wtorek, 19 marca 2013

Bida z nędzą

Przepraszam wszystkich bardzo, ale ta nędza mnie tak dobiła, że nie jestem w stanie wymyślić choćby jednego słowa. Siedzę od rana, gapie się w ten ekran... i ogarnia mnie czysta rozpacz. Może jutro. Mam nadzieję, że przez wzgląd na nasze dotychczasowe doświadczenia, zostanie mi to wybaczone.
Może więc przynajmniej posłuchajmy sobie piosenki. Choćby po to, by znaleźć odpowiednie proporcje, ile razy ktoś nam znów każe słuchać tego rodrigeza, czy jak mu tam...

6 komentarzy:

  1. Cześć, Toyah!

    A i u komentatora takiego jak ja ostatnio słabo z komentowaniem. Mnie przybija permanentny stres w robocie i brak czasu. Czytam wszystko ale zdarza się, że nie jestem w stanie się skupić by coś sensownie napisać.

    W każdym bądź razie daję znak, że jestem.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Toyah
    To i ja przyłączę się do tej "bidy".
    Jakoś, mimo że pracy u mnie nie za wiele (nie to co u Kozika), ciężko u mnie z komentowaniem, wykończony jestem, to chyba ta nieszczęsna zima.

    Wczoraj co prawda byłem "u Ronina", było spotkanie z Andrzejem Rozpłochowskim. Prowadził nieoceniony RAZ. On na prawdę nie może Was (Ciebie i Gabriela) przeżyć.
    Gdy zapraszał Rozpłochowskiego do stołu dzierżył wino w dłoni i pozwolił sobie na komentarz o idiocie, który mu wypomniał to wino...
    Musi to mocno przeżywać skoro do tego wraca.

    PS. Muza piękna!
    PS2. Przesyłka dotarła?

    OdpowiedzUsuń
  3. @Kozik
    To dobrze, że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Raven59
    Dotarła. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Toyah
    Słowa żeś nie wymyślił, a ja zastygłem na tej Twojej kapuczino stronie na przeszło 5 minut. To chyba nie najgorzej, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  6. @zawiślak
    Nie najgorzej. Nawet znakomicie. Zastanawiam się, czy nie kontynuować tego projektu. Ile razy nędza mnie wpędzi w depresję, zamiast pluć krwią, będę puszczał piosenki.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.