wtorek, 8 maja 2018

A-Tem i ja, czyli kto piszczy w Sieci


       Dzisiejsza notka może wywołaś pewne zamieszanie, jednak zapewniam, że przygotowywałem się do niej długi bardzo czas i ponieważ wreszcie uznałem, że przyszedł odpowiedni moment, proszę posłuchać.
       Otóż od pierwszego momentu jak ponad 10 lat temu zacząłem prowadzić ten blog, wśród komentatorów zaczęły się wyróżniać następujące osoby: LEMMING, don esteban, Kozik,  A-Tem, Ginewra, Orjan, oraz Don Paddington. To ich komentarze przede wszystkim tworzyły jakość tego miejsca i to im zawdzięcza ono swoją dzisiejszą pozycję. Dziś, po tych wszystkich latach, aktywnie nas tu wspiera jedynie Orjan. Don esteban zamilkł, Ginewra, podobnie jak Kozik, pojawia się od czasu do czasu, LEMMING praktycznie zniknął, Don Paddington również zapadł się pod ziemię, a A-Tem został stąd wrzucony z hukiem na zbity pysk.
       Z większością z nich mam ciągły kontak osobisty. LEMMING, podobnie zresztą jak Kozik,  pozostaje moim wielkim przyjacielem, Ginewra jest moją niemal sąsiadką, którą raz na jakiś czas spotykam i sobie ucinamy rozmowę, z Orjanem mam kontakt telefoniczny, a Don Paddington to również przyjaciel, a przede wszystkim mój pierwszy duszpasterz. A gdy chodzi o A-Tema, to on, jak mówię, został stąd wypieprzony w kosmos… otóż nie całkiem. Ale żeby przejść do tematu, potrzebuję otworzyć osobny akapit.
      Otóż wszyscy pewnie znamy A-Tema, człowieka nadzwyczaj elokwentnego, wykształconego, eksperta we wszystkich możliwych dziedzinach, fantastycznego i nadzwyczaj inteligentnego komentatora. Dlaczego on stąd został wyrzucony, i to nie tylko przeze mnie, jest tak naprawdę bez znaczenia, ale nawet gdyby potrzebne były jakieś wyjaśnienia, zabrakłoby na nie miejsca. Chcę dziś jednak bardzo opowiedzieć pewną historię, która ma wiele wątków, jest dość skomplikowana, również dla mnie, jako osoby próbującej to wszystko ubrać w słowa, ale co ma być powiedziane, powiedziane być musi.
       Otóż jeszcze parę lat temu na moim blogu toyah.pl pojawił się komentator, podpisujący się Chris Horse, który regularnie, czasem i dzień w dzień, zamieszczał tego typu komentarze:
        Ed-toyah , powazny kretyn, wystrugany z ludowej, zolnierskiej lipy pasikonik na biegunach primo voto baran Harold, przewodnik stada latajacych owiec.
- TUTAJ : https://www.youtube.com/watch?v=-iZQaq-P77A
         - Najprostsze tlumaczenie musisz spierdolic serce kapusty ....przekrecajac fakty i manipulujac bezczelnie  w jezyku walijskim. Czerwone, dziedziczne, bezwzgledne scierwo jestes ...
8-)))))))
         O interpretacji filmu "The Deer Hunter" przez wrodzone dobre wychowanie plus litosc nie wspomne chlopku malorolny. https://en.wikipedia.org/wiki/Execution_of_Nguy%E1%BB%85n_V%C4%83n_L%C3%A9m
         Ps.
         Post scriptum .
         Uwaga !    Uwaga !    Achtung !     Achtung !      Wazny komunikat  !
        Akwarium czytaj POLSKA .
       - Wczoraj w godzinach wieczornych  ze  Szpitala Przemienienia uciekl  chory psychicznie  dr           Snopek z Deblina. Pacjent  podaje sie za  slawnego , polskiego  pisarza -  Stefana Zeromskiego.
Na identyfikatorze lekarskim,  jaki nosi zbieg  ubrany w fartuch lekarski, zielona Maske p.gaz, czerwone podkolanöwki i zölte pepegi    jest umieszczony   pseudonim artystyczno - konspiracyjny:
-  Prof. dr hrabia Zubow .
- TUTAJ :
 8-)))))))))))))))))))))))
Tlumaczenie z jezyka slowenskiego fragmentu   Curriculum Vitae -  Xionc Pinionc lysy XVII, opat  z klasztoru Cystersöw Bosych
”.
       W zeszlym roku odbyły się Bytomskie Targi Książki i to tam po raz pierwszy w życiu miałem okazję poznać, znanego mi dotychczas tylko z internetu i parę razy z rozmów telefonicznych, A-Tema. Pogadaliśmy trochę i w pewnym momencie opowiedziałem mu o tym, że jestem niemal codziennie dręczony przez owego Chrisa Horse’a i proszę sobie wyobrazić, że w tym momencie A-Tem powiedział mi co następuje: „On już więcej do ciebie nie będzie pisał. Skąd wiesz”, zapytałem. Bo mu powiedziałem, że ma przestać”, odpowiedział A-Tem. „A czemu on miałby cię posłuchać”, zaciekwiłem się. I wtedy padła odpowiedź: „Bo mu kazałem”.
       Co sobie pomyślałem, to pomyślałem, pożegnaliśmy się, przez dłuższy czas Chris Horse faktycznie milczał, jednak w pewnym momencie znów się odezwał, a więc w wolnej chwili zadzwoniłem do A-Tema, a ten mi odpowiedział tak: „Niestety nie mam już na niego wpływu”. I tu też, co sobie pomyślałem, to pomyślałem, ale i tym razem zachowałem to wszystko dla siebie.
       Potem nastąpiła seria wydarzeń, która doprowadziła do tego, że A-Tem został stąd wyrzucony, i w tym momencie na toyah.pl pojawił się komentator podpisujący się nickiem „Roxana” i znów, tym razem już faktycznie dzień w dzień, niekiedy po kilka razy, zaczął publikować niemal jednobrzmiące komentarze, których głównym elementem był epitet „spaślun”, a któregoś dnia pojawiło się coś takiego: 
       Czytelniczki i Czytelnicy bloga Osiejuka, konika polnego na biegunach, zdają sobie
( sic! ) sprawę z konfabulacji tegoż...:) Co tu jeszcze pisać? :(”.
       Ów „konik polny na biegunach” oczywiście zrobił na mnie pewne wrażenie i wzbudził kolejne podejrzenia, ale wciąż nie mając całkowitej pewności, co się tu wyprawia, zachowywałem nadal pełną dyskrecję. I oto, proszę sobie wyobrazić, zajrzałem wczoraj na blog kogoś, kto publikuje od pewnego czasu na Szkole Nawigatorów pod nickiem „slepamanka” i trafiłem na następujące zdanie:
       „Przywódcy eliciarze tych partii zostali wykreowani właśnie w Magdalence, w której to Czesław Kiszczak wystrugał z banana, ulepił z gliny, czy wystrugał z lipy moc autorytetów oralnych, takich jak Lech i Jarosław Kaczyńscy, Donald Tusk, Aleksander Kwaśniewski, czy Bronisław Geremek, że wspomnę o najważniejszych”.
        Przepraszam bardzo, ale w tej sytuacji, mogę już tylko zachęcić wszystkch do choćby minimalnej koncentracji i przypominam piękną, dziś już niemal klasyczną sentencję: „Jakie to przyjemne uczucie, że oni nie wiedzą, że jestem psem”.
        Przy okazji, przepraszam bardzo za zawód, który sprawiłem tym wszystkim, którzy ostatnio tak bardzo tęsknili za komentarzami kolegi A-Tema, a jego przy okazji uprzedzam, że jeśli spróbuje się znów, czy to tu, czy tam, odezwać, ujawnię jego imię i nazwisko i będzie wstyd. Może to potraktować jako rozkaz.

Książki moje i inne, są jak zawsze do nabycia w księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl. Zapraszam.




6 komentarzy:

  1. A-Tem moglby to wszystko pisac?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie sądzę. "wystrugać z lipy" - sporo osób używa tego określenia, więc te podejrzenia to raczej na wyrost

    Bogdan

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mocne. Jest gorzej niż myślałam. A-Tem. Tak, czytałam, nie tylko komentarze. Niech mi będzie, że tylko niektóre z tych wpisów były mocno niepokojące. „Bo mu kazałem”. Jeśli miałam przez chwilę jakiekolwiek wątpliwości, to właśnie mi się rozwiały. AT nie może być lekarzem psychiatrą prowadzącym Chrisa, bo to są zupełnie inne relacje. Egzorcystą - na mur żelbeton nie. Więc? No i to „Niestety nie mam już na niego wpływu”. Tylko nie wiem, czy to jeszcze choroba, czy może już coś więcej.
    Chyba godzinę siedziałam nad tym tekstem zanim się odezwałam.
    Dobrej nocy życzę i niezmiennie pozdrawiam całą rodzinę
    Dobranoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jola Plucińska
      Dzięki. Uściski.

      Usuń