piątek, 30 maja 2014

Co Kościołowi po Jaruzelskim?

Oto mój felieton, który ukazuje się w dzisiejszej „Warszawskiej Gazecie”, a poniżej, wymuszona nowymi okolicznościami, refleksja. Na razie jednak felieton:

Przeleciała przez media informacja – nieśmiała, wręcz wstydliwa – że generał Jaruzelski przed śmiercią wyspowiadał się i przyjął sakramenty. A ja, słysząc tę ciszę, nie dziwię się. Co innego, gdyby córka Jaruzelskiego, jego żona, ewentualnie owa kochanka-gosposia, czy kto tam ostatecznie bierze tę kasę, wydali komunikat, że Generał doznał objawienia i czując oddech Boga postanowił przeprosić za swoje życie, albo że zwyczajnie ogarnął go strach przed tą pustką i zamówił księdza, albo że on w ogóle od pewnego czasu był już bardzo pobożny i co niedziela uczestniczył w sakramencie Mszy Świętej. Ów komunikat zostałby odczytany w mediach, skomentowałby go ksiądz Sowa, lub któryś z dominikanów, i mielibyśmy spokój. Tymczasem jest tak, że „Gość Niedzielny” wspomina o tej spowiedzi, cała reszta nabiera wody w usta i już tylko słyszymy przebąkiwania o tym, że przed pogrzebem będzie odprawiona Msza Święta.
Kiedy piszę ten tekst, nie wiem jeszcze co to będzie za msza, gdzie ona się odbędzie i kto ją odprawi. Czy to będzie jakaś wielka uroczystość w Katedrze z trzema biskupami i z arcybiskupem Nyczem pośrodku, czy może skromna uroczystość w cmentarnej kaplicy, gdzie jakiś nieborak wygłosi słowo pożegnania i poprosi, by ci, którzy wiedzą jak, za Jaruzelskiego się pomodlili. Powiem jednak szczerze, że w sytuacji, jaką mamy, uważam, że jakakolwiek msza za Jaruzelskiego przyniesie wyłącznie zgorszenie. Jeśli w najbliższy piątek pobożni ludzie w Polsce będą świadkami tego, jak Kościół próbuje pokątnie, jakimś ciemnym, zapaskudzonym diabli wiedzą czym przejściem, przeprowadzić generała Jaruzelskiego do zbawienia, to ja się temu bardzo mocno sprzeciwiam. Bo jeśli mamy mu przebaczyć jego winy, tak jak Dobry Bóg nam je przebacza każdego dnia, i się za niego modlić, to ja bym chciał wiedzieć, z jakiej to okazji? Bardzo chciałbym wiedzieć, kogo to dziś chowamy. Jakieś przerażone wizją piekła zwierzę, czy człowieka, który w ostatnich chwilach swego życia ujrzał w pełnej jasności całą prawdę. I chcę to wiedzieć nie ze względu na niego, bo on mnie akurat póki co nie bardzo obchodzi, ale ze względu na siebie i swoje sumienie.
Obawiam się jednak, że nic z tego nie będzie i wszystko skończy się tak, jak się w ostatnich latach kończyło nie raz i nie dwa. Informacja będzie taka, że rodzina zmarłego zapłaciła za mszę, a więc ją ma, a jeśli tam było coś jeszcze, to to już jest sprawa między hierarchią, a rodziną zmarłego, bo, jak wiemy, wiara to sprawa prywatna.
A skoro tak, to ja się trzymam rozwiązania oryginalnego: trzeba Jaruzelskiego było pochować gdzie bądź – a najlepiej na tak zwanej Łączce. A co do części artystycznej, można było wziąć kogoś z trąbką, żeby mu zagrał „Amazing Grace”. I tak miałby lepiej, niż ci, których tam wyprawił, kiedy mu nawet w głowie nie było umierać.

Powyższy felieton ukazuje się dziś w „Warszawskiej Gazecie”, a tymczasem wczoraj (a może już dziś – nieważne) proboszcz Katedry Polowej ksiądz Robert Mokrzycki wydaje komunikat, w którym informuje, że generał Jaruzelski faktycznie przed śmiercią przyjął wszystkie należne sakramenty. Wedle komunikatu księdza Mokrzyckiego sytuacja przedstawia się następująco:
Otóż Generał był człowiekiem ochrzczonym w Kościele Katolickim, co biorąc pod uwagę fakt, że „znamienia chrztu świętego nie wymazuje żaden grzech, odstępstwo od zasad wiary, usunięcie Chrystusa z przestrzeni swego życia”, mogło dojść – i doszło – do sytuacji takiej, że „podczas choroby gen. Jaruzelskiego, z inicjatywy grona jego przyjaciół, odprawiana była w Katedrze Polowej msza św. o łaskę Bożą dla niego i o zdrowie[i dziś] powiedzieć można, że okazała się łaska Boża. U schyłku swego życia, ok. 13 dni przed ostatnim stadium choroby, przebywający w szpitalu wojskowym przy ul. Szaserów gen. Jaruzelski w sposób świadomy, wolny, nie ulegając jakimkolwiek sugestiom czy naciskom, poprosił kapłana – kapelana Ordynariatu Polowego – o spowiedź, odbył ją, uzyskał rozgrzeszenie, wzbudził żal za grzechy. Spełnił tym samym kanoniczne warunki, aby po długiej drodze znów do swego serca przyjąć Jezusa Chrystusa”.
W związku z powyższym, jak głosi informacja uzupełniająca, pogrzeb generała Jaruzelskiego zostanie uświęcony nabożeństwem, po którym Generał zostanie pochowany w świętej ziemi, a przemówienie nad grobem wygłosi Aleksander Kwaśniewski.
A ja już sobie tylko myślę, czemu dopiero tam? Czemu nie podczas Mszy? Czemu nie w Katedrze?
Nie znam się na wszystkich tajnikach Sakramentu Spowiedzi, w tym dotyczących osób ekskomunikowanych, więc nie będę się tu wtrącał za bardzo do tego, co ogłasza proboszcz Mokrzycki, natomiast mam bardzo silne wrażenie, że ksiądz, który opowiada publiczne o tym, jak to Generał nienaciskany przez nikogo, kierując się wyłącznie wymodloną przez jego przyjaciół łaską wzbudził w sobie szczery żal za grzechy i uzyskał rozgrzeszenie, zdradza tajemnicy spowiedzi. Jeśli się mylę, proszę mnie poprawić. No ale załóżmy już teraz, że jestem w błędzie. Załóżmy, że faktycznie ksiądz ma prawo – o ile tylko nie wymienia konkretnych grzechów, co akurat w przypadku Jaruzelskiego jest bez sensu – opowiedzieć nam ze wszystkim praktycznie szczegółami, jak wyglądała spowiedź jednego grzesznika. Pozostaje jednak problem, na który już zwróciłem uwagę w oryginalnym felietonie dla „Warszawskiej Gazety”: co mamy z tej informacji my, ludzie wierzący, a więc ludzie od których proboszcz Mokrzycki, a z nim, jak rozumiem, rozmodleni „przyjaciele” Generała, wymagają, byśmy się już w tej chwili zaczynali za niego modlić? Czy ma być tak, że po tych wszystkich latach, po tych wszystkich złych i jeszcze gorszych doświadczeniach, jakie mieliśmy z generałem Jaruzelskim, przychodzi do nas jakiś ksiądz i mówi, że on już wszystko załatwił, jak trzeba, więc dobrze by było, żebyśmy się przestali niepotrzebnie napinać? A ja się pytam, z jakiej racji? Bo podobno „grono przyjaciół” Generała się za niego bardzo modliło i ksiądz Popiełuszko uczynił cud i udzielił mu łaski nawrócenia?
Przepraszam bardzo, ale wydaje mi się, że jeśli chodzi o cuda uzdrowienia, nawrócenia, oraz wszelkich innych tego typu przypadków, kiedy to poczuliśmy dotknięcie Ręki Boga, my sami powinniśmy dawać świadectwo, albo, jeśli już sami nie mamy siły, delegować osoby najbliższe, a nie oczekiwać, aż o wszystkim opowie światu zaprzyjaźniony ksiądz. Tak to chyba zawsze było. Bezbożny człowiek wchodził do kościoła, widział Światłość i wybiegał na ulicę głosić Chwałę Bożą.
Tymczasem tu mamy autentycznego jak najbardziej Wojciecha Jaruzelskiego, jego spowiednika i jakieś dyrdymały o jego kumplach, którzy wymodlili dla niego cud nawrócenia. No i ten apel do nas, byśmy się już wreszcie zamknęli, bo sprawa jest zamknięta.
Jaruzelski wreszcie umarł. Podobno pogodzony z Bogiem. Niestety, wiele wskazuje na to, że nie pogodzony ze światem, który dręczył swoja obecnością przez dziesiątki lat. On już nie żyje, więc nie ma co spekulować, ale co szkodzi powiedzieć? Ja bym nawet jednego słowa dziś przeciwko niemu nie powiedział, gdyby to nie ten dziwny proboszcz, ale on sam, „u schyłku swego życia, ok. 13 dni przed ostatnim stadium choroby, przebywający w szpitalu wojskowym przy ul. Szaserów gen. Jaruzelski w sposób świadomy, wolny, nie ulegając jakimkolwiek sugestiom czy naciskom”, wydał oświadczenie, w którym by powiedział, co złego różnym ludziom zrobił w tym życiu, za to zło przeprosił, zwrócił się do nas o wybaczenie i modlitwę, a do tych wszystkich swoich kumpli, którzy podobno tak się za niego modlili, by nabrali rozumu i się nawrócili zanim ich piekło pochłonie. Wtedy ja bym nawet nie musiał pisać tych refleksji, tylko bym normalnie się za Jaruzelskiego pomodlił i, jak co dzień, poszedł z psem na spacer. A tak, nic z tego, i dobrze by było, żeby ksiądz proboszcz Mokrzycki nam dziś w ten deszczowy dzień nie zawracał gitary.

Przypominam, że wszystkie moje książki, w tym dwie pierwsze, w wyjątkowo atrakcyjnej cenie, są do nabycia na stronie www.coryllus.pl. Serdecznie zachęcam. No i proszę, ja zawsze, wspierać ten blog pod podanym obok numerem konta. Dziękuję. A teraz, zgodnie z obietnicą, idę z psem.

17 komentarzy:

  1. Odpowiem ci tutaj, bo S24 trochę mi się wiesza.
    Otóż jedna z głównych prawd wiary mówi tak:
    "Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna"

    Oznacza to, że człowiek który niechby nawet zmarł w opinii świętości, to bez łaski bożej do nieba się nie dostanie.

    Pamiętajmy, że on jest teraz w mocy już nie ludzkiej, że stoi naprzeciw potęgi, przed którą drży Niebo.Nie potrafimy wyobrazić sobie tego strachu.

    OdpowiedzUsuń
  2. @tpraw
    Ależ po co Jaruzelskiemu Kościół, to ja świetnie wiem. Moje pytanie brzmi: Po co Kościołowi Jaruzelski?

    OdpowiedzUsuń
  3. To trudne pytanie. Nikt poza Bogiem i tym którym Bóg objawi, nie zna odpowiedzi. A mnie jedyne co przychodzi do głowy, to, że to po prostu Kościół nie miał prawa mu odmówić mu odmówić. I na prośbę Jaruzelskiego musiał, na mocy jakiś przepisów, mu tej spowiedzi udzielić.

    OdpowiedzUsuń
  4. @tpraw
    Proste pytania są do dupy. My tu mamy inne cele.
    Natomiast uważam, że to akurat, choć nie prostym, to bardzo trudnym pytaniem nie jest.
    Rzecz w tym, że Kościół sakramentów nie miał prawa mu odmówić, natomiast ksiądz Mokrzycki miał nie kłapać publicznie o tym, o czym tak naprawdę nie ma pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dopełniono warunków spowiedzi! Zabrakło zadośćuczynienia. I nic tego nie zmienią, nawet najpiękniejsze zaklęcia jakiegoś księdza, choćby i był biskupem!

    pozostawiam tompsi

    OdpowiedzUsuń
  6. Czesc,

    Ten proboszcz to wykonal tylko polecenia,bynajmniej nie od Pana Boga.

    Jako czlonek Kosciola doskonale bym sobie poradzil bez tego rzekomego powrotu na lono.

    Nie chcialbym tu u Ciebie za bardzo bluznic ale obecny,trwajacy juz pare lat sojusz hierarchow KK w Polsce z obozem belwederskim wcale nie slabnie i wyraznie obie strony sie wzajemnie uzupelniaja.

    Pozostaje nam sie tylko pomodlic,za ludzi.

    pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam dość cienkie ściany w mieszkaniu i od paru godzin słyszę co 15 minut te protesty pod Katedrą Polową powtarzane w nieskończoność. Nie wiem, po co ta cala sytuacja została zmontowana, pewnie jak zwykle, żeby od czegoś innego odwrócić uwagę i zająć czas antenowy na czas możliwie najdłuższy.

    OdpowiedzUsuń
  8. @tompsi
    Może jakoś zadośćuczynił? Na przykład przeznaczył część majątku na kwiaty dla Katedry Polowej i jakiś drobny remont.

    OdpowiedzUsuń
  9. @tobiasz11
    Dobrze by było jednak zastanowić się jeszcze nad proporcjami.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Iza
    Ja nie mam najmniejszej wątpliwości, że znaczna część tych protestów jest starannie moderowana przez służby.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Toyah
    Ja naprawdę nie wiem co o tym sądzić. Mam silne wewnętrzne przekonanie, że postawa pasterzy jest, jakby to powiedzieć...niewychowawcza. Z drugiej jednak strony nie wykluczam wcale, że nie mam o tym wszystkim bladego pojęcia.
    Podejrzewam także, że oglądanie tego w TV i czytanie tych komunikatów nic nie wniesie do sprawy, tylko przeciwnie.
    P.S.
    A co tam u naszego Księdza?

    OdpowiedzUsuń
  12. @Hub
    To że ona jest niewychowawcza, to oczywista oczywistość. Tu mamy do czynienia z ośmieszaniem Kościoła.
    Ksiądz jest cały czas z nami.

    OdpowiedzUsuń
  13. podobnież wg. prawa kanonicznego spowiedź grzesznika publicznego musi mieć charakter publiczny, tu czegoś takiego nie było, celem bowiem publicznej spowiedzi jest uniknięcie publicznego zgorszenia

    OdpowiedzUsuń
  14. @velvet indygo
    Coś takiego własnie chodziło mi o głowie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Anna
    Dziekuje panie Toyah, a zwlaszcza za teksty o Marysi. Myslalam, ze wszyscy moi ulubieni intelektualisci beda o niej pisac, a tymczasem tylko pan.

    Chwala Marysi

    OdpowiedzUsuń
  16. Anna
    Dziekuje panie Toyah za teksty o Marysi. Wbrew moim oczekiwaniom malo ktory z moich ulubionych Polakow o niej mowi czy pisze.

    Ona potrzebuje wsparcia nas wszystkich. To wspaniala dziewczyna

    OdpowiedzUsuń
  17. @Anna Eska
    Intelektualiści się jej boją jak zarazy.

    OdpowiedzUsuń