wtorek, 2 czerwca 2015

Czy wiersze Ryszarda Makowskiego staną się szkolną lekturą?

Mieliśmy wczoraj na tapecie okładkę najnowszego wydania tygodnika „W Sieci” i powiedzieliśmy sobie na jej i jej pomysłodawców temat chyba wszystko, ale wciąż przed nami piętrzą się problemy, z jakimi będziemy musieli sobie radzić nie tylko dzisiaj, ale, obawiam się, przez najbliższe lata. W komentarzu pod wczorajszą notką Coryllus, odnosząc się do publicystycznej metody autorów „W Sieci”, napisał coś takiego:
Ale ja nie żartuję, jak oni się zorientują, że można coś ugrać na wyszydzaniu tych durni, to zrobią identyczną jak W sieci gazetę z jajcarskimi tekstami o Kaczorze i pozamiatane. Ja bym tak zrobił”.
O jakiego rodzaju teksty chodzi? O takie mianowicie:
Daliście dupy, Stefan. Wiesz o tym i wy wszyscy wiecie. A wiesz, dlaczego? Powiem ci, jakbyś tu był: bo jesteście ćwokami. Tępymi jak kij do miotły ćwokami, które bez Donalda nie potrafią nawet nie przerżnąć wygranych wyborów” (ironiczny telefon Krzysztofa Feusette do Stefana Niesiołowskiego);
Po pięcioletnim blokowaniu etatu pałac opuszcza prezydent, jako rezydent. Nadszedł czas pożegnań z ‘bulem’, szogunem, gajowym i całą dworska świtą, która musi zmienić pracę” (felieton Jana Pietrzaka);
„Na Mazury macać kury/Bronek jedź/Na Mazury macać kury/I niech ucho ci pokaże jakiś śledź” (z piosenki Ryszarda Makowskiego);
W powyborczy poniedziałek/płacze aktor Poniedziałek./Lis, któremu zrzedła mina,/zmokłą kurę przypomina./Pszoniak smarka w szal jedwabny,/Swoją drogą – bardzo ładny./Stypa trwa nie byle jaka/w garderobie Karolaka” (poemat Wojciecha Wencla);
Ja bym tu sobie w jednym pokoiku został, przecież wiesz, że ja hałasu nie robię. Nie przeszkadzałbym nikomu, bokami byśmy się jakoś z Anią przepychali. Jakby ten… no wiesz… wyjeżdżał, to mógłbym mu tu dobytku pilnować” (z żartobliwego felietonu Łukasza Warzechy);
Po czym poznać, że Komorowski przegrał wybory prezydenckie? Po tym, że w ogrodach pałacu przybywa zwierzyny, z salonów znikają sofy do dziennych drzemek, no i po tym, że media próbują skłócić PiS. Zamiast się cieszyć, że w Polsce tryumfują demokracja i wizja zmian, Lisy już cynicznie sugerują, iż Jarosław Kaczyński zazdrości i nie cieszy się ze zwycięstwa własnego kandydata” (z felietonu Pawła Korsuna)
A gdyby ktoś mi chciał zarzucić, że ja manipuluję konwencjami, znęcając się nad zwykłym kabaretem, mamy też poważne refleksje:
Jako jeden z pierwszych gratulacje dla nowego prezydenta Andrzeja Dudy przysłał Władimir Putin. W języku dyplomacji oznacza to mniej więcej tyle: tego twojego podgłupiastego poprzednika miałem już serdecznie dość, a jak miałem pogadać z Tuskiem, to wolałem z Merkel, no ale ty, jak chcesz, to przyjedź i pogadamy” (polityczna analiza Witolda Gadowskiego);
Po Internecie krąży żart poniżej pasa dosłownie i w przenośni: obrazek prezydentowej zdejmującej ze sznura wielkie majty przed wyprowadzką z pałacu. Jak ktoś słusznie skomentował, nie kopie się leżącego, że o złamaniu zasada bon ton wobec tej kobiety nie wspomnę” (felieton Piotra Cywińskiego, zatytułowany „Majty first lady”);
W minioną niedzielę większość Polaków powiedziała, że w spsieniu i platformersko-michnikowo-tevauenowskim matriksie tkwić już nie chce” (z powyborczej analizy Macieja Pawlickiego);
Doświadczenie politycy oraz młodzi entuzjaści. To oni pokonali emerytów ze stowarzyszenia strażników żyrandola Bronisława Komorowskiego” (z powyborczej analizy Stanisława Janeckiego);
Nie do końca było jasne, czy stare metody oddziaływania na wyborców zachowują jeszcze swoją moc. Być może, gdy stał za nimi teflonowy magik Donald Tusk ze swoim osobistym urokiem złodzieja dżentelmena, miały jeszcze jakąś siłę oddziaływania” (za powyborczej analizy Łukasza Warzechy).

***

Mamy wśród naszych znajomych pewnego starszego już pana, lwowiaka z tradycjami, człowieka bardzo porządnego, bardzo konserwatywnie zorientowanego, religijnego, tyle że wręcz histerycznie nienawidzącego wszystkiego co się wiąże z Prawem i Sprawiedliwością. Ponieważ ma już niemal 80 lat, cierpi na ciężkie schorzenie stawów biodrowych, wymagających operacji. I oto opowiedział nam nas znajomy wczoraj, że był z tym swoim biodrem u lekarza, od którego usłyszał, że na operację będzie musiał czekać siedem lat, ale jeśli skądś wygrzebie 20 tysięcy złotych, to ów lekarz wszystko załatwi w swojej prywatnej klinice w ciągu jednego miesiąca. Poradziliśmy naszemu znajomemu, żeby może zaproponował temu lekarzowi łapówkę, w wysokości powiedzmy 5 tysięcy, czy nawet 10 tysięcy, jednak ów starszy pan tę możliwość odrzucił natychmiast, twierdząc, że Ziobro wprowadził taki terror, że dziś żaden lekarz nie odważy się przyjąć nawet grosza, o ile on nie jest legalny. Co więc zrobi nasz znajomy? Otóż on bardzo liczy na to, że w najbliższym czasie dostanie zwrot pieniędzy za pozostawiony majątek we Lwowie, i wtedy będzie miał na operację. Boi się tylko bardzo, że teraz, kiedy wygrał Duda, a na dodatek do objęcia władzy szykuje się PiS, on tych pieniędzy może już nigdy nie zobaczyć. Czy ma on więc jakiś problem z owymi siedmioma latami? Ależ skąd! Skoro trzeba czekać, to trudno. Prawdziwy kłopot natomiast, to wciąż żywy terror Ziobry, który uniemożliwia przyspieszenie spraw, no i obawa przed tym, że nowa władza skonfiskuje mu ową lwowską rekompensatę i on nie będzie miał na leczenie.
Wrócę może na chwilę do tekstu Macieja Pawlickiego ze specjalnego, powyborczego wydania tygodnika „W Sieci”:
W minioną niedzielę większość Polaków powiedziała, że w spsieniu i platformersko-michnikowo-tevauenowskim matriksie tkwić już nie chce”.
No i może jeszcze jeden kawałek z piosenki Makowskiego:
Pakuj się Bronek/Wszystko skończone/Lud w Belwederze już nie chce cię/Pakuj się Bronek/Wiesz w którą stronę/Dziś trzeba jechać; Bronek adieu
Niech Pan Bóg broni prezydenta Dudę przed tym towarzystwem, bo jak oni się wezmą za jego sukces, możemy nie dotrwać do jesieni.

Przypominam, że w księgarni pod adresem www.coryllus.pl są do kupienia wszystkie moje książki. Szczerze jak zwykle polecam.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.