czwartek, 23 grudnia 2010

Opowieść parawigilijna LEMMINGA, albo o Kingu, galeriankach i metodzie na wnuczka

Witam Was serdecznie. Nazywam się LEMMING, i kiedyś stale tu komentowałem, co niektórzy ponoć jeszcze pamiętają, a ponoć nawet wspominają. Od pewnego czasu milczę, choć wciąż wszystko czytam. Na początek trzeba by wyjaśnić powody milczenia. Są dwa.
Otóż po pierwsze, ja się zwyczajnie muszę wyciszyć, odpocząć. 10.IV to jest data w historii Polski, z całą odpowiedzialnością za słowo, moim zdaniem najważniejsza od 1.IX. Po tej dacie było pare miesięcy czegoś pięknego, takiego wzmożenia i nadziei utożsamianej z Jarosławem Kaczyńskim. A na początku lipca to wszystko w jednej chwili opadło, opadło jako skutek kampanii, którą bez dwóch zdań można i trzeba było wygrać.
Chcę to dobrze powiedzieć: nie tracę krzty nadziei ani wiary. Po prostu to, wobec czego miałem nadzieję, że przyjdzie szybko i z mocą, zamienia się w plan na lata. Do walki przez lata trzeba mieć wiele sił. Więc zbieram siły. Czytam Pismo, słucham muzyki. Na stałe wyłączyłem TOK FM, odstawiłem gazety, TV nie oglądam już dawno. Przestałem tu również pisać, choć tylko na chwilę.
Drugi powód, cokolwiek banalniejszy, jest taki, że ja od około miesiąca w zasadzie mam dwa etaty w jednej firmie. Przez co każdą wolną chwilę (a nie ma ich tak wiele kiedy się chce spędzać czas ze swoją rodziną) poświęcam na pracę. Usypiamy dzieci i otwieramy z żoną laptopy, i jeszcze 2-3 godzinki podganiamy. I tak w kółko. „Oni nas załatwili pieniędzmi” powiedział mi kiedyś na to toyah. Popatrzcie jak zwięźle i pięknie potrafi dać rzeczy słowo. Dokładnie tak; podzielili nas na takich co nie mają pracy albo prawie jej nie mają i mają w związku z tym wszelkie znane problemy; oraz na tych co mają pracy tyle, że nie mają kiedy cieszyć się jej owocami. A środek – środek systematycznie się zmniejsza.
Po tych wyjaśnieniach – ad rem.
Muszę wyznać, że moim najulubieńszym pisarzem jest Stephen King. Niewątpliwie z Kingiem jest aksjologiczny kłopot, światy Kinga w żadnym razie nie są chrześcijańskie, sposób w jaki opisuje on zło jest niepokojący, poglądy jego są lewackie. Wszystko furda – King pięknie pisze, opowiada wspaniałe historie. Tak uważam, choć w towarzystwie osób z naszego bloga mogę być samotny.
Opus magnum Kinga jest cykl „Mroczna Wieża”, siedmiotomowe monstrum na 2500 stron, które przeczytałem bez mała jednym tchem parę lat temu. Opowieść inspirowana Władcą pierścieni, opowiada o rewolwerowcu Rolandzie, który zmierza do tytułowej Mrocznej Wieży. Tu zdradzę elementy fabuły, więc kto by chciał kiedyś przeczytać, niech opuści resztę akapitu. Otóż kosmologia świata powieści jest taka, że jest metawszechświat, w którym znajduje się nieskończenie wiele światów równoległych, w tym nasz, i leżące opodal niego światy całkiem do naszego podobne, a im dalej tym dziwniejsze. W centrum wszechświata stoi tytułowa Mroczna Wieża, a od krańców wszechświata w stronę Wieży kierują się Promienie, które cały ten metawszechświat spajają.
Arcydiabłem tego świata jest Karmazynowy Król, którego jedynym celem jest przerwać promienie, co doprowadzi do rozpadu świata i zagłady Wieży. Sam Karmazynowy Król już dawno oszalał z nienawiści i tkwi uwięziony na jednym z balkonów Wieży. Ale przy niszczeniu Promieni dzień i noc pracuje wielka armia jego sług, którzy do tego zadania podchodzą z pasją i profesjonalnie, całkiem jak operatorzy szpiegowskich maszyn z filmu „Wróg publiczny” przywołanego niedawno przez toyaha.
Ten opis jest dla mnie punktem wyjścia. W istocie i nasz świat jest spięty wieloma takimi Promieniami: Wiarą, Tradycją, Kulturą, Honorem. I również przy nich, dzień i noc manipuluje armia profesjonalistów, którzy postawili sobie za cel dowieść, że są zdolni je zniszczyć. Ich szef czy szefowie niewątpliwie są całkowicie obłąkani w ścisłym sensie; ale fachowcy z pierwszej linii to w pewnym sensie zwykli, zdrowi, skupieni na swojej robocie ludzie, inteligentniejsi i wybitniejsi od ogółu społeczeństwa. Szczerze przekonani, że robią coś dobrego i słusznego, choć już nie umiejący wytłumaczyć dlaczego to niby jest dobre i słuszne.
Od dawna chciałem wskazać na dwa z bardzo wielu zjawisk które kwalifikuję, jako związane z niszczeniem Promieni. Nie są ani spektakularne, ani najważniejsze. Może jednak pokażę je w ujęciu na które nie zwróciliście uwagi.
Po pierwsze galerianki. Jak wszyscy wiedzą, są to nastoletnie dziewczynki, które urywają się ze szkoły i krążą po galeriach handlowych, gdzie oferują starszym mężczyznom usługi seksualne. Zrobiono o tym film i napisano wiele artykułów, pojęcie jest znane i nośne. Akceptowałem ten stan rzeczy be zastrzeżeń, dopóki ktoś bynajmniej nie „nasz”, a mianowicie Pani która z zawodu jest tzw. trenerką biznesu, nie powiedział mi „nie wierzę, że istnieją galerianki”.
To proste stwierdzenie otwarło mi oczy. W istocie rzeczy, ja co najmniej 3 razy w tygodniu jem lunch w którejś z największych galerii handlowych Warszawy, czasami samotnie. Kto mnie widział, zaświadczy że prezentuję się jak idealny target dla galerianki, to jest jestem nieatrakcyjnym fizycznie mężczyzną w średnim wieku, jednak czasem wyglądam całkiem bogato. A jednak nigdy nikt mnie nie zaczepił z propozycją takich usług. Nigdy nie widziałem żeby taka dziewczynka szła z jakimś starym dziadem na parking, gdzie się TO powinno odbywać. Niedawno zapytałem prezesa firmy która w galeriach w całej Polsce ma kilkadziesiąt sklepów, czy on kiedyś widział galeriankę. Po namyśle odpowiedział że nie, chociaż wcześniej często żartobliwie posługiwał się tym pojęciem.
Moja teza: zjawisko galerianek zapewne gdzieś, kiedyś, jakoś występowało. A jednak nadano mu taki wydźwięk i skalę, która każe nam podprogowo wierzyć, że – przepraszam za ostrość sformułowania – każda 14-latka to potencjalna kurewka. Świadomie bądź nie w ten sposób zrywa się nić zaufania i miłości między pokoleniami. Młode dziewczyny się puszczają, a chłopcy mordują nożami – oto przekaz.
Teraz o metodzie na wnuczka. Ta metoda niewątpliwie istnieje naprawdę: jakieś bezduszne skurwysyny okradają staruszków z ich skromnych oszczędności wmawiając im, że są dalekimi członkami ich rodzin. A jednak zawsze dziwiła mnie medialna nadpopularność pisania o niej; w pejzażu licznych zagrożeń i oszustw czyhających na każdego w tych czasach, w mediach ciągle metoda na wnuczka i metoda na wnuczka. Moja teoria jest taka, że jest to dobry sposób podprogowego (używam tu pojęcia podprogowości w rozszerzonym sensie) sączenia przekazu że „te mohery są już tak zwapnione, że im się pieprzy nawet to kto jest ich wnuczkiem a kto nie”. Dokładnie tak, odbiorca mediów słucha tego, a potem uśmiecha się w duszy nad stopniem skretynienia tych staruchów.
A ja w metodzie na wnuczka widzę dużo więcej. Widzę opowieść o ludziach, którzy biorą oszusta za członka swojej rodziny BO TAK DAWNO NIE WIDZIELI CZŁONKÓW SWOJEJ RODZINY. Widzę ludzi starych i samotnych i tak opuszczonych, że kiedy oszust zwraca się do nich o pomoc, udzielają jej, bo wreszcie ktoś pojawia się w ich życiu po cokolwiek. Widzę świat, który tak szybko pędzi i tak skupiony jest na tym pędzie, że 60-65 latków zostawia na aucie, wykluczonych i nikomu do niczego niepotrzebnych. Czyż eutanazja nie staje się w takim świecie pilną koniecznością?
Przyjaciółki i przyjaciele, nie wiem czy i kiedy toyah zdecyduje się puścić ten tekst, ale jeśli w ogóle, będzie to jakoś w pobliżu tych pięknych świąt Narodzenia Pańskiego. Dla coraz większej grupy ludzi to tylko choinka, kolacja z fajnym jedzeniem, oczywiście prezenty i dwa dni laby przed telewizorem. Dla nas to przecież coś więcej. Oto znów rodzi się Bóg Człowiek, znów przychodzi zbawić ten Świat, dać mu jeszcze jedną szansę na nawrócenie i życie wieczne. Jakkolwiek byśmy w tę szansę (czy raczej w możliwość jej wykorzystania) nie wątpili, jej istnienie stanowi o tym że nazywamy się chrześcijanami. Na te trudne czasy dla Was wszystkich i Waszych rodzin najserdeczniejsze życzenia.

12 komentarzy:

  1. @LEMMING
    Widzisz? Jesteś wreszcie na swoim miejscu.
    Co do samej zawartości Twojego tekstu, muszę zaprotestować w jednej kwestii. Może i jesteś nieatrakcyjnym mężczyzną w średnim wieku, ale jednak nie tym rodzajem nieatrakcyjności, który dla ewentualnych galerianek może być atrakcyjny.
    A Twój bogaty wygląd, to już zupełne pudło. Dopóki nie założysz choćby złotego łańcucha z medalem ze smokiem, nie masz na co liczyć.
    Poza tym masz rację - to jest wszystko pieprzona propaganda.

    OdpowiedzUsuń
  2. @LEMMING

    Z Galeriankami mam przeczucie że to obleśny popyt wymusić chce podaż...
    Kiedyś widziałem jak pewna młoda dziewczyna zgarnęła ciastka dla gości sieciowej restauracji, była po prostu głodna...
    Widząc to i czekając w kolejce na stolik przyznam, że zmiękłem, ostatni raz takie sceny to pamiętam z lat 80 i walki dzieci z tzw bidula o jedzenie, o szamanko.

    W poprzedniej notce była dyskusja i pytanie o program o priorytety...
    No cóż kolega mi opowiadał o tzw sukcesie Tuska o orlikach, otóż mówi, że dzieciaki nie korzystają, korzystają starsi, czyli jest jak z zakupem kolejki dla 2 latka, tata marzenie swoje pod pretekstem spełnia. Pewien Tusk w młodości musiał czasami zejść z boiska przed starszymi jak u nas bywało... A teraz "kolejkę" kupił i ma radochę...
    I byłoby nawet śmiesznie gdyby nie to pytanie dziecka:
    "Masz jakieś szamanko?"
    prawie 30 lat mija w tym 20 w podobno wymarzonej wolnej Polsce. a pytanie powraca...
    hej masz jakieś szamanko?

    OdpowiedzUsuń
  3. @toyah
    Wiesz, ja teraz slucham "Kult unplugged", zacnie nagrane. Zgodnie z tradycja koncepcji Unplugged zaspol zapraszam na scene innych wykonawcow. I tak wychodzi tam az trzech roznych wokalistow, a kazdy spiewa po piosence. Wszyscy na moje ucho spiewac umieja, i staraja sie jak jasna cholera. I oczywiscie - wszycy na miejscu Kazika brzmia wylacznie jak nieporozumienie.
    Tu jest podobnie, czytam ten swoj tekst mowiac jezykiem S24 "na SG", i tylko sie wstydze jaki on slaby. On w sumie nie slaby, on sredni. Ale na tle Twojej prozy moze godnie wystepowac tylko Ksiadz. Nie zapominajmy tez ze Tommy Lee Jones zasluzneie dostal Oskara za drugoplanowa role w Sciganym, ale kiedy te sama postac wyprowadzil do pierwszego planu w Wydziale Poscigowym, to wyszlo cos bardzo slabego.

    Jest wigilia i wszyscy przez chwile mowia ludzkim glosem. Lewaczka Sroda wlasnie w GW gromi Pana Bronka za likwidacje w Kancelarii Prezydenta stanowiska osoby zajmujacej sie prawami zwierzat, i pisze
    "Lech Kaczyński, który zdecydował o zatrudnieniu Kariny Schwerzler [to ta zwolniona pani - LEMM], wiedział to doskonale i chyba nie tylko dlatego, że lubił zwierzęta, ale rozumiał wagę tego cywilizacyjnego problemu, jakim są prawa słabych."
    A wiec nawet zaczadzonych czasem przebije prawda. Rowniez dlatego mozna byc pewnym ze Prawda zwyciezy.
    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też przypuszczam, że byty fabularne są w mediach ab ovo kreowane. Tak po prostu jest łatwiej z produkcyjnego punktu widzenia. Łatwiej też o zaangażowanie twórcze, bo tam normalnych nie ma. Nie mając innych, muszą swoje krzywe projekcje przenosić w ekran (prawda czasu, prawda ekranu).

    Ale LEMMING ma rację, że istnieje związek przyczynowo skutkowy między gorliwym pokazywaniem syfu społecznego a postępowaniem erozji życia zbiorowego. Jeśli więc syf jest nieprawdziwy, lub nadmiernie nadęty, to znaczy, że za pomocą nieprawdy promuje się zło. To stwierdzenie wystarczy za opis głównej tendencji obecnych przekazów medialnych i twórczych.

    OdpowiedzUsuń
  5. @cmentarny
    Z tymi orlikami to szkoda gadac. To jest tak, jakby jutro ktos inny wygral wybory, na przyklad Kaczynski, i oglosil ze on ma taki program ze beda piekne przystanki autobusowe w kazdej gminie. Z radiem grajacym, ladne, odmalowane, kosze na smieci, rozklady jazdy. No i daliby na to te pare miliardow i zrobili.
    Potem okazuje sie ze Panstwo nie dziala, armii w zasadzie nie ma, polityki zagranicznej nie ma, w gospodarce syf i megadlug, podwyzki podatkow i wiele wiele innych. A na to ktos wychodzi i mowi "no tak, ale przystanki autobusowe mamy fantastyczne, to jest nasz sukces!".
    Wiec moze na tych Orlikach graja ci co trzeba, a moze nie, moze to jest sukces a moze nie, moze ktos przy tym nakradl a moze nie. Wszystko niewazne, bo w pejzazu wyzwan i zadan tego rzadu to jest totalny peanut. Wiec - szkoda gadac.
    Serdecznosci na Swieta, Cmentarny!

    OdpowiedzUsuń
  6. @orjan
    Pana drugi akapit w pare zdan streszcza to co ja probowalem napisac na kilku stronach. Dokladnie o to chodzi. Pietnujac rzekome zlo - propaguje sie erozje.

    Dodam jeszcze dla porzadku ze my (jako spolecznosc tutejsza, ale tez skladowa pewnej grupy Polakow w szerszym planie) niezle radzimy z ta propaganda, ktora o czyms nie mowi bo jej niewygodnie, albo o bialym mowi czarne, bo jej tak wygodnie. Tu mamy ten ciekawszy i rzadszy przypadek ze o nieistniejacym mowi sie "czarne". Dlatego zdecydowalem sie o tym napisac.
    Serdecznosci i czapka do ziemi Panu rowniez!

    OdpowiedzUsuń
  7. @LEMMING
    Kwestia wprawy.
    Co do Środy i całej tej pozostałej bandy feministek, one nigdy nie będą miały prezydenta, który byłby nich bliżej. One to wiedzą. Wiedzą też, że Komorowski to typowa tzw. męska szowinistyczna świnia. Wiedzą to świetnie. A i tak głosowały na niego. Bo są głupie. Po prostu głupie.
    Dobrze że znów tu jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  8. @LEMMING

    Salve!

    Bez zbędnych karesów powiem, że
    Szanowny Kolega to trochę przesadził. Ja, nie chwaląc się, też pisać nie mogę (z powodów właściwie identycznych), ani nie potrafię (przyczynkarstwo, panie...), ale jednak, uważasz, Wasze, od czasu do czasu coś tam skrobnę, wstydząc się mizerii każdego słowa, jednakowoż przyjmuję te niedostatki mężnie, dla wyższej ideji, tj. dla towarzystwa, i tego miejsca. Więcej nie będę pisał o powinnościach stanu i pozycji, bo żeś nie kiep, i dwa razy powtarzać Ci nie trzeba o czym mówię.

    Bądź zdrów i z tej emigracji wewnętrznej częściej tu przybywaj.

    Placidam noctem!

    OdpowiedzUsuń
  9. @LEMMING
    Się wtrącę. To jest właśnie powód dla którego powinieneś tu jednak komentować. Te uwagi o przystankach. Nikt Cię nie może tu zastąpić.

    OdpowiedzUsuń
  10. @ LEMMING & All

    To jest nowy „Kulturkampf” polegający chyba na tym, że coś co do tej pory było pewnym marginesem, usiłuje się przedstawić, czy nawet wręcz promować, jako zjawisko powszechne (a co za tym idzie – normę powszechną). Do pewnego momentu – majstrując przy tzw. „społecznej tkance” – wykorzystywano w tym celu zjawiska faktycznie istniejące (np. kobieca – zwłaszcza dziewczęca – moda: gdy patrzę na to co się pod tym względem dzieje, cały czas mam wrażenie, że przyglądam się lekkim panienkom z „Taksówkarza”).
    Z pańskiej obserwacji wynika, że „faktyczny margines” już dziś nie wystarcza i stąd pojawia się margines wykreowany w tych czy innych głowach.

    Bardzo się cieszę, że mogłem Pana poczytać.

    Wszystkim składam serdeczne, świąteczne życzenia. Niech Pan Jezus błogosławi i napełni Was głęboką radością i pokojem.
    Szczęść Boże!

    OdpowiedzUsuń
  11. Co do przytoczonych przez LEMMINGA "galerianek" i "metodzie na wnuczka", to jak to zresztą słusznie zauważył orjan, bez przerwy serwuje się nam tego typu wrzutki.
    Media są pełne nieszczęścia małego i dużego. To się dobrze sprzedaje. Ale gdy wielka tragedia na Haiti była pokazywana przez tydzień, no, może dwa, to matka chowająca martwe noworodki w beczkach kapusty przewijała się chyba przez pół roku.
    Tworzy się obraz - brzydki, wykoślawiony i nieprawdziwy. Zmyśla się rzeczywistość, jak z tymi "galeriankami".
    Tworzy się nastrój beznadziei.Dzieci się nam kurwią, rodzice szybko wapnieją.
    Same maski i przysłony jak już w tysiąckrotnie przywoływanych przeze mnie książkach Philipa Dicka.

    Czy IM chodzi o to by nam odebrać proste, codzienne radości? Takie jak duma z córki, lub radość z wizyty u babci?
    Mamy mieć w głowie obraz tych "galerianek" i demencyjnych starców.

    Po co, do kurwy nędzy, oni to robią?!
    Dlaczego nie może być ładnie, prosto i uczciwie?
    Jedyna odpowiedź, jaka mi przychodzi do głowy - to jest przedszkole relatywizmu. Wszystko ma być względne, a dobro i zło ma się dokładnie wymieszać w lewacko - pseudoliberalną breję.

    ============================

    LEMMINGU
    King jest mistrzem. Nie ma chyba takiego drugiego pisarza o takie kreatywności i wyobraźni. To niezwykłe, że tak niesłychanie inteligentny facet potrafi jeszcze cudownie grać słowami, nastrojami i emocjami.
    Łyknąłem chyba wszystko co napisał. A o jego jakości świadczy choćby to, że często potem długo o tym co napisał rozmyślam.

    ===================================

    Jestem w domu, mam wolne i już się szykuję do Święta.
    Na tym blogu znalazłem Przyjaciół i Mistrzów. Więc pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę spokoju ducha i powodzenia w poszukiwaniu szczęścia.
    Czyli - Szczęść Boże!

    OdpowiedzUsuń
  12. @All

    Kiedy jeszcze żył mój dziadek miał tylko jeden przesąd i jednego idola. Idolem był Marszałek Piłsudski, a przesąd...: uważał On że pomyślność nadchodzącego roku zależy od tego czy w Wigilię Bożego Narodzenia odwiedzi dom jako pierwszy mężczyzna. Pamiętam jak już o wigilijnym świcie w czasach reglamentowanych dzwonił do syna (mojego wujka) by wpadł do nas po makowca i wędlinę.
    Wujek jak to wujek nie czuł za bardzo dziadkowego stresu i czasami się ociągał, raz pamiętam jak uprzedziła go nasza sąsiadka z prośbą o jakąś duperele. Pamiętam, że nieźle wkurzyła dziadka...

    Nie zdążyłem zapytać o co w tym wszystkim chodzi, nie wiem ale może jest tak że my właśnie wszyscy Tutaj dzisiaj czekamy na
    Chłopca z Betlejem,by Nas Nasz dom, Nasze serca odwiedził, by na Pasterce zaśpiewać Chwała na Wysokości, a Pokój na Ziemi.

    OdpowiedzUsuń