkość... Na co Sąd mu zwrócił uwagę, że przed Sądem staje świadek i Sąd chce widzieć tylko świadka. Mam wrażenie, że idealna rozprawa dla Prawicy byłaby gdyby Sędzia do Kaczyńskiego zwracała się: Wielce Szanowny Panie Prezesie... Panie Premierze... do Wałęsy zaś: To co Bolek teraz powie?! Niech wystąpi teraz donosiciel... Dla Lewicy oczywiście odwrotnie: a teraz łamacz Konstytucji... czy Prezesunia nie boli noga.. a do Wałęsy: czy Największy Polak XXI wieku zechce łaskawie zeznawać. Szkoda, bo na takich emocjonalnych pierdołach... znikają takie piękne didaskalia jak w/w deficyty intelektualne.

    Napisałeś kiedyś tekst o tym dlaczego nie rzuca się tortem w Sąd.. i to jest kontynuacja tego rzucania. Ze szkodą dla nas wszystkich. Czas pokaże jaki zapadnie wyrok, ale jak będzie korzystny dla Kaczyńskiego to pewnie ludziom zabraknie uczciwości intelektualnej aby się przyznać, że źle ocenili Sąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Grudeq
      Ta bezmyslmność jest porażająca. I znów pojawia sie pytanie: czy jeśli ja się nie odezwę, to nie odezwie sie nikt?

      Usuń
    2. Uczciwie pisząc, to patrzę co wypisuje Matka Kurka na twitterze i jego refleksje odnośnie sposobu prowadzenia sprawy i oceny rozprawy przez "obóz patriotyczny" jest taka sama. Nawet St. Janecki mnie niemile rozczarował bo też wypisuje na temat Sądu za przeproszeniem dyrdymały.

      Usuń
    3. @Grudeq
      Ciekawe, że akurat Wielgucki jej broni. To zdecydowanie w nie jego stylu. Ciekawe, czy on czytał to co ja napisałem na ten temat, bo mnie nagle odblokował.

      Usuń
  4. Dokładnie mam takie same refleksje po obejrzeniu ostatnich mniej więcej 40 minut zeznań Jarosława Kaczyńskiego (tez przez przypadek włączyłam telewizor). Buta i brutalne chamstwo adwokata Wałęsy budziło moja agresję a nie sędziowie. "Nasi" ciągle instynktownie chyba wolą atakować słabszego, czyli panią sędzię a nie tych, którzy stoją z Wałęsą. Rozmawialiśmy o tym w domu dosyć dużo i ja czytając "nasze" artykuły już zaczynałam wątpić w swoje rozeznanie. Dobrze, że napisałeś ten tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Sobotę
      Tego że dobrze zrobiłem jestem jeszcze bardziej pewien po tym, co dziś odstawiono w Wiadomościach TVP.

      Usuń
  5. @toyah

    Nie oglądałem tej transmisji i nie mam zamiaru babrać się w tym na jutubie. Obejrzałem tylko skróty i te wystarczą. Bez szczególnych oczekiwań poczekam na wyrok. Wtedy ocenię tę sędzię, bo sprawa merytorycznie i procesowo jest prosta jak drut a po wałęsiej odmowie wyjaśnień prostsza już być nie może.

    Natomiast nie podzielam Twojej oceny, że to ci dwaj pełnomocnicy Wałęsy odpowiadają za dręczenie Kaczyńskiego. Oczywiście odpowiada właśnie ona, bo to do niej należy obowiązek uchylania pytań bezprzedmiotowych oraz bez potrzeby dręczących. Samo "mitygowanie" nie wystarcza.

    Przedmiotem dowodu sądowego są bowiem fakty, które mają znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, a nie dywagacje i macanie, gdzie ewentualnie mogą być takie fakty jako dowody potrzebne JEDNEJ ze stron a sąd tej stronie takie macanie umożliwia.

    Sąd ma być BEZSTRONNY! KONSTYTUCJA! KONSTYTUCJA! do cholery!

    Ten wyczyn sądownictwa jest szczególnie paskudny, bo sąd pozwalał stronie pozwanej wymuszać na Kaczyńskim ewentualne samooskarżenie się o to, o co Wałęsa go pomawia. No, to już jest horror!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      Ja wcale nie uważam, że tam Kaczyńskiego dręczono. On zachowywał do końca wyjątko dobrą formę.
      Co do Twojej niechęci, by się w tym babrać, obawiam się, że chyba będziesz musiał się trochę pobabrać, bo inaczej nic nie wiesz.

      Usuń
    2. @toyah

      A gdyby nie dał rady zachować dobrej formy i wyszedłby z nerw? Raz mu się w Sejmie zdarzyło.

      Sędzia nie jest od polegania na dobrej formie strony. Poza tym oprócz sądowej procedury od sędziego należy wymagać kultury.

      Usuń
  6. Jarosław Kaczyński bardzo pięknie i grzecznie tłumaczył i odpowiadał (przynajmniej w tej części, którą oglądałam) nie dając się wyprowadzić z równowagi. Był po prostu wspaniały. Jakby niechcący sędzina dała widzom szansę na skonfrontowanie propagandy i prawdziwego obrazu obu osób: Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Wałęsy.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Sobota
    Na mnie zrobiło wrażenie, kiedy obrońca Wałęsy zawnioskował o przerwanie posiedzenia ze względu na to, że Wałęsa jest już zmęczony, chory i musi brać leki. Sędzia mu wtedy powiedziała, że ani jej w głowie. Ostatnio Wałęsa nie przyszedł na rozprawę tłumacząc to chorobą, co mu nie przeszkodziło parę dni później imprezować na swoich hucznie organizowanych urodzinach. Tak powiedziała. Bravo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @toyah

      To jest właśnie przypadek sędziowskiego braku kultury po wcześniejszym naciąganiu procedury.

      Mamy bowiem do czynienia z człowiekiem starym, schorowanym i pięć minut przerwy nikomu nie zaszkodziłoby. No, ale widać spieszyła się, bo naruszając porządek prowadzenia sprawy kupę czasu najpierw straciła na przesłuchiwanie powoda zupełnie bez sensu.

      No, chyba że sensem dopuszczenia tego długiego a bezprzedmiotowego przesłuchiwania miałaby być ewentualna wpadka, ale Jarosław zachował dobrą formę.

      Potraktowała źle Jarosława. Nie udało się, to dla przywrócenia pozorów procesowej równowagi (bezstronności) przygadała Lechowi. Prymitywne sztuczki.

      Usuń
    2. @orjan
      Znów ponosisz konsekwencje tego, że nie chciało Ci się babrać.
      Ona zrobiła godzinną przerwę. Adwokat chciał odroczenia.

      Usuń
    3. @toyah

      Ja słyszałem, że tę godzinną przerwę zrobiła w celu podjęcia przez strony próby ugodowej. To był jej procesowy obowiązek, żadna łaska.

      Natomiast na odroczenie nie miała podstaw w procedurze, bo odroczenie wymaga wskazania po co w zakresie potrzeb postępowania dowodowego, a tu sprawa ewidentnie dojrzała już do rozstrzygnięcia. Nie było więc proceduralnych podstaw odroczenia, zatem ta odmowa odroczenia, to żadne bohaterstwo.

      Pozostaje kwestia kultury sędziowskiej w kontekście, jak tę odmowę odroczenia zakomunikowała papudze Wałęsy. W takim przypadku należy bowiem ograniczyć się do wskazania niemożliwości proceduralnej. Natomiast komentarze pod adresem strony świadczą wtedy o poziomie kultury sędziowskiej.


      Usuń
    4. @orjan
      Znów źle. Źle słyszałeś. Przerwa o której rozmawiamy ogłoszona została po to, by Wałęsa wziął leki i wypoczął.

      Usuń
    5. @toyah

      Jak to? Uchybiła procedurze nie wzywając stron do próby ewentualnej ugody?

      Czy może były aż dwie przerwy?


      Usuń
    6. @orjan
      Mój drogi Przyjacielu. Bardzo brzydko się zachowujesz. Nie mając bladego pojęcia o tym, co tam się przez cały dzień działo, komentujesz, komentujesz, komentujesz.

      Usuń
  8. No właśnie! I została brutalnie zaatakowana przez adwokata Wałęsy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha.. ja cały czas nie znam jaki jest styl Wielguckiego. Albo jeszcze inaczej: patrzę co jest napisane, a nie przez kogo jest napisane - w związku z czym styl jest dla mnie kwestią drugorzędną.
    Wracając Ad Rem, to jeszcze moja jedna refleksja. Mam wrażenia że oczekiwania co do przeprowadzenia rozprawy sądowej biorą sie z oglądania filmów. No pewnie, że gdybym ja też znał scenariusz i wiedział kiedy udawać zdziwienie, kiedy zaskoczenie i że oto w ciągu kilku sekund znajduje znakomitą replikę, to i moje rozprawy wyglądałby inaczej. Tymczasem rozprawa na żywo jest zawsze na żywo i czasem potrzebujesz tej chwili aby sie zastanowić, aby zmienić swoje zdanie, aby sprostować pomyłkę (czy ktoś widział aby w filmie pełnomocnik procesowy poprawiał oczywistą omyłkę pisarską).

    W wątku bezmyślności. Prawdziwe jest cały czas, że jak Kargul napisał 3 x Tak, to Pawlak musiał napisać 3 x Nie. Z tego schematu do dzisiaj większość polityków nie wyszła.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Grudeq
    Ja nie miałem na myśli stylu w sensie językowym. Chodziło mi raczej o pewien szczególny styl reagowania na wydarzenia polityczne.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.