sobota, 1 lutego 2020

Billie Eilish


Kończy się tydzień w pewnym sensie zdominowany przez K-Pop oraz bandę idiotów, którzy postanowili pokazać, że nie mają pojęcia o niczym. I oto do nich dziś właśnie dołączył nasz nieoceniony głupek Wojciech Wybranowski ze swoim wykładem na Twitterze na temat popu w ogóle, i tym samym pokazał tym dzieciom, że wróg jest już nie tylko po stronie TVN-u, ale i tu u nas. W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak zmienić temat i przedstawić Billie Eilish, osiemnastoletnią artystkę, w moim przekonaniu największe muzyczne zjawisko od czasu Adele. I to tyle. A wszystkich durniów, z jednej i z drugiej strony, w tym przede wszystkim Wojciecha Wybranowskiego, zachęcam, by zanim się odezwie na temat jakichś gwiazdek udających koreański pop, odgarnął sobie z czoła grzywkę i puknął się czymś w swoje tłuste czoło i nie musiał się wycofywać rakiem, kiedy w marcu Eilish dostanie Oscara. A że dostanie, jestem pewien. Miłego weekendu.



12 komentarzy:

  1. Wielu zostało zaoranych prze fanów BTS. A wystarczyło spytać wujka google...

    OdpowiedzUsuń
  2. @DittoAC
    Wygląda na to, że dla niektórych nawet to okazuje się zbyt trudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popłakałem się, gdy ktoś na TT napisał, że k-pop to zło. Odpowiedziałem mu:
      "To tajemnica, więc nikomu nie mów. Jak włożysz CD z k-pop do odtwarzacza odwrotnie, to usłyszysz głos szatana. Na streamingu niestety nie działa." :)

      Usuń
  3. @All
    Wygląda na to że Oscar nie wchodzi w grę, z tego prostego faktu, że nowy Bond nie jest brany pod uwagę. Za to ma śpiewać na gali.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście ma talent. Jestem ciekawy jej piosenki do nowego Bonda, myślę, że na następnym rozdaniu Oscarów może mieć szansę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się czy nie, że Pan kiedyś wspomniał o drugiej części książki o rock and roll ? O takim Kid Brown też pierwszy raz tutaj usłyszałem.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Pavel
    Póki co, o drugiej części nie ma mowy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra muzyka nie lubi być samotna, a ja bardzo lubię tutaj wpisy o muzyce. Mogłyby mieć nawet regularny kącik raz w tygodniu :)

    Więc do czegoś nowego coś starego, ale niezmiennie doskonałego:
    https://youtu.be/x-XnPXL_HMA

    Ten utwór doczekał się wielu wykonań i przez długi czas uważałem wykonanie Dave Matthews Band z Warrenem Haynes z koncertu Live at Central Park za bezapelacyjny nr 1. Ale jednak z czasem przekonałem się, że oryginał się broni, szczególnie w takiej wersji. Jak to ktoś napisał w komentarzu "Nie gra wielu dźwięków, ale gra te właściwe". Polecam na słuchawkach, wtedy dostajemy wszystkie smaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go bardzo lubię. Najbardziej chyba lubię 'Harvest', ale to rzężące 'Ragged Glory' też jest piękne.

      Usuń
  8. @marcin d.
    Powiem Ci uczciwie, że ja mam ciężki kompleks na punkcie Neila Younga i mimo, że wiem, że to jest wspaniały muzyk i klasyka rocka, to nie lubię jego głosu i to sprawia, że go nie słucham. Natomiast DMB - jak najbardziej. Byłem na nich w Gdańsku i na Torwarze i byłem porażony. Nawet mimo to, że Torwar to jest gówno a nie sala koncertowa. Ich przydałoby się zbombardować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym utworze chodziło mi głównie o to, jak gra na gitarze. Reszta jakoś tak nie porywa, ciężko też konkurować z głosem Dave Matthews'a ;)

      Naprawdę DMB grał w Polsce przynajmniej 2 razy? Ja byłem na ich koncercie kilka lat temu w Berlinie, ale to była dość mała sala, najchętniej zobaczyłbym ich na dużej scenie na dworze, tak jak grają w USA. Niestety oni do Europy przyjeżdżają dość rzadko. Świetna kapela, jedyna w swoim rodzaju.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.