sobota, 31 maja 2014

Z ostatniej chwili: ask.fm wzięty!

Nie ma sposobu przewidzieć, jak długo jeszcze polityczni komentatorzy będą się kręcić między Katedrą Polową Wojska Polskiego w Warszawie, a II Liceum Ogólnokształcącym w Gorzowie i wyrzucać z siebie swoją bezsilną wściekłość przeciwko czemuś, czego w ogóle nie są w stanie pojąć, niemniej już i to, co nam dotychczas zaprezentowali, robi wrażenie. Popatrzmy na kilka przykładów publicystycznych i intelektualnych popisów ze strony autentycznych zawodowców.
Oto Krzysztof Feusette bełkocze o sprawie Marysi Sokołowskiej:
A żul na Dworcu Centralnym, pan nikt mamroczący pod nosem coś nieprzyjemnego pod adresem prezydenta Kaczyńskiego? Czyż nie był objawieniem społecznego buntu, głosem pokoleń i całej cywilizacji zachodniej – w sprzeciwie wobec terroru darmowego dorsza i czasu niekarania stron internetowych kpiących z władzy? Nawet wywiady z nim robili!
Tu z kolei młodszy kolega Feusette, niejaki Fijołek. O Jaruzelskim:
To powinna być skromna msza, w skromnym kościele, a pogrzeb przy skromnym grobie, na skromnym cmentarzu. Jaruzelski powinien spocząć tuż przy swojej matce, na której pogrzeb nie chciał nawet wejść do kościoła. To byłoby nawrócenie. To byłaby skrucha. Ale nie - panna Monika, do spółki z ministrem Siemoniakiem, prezydentem Komorowskim, bp. Guzdkiem i całym towarzystwem trzęsącym IIIRP pokazali, kto tu rządzi”.
Teraz reżyser filmowy Saramonowicz i jego refleksje na temat Marysi Sokołowskiej:
W tych swoich medialnych umizgach Tusk się znowu zagubił. Zamiast olać idiotkę, która nazywa go zdrajcą albo - co znacznie lepsze - opierdolić ją tak, żeby jej szkolne kapcie spadły, usiłował jej wcisnąć kwiaty. Moim zdaniem po nazwaniu premiera RP zdrajcą (mówię o przypadkach wcześniejszych, nie o napuszonej małolacie z mieściny, gdzie nauczycielem był ongiś Kazio Marcinkiewicz) powinno zareagować państwo; i wcale nie chodzi mi o osobisty honor obywatela Tuska, tylko o godność urzędu, który pełni”.
Kiedyś gwiazda „Podwieczorku przy mikrofonie”, a dziś radna Platformy Obywatelskiej, Elżbieta Igras, też o Marysi S.:
Osobiście dałabym za to w pysk, aż by się nogami nakryła”.
No i może jeszcze autentyczny popis dziennikarskiego zawodowstwa, prosto z ulicy Wiertniczej. Cytuje dosłownie:
Dziewczyna może utrwaliła wizerunek niezłomnej. Z kulturą, niekoniecznie polityczną, to idzie młodość. Jarosław Kostkowski”.
No i już na sam koniec banda cwanych, kutych na cztery nogi zawodowych prowokatorów z (mojej, jak najbardziej)„Warszawskiej Gazety”, którzy czekali cierpliwie całe cztery lata, by wreszcie pojawić się na pogrzebie Jaruzelskiego z wielkim transparentem „Zimny Wojtek” i w ten sposób nam pokazać, że nasza bezsilna rozpacz z wiosny 2010 roku nie była spowodowana podłością ludzi złych i występnych, lecz zaledwie naszą na zawsze sfrustrowaną nędzą.
Oto poziom debaty zarówno od strony intelektualnej, profesjonalnej i czysto ludzkiej. I na tym tle ów promień najbardziej żywej prawdy, który, jak na ironię, musiał się nam ukazać na znanym dotychczas z najbardziej czarnej strony portalu ask.fm. Pisałem już o tym w jednym z komentarzy, dziś jednak chciałbym dołożyć parę jeszcze w tym temacie słów. Otóż nie wiem, czy wiecie, ale portal ask.fm zyskał ogólnoświatową sławę za sprawą kilku nastolatków, którzy spędzając tam swój wolny czas zostali zaszczuci na śmierć przez tak zwanych „hejterów”. Nie do końca wiem, jak ów portal działa i jaki jest jego zamierzony cel, ale problem polega na tym, że tam nie ma jakiejkolwiek moderacji poza tą, którą może prowadzić osoba zainteresowana. No i okazuje się, że z przyczyn dla mnie nieznanych, a przy tym kompletnie nieistotnych, postanowiła się tam udać ze swoim przesłaniem Marysia Sokołowska – znana dziś już powszechnie dziewczynka z Gorzowa. I weszła w sam środek kłębowiska żmij.
Wystarczy parę minut, by zaobserwować, że Sokołowska swój profil jak najbardziej moderuje. Nie jest jednak tak, że ona usuwa wszystkie wrogie komentarze, a zostawia te, w których internauci mówią jej, jaka jest piękna i mądra. O nie! Ona nie ma żadnych problemów z tym, żeby najbardziej podłe, najbardziej przepełnione nienawiścią i życzeniem śmierci dla niej i jej rodziny komentarze zostawiać, tyle że żadnego z nich nie pozostawia bez odpowiedzi, a odpowiadając niesie czystą, niewzruszoną miłość. Ona nikogo nie obraża, z nikim się nie kłóci, nikogo nie próbuje ośmieszyć, zamiast tego wysyła jedne jedyne przesłanie: „Bóg Cię kocha i kocham Cię ja”.
Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, jaką reakcję może w dzisiejszym świecie wywołać tego typu zachowanie, a więc uniesione brwi i szyderczy uśmiech. Tu jednak mamy do czynienia z tak niebywałą konsekwencją i czymś co Anglicy nazywają consistence, że jedyne co nam pozostaje, to zanurzyć się w tym tekście (bo dzięki tej Marysi to jest cały długi tekst) i już nawet nie marzyć o tym, że się będzie można pośmiać. Moja młodsza córka, która jest osoba tak szczególną, że można by było o niej napisać osobną notkę, kiedy po raz pierwszy usłyszała o sprawie Marysi Sokołowskiej, powiedziała, że ona jest głupia, i zajęła się swoimi sprawami. Kiedy jednak jej pokazaliśmy ten profil na ask.fm, ona połowę czasu spędza na pochłanianiu z jednej strony tej nieprzytomnej agresji, a z drugiej owej niewzruszonej miłości. Powiem więcej. Dziś wszystkie moje dzieci siedzą na profilu Marysi Sokołowskiej na ask.fm i obserwują, jak ona rozmawia z Diabłem. I to jest doświadczenie zupełnie niebywałe.
Marysia Sokołowska nie tylko bowiem rozmawia, ona nie tylko dyskutuje i odpowiada na pytania; ona tworzy (zapewne również przez ową niezwykle inteligentna moderację) pewien typ narracji, który moim zdaniem można by było opublikować w postaci książki, czytaną następnie z zapartym tchem przez cały świat.
Bo to jest już sprawa globalna. To co Marysia Sokołowska zrobiła z portalu ask.fm ma wymiar uniwersalny. I nie ma już znaczenia, jakie będą jej dalsze losy. Nie jest istotne, czy jako pierwsi wykończą ją oni, czy nasi; ona jako pierwsza pokazała, że istnieje sposób, by pokonać zło tak skutecznie, że ono już nie będzie miało innego wyjścia jak albo się jej poddać, albo ją zniszczyć.
Mamy dziś owe dwa medialne zdarzenia: śmierć i pogrzeb generała Jaruzelskiego, no i Donalda Tuska z wytatuowanym (to już jest tatuaż) na czole słowem „zdrajca”. Wszyscy staramy się to co się dzieje komentować, i, jak mówię, najczęściej zupełnie obok tego, co w jednym i drugim najważniejsze. Aby jakoś sytuację kontrolować, System z jednej strony postanowił z pogrzebu Dyktatora uczynić święto religijne, a z drugiej, jak już z różnych stron słyszę, zaatakować Marysię Sokołowską na poziomie zarezerwowanym wyłącznie dla spraw najpoważniejszych, a więc przy pomocy oskarżenia o antysemityzm. Mam dziś bardzo mocne wrażenie, że tym razem nie dadzą rady. I tu i tam. A to wyłącznie dzięki portalowi ask.fm. To się nazywa pokonać Go jego własną bronią!

Każdego, kto jest tylko zainteresowany, informuję, że wszystkie moje książki dostępne są na stronie www.coryllus.pl z odpowiednimi odnośnikami również tutaj. Tam właśnie, dziś po niezwykle atrakcyjnej cenie, można kupić wybór niemal stu moich wczesnych – jeszcze sprzed Katastrofy Smoleńskiej – felietonów pod wspólnym tytułem „O siedmiokilogramowym liściu i inne historie”. Szczerze polecam. Przy okazji bardzo proszę o wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta. Dziękuję.

7 komentarzy:

  1. Czesc,

    Dobrze, ze ciagniesz ten temat,ona jest jak powiew swiezego powietrza.

    pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. @tobiasz11
    Z jednej strony staram się uważać na wszelkie możliwe pułapki, ale co zrobić, skoro jestem pod nieustannym wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Autorze, akurat Feusette jak najbardziej broni Marysi S., a żul ow, jedynie prawem kontrastu przytoczony (albo jest jeszcze inna intencja tego wpisu, której nie zrozumiałam).
    Fijolek natomiast chyba nieświadomie - rozpowszechnia kłamstwo, jakoby Jaruzel nie chciał wejść do kościoła. To matka Wojciecha Jaruzelskiego nie życzyła sobie, by generał był na jej pogrzebie, ksiądz podobno specjalnie go z kościoła wypraszał.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Okazało się, że Marysia Sokołowska ma bloga:

    http://marissoo.blogspot.com/#_=_

    OdpowiedzUsuń
  5. @Lilka N.
    Ależ ja świetnie wiem, że Feusette trzyma stronę Marysi. Wszyscy tu trzymamy stronę Marysi, więc to akurat nie jest nic wielkiego. Rzecz w tym, że on nie potrafi pisać i to co on napisał o tym menelu stanowi taki bełkot, że normalny czytelnik tego fragmentu zwyczajnie nie zrozumie.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Autor
    no ja nie zrozumiałam tylko dorsza :) ale to chyba dlatego, ze nie sledze tego co się dzieje w Polsce. Cos tam mi się dorszowo o uszy obiło, ale nie bardzo pamiętam o co chodzi. No ale sprzeczać się nie będę, czy to napisane pięknie czy nie. na publicystycznym poziomie znośnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. @Lilka N.
    Możliwe, że to ja jestem jakiś nie bardzo, bo autentycznie nie wiem, o co Feusette chodziło. No ale ponieważ głupio by było, gdybyśmy na tym blogu zajmowali się analizą jego publicystyki, kończmy z tym.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.