poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Może tatuażyk na zgrabną nóżkę?

            Pisałem już tu o nich, ale ponieważ mamy naprawdę upalne lato, każdy z nas miał aż nazbyt wiele okazji, by zwrócić uwagę, jak straszną plagą stały się w Polsce tatuaże, a ja nie mogę się powstrzymać, by nie dodać do tamtych refleksji jeszcze parę słów. Można bowiem odnieść wrażenie – co ciekawe, głównie gdy chodzi o kobiety – że dziś spotkanie kogoś, kto jest całkowicie pozbawiony tatuaży graniczy z cudem. Widzimy dziewczynę, z pozoru zupełnie zwykłą, sympatyczną, często dość nawet ładną i kiedy gotowi jesteśmy zawołać: „Jest! Wreszcie znalazła się ta jedna bez jednego rysunku”, okazuje się, że oto na szyi, czy ramieniu, czy choćby na kostce i ona musi mieć wytatuowaną dyskretnie jaskółkę, gwiazdkę, czy płatek śniegu. Nawet ona.
      Jak mówię, mam mocne przekonanie, że są to głównie kobiety. Oczywiście faktem jest, że wszędzie widać też wytatuowanych, często od  od stóp do głów, mężczyzn, jednak najczęściej to jest ten typ ludzi, po których tego akurat można się było zawsze spodziewać, no a przez to ich jest jednak mniejszość. Gdy chodzi o kobiety, tu jest dokładnie odwrotnie: tatuaże ma większość dziewcząt i młodych kobiet i tu absolutnie nie ma różnicy, z jakich one pochodzą środowisk. Tu panuje całkowita demokracja.
     Muszę tu od razu zrobić jedno zastrzeżenie. Ja oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że dzis, kiedy kobiety mają dostęp do naprawdę niedrogch sposobów na to, by zadbać o wygląd, a jednocześnie one akurat, w odróżnieniu od mężczyzn, od zawsze były bardziej dbałe o to, by nie wyglądac jak kawał śmiecia, a zatem jest całkiem możliwe, że wiele z tych opisywanych przez mnie jako „zwykłe, sympatyczne i ładne” dziewczyny pochodzą z tych samych dokładnie środowisk, co ci szmaciarze z połamanymi nosami i powybijanymi zębami, tyle że im bardziej zależy na wyglądzie. Zdaję sobie z tego sprawę, a jednak wiem, że naprawdę znaczna ich część to są dokładnie takie same kobiety, jak nasze siostry, mamy, czy dzieci, tyle że to one akurat, któregoś dnia nie mogly się powstrzymać, by sobie dać zrobić jeden, mały, skromny tatuaż, gdzieś tak zupełnie z boku, tylko dla siebie, ewentualnie dla niego.
      Za czego to się bierze? Oto, jak część z nas wie i pamięta, parokrotnie ostatnio na blogu Coryllusa pojawiła się kwestia wykorzystywania kobiet przez najróżniejsze mniej lub bardziej podłe systemy do swoich niecnych celów. Pisał Coryllus o tym bardzo szczegółowo i niezwykle przekonująco, ja może tylko bym zwrócił naszą uwagę na pewien obraz, parę tygodni temu dość często prezentowany przez wszystkie telewizje, kiedy to podczas jednego z protestów pod Sejmem, gruba demonstrantów położyła się pod policyjnymi barierkami i leżąc tak, w te barierki kopała. Ciekawy jestem, czy tylko ja zauważyłem, że wśród tych leżących tam i odstawiających ów żałosny cyrk osób, były niemal same kobiety. Na palcach jednej reki można było zliczyć mężczyzn, natomiast owszem, to mężczyzna jak najbardziej stał z boku z bębnem i wybijał na nim rytm, do którego te biedne idiotki kopały swoimi nóżkami w te barierki.
     Kiedy widzę dziś, jak po skąpanych w upale ulicach mojego miasta przechadzają się naprawdę śliczne dziewczyny, a każda z nich gdzieś, to tu to tam, ukrywa jakiś obrazek, myślę sobie, że oni są naprawdę cwani, potrafiąc tyle z nich aż tak łatwo przekonać, że bez tego one będą grube, krzywe i brzydkie. Naprawdę cwani.
     Ale jest jeszcze coś, i to już może zostawię na koniec. Ostatnio trzy, czy cztery razy trafiłem na parę z nich, które zamiast tatuaży miały brzydkie, świeże blizny. Jedna z nich wciąż na jednej nodze miała nietknięty obrazek, na drugiej owo czerwone, ledwo zarośnięte mięso. Inna z kolei miała jedno ramię czyste, natomiast z drugiego brzydko zdartą skórę, za to, owszem, z nosa wciąż jej wystawały dwa czarne kolczyki, ucho natomiast miała przebite wielką agrafką. A mnie się przypomniała stara już bardzo historia, którą opowiedziałem w mojej książce o TymKtóryNiePrzepuszczaŻadnejOkazji i jej maleńki fragment:
      „Otóż moja młodsza córka opowiedziała mi coś, co się jej właśnie przydarzyło, a ja postaram się, najlepiej jak potrafię, odtworzyć tę historię.
       Szłam sobie po Mariackiej, a przede mną szła pani z malutkim, takim może trzyletnim chłopczykiem. Nagle chłopczyk zapytał:Mamusiu, a gdzie my idziemy?’, na co ta mama zaczęła na niego ryczećIle razy mam ci powtarzać? Idziemy zapłacić rachunki i wymienić mamusi kolczyk w języku! Zapłacić rachunki i wymienić mamusi kolczyk w języku!!! Czy ty w ogóle rozumiesz, co się do ciebie mówi? Zapłacić rachunki i wymienić kolczyk w języku!!!! Co za dziecko! Co za dureń!!! Ile razy mu trzeba powtarzać najprostsze rzeczy?'
       Spytałem moje dziecko o coś, co akurat dla mnie zawsze stanowi kwestię podstawową – jak wyglądała ta kobieta? Na co usłyszałem:No właśnie tak’.
       A zatem tak. Jak? No tak. Ile razy trzeba powtarzać tę jedną, jedyną rzecz: trzeba zapłacić rachunki i wymienić kolczyk w języku”.

Gdyby ktoś był zainteresowany, przypominam, że książkę „Palimy licho, czyli o TymKtóryNiePrzepuszczaŻadnejOkazji” można kupić tu. Szczerze zachęcam.

20 komentarzy:

  1. Ta szpecąca ciało i duszę moda trwa już kilka lat. Ciekawym, jak będą wyglądac z tymi tatuażami za lat 30, 40 już jako starsze kobiety, babcie...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @kazef
      Dziwne ze ich to nie zastanawia.

      Usuń
    2. Wtedy z motylka na tyłeczku zrobi się nietoperz na dupsku.

      Usuń
    3. @Jarosław Zolopa
      Piękne!

      Usuń
    4. Lekarze geriatrzy będą mieli ubaw.

      Usuń
    5. @Dariusz
      Zwłaszcza ci młodsi, gdy nagle uswiadomią sobie swoją przyszłość.

      Usuń
  2. Mnie jednak wydaje sie, ze plaga dotknela rowniez mlodych mezczyzn (moze ja czesciej niz Pan sie im przygladam ;-) przy czym oni nie ograniczaja sie do mniejszych rozmiarow grafiki. Widze na 'skąpanych w upale ulicach mojego miasta' przechadzających się naprawdę ślicznych mlodziencow, ubranych ze smakiem w letnia odziez a na opalonych lydkach lub ramionach te tatuaze (czesto naprawde ladne grafiki) i zastanawiam sie po ilu dniach im sie owe rysunki znudza (tak, wydaje mi sie, ze to jest kwestia dni)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Tereska
    Tu u nas w Katowicach zdecydowana wiekszość tatuaży to dziewczyny, ale oczywiście biorę pod uwagę, że ja na mężczyzn nie zwracam takiej uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. ...stał z boku z bębnem i wybijał na nim rytm, do którego te biedne idiotki...

    Flet zaczarowany. Tym biednym wyżej opisanym wmówiono, że są w zasadzie takie same jak mężczyźni, jesli chodzi o mądrosć i inne cechy głównie psychiczne. No i widzimy skutki. Dają się prowadzić na pasku jak...lemingi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są emocjonalne nastolatki - chcą być "wyjątkowe" tak jak cały tłum identycznych idiotek.

      Usuń
    2. @Ogrodniczka
      Tak też sobie pomyślałem.

      Usuń
  5. Taka modna fala. Pewnie szybko nie minie, o ile w ogóle. Mój syn też chciał, bo kolega, koleżanka itp. Poradziłam mu, żeby poszukał bardzo dobrej firmy tatuażowej, bo te gorsze mogą go czymś tam wstrętnym zainfekować i będziemy mieli problem. Poszukał, sprawdził cenniki i oznajmił, że szkoda mu na to kasy. Na bierzmowaniu wybrał sobie imię patrona podróżników (no Krzysztofa, taki przypadek:)). Policzył gdzie nie pojedzie przez ten tatuaż i już nie mam problemu. Chyba też praktyk z niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jola Plucińska
      Nasz mlodsza córka też parę lat temu się mocno na ten tatuaż nastawiała, ale chyba dała się przekonać szyderstwem. Dzis mówi, ze jest nam bardzo wdzięczna.

      Usuń
  6. O kurde, a ja myślałam, że Was to ominęło, w sensie ,że rodzinę Toyahów ominęło. U nas to był jakiś pomór z tym wśród młodych, nawet mojej bardo dobrej sąsiadki syn, twardej tradycjonalistki, kumpel z podstawówki mojego dzieciaka, się lekko wytatuował, a ja się oczywiście cieszę, że mój nie. I chyba mu tak zostanie, w końcu 23 lata zobowiązują do poważnych zachowań. Wasza najmłodsza rezolutna córka to też niezły, wymądrzasty ancymonek jest:), z tego, co skojarzyłam, to Zosia? Nie mylę się? To chyba ta sama grupa wiekowa, co mój starszy. Te po `90 to dobre roczniki są.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie oprócz tatuaży wkurza jeszcze jedna rzecz - nazywanie tatuowania sztuką!... Czyli, że ten co robi tatuaże to prawdziwy artysta jest.

    Dodam tylko, że w Księdze Kapłańskiej 19,28 napisane jest: Nie będziecie się tatuować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się zastanawiam, dlaczego nie robią sobie tatuaży na twarzy? Wstydzą się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ostatnio ekspert od wszystkiego.
      http://www.eska.pl/news/marcin_rozalski_-_kim_jest_gosc_kuby_wojewodzkiego_hardcorowe_fakty/135179
      Pisząc "ekspert" mam na myśli uwypuklone artykuły, w których pytają się tego pana, co mysli nt aborcji, homoseksualizmu i takie tam. Sam jestem ciekaw, czy robią przy tym sobie zwykłąbekę, czy za tym kryje się jakiś plan.

      Usuń
    2. @Leszek152
      Czasem robią. Takie malutkie, gustowne.

      Usuń
    3. @boomerang85
      Moim zdaniem to jest plan.Tyle że głupi, jak oni sami.

      Usuń
  9. Dobry temat. Akurat tego lata dało się zauważyć lawinowy przyrost ludzi z tatuażami. I to niestety nie tylko kobiety. My z żoną zawsze patrzymy na to ze smutkiem i mówimy do siebie "czy oni naprawdę nie wiedzą, że tego się potem bardzo trudno pozbyć, a w większości - szczególnie przy pokryciu całej kończyny - to już raczej zostanie z nimi na zawsze".

    A co do tego walenia w barierki, to widzę, że Pan ciągle o tym myśli. Ja też, jakoś trudno zapomnieć. Coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń