sobota, 31 marca 2018

Gdy papież Franciszek prosi nas o modlitwę


Gdyby ktoś myślał, że na ten święty czas nie przygotowałem nic innego, jak tylko dwa rozdziały z mojej książki o muzyce, jest w dużym błędzie. Oto bowiem chciałbym dziś, w wigilię Zmartwychwstania Pańskiego, przedstawić swój najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety”, w przekonaniu, że to jest coś, co nam jest dziś potrzebne szczególnie mocno. Zapraszam i korzystając z tej okazji życzę wszystkim, zarówno stałym, jak i przypadkowym, czytelnikom wszelkich łask od naszego Pana Jezusa, który nam wciąż powstaje z martwych.   

      Powiem szczerze, że nie mam pojęcia, czy szczęśliwie należę do ogromnej większości, która o tej sprawie nie słyszała, czy wykazuję się tu wstydliwą niewiedzą, faktem jest jednak, że dopiero dziś poznałem nazwisko Marcial Maciel Degollado, a wraz z nim historię, którą ów człowiek nas obdarzył. Może opowiem. Otóż ów Marcial Maciel, dziś błąkający się po bezdrożach wieczności, kiedy jeszcze żył, był niezwykle wpływowym księdzem. Pochodził z bardzo  pobożnej meksykańskiej rodziny katolickiej, ktorej wielu członków było księżmi, a jego wuj, Rafael Guízar y Valencia, został nawet  kanizowany, jako jeden z meksykańskich świętych.
      Zanim w roku 1944, został ostatecznie wyświęcony, z przyczyn nigdy nie ujawnionych, dwukrotnie był wyrzucany z seminarium, by ostatecznie ukończyć studia prywatne. Jeszcze wcześniej, bo w roku 1941, założył tak zwany Legion Chrystusa, którego od początku był generalnym dyrektorem, a w roku 1959 stworzył jego świecki odpowiednik, Regnum Christi. Nieco wczesniej, bo w roku 1956, przebywał w szpitalu z powodu uzależnienia od morfiny, mimo to jednak, zachował wpływy i jako szef Legionu Chrystusa, oraz Regnum Christi zaczął otwierać szkoły, sieć uniwersytetów, a także szereg instytucji dobroczynnych i przez większość życia uważany był za jednego z największych dobroczyńców Kościoła. Podczas wizyt Jana Pawła II w Meksyku w roku 1979, 1990 i 1993 towarzyszył papieżowi, jako jedna z najbliższych mu osób i przez lata uważany był za jego przyjaciela.
      W roku 1997 grupa dziewięciu mężczyzn oskarżyła publicznie księdza Maciela o to, że jeszcze w latach 40 i 50 byli oni przez niego seksualnie molestowani, jednak w roku 1998 Kongregacja Doktryny Wiary, prowadzona wówczas przez jeszcze kardynała Ratzingera, poinformowała ich, że ze względu na zaawansowany wiek, ksiądz Maciel nie zostanie ukarany. Po śmierci Jana Pawła II sprawa księdza Maciala wróciła i w roku 2006 Kongrecja zwróciła się do niego, by powstrzymał się od sprawowania wszelkich funkcji duchownych i poświęcił się modlitwie i pokucie. Jednak i tym razem powstrzymując się od jakichkolwiek kościelnych sankcji, znów tłumacząc to jego wiekiem i marnym zdrowiem. Maciel opuścił Rzym i przeniósł się do Jacksonville na Florydzie i zamieszkał w domu księży emerytów, gdzie zmarł w roku 2008 i został pochowany podczas prywatnej ceremonii.
      Nigdy ani nie przeprosił publicznie za swoje czyny, ani też się do nich nie przyznał.
      Już po jego śmierci okazało się, że pozostawał w związku z dwiema kobietami, z którymi miał sześcioro dzieci. W roku 2009 Watykan przeprowadził kontrolę w Legionie Chrystusa, po czym wydał oświadczenie, oskarżając organizację o stworzenie systemu, w którym Maciel, prowadząc „pozbawione skrupułów, podwójne życie”, pozostawał praktycznie „nietykalny”.
      Jak z tego płynie nauka dla nas? Przestańmy się może wciąż odwoływać do Jana Pawła II i Benedykta XVI i z pokorą pomódlmy się za papieża Franciszka, by miał siłę poprowadzić nasz Kościół do prawdziwego oczyszczenia.


2 komentarze:

  1. Dziękuję. Do mnie to przemawia. Pomodlę się. Życzę wszelkich łask od Zmartwychwstałego Jezusa!

    OdpowiedzUsuń