wtorek, 10 lipca 2018

O tych co zamienili oko i ząb na kijek


Najpierw dwie wiadomości, obie złe. Pierwsza jest taka, że oto skończył się nakład książki „Palimy Licho, czyi o TymKtóryNiePrzepuszczaŻadnejOkazji” i z tego co mi obiecuje Gabriel, dodruku nie będzie. Druga to ta, że nawet nie został mi egzemparz autorski, więc będę sobie musiał go gdzieś kupić, co, sami przyznacie, wygląda dość głupio. A teraz dwie kolejne wiadomości, z których tylko jedna na szczęście jest zła. Skończył się kolejny dodruk „Listonosza” i tu również, przynajmniej narazie, dodruk nie jest planowany, co oczywiście dla niektórych może być wiadomością przykrą, natomiast dobra jest taka, że mam u siebie jeszcze sześć egzemplarzy, więc zachęcam do pośpiechu. Kontakt jest znany: k.osiejuk@gmail.com.
Bardzo chciałem dziś napisać tekst o niedźwiadku Paddingtonie, jednak już wtorek, a tekst z najnowszego wydania „Warszawskiej Gazety” wciąż czeka, a zatem Paddington będzie, mam nadzieję, jutro, a dziś o apokalipsie, na szczęście nie naszej.     

      Oto zupełnie niespodziewanie, w sezonie, gdzie można się co najwyżej spodziewać albo słońca, albo deszczu, gruchnęła wiadomość, że w ciągu najbliższych paru lat na wolność wyjdą gangsterzy lat 90. i w związku z tym Polska wróci do czasów gdzie porwania, wymuszenia i zabójstwa stały na porządku dziennym. Jak najbardziej postępowy portal tvn24.pl oddaje głos jednemu z pozostających na wolności i czekającemu na powrót zarówno swoich kolegów, jak i ludzi, którzy nie marzą o niczym innym jak o tym, by go zastrzelić, lub przynajmniej obciąć mu wszystkie palce, nos i uszy, a ten oznajmia co następuje:
      Myślę, że do trzech lat to wyjdą wszyscy. Będzie duża konkurencja, uprowadzenia ludzi z innych grup. Będą mieli po prostu o co walczyć”.
      Po gangsterze zabiera głos były policjant i tylko potwierdza diagnozę swojego kumpla z placu broni:
     Dawni członkowie gangu mokotowskiego czy pruszkowskiego nie potrafią robić nic innego poza tym, co już robili. Oni zatrzymali się mentalnie na 2000 roku. Wyjdą i znów to będą robić”.
     I to jest, moim zdaniem, wiadomość naprawdę poważna. Mieliśmy niedawno, przy okazji 25 rocznicy odzyskania niepodległości, ale także wstąpienia do tak zwanej Europy, falę spekulacji, co to będzie gdy z więzień zaczną wychodzić nie gangsterzy, którzy nas akurat mają w nosie, ale autentyczni psychopaci, którzy nie są w stanie przeżyć jednego dnia bez tego, by nie zgwałcić a następnie nie zamordować jakiegoś dziecka. No i chwilę potem dowiedzieliśmy się, że polskie państwo zadbało o nasze bezpieczeństwo i przy pomocy ustawy o tak zwanych bestiach, zagwarantowało nam, że ci najbardziej niebezpieczni z nich nie wyjdą na wolność do końca świata, a więc nie będziemy się musieli niczym, poza zwykłym być może poczuciem braku sprawiedliwości, martwić. Doszło i do tego, że nawet kiedy media poinformowały, że niesławny wampir z Bytowa poznał miłość swojego życia i wziął ślub w swoim nowym mieszkanku, też wiedziliśmy, że poza bezsilnym zaciskaniem pięści, nie mamy powodu do jakichś szczególnych wzruszeń.
     Tu tymczasem wygląda na to, że bestia bestii nierówna, a zatem musi nadejść czas, gdy ani my, ani przede wszystkim nasze zawsze pozostające w pełnej gotowości media, nie będziemy mieli powodu do narzekań, że jest jakoś nudno.
     No i w ten sposób dochodzimy do punktu, gdzie nie pozostaje nam nic innego jak po raz kolejny zadumać się nad niewyjaśnioną od początku świata zagadką, czym jest sprawiedliwość. I jakkolwiek byśmy nie liczyli, znów wychodzi na to, że owa twarda jak skała zasada „oko za oko, ząb za ząb”, nawet jeśli w relacjach międzyludzkich kompletnie bezużyteczna, a kto wie, czy nie grzeszna, gdy chodzi o tak zwany ład społeczny, nie ma nad sobą nic równie słusznego, prawdziwego i gwarantującego, że ten nasz świat w pewnym momencie nie popadnie w kompletny chaos.

Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl ewentualnie tu do mnie, jak już zaznaczyłem wcześniej. A jeśli kto mieszka w Warszawie, to do sklepu Foto-Mag, w Alei KEN, podobno tuż obok stacji metra. Nie znam się.
      
    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz