sobota, 3 maja 2014

Czy marszałek Kopacz naprawdę wierzy, że piekło jest puste?

Przyznam, że przez ułamek chwili – w ramach kontynuacji serii o „magicznej ręce wolnego rynku” – miałem ochotę przedstawić tu swoje refleksje na temat czegoś, co w języku polskim, i chyba w większości innych języków, nie ma swojego odpowiednika, natomiast jak najbardziej nosi angielską nazwę „Inland Customs Line”, a stanowi coś co kompromituje Brytyjskie Imperium, a przy okazji ów chory mit o wolnej przedsiębiorczości, od początku do końca. Uznałem jednak, ze sprzedam ów temat Coryllusowi, który zapewne znacznie lepiej ode mnie rozprawi się z tym szataństwem, a ja być może, jeśli zajdzie potrzeba, pomogę mu na poziomie języka. Sam natomiast chciałbym dziś przedstawić swój ostatni felieton dla „Warszawskiej Gazety”. Jestem pewien, że się spodoba.

Nie potrafię zgadnąć, na co oni liczyli, ale wbrew wysiłkom naszych miejscowych satanistów, Jan Paweł II został ostatecznie kanonizowany, jest już wreszcie naszym wielkim świętym, i można by pewnie z satysfakcją ogłosić, że zło zostało zduszone, gdyby nie fakt, że to jest niestety nieprawda. Jan Paweł II wprawdzie oficjalnie oręduje za nami u Najwyższego, natomiast Zły ani myśli ustąpić, a wybezczelnił się przy tym tak, że nie cofnął się nawet przed tym, by się zjawić na miejscu, a więc w samym Watykanie, i tam zrobić wszystko, by swoją obecnością próbować obniżyć rangę całego wydarzenia.
Z tego co zdążyłem zauważyć, na czoło pochodu utworzonego przez to opętane towarzystwo wyszli prezydenci Komorowski i Kwaśniewski, którzy w watykańskich wnętrzach kazali sobie zrobić tak zwaną słitfocię, i pozwolili, by scena ta została obfotografowana z wszystkich stron przez reporterów z dziennika „Daily Mail”, i wypuszczona w świat na pośmiewisko gawiedzi. Na mnie jednak największe wrażenie nie zrobił ani Komorowski, ani Kwaśniewski, ani nawet pani Komorowska, której ci dwaj kazali pstryknąć z komórki to żenujące zdjęcie, ale ktoś zupełnie inny, mianowicie marszałek Ewa Kopacz, która nic sobie nie robiąc z faktu, że już kilka lat temu sama ustawiła poza Kościołem, pojechała tam z nimi wszystkimi i postanowiła się tam poudzielać, jako pobożna katoliczka.
Gdybyśmy już zapomnieli, w czym rzecz, przypomnę pewne zdarzenie sprzed niemal już 6 lat. Oto zachęceni przez powszechną kulturę seksu, pewna nastoletnia Agata i jej chłopak skorzystali z atmosfery i dziecko zaszło w ciążę. Matka nastolatki, według niektórych relacji, wbrew jej woli, zaordynowała aborcję. Ponieważ sytuacja była na tyle dramatyczna, że miejscowy szpital odmówił przeprowadzenia zabiegu, do akcji wkroczyły środowiska proaborcyjne i wspólnie z matką, ostatecznie Agatę namówiły do tego, by wydała na śmierć swoje dziecko.
Problem pojawił się jednak wówczas taki, że gdziekolwiek oni prowadzili tę biedną dziewczynkę, kolejni lekarze solidarnie odmawiali przeprowadzenia zabiegu. Trwało to tak długo, atmosfera zaczęła tak gęstnieć, a histeria proaborcjonistów tak się podniosła, że do akcji, jako minister zdrowia, wkroczyła Ewa Kopacz i znalazła dziewczynce człowieka, który chętnie się podjął wykonania mokrej roboty.
Agata została zawleczona na miejsce, i tam już, z dala od kamer i mikrofonów, młodsze z dzieci zostało zamordowane. Gdy chodzi o głównego organizatora egzekucji, czyli Ewę Kopacz, zaczepiona przez któregoś z dziennikarzy, oświadczyła, że osobiście czuje się świetnie, bo zachowała się, jak porządny urzędnik.
I oto dziś ta sama Kopacz założyła na łeb elegancką czarną chustę, udała się do Watykanu, i pokazała nam wszystkim, co sobie myśli o tej całej religii, grzechu i jakichś ekskomunikach. A ja przyznam, że nie wiem, czy istniał jakikolwiek sposób, by jej uniemożliwić odprawianie tam tych czarnych rytuałów, natomiast jestem pewien, że przyjdzie czas, że ona spłonie. W towarzystwie, które sama wybrała.

Serdecznie proszę o wspieranie tego bloga, czy to przez kupowanie książek, które są do nabycia na stronie www.coryllus.pl, lub w dowolny inny sposób. Gdyby ktoś szukał, numer konta jest tuż obok. Dziękuję.

3 komentarze:

  1. Pamiętam tamtą tak upublicznioną sytuację.Szkoda dziewczyny.
    A Pani Kopacz już się chyba lekko pogubiła w tym co dobre, a co złe przez swój relatywizm.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Moje zaczytanie
    Dziewczyna może jeszcze sobie jakoś poradzi. Szkoda tego dziecka. No i oczywiście zabójców.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście miałam na myśli obydwoje i dziewczynę, i jej dziecko, której go pozbawiono.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.