czwartek, 30 kwietnia 2015

Gdy bóg czasu Bhairawa dał się zamknąć w kamieniu i zegary stanęły

Wczorajsza notka na temat, że tak to ujmę, religijnego wymiaru tego, co zostało zgotowane dolinie Katmandu, gdy chodzi o intensywność dyskusji, wywołała reakcję umiarkowaną. I powiem szczerze, że to mnie trochę zdziwiło. Przede wszystkim tekst nie był długi, a więc każdy mógł go przeczytać choćby przy obiedzie, po drugie zilustrowany został bardzo kolorowymi i wyjątkowo inspirującymi obrazkami, no i wreszcie zwrócił uwagę na fakt, przez powszechnie rozpanoszoną polityczną poprawność starannie skrywany, że zaatakowane przez żywioł miasto od lat stanowiło wręcz modelowy wzór tego, czym nie jest cywilizacja, w której żyjemy, ale też tego, przed czym owa cywilizacja uparcie nas przestrzega, a więc religii śmierci. Ja oczywiście świetnie zdaję sobie sprawę z tego, jakie emocje Katmandu, jako idea i symbol, wywołuje do dziś w pewnego rodzaju umysłach, mimo to jednak spodziewałem się, że przedstawione zdjęcia – w moim odczuciu, mogące wywołać wyłącznie ten rodzaj metafizycznego lęku, z jakim mamy do czynienia już chyba tylko w sennych koszmarach – wielu z nas zainspirują. Tymczasem dziś pozostaje mi tylko wierzyć, że rzecz się rozbiła o to, że one były zbyt wymowne i na ich widok część z nas zwyczajnie oniemiała.
Dzięki temu jednak, że te zdjęcia zostały tu opublikowane, dowiedziałem się o czymś w pewnym sensie znacznie większym, a mam tu na myśli wiadomość, jaką zalinkował nasz kolega Dr.Wall (http://www.tvn24.pl/izraelscy-geje-ewakuowani-z-nepalu-z-niemowletami-surogatki-zostaly,537757,s.html), że oto z zasypanego Katmandu do Izraela udało się wrócić kilku parom gejów, które kiedy doszło to wstrząsów, jak się okazuje całkiem tradycyjnie, bawiły w Nepalu, żeby sobie kupić dzieci. Czemu w Nepalu? Jak czytamy w tekście opublikowanym na portalu tvn24.pl, przyczyna jest bardzo prozaiczna. Otóż przede wszystkim, produkcja dzieci na zamówienie par homoseksualnych jest w Izraelu póki co nielegalna, no a Nepal akurat jest stosunkowo tani i to prawdopodobnie na tyle tani, że pedałom-Żydom znacznie bardziej opłaca się lecieć aż tak daleko na Wschód, niż się wykosztowywać w Belgii, czy Danii.
Portal tvn24.pl pokazuje film, na których widzimy, jak owi geje wychodzą szalenie wzruszeni z samolotu, niosąc w rękach nosidełka z niemowlętami w środku, na lotnisku witają ich równie wzruszeni znajomi, a w dyskusji pod moim tekstem o Katmandu pojawiła się nagle opinia, że już zapewne w niedalekiej przyszłości ruszy produkcja specjalnych klatek na owe niemowlęta i one będą transportowane już nie w atmosferze poruszającego powrotu z piekła żywiołu, ale normalnie, zwykłymi wojskowymi samolotami transportowymi, lub specjalną pocztą kurierską. Nie? A niby czemu? Co?
Izraelscy geje, jak się właśnie dowiadujemy, jeszcze do niedawna jeździli do Katmandu na wspomniane zakupy i, jak się należy domyślać, obie strony owego kontraktu były z tego, co mają, bardzo zadowolone. Jeśli dziś jest jakiś problem, to może tylko ten, że pewna ich część jednak, wraz z tymi nosidełkami, a być może i już zakupionym towarem, została pochłonięta przez żywioł – a to jak wiemy jest zawsze przykre – no i to, że władze Izraela, ze względu na obowiązujące lokalnie prawo, nie pozwoliły na wjazd do kraju, kobietom, które te dzieci urodziły, a dziś z oczywistych względów bardzo im zależało na ewakuacji. Ponieważ jednak wszyscy jesteśmy wstrząśnięci losem dotkniętych przez ową tragedię mieszkańców Nepalu i bardzo im współczujemy, jak czytamy w tekście na tvn24.pl, parlament izraelski już planuje przegłosować ustawę, by owe panie mogły się jednak bezpiecznie przenieść do Izraela i, jak rozumiem, zatrudnić u pedałów, jako opiekunki dla tych dzieci.
Jak pewnie wielu z nas zauważyło, piszę o tym, co się stało w dość lekkim tonie, jednak mam wrażenie, że to akurat jest czymś tak strasznym, że jakakolwiek poezja by problem jedynie spłyciła. Są bowiem rzeczy, które, byśmy mogli poczuć ich zapach, muszą zostać potraktowane z bardzo dużym spokojem. Żadnych wstrząsów, żadnych wzruszeń, żadnych łez.
Może tylko rzućmy okiem na jeszcze na coś, co wypatrzyłem przed chwilą. Żebyśmy nie myśleli, że to tylko to biedne Katmandu zasłużyło sobie na swój los.





Gorąco zachęcam do kupowania mojej książki o Tymktórynieprzepuszczażadnejokazji. Do nabycia w księgarni na stronie www.coryllus.pl. Wystarczy kliknąć w okładkę tuż obok.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.