wtorek, 24 kwietnia 2018

O pilnej potrzebie stworzenia gimnazjów dla dorosłych

Trochę się spóźniłem, ale myślę, że jest wciąż nienajgorszy moment, by zaproponować swój najnowszy felieton dla „Warszawskiej Gazety”. Trochę na temat, który tu się nam przewinął, ale mam nadzieję, że w nieco innym ujęciu. Zapraszam.     


      Kiedy po raz pierwszy o tym przeczytałem, pomyślałem sobie, że to nieprawda. Że to jest kolejna – jakże typowa dla czasów, w których przyszło nam żyć – wyprodukowana przez niezrównoważonych internautów wrzutka informacyjna, mająca na celu dokuczenie komuś, kto nam działa na nerwy, a w normalnym trybie nie jesteśmy sobie w stanie z tymi emocjami poradzić. Tymczasem sprawdziłem jak najbardziej oficjalne źródła i okazuje się, że jedna z najbardziej medialnie eksponowanych posłanek, Joanna Scheuring Wielgus (przepraszam, jeśli pomyliłem literki, ale sami Państwo rozumieją), podczas występu w cotygodniowej dyskusji polityków w Polsacie, zwracając się do europosła Prawa i Sprawiedliwości, Ryszarda Czarneckiego, powiedziała co następuje: „Proszę mi nie wciskać dziecka z kąpielą do brzucha”.
      Ktoś powie, że to nic takiego. Mieliśmy w końcu wiele okazji, choćby słuchając wystąpień partyjnego kolegi posłanki Wielgus, Ryszarda Petru, by uznać, że wszystko już było. Otóż, przepraszam bardzo, ale nie. Było naprawdę wiele zabawnych lapsusów, jednak czegoś tak znaczącego nie mieliśmy chyba okazji przeżyć. Był wspomniany Petru ze swoimi „Sześcioma Królami”, był poseł Platformy Myrcha z Belzebubem, jako jednym z Trzech Króli, było nawet Prawo i Sprawiedliwość z, niestety bardzo niesprawiedliwie zlekceważonym przez media Łukaszem Schreiberem, z jego, „my nie uważamy, że postradaliśmy wszystkie rozumy”, ani nawet sama – oddajmy jej tu sprawiedliwość, w końcu to ona jest pierwszą inspiracją tego felietonu – posłanka Joanną, kiedy na jednym z marszów organizowanych na rzecz wyzwolenia kobiet, krzyknęła „Dość dyktatury kobiet!. W każdym bowiem z tych przypadków, choć oczywiście nie jest nam łatwo, możemy odnaleźć przynajmniej ślad zwykłego gapstwa, na które w końcu każdy z nas, zwłaszcza wraz z posuwającym się wiekiem, jest narażony. W przypadku tego „wciskanego wraz z kąpielą dziecka w brzuch”, posłanka Scheuring Wielgus odsłoniła problem, na który warto zwrócić uwagę.
      Otóż wygląda na to, że to nie jest zwykłe gapstwo. Oczywiście, jak już wspomniałem, chwila zamyślenia, czy wręcz zgłupienia, może się zdarzyć każdemu z nas, tym razem jednak tu nie chodzi o nieuwagę. Tu mamy do czynienia z systemem. Otóż wygląda na to, że w tej akurat wypowiedzi, posłanka Wielgus odsłoniła skalę nieszczęścia, które drąży całe pokolenie, a w tym niestety ludzi na tak zwanym świeczniku. Oni są zwyczajnie głupi, a nie dość, że głupi, to bezczelnie pewni siebie. W końcu, Wielgus naprawdę nie musiała aż tak kombinować. Ona mogła z tego starcia wyjść bardziej zwyczajnie, apelując do Czarneckiego, żeby się od niej odczepił. Ona postanowiła jednak zabłysnąć, no i dostaliśmy tę kąpiel w brzuchu.
      Jest jednak coś jeszcze. Oto oglądam występ pani posłanki w Sieci i widzę, że ona plecie to co plecie, a siedzący obok niej Czarnecki i niezidentyfikowana polityczka, ani drgną. Zupełnie jakby nic nie zauważyli. A ja obawiam się, że faktycznie nie zauważyli. I to dopiero jest prawdziwy dramat.

Jak zawsze zapraszam do odwiedzania ksiegarni www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie można kupować również moje książki. Część z nich można również kupić bezpośrednio u mnie, korzystając z adresu mailowego k.osiejuk@gmail.com.

1 komentarz:

  1. Krzysiek,
    oni są nie tyle głupi, co oderwani całkowicie od polskiej kultury. Człowiekowi wychowanemu w tradycji nigdy by się nie nasunęła zbitka słowna Sześciu Króli (w odniesieniu do znanego święta). Podobnie jest z frazeologią - ci ludzie jej nie znają, bo nie przeczytali w życiu porządnie żadnej książki. Nie mają po prostu polskiego kodu kulturowego. Próbują więc operować związkami frazeologicznymi zasłyszanymi w mediach: wylać dziecko z kąpielą i wciskać komuś dziecko w brzuch - często się pojawiają w co barwniejszych wypowiedziach polityków. Posłanka Joanna niejednokrotnie te związki słyszała, a ponieważ nie wie dokładnie, co oznaczają, to je sobie połączyła, żeby wzmocnić przekaz. No i wyszło, jak wyszło.
    Każdy normalny człowiek po takim wyczynie zapadłby się pod ziemię, a ona dalej zadaje szyku.

    OdpowiedzUsuń