środa, 1 grudnia 2010

Bardzo smutna refleksja o pechowych kobietach i damskich bokserach

Znów zająłem się przeklejaniem z Salonu starych tekstów i wpadłem na coś, co wydaje mi się, że zasługuje na przypomnienie. Od roku 2008 zmieniło się tak wiele, a z dugiej strony, jakby wszystko stało w miejscu. No i nawet ludzie ci sami. Z drobnymi wyjątkami. Tylko pamięć jak zwykle zawodzi. A zatem przypomnijmy sobie parę rzeczy. Naprawdę warto.


Nie ma już Anny Fotygi przy Prezydencie, ale ponieważ pamięć o niej w tym burzliwym świecie polityki jeszcze całkiem się nie rozpłynęła, zarówno media, jak i niektórzy szczególni politycy korzystają z ostatniej okazji, żeby się nad nią jeszcze troszkę popastwić. W Rzeczpospolitej artykuł podsumowujący i samą osobę pani minister, jak i jej karierę.
Ja akurat zwróciłem uwagę na dwa fragmenty rzepowej relacji. Pierwszy to słowa Elżbiety Jakubiak, która sugeruje, że na taki poziom chamstwa, jakie dziennikarze i politycy serwowali pani minister na co dzień, nikt nie pozwoliłby sobie nawet w stosunku do mężczyzny. Drugi fragment, to już nie opinia, lecz fakt. Okazuje się, że ministerialni urzędnicy mieli takie poczucie humoru, że, kiedy min. Fotyga prosiła o herbatę, to wygrywał ten, który jej tę herbatę dłużej przynosił. Oczywiście można by było się zapytać, czy ci szczególni państwo również podkładali jej pinezki pod siedzenie, albo puszczali bąki, kiedy przechodziła obok. Pewnie tak, tyle, że co to zmienia?
Ludzie, z którymi Rzepa rozmawiała, a którzy Fotygę znają bliżej, wspominają, że kiedyś była ona wyjątkowo miłą osobą i świetną koleżanką, ale jakoś z biegiem czasu się zmieniła. A ja się zastanawiam, dlaczego. Gdyby zapytać o to któregoś z politycznych ekspertów, albo profesjonalnych kłamców, których ostatnie nam tak obrodziło, a oni akurat zechcieliby powiedzieć coś zgodnie z tym, co mówią im ich czarne serca, wyszłoby pewnie na to, że Fotyga po prostu zwariowała od władzy. Jest jednak tak, że Anna Fotyga odchodzi, więc wszyscy oni korzystają z okazji, żeby pokazać nam co naprawdę potrafi znaczyć obłuda.
Pierwszy do konkursu stanął oczywiście Dziennik plus dwaj giganci słowa i ducha, czyli redaktorzy Michalski i Miecugow. Już sam tytuł rozmowy, którą Dziennik zapełnił całą jedną stronę, poraża: FOTYGA MIAŁA PECHA, BO W POLSKIEJ POLITYCE KOBIETĘ ŁATWIEJ ZNISCZCZYĆ. Ciekawe jest to zdanie zarówno ze względu na samą kompletnie chorą treść, ale też i na to, że nie jest to cytat ani z Miecugowa, ani z Michalskiego. Właściwie jest to opinia samej gazety, której najprzeróżniejsze zasługi dla jakości życia publicznego w Polsce znamy wszyscy niestety aż nazbyt dobrze. Więc okazuje się po pierwsze, że Fotyga miała pecha. Na czym ten jej pech polegał? Na tym mianowicie, że była kobietą. Gdyby była mężczyzną, jak Donald Tusk, albo Władysław Bartoszewski, to pecha by oczywiście nie miała. Dlaczego by tego pecha, będąc mężczyzną, jak prof. Bartoszewski, nie miała? Ktoś naiwny może pomyśleć, że pewnie dlatego, że tacy nadworni pajace, jak Krzysztof Daukszewicz, czy coś tam Przybylik, no i oczywiście ich coach, Grzegorz Miecugow, kiedy niszczyli Bartoszewskiego, to efekty nie były tak widoczne, bo Bartoszewski to mocny chłop, a nie głupia baba.
To jednak złudzenie. Problem absolutnie, jak się okazuje, nie leży w osobistych obsesjach i indywidualnym chamstwie dziennikarzy, wynajętych przez nich specjalistów od mokrej roboty i odpowiednio podtrutej publiczności. Nie. Przecież tytuł w Dzienniku wyraźnie mówi o „polskiej polityce”, a nie o „polskich mediach”. Media są czyste jak nowonarodzona miłość. To polityka zniszczyła Annę Fotygę, i ona sama też się przy okazji poddusiła, będąc kobietą i w dodatku kobietą słabo odporną na, jak to pięknie formułuje red. Miecugow, naturalne „sprzężenie zwrotne między oczami a uszami społeczeństwa”.
Właściwie cały ten tekst powinien być o legendarnym już dziennikarzu Grzegorzu Miecugowie i o niemal równie legendarnym Cezarym Michalskim. Siła rzeczy, musimy się tu jednak zdecydować tylko na jednego z nich, czyli Miecugowa. Oczywiście to, że Cezary Michalski postanowił poprosić akurat tego szarego pana o ekspertyzę na temat tak poważny, jak etyczny wymiar morderstwa propagandowego, świadczy też nie byle jak o samym Michalskim. Fakt jest jednak taki, że Miecugow pozostaje liderem w każdej konkurencji, pod warunkiem, że będzie ona wystarczająco obślizgła. Oto więc kilka cytatów z człowieka o nazwisku Miecugow.
O Annie Fotydze: „Ja myślę, że ona jest osobą bardzo wrażliwą [...]. Pan pamięta tę scenę, jak ona tańczy w Lizbonie? Pani minister tam bardzo ładnie tańczyła, ale media ją rozjechały, że tańczy, bo ta ogólna jej wizerunkowa rama w postaci urazów, min, ucieczkowych reakcji, była już taka, że wszystko grało przeciwko niej [...]. Na pewno jej słabością na tym stanowisku było to, że, że nie miała przeszłości [...] Wiadomo, że gdy prof. Geremek coś powiedział, to zawsze przyznawano mu racje, bo to przecież Geremek. Tak samo było z Mellerem i Bartoszewskim. Fotyga natomiast dla opinii publicznej była osobą znikąd”.
O dziennikarzach: „Bo przecież nie jest tak, że my dziennikarze, mieliśmy coś przeciwko ministrowi spraw zagranicznych PiS – przecież pan Meller nie miał żadnych problemów z mediami – a ona miała ogromne”.
O Szkle Kontaktowym: „Uważam, że nasz program jest dobroduszny. To znaczy, my nie będziemy się śmiali z kogoś dlatego, że jest gruby, nie będziemy wytykać komuś, że jest ułomny, chyba, że postrzegamy go, jako ograniczonego umysłowo...”.
O relacjach między mediami, a społeczeństwem: „Jeżeli Anna Fotyga [...] jest postrzegana przez znaczną część społeczeństwa, przez znaczną część odbiorców mediów, jako osoba niekompetentna, trochę śmieszna, trochę niemądra, to dziennikarze mają więcej przyzwolenia na to, żeby się z nią drażnić, wydobywać jej realne słabości, uderzać tam, gdzie boli”.
O przystojnych mężczyznach i brzydkich kobietach: „Poza tym [Sikorski]... młody, przystojny mężczyzna wiadomo, że będzie przodował w sondażach. Fotyga tej przewagi nie ma”.
Więc tak. Ten tekst faktycznie nie jest o Annie Fotydze. To tekst o dziennikarzu nazwiskiem Grzegorz Miecugow. Ciekawy jest ten Grzegorz Miecugow. Stara komunistyczna gwardia, ale jeszcze coś jeszcze. O ile – jeśli już mówić o dziennikarskim i systemowym pokoleniu Miecugowa – czy to Monika Olejnik, czy Sianecki, czy cała ta banda wysłana przez Jaruzelskiego do tworzenia radiowej Trójki to zwykle normalni post-komunistyczni dziennikarze, na normalnym post-komunistycznym poziomie, to Grzegorz Miecugow przewyższa ich pod każdym względem. Wystarczy obejrzeć go w rozmowach z politykami, czy nawet w samym Szkle Kontaktowym, żeby wiedzieć o czym mówię. Miecugow to człowiek o idealnie dwóch twarzach. Z jednej strony inteligentny, przemiły, rozumiejący, pełen filozoficznego zamyślenia pan, a z drugiej zwykły, tępy funkcjonariusz. Popatrzcie na Miecugowa w czasie Szkła Kontaktowego, kiedy zadzwoni jakiś nawiedzony staruszek plujący na bezbożny TVN24. Redaktor Miecugow jest przeuroczy, dobroduszny i pełen serca. Spójrzcie jednak na tego samego Miecugowa, gdy zadzwoni ktoś równie agresywny, tyle, że bardziej opanowany i o wiele bardziej inteligentny...
Byłem w zeszłym miesiącu na przyjęciu, gdzie wśród zaproszonych gości znajdował się człowiek, który przedstawił się, jako mieszkaniec Pruszkowa. Starszy pan z siwym wąsem. Miły i uprzejmy. Zrównoważony i spokojny. Tylko te oczy. Tylko te oczy zdradzały, że chyba z tym Pruszkowem nie blefował. Czemu mi się on teraz przypomniał? Powiem szczerze, że nie wiem. Myśli chodzą po głowie, a cóż my szaraczki możemy na to poradzić?

26 komentarzy:

  1. @toyah

    Tak, ten tekst zdecydowanie warto było przypomnieć.

    Miecugowa w walterowni nie ogladam, wystarczy mi Twój opis i jakieś echa odbijajace się w innych miejscach.
    Cytaty z tego tekstu Miecugowa są porażające. Powiem wprost: same bluzgi przychodziły mi do głowy, gdy czytałem miecugowe wynurzenia.

    Pani Fotyga musi być bardzo silną i prawą kobietą. I dobrze byłoby, żeby czuła nasze wsparcie.

    OdpowiedzUsuń
  2. @kazef
    Właśnie to sobie pomyślałem, kiedy ten tekst powtórzyłem. Że warto tamte czasy przypomnieć. Cieszę się że to doceniłeś. Nawet jeśli Ty jeden, wiem że było warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kojarzę dwie wypowiedzi pana Miecugowa, które zrobiły na mnie naprawde duże wrażenie.

    Pierwsza wypowiedź, bodajże z jakiegoś wywiadu, dotyczyła oceny siebie samego. Otóż pan Miecugow stwierdził, że chyba nie jest najgorszym człowiekiem, ponieważ segreguje śmieci i dba o zwierzęta (chodziło chyba o bezpańskie psy), a zamierza sie także zająć (z kontekstu wynikało, że troskliwie) ludźmi z wiosek po-PGR-owskich.
    Prawda, że śliczny zestaw?

    Druga wypowiedź, dotyczyła rządów PiS, a mówiąc ściśle owej sławetnej, ówczesnej, dusznej atmosfery. Otóż pan Miecugow sytuację atmosferyczną stworzoną przez pisowców skomentował następująco: "Ludzie zatrzymują mnie na ulicy i się zwierzają, że już nie mogą tego wytrzymać i coś z tym trzeba zrobić".
    Ja oczywiście rozumiałem wtedy, że mieszkańcy jakiegoś zamkniętego osiedla, mogą czuć się oblężeni i że relacje wśród tych oblężonych są nader rodzinne. Ale sam fakt, że "na ulicach", i że "się zwierzają", stał się dla mnie, kapłana, powodem do - zrozumiałej jak sądzę - zazdrości.
    A już skuteczność w spełnieniu prośby: "coś z tym trzeba zrobić!" - jest podziwu godna.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Don Paddington
    To jest w ogóle bardzo ciekawe zjawisko z tymi ludźmi, którzy wciąż im coś mówią. Nie ma dnia, żeby któryś z nich nie informował nas, że wciąż jacyś ludzie go zaczepiają na ulicy, ślą do niego esemesy albo maile, albo wręcz do nich dzwonią. Oczywiście oni też nieustannie rozmawiają z taksówkarzami.
    Zastanawiam się tylko czy oni tak bezczelnie kłamią świadomie, czy może są już tak wyobcowani, że zaczynają słyszeć głosy.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Don Paddington
    No i jeszcze z tą kapłańską zazdrością. Zła wiadomość, proszę Księdza. Już nic z tego. Ludzie Księdza nie znają. Co nie znaczy oczywiście, że w ogóle nie znają księży. Niedawno czytałem rozmowę z literatem Kuczokiem. On tam głównie pluł na Polskę i Kościół, ale powiedział też, że osobiście zna "wielu" księży mądrych i porządnych. O Księdzu nie wspominał.
    Z Miecugowem i jego towarzystwem może być podobnie. On na pewno zna wielu księży i wieku księży zna jego. Oni do siebie dzwonią i się wciąż spotykają na ulicy. Ale to są poważni ludzie, a nie jakieś buraki, jak Ksiądz czy ja.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Don Paddington

    Ten Miecugow z tym: "coś z tym trzeba zrobić!", to godny kontynuator tego tam, co to raz zakrzyknął był: "kto mnie wreszcie uwolni od tego ..."

    Tyle, że w Miecugowie nastąpiła komasacja ról: on sam krzyczy i sam biegnie załatwić sprawę. Już nie mieczem, ale plugawym słowem i pałką.

    Do miecza za tchórzliwy. Co innego szczuć. W końcu czemuś tam lubi te psy, co nie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już od dawna miałem takie podejrzenie, że nie jestem poważnym człowiekiem. Co prawda fakt, że Kuczok o mnie nie wspominał jest dla mnie czymś zaskakującym, no ale skoro nie jestem poważny, to co się dziwić.

    Poważni ludzie, poważnie żyją i poważnie rozmawiają, czego dowodzi pełna powagi sytuacja w Wałbrzychu (http://syska.salon24.pl/).
    Ale cóż my, buraki buraczane, możemy z tego zrozumieć? Za wysokie progi na nasze chamskie nogi.

    A tak przy okazji: Czy pan Miecugow w "Szkle" omawiał już sytuację w Wałbrzychu?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czytam po raz pierwszy (wtedy mnie jeszcze Tu nie było) więc chętnie.

    A jak już o Księżach to jest ciąg dalszy sprawy ks. prałata płk Sławomira Żarskiego. Burak to Mu się należało.

    http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=108912

    OdpowiedzUsuń
  9. @Gemma

    Pozwól, że wkleję fragment podlinkowanego tekstu:

    Administrator Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ks. prałat płk Sławomir Żarski decyzją szefa MON Bogdana Klicha został przeniesiony do rezerwy kadrowej - ustalił "Nasz Dziennik". Minister ukarał ks. Żarskiego za kazanie, jakie wygłosił podczas Mszy św. w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie z okazji Święta Niepodległości.
    Ksiądz prałat płk Sławomir Żarski, obecny administrator Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, był wymieniany jako główny kandydat na stanowisko ordynariusza polowego Wojska Polskiego, które od śmierci w katastrofie smoleńskiej ks. bp. Tadeusza Płoskiego do dziś pozostaje nieobsadzone. - Znam ks. Żarskiego, to bardzo przyzwoity człowiek. Rezerwa kadrowa blokuje drogę awansu, a dla ludzi chcących działać, aktywnych, jest rodzajem nieznośnej "zamrażarki" - zauważył gen. Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM. 11 listopada po Mszy św. w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie prezydent Bronisław Komorowski zbeształ publicznie ks. prałata płk. Sławomira Żarskiego za wygłoszoną tego dnia homilię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Don Paddington:
    "pan Miecugow stwierdził, że chyba nie jest najgorszym człowiekiem, ponieważ segreguje śmieci i dba o zwierzęta (chodziło chyba o bezpańskie psy), a zamierza sie także zająć (z kontekstu wynikało, że troskliwie) ludźmi z wiosek po-PGR-owskich.
    Prawda, że śliczny zestaw?"

    Zestaw śliczny i standardowy. Sprzedają go wszędzie zawodowi uszczęśliwiacze. Pławisz się w luksusie? Stać Cie na wszystko? Wrzuć kilo cukru do skrzynki w markecie, daj 5 zł. Owsiakowi... Możesz nawet iśc na bal chaytatywny w kreacji za 10.000 złotych. Będa zbierać na jakieś chore dziecko...
    Taki drobny gest, a zobacz jak cię uszczęśliwi. Poczujesz się naprawdę dobrze.

    Znam takich, co myślą jak Miecugow.

    W USA gdzie od dawna działalność charytatywna jest rodzajem powinności i częścią tradycji, nikt się nie obnosi z pomocą bliźnim. Każda dobrze sytuowana rodzina wspiera 2-3 rodziny, którym się gorzej wiedzie. Nikt się tym nie chwali, uważają, że to normalne. I takie rodziny też znam.

    Niedawno piłkarze Realu Madryt, zachęceni przez Jerzego Dudka, zrobili zakupy dla polskiej, biednej rodziny. Co pokazano w materiale filmowym w dziennikach? Buszujacego po markecie Dudka, z usmiechem przeglądającego kolorowe półki, wybierającego jakieś misie i pluszaki.
    Tak naprawdę była to reklama świątecznych zakupów. Radosnej, niczym nie skrępowanej konsumcji, Wszyscy mamy się w niej zanurzyć. Jak to w Święta...

    OdpowiedzUsuń
  11. @Don Paddington
    Wałbrzych został o ile się nie mylę już ostatecznie wyjaśniony, a winni przyznali się do winy, złożyli samokrytykę i nasypali sobie na głowy popiół.
    Że też Ksiądz nie ma w sobie za grosz chrześcijańskiego... no tego tam - miłosierdzia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na tych Miecugowów, ,,Prezydentów" itp. pozostaje jeden sposób: Miłosierdzie Boże. Akurat 15-ta, Godzina Miłosierdzia. Czas na Koronkę do Mił. Bożego

    OdpowiedzUsuń
  13. No tego tam faktycznie nie mam, co z bólem przyznaję i popiół głową posypuję. Czy jakoś tak...

    OdpowiedzUsuń
  14. @Gemma & kazef
    A tak na marginesie, czy Prezydent ma już kapelana? Bo z tego co widzę wynika, że jest coś mało chętnych. A może on sobie wymyślił, że dla niego nic poniżej Nycza nie wchodzi w grę?

    OdpowiedzUsuń
  15. @Toyah

    Nie czytałam Twego wpisu, tego kończącego się: miłosierdzia i tak to się jakoś skomponowało. Chodziło mi o miłosierdzie Pana nad Nami, żeby Nas już nimi nie karał...

    Też nie słyszałam o kapelanie. Nawet jakby był to taki, co się nim nie ma co chwalić. Przynajmniej w buraczanych kręgach.

    OdpowiedzUsuń
  16. @toyah

    Pogooglowałem trochę, żeby odpowiedzieć na Twoje pytanie i proszę bardzo: Komorowski nie ma kapelana.

    Kandydatów było wielu, ale żaden nie chciał zagrać przy Sławku Nowaku. Który ma im nuty i cymbałki gotować, a homilie i mowy gładkie pisać.
    Rzecz w tym podobno, że owe cymbały, fałszem głośnym będą brzmiały.
    --
    Najpierw widziano na stanowisku kapelana ks. Andrzeja Lutra, znanego antylustratora, wojującego swego czasu z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim. "Wprost" pisał, że naczelny teolog "Gazety Wyborczej", Jan Turnau, powiedział o Lutrze, że jest typem księdza "udzielającego rozgrzeszenia największym grzesznikom".
    (sic!)

    Zorientowana bardzo dobrze "Rzeczpospolita" osiągnęła tym razem szczyty dezorientacji. Napisali bowiem, że kapelanem prezydenta ma zostać ks. Sławomir Żarski...
    To było jeszcze przed 11 listopada.

    OdpowiedzUsuń
  17. Sprawę wywalenia ks. prałata S. Żarskiego komentował dziś w RM w Aktualnościach dnia prof. Józef Szaniawski. Mówił o historii, że ,,to już było", wspominając św. Stanisława biskupa, który z ołtarza napominał Bolesława Śmiałego, że źle rządzi, abp. Jakuba Świnkę i Prymasa Tysiąclecia z ,,Non possumus".

    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=23781

    OdpowiedzUsuń
  18. @kazef
    Jak tak dalej pójdzie, zostanie mu już tylko ksiądz Cybula.
    Swoją droga, ciekawe czemu nie wypaliło z ks. Lutrem?

    OdpowiedzUsuń
  19. @toyah
    Też bym chciał wiedzieć. Oni się już znają od ponad 20 lat...

    Może Komorowski nie chce mieć kapelana? Głosi przecież, że piastuje świecki urząd. Chce też ograniczyć ilośc kapelanów wojskowych i nie kwapi się z wyborem nowego ordynariusza polowego WP.
    Nikt go nie goni. Jak tak dalej pójdzie, minie 5 lat, a kapelana ani ordynariusza nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  20. @toyah

    Wałbrzych ostatecznie wyjaśniony?

    Ale ten z ksywką Heretyk i tak dostanie stanowisko w zakładzie oczyszczania, czy gdzieś tam, a tak samo reszta tego POpapraństwa.

    Tymczasem uznojony W.Cz. Senator Kurwimiot poodpoczywa w senacie*/

    -------
    */ od teraz wyłącznie z małej litery.

    OdpowiedzUsuń
  21. @kazef
    No i tak by było najlepiej. Jak będzie chciał się najeść komunii, to pojdzie do kościoła w Ruskiej Budzie. Tam go być może potraktują ze specjalną uwagą.

    OdpowiedzUsuń
  22. @orjan
    Ty wiesz, że ja tę historię z Wałbrzychem znam strasznie po łebkach. Z Waszego zainteresowania jednak wnioskuję, że jest ciekawa. Chyba sobie sprawdzę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Panie Toyahu- celnie z tą komunią. Ja sama mam wrażenie, że jedyne czego chce ten człowiek to sie dobrze najeść i żeby mu nikt w tym nie przeszkadzał;), pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. @kwiecia
    Bardzo celnie, tyle że to nie mój pomysł. To jest już opatentowane przez mistrza Wachowskiego.

    OdpowiedzUsuń
  25. @toyah

    Przepraszam, ale nie umiem się powstrzymać, żeby nie podać Ci jednego linka. Od Miecugowa różni się autor linkowanych słów tylko doborem słownictwa i udaną dbałością o "prawicowe" oblicze niezależnego dziennikarza.

    http://www.rp.pl/artykul/546809.html

    OdpowiedzUsuń
  26. @kazef
    To jest właśnie maksymum tego co może wiedzieć taki Janke i jego kumple. Że ta Fotyga jest jakaś nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.