środa, 6 stycznia 2021

O nieznośnej potędze Systemu

 

        Piszę ten tekst, jednym okiem oraz drugim uchem obserwując relację CNN z tego co się akurat dzieje w Waszyngtonie i pierwsza myśl jaka mi przychodzi do głowy, to ta, że Trump został załatwiony na czysto. Oglądam rozmowę z „byłym urzędnikiem administracji Obamy”, słyszę jak ten sugeruje że nadszedł czas by uznać prezydenta Trumpa za niezdolnego do sprawowania urzędu, odwołać go ze stanowiska i oskarżyć o zdradę, i owa pierwsza myśl, że prezydent Stanów Zjednoczonych, rzekomo „najpotężniejszy człowiek na świecie”, został ostatecznie pokonany przez System, wraca jak ponury żart.

      Patrzę na ten obraz i wydaje mi się, że oto pierwszy raz od czasu rozruchów lat 60-tych, gdy ich organizatorami są Biali. Od wielu wielu lat zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że ile razy dochodzi do agresji oraz zniszczeń na tym poziomie, za nimi stali niemal wyłącznie Czarni. Ale jeszcze coś. Zdążyliśmy się też przyzwyczaić, że ile razy mieliśmy do czynienia z tego rodzaju agresją, tak zwana „opinia publiczna” niezmiennie trzymała stronę protestujących, a w najlepszym wypadku ich usprawiedliwiała.

      Patrzę na to co się dzieje, słucham sposobu w jaki wydarzenia relacjonuje telewizja CNN i zaproszeni przez nią komentatorzy i staram się z jednej strony wyobrazić coś co pewnie już się nie zdarzy, a z drugiej jeszcze coś, co jest nadzwyczaj prawdopodobne. Otóż chciałbym zobaczyć, w jaki sposób światowe media na czele oczywiście z telewizją CNN relacjonowałyby te zdarzenia, gdyby jednak wiceprezydent Pence zdecydował się poprzeć apel Prezydenta, Bidenowi odebrano zwycięstwo, a przed Kapitolem zebrały się setki tysięcy czarnych bandytów z bronią i żądaniem nie powtórzenia wyborów, nie przeliczenia głosów, ale śmierci.  To jest jedno. Jednocześnie – i to jest coś absolutnie przerażającego – wyobrażam sobie co się stanie jeśli jakimś cudem za trzy lata dojdzie do sfałszowania wyborów w Polsce i nagle staniemy wobec rozstrzygnięcia porównywalnego ze skandalem z jakim od kilku miesięcy mamy do czynienia w Stanach Zjednoczonych. O nieograniczonej władzy Systemu piszę tu od lat, ale nagle zobaczyłem wyraźnie jak nigdy dotąd jaka to jest potęga.

      Oglądam relację CNN, przed chwilą Donald Trump zaapelował do protestujących, by mimo swojego rozgoryczenia tym co się stało w tym roku w Ameryce, zachowując w sercach ów żal, wraz z nim wrócili do swoich domów, i od tego czasu pojawiają się nowe komentarze, jeden po drugim wypełnione w stosunku do Donalda Trumpa nienawiścią na takim poziomie intensywności, gdzie jest już jasne, że oni nie spoczną dopóki go nie skażą za zdradę stanu. Włączam Twitter, oglądam jeszcze raz apel Prezydenta do protestujących do spokojnego powrotu do domu i widzę, że tam się pojawiło coś zupełnie nowego. Oni już nie tylko ostrzegają, że Trump kłamie, nie tylko dołączają komentarz przedstawiający oficjalny obraz zdarzeń, ale blokują retweetowanie, komentowanie, czy nawet polubianie tego wystąpienia.

       Powtarzam: oni go załatwili jednym krótkim zagraniem. Wystarczyło wycofać ochronę sprzed Kapitolu. Już jest po nim.   



4 komentarze:

  1. To już była przysłowiowa wisienka na torcie. System wdrażał swój plan krok po kroku "przekonując" nawet ludzi Trumpa. A ci co weszli do Kongresu to jacyś prowokatorzy, którzy brali udział w BLM po stronie Antify. Wszystko dla mediów.

    OdpowiedzUsuń
  2. @All

    To, co zdarzyło się (i oby już ustało) w Stanach jest po prostu objawieniem się tam poważnego tamtejszego kryzysu ustrojowego. Odpowiada za ten kryzys tamtejsze sądownictwo jako jeden z trójczłonów władzy.

    Polega to na tym, iż umyło ręce od merytorycznego rozstrzygnięcia wielce prawdopodobnego oszustwa wyborczego sięgającego aż prawdopodobnej bezprawności prawa wyborczego zastosowanego w niektórych ze stanów (wątpliwości co do ważności zastosowania stanowych zmian przepisów wyborczych).

    W tej sytuacji sądownictwo stanęło na stanowisku tzw. prawdy formalnej uchylając się od prawdy materialnej. Pozostawiło nierozstrzygniętą kwestię materialną, czy Biden jest naprawdę prezydentem, czy tylko prezydentem formalnym. To zaś oznacza umycie rąk od kwestii przywództwa w USA.

    Wystąpienia tamtejszych obywateli świadczą właśnie o tym. Oni wcale nie walczą o Trumpa, lecz o zachowanie prawdy i ustroju. W odróżnieniu od motłochu natychmiast ustąpili, gdy spostrzegli, że przedłużanie niepewności, co do legitymizacji władzy może być mało ważne w Białorusi, ale nie w USA, od których zależy zbyt wiele w świecie.

    Można sobie prowadzić świat i politykę w kierunku dowolnej kontrkultury, ale jej promotorzy muszą zdawać sobie sprawę z konsekwencji głębszych niż zadowolenie np. którejś z kilkudziesięciu płci. Gdy bowiem niepewne staje się przywództwo w USA, to natychmiast z budy wychodzą wszelkie światowe upiory. Stąd zaniepokojenie w NATO, coś tam się nagle rozważa w podziemiach Moskwy, Pekinu, w jaskiniach arabskich. Czy ktoś się naprawdę zdziwi, jeśliby (oby nie) jakieś terytorium niespodziewanie przeszło w inne ręce?

    Kontrkultura, to piękny plan, lecz trzeba popatrzeć co dalej za tą tęczą. Właśnie wychodzi na jaw, że nikt tam nie spojrzał. Zwłaszcza ten cały front antytrumpowski, tchórzliwe sądownictwo i oportunistyczni politycy.

    Idea trójpodziału władzy powinna zostać zrewidowana. Dowód już jest. Na razie, na szczęście prawie bezkrwawy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę się trzymał swojej tezy, że Sądy chcą orzekać w imieniu Prawa, zupełnie pomijając Państwo, które prawo tworzy.
    Koncepcja trójpodziału władzy jest zaś stara jak świat,a a przeciwstawiana jej koncepcja "jednolitości władzy państwowej" jest również stara, a nie jest tylko wymysłem komunistów. Każda z nich ma swoje plusy i minusy, a dzieje ludzkości nie dowodzą, że tylko trójpodział jest doskonały i świat ewoluje w stronę trójpodziału.
    Vide nawet taki łukaszenko dostaje argument, że u niego protesty trwają 4 miesiące i doliczno się jednej pobitej i zmarłej osoby na komisariacie. A w USA protestowano raz, zdemolowano budynek publiczny, a Policja zastrzeliła 4 osoby.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Grudeq

    W mediach chodzą i takie domysły, że to było wyreżyserowane przez antytrumpiarnię. Ja jestem raczej sceptyczny. Gdyby bowiem mieli aż taki dryg praktyczno-organizacyjny, to chyba dawaliby sobie radę lepiej. Zresztą, co ja tam wiem ...
    Nigdy się nie dowiemy ukradli, czy nie ukradli tam te wybory. Właśnie tu widzę kompromitację ichniego sądownictwa. Umyło łapki jak ten Piłat.

    Nie śledziłem tego zbyt uważnie, lecz mam wrażenie, że uwalili wszystkie pozwy względami formalnymi. Przynajmniej te pozwy, których ciężar merytoryczny mógłby zaważyć na wyniku wyborów. Nie chcę wchodzić w te szczegóły.
    Oczywiście sądownictwo musi działać w oparciu o jakiś porządek, który sąd jest rzeczowo, czy miejscowo od czego. Piję tu zwłaszcza do tego bodaj najcięższego pozwu z Texasu uwalonego, bo Texas nie miał - jak powiedzieliby polscy sędziowie - interesu, czy tam legitymacji czynnej. No, ładne rzeczy! To Biden nie będzie prezydentem w Texasie?

    Toż sam sąd najwyższy powinien być zainteresowany z kim będzie WSPÓŁDZIAŁAŁ w ramach trójpodziału, czy aby nie ze złodziejem wyborów. A tak wychodzi na to, że jemu najwyższemu wszystko jedno z kim, byle kwity jako tako przyklepać.

    To jest skutek tego, co F. Koneczny nazywał prawniczością wypychającą prawo i chyba to masz na myśli w pierwszym zdaniu swojego komentarza powyżej.

    W protestach wyborczych, ktokolwiek je zgłasza, stroną jest DEMOKRACJA, a nie ten, kto pismo do sądu podpisał. Dlatego każdy pozew powinien być rozpoznany przez sąd wyłącznie merytorycznie. Jeśli nie, to następuje olewanie demokracji, konstytucji, itd.
    To samo dotyczy Polski.

    Obojętnie, kto i po co zorganizował te zamieszki na Kapitolu, USA już nigdy nie będą takie same. Przegranym jest demokracja.
    Na szczęście, chyba nawet ruscy szachiści tego nie przewidzieli, bo być może już z tej okazji rozstrzygnęliby np. wątpliwości wyborcze w Białorusi i na taką koordynację nie byłoby komu choćby kwiknąć. Skoro Ruskie nie skorzystali, to znaczy, ze nie wiedzieli, a to już daje poszlakę, że wejście na Kapitol było spontaniczne. Przynajmniej jego masowy wymiar.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.