piątek, 28 listopada 2014

O tym jak premier Kopacz robi dobrze Jerzemu Urbanowi

Nie mam pojęcia, na ile podejście to jest oryginalne, bo ani go z nikim nie konsultowałem, ani też za bardzo się nad nim pod tym kątem nie zastanawiałem, natomiast od bardzo już dawna jestem przekonany, że jeśli człowiek okazuje się nagle wypełniony złem, to nie dlatego, że jest albo głupi, albo owym złem w jakiś sposób skażony, lub wreszcie przez deficyt podstawowych wartości, ale z powodu zwykłego opętania, przez psychiatrów niekiedy nazywanego psychiczną chorobą. Krótko mówiąc, jeśli mam do czynienia z człowiekiem, który czyni zło nie od czasu do czasu, ani nie przez jakiś niefortunny zbieg okoliczności, ale z zasady i systematycznie, uważam, że jest to człowiek psychicznie chory. Mówiąc jeszcze prościej, jestem głęboko przekonany, że człowiek z natury jest dobry, uprzejmy i życzliwy, a wszelkie wyjątki od tej reguły wynikają z jakiegoś ciężkiego zaburzenia. Niewykluczone, że spowodowanego przez Zło zewnętrzne.
Jak mówię, nie wiem, na ile ta myśl jest oryginalna, a tym bardziej, na ile słuszna, jednak tak już jakoś mam, że dla mnie taki Donald Tusk, Janusz Palikot, Kazimierz Kutz, Bronisław Komorowski, Kuba Wojewódzki, Radosław Sikorski, czy, żeby już nie sięgać tak wysoko, niektórzy z naszych kolegów blogerów, to nie są ludzie z natury źli, czy głupi – choć ta ostatnia opcja jak najbardziej wchodzi w grę – ale zwyczajnie chorzy. To wszystko są ludzie z zaburzeniami. Gdyby nie owe zaburzenia, oni byliby tacy, jak zdecydowana większość z nas, a więc grzeszni jak każdy, ale w gruncie rzeczy chcący dobra.
W tym momencie, jak może bardziej sprytni czytelnicy się domyślają, pojawia się postać Jerzego Urbana. Ja o nim, o ile się nie mylę, wspominałem tu dotychczas tylko raz, kiedy pewnego razu dziennikarz Krzysztof Feusette postanowił poświęcić mu osobny artykuł, a redakcja, która u niego ów artykuł zamówiła, zilustrowała go wielkim, kolorowym – i tak jak to zwykle bywa, odpowiednio szokującym – zdjęciem, no i, jak się należy domyślać, ku wielkiej satysfakcji samego zainteresowanego, wszystko to opublikowała. Jednak nawet wtedy nie chodziło mi o Urbana – bo, jak mówię, dla mnie jest to człowiek, którego w normalnych warunkach należałoby tylko leczyć – ale o Feusette, lub jego szefów w redakcji, a więc ludzi, nawet jeśli cwanych, to w tym swoim cwaniactwie zaledwie średnio inteligentnych.
A więc mamy owego Jerzego Urbana, który pojawił się niedawno w telewizji i oświadczył, że gdy chodzi o niego, to on w ostatnich wyborach głosował na Platformę Obywatelską. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że dla niektórych z nas Jerzy Urban jest osobą na tyle negatywnie jednoznaczną, że nie wymagającą jakichkolwiek dodatkowych refleksji, poza tą, że to jest „głupie bydle i sukinsyn”, ja jednak bardzo bym chciał wiedzieć, dlaczego on akurat głosował na Platformę Obywatelską, a nawet jeśli nie głosował, tylko zwyczajnie kłamie jak bura suka, dlaczego złożył tego rodzaju oświadczenie. Otóż on to wyjaśnia. Jerzy Urban głosował na Platformę Obywatelską dlatego, że to Platforma jego zdaniem jest dziś jedyna siłą, która może powstrzymać PiS przed przejęciem władzy, a dla Jerzego Urbana nie ma nic gorszego, niż Jarosław Kaczyński jako premier. Z punktu widzenia interesów Jerzego Urbana, najgorsze co się może wydarzyć, to powrót Jarosława Kaczyńskiego do władzy.
No i dobrze. Ja to jestem w stanie zrozumieć. Jerzy Urban – człowiek, którego wszyscy świetnie znamy – jest bardzo zaangażowany w to, by Polska, a więc kraj, w którym żyje i z którym związany jest duchowo i emocjonalnie, rozwijał się i odnosił cywilizacyjne i gospodarcze sukcesy, uważa, że w momencie, gdy PiS obejmie władzę, te wszystkie jego marzenia szlag trafi i rozpocznie się proces przyspieszonego upadku. Oczywiście. Tak może być. Rzecz w tym jednak, że Jerzy Urban, pytany przez dziennikarza o przyczyny owego szczególnego zaangażowania, nie wspomina o żadnej z tych kwestii, lecz podaje dwa zupełnie inne argumenty: pierwszy to taki, że politycy PiS-u to „idioci”, a drugi, że w momencie, gdy Kaczyński zostanie premierem, wszyscy będą musieli chodzić do kościoła.
Mieliśmy niedawno okazję słuchać wypowiedzi byłego kumpla Urbana, Leszka Millera, który wprawdzie nie zadeklarował, że dla niego jedyną nadzieją na lepsze życie jest objęcie władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, natomiast wielokrotnie mocno skrytykował politykę Platformy Obywatelskiej, oraz kompetencje polityków Platformy. Nie mówił, że Tusk i Kopacz to idioci, nie zarzucał im, że zbyt słabo angażują się na rzecz tego, by Kościół w Polsce przestał się szarogęsić, nie powiedział nawet, że Platforma to banda bałwanów, która nie potrafi powstrzymać PiS-u przed powrotem do władzy, ale stwierdził, że Platforma to katastrofa, w dodatku katastrofa, która najprawdopodobniej fałszuje wybory. Jakie dla mnie ma znaczenie to co powiedział Miller? Żadne, ale przede wszystkim dlatego, że z jego wypowiedzi nie wyczytałem jednej sugestii, że PiS stanowi jakikolwiek wybór. Gdyby Miller nagle oświadczył, że on w tych wyborach głosował na PiS, to ja bym miał poważny problem. Gdyby on powiedział, że głosował na PiS, bo nie ma nic gorszego dla Polski, jak rządy PO, to ja prawdopodobnie uznałbym, że czas na tę całą politykę machnąć ręką i zająć się zbieraniem bibułek po pomarańczach. Gdyby Leszek Miller złożył deklarację na rzecz wiecznych rządów Prawa i Sprawiedliwości, to ja by zaczął traktować Prawo i Sprawiedliwość, jako byt wrogi i obcy.
Gdyby coś takiego zrobił Jerzy Urban, a zrobiłby to z tym samym zaangażowaniem i powagą, z jaką poparł Platformę, a moja czy to miłość do PiS-u, czy nienawiść do PO, do tego stopnia odebrałaby mi zmysły, że ja i tak, mimo wszystko, głosowałbym na PiS, to mam nadzieję, że ktoś by się natychmiast pojawił i tak mi wpieprzył, żebym nie wiedział jak się nazywam i kim jestem i żeby do końca życia najgorsi ulicznicy rzucali za mną zgniłymi kartoflami.
Jerzy Urban nie jest idiotą, on nie jest cynikiem, nie jest też człowiekiem złym. To jest osoba opętana, a jeśli ktoś nie wierzy w zło wcielone, niech uzna, że to jest tak zwany „pomyleniec”. Wariat. Psychopata. Można wybierać. I przychodzi on do Was i mówi: głosujcie na Platformę, bo jak wygra PiS, wszyscy będziecie musieli w każdą niedzielę, a kto wie, czy nie codziennie, chodzić do kościoła.
Niech się nikomu nie wydaje, że to są słowa bez znaczenia.

Jutro z samego rana jadę do Warszawy na Targi Książki Historycznej, gdzie powinienem się pojawić już o godzinie 10 i gdzie do godziny 18 będę czekał na każdego zainteresowanego naszą ofertą. Zapraszam w imieniu swoim i Gabriela. Jeśli ktoś mieszka od Warszawy zbyt daleko, wszystko, co tam będzie, może zamówić w księgarni na stronie www.coryllus.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz