czwartek, 9 sierpnia 2018

Hypatia z Aleksandrii patronem setnej rocznicy odzyskania niepodległości?

      Nad tym, czy pisać ten tekst zastanawiam się już od paru dni, a mój problem jest podwójny. Przede wszystkim, nie mam pewności, czy wypada mi komentować życiowe dokonania osoby, która nie dość że, jak to się mówi u mnie na wsi, „jeszcze nie wystygła”, a po drugie, na tym o czym chcę pisać nie znam się w stopniu choćby szczątkowym. A mam na myśli historię i to w dodatku historię jak najbardziej starożytną. A mimo to, jak widzimy, udało mi się przełamać i prę do przodu z podniesioną przyłbicą.
       Jak wiemy, niedawno zmarła prof. Maria Dzielska i owe odejście zostało ogłoszone z taką uroczystością, że na jej pogrzebie pojawili się i Prezydent i Premier i sam Prezes O Kulach, co, o ile czegoś nie przegapiłem, nie miało miejsca od czasu odejścia Zyty Gilowskiej. I tu muszę przyznać zupełnie uczciwie, że ja dotychczas nie miałem nawet pojęcia o tym, że ktoś taki jak śp. prof. Maria Dzielska w ogóle istnieje. Owszem, nazwisko Dzielski gdzieś tam słyszałem i dziś, kiedy już mam okazję się nad tym wszystkim zastanawiać, wiem już, że chodziło o niejakiego Mirosława Dzielskiego. Ale przejdźmy już może do szczegółow.
       Otóż, jak się okazuje, ów Mirosław Dzielski, mąż śp. Profesor, był przede wszystkim filozofem oraz działaczem „Solidarności”, a gdy chodzi o konkretne już poglądy, wyznawcą projektu wedle którego od demokracji znacznie bardziej wartościowy jest kapitalizm, a w związku z tym jego pomysł na Polskę sprowadzał się do tego, by elity zgodziły się na zachowanie komunistycznego terroru, a w zamian za to władza skończyła z socjalistyczną gospodarką. Wiedząc, że często w ostatecznym rozrachunku nic nie liczy się tak, jak słowo, sprawdziłem, co Mirosław Dzielski miał do powiedzenia już bardziej konkretnie, i proszę sobie wyobrazić, że w historii zapisała się tylko jedna jego myśl: „Nienawiść przebrana w szaty miłości i wierząca na dodatek szczerze, że jest miłością – oto czym jest socjalizm”. I to jest to co pozostało po tym wybitnym człowieku. Nam pozostaje więc już tylko zastanowić się, czy wspomniany projekt miał szansę na realizację, czy nie. Tego jednak nie udało się nam sprawdzić, ponieważ jeszcze przed czerwcem 1989 roku Dzielski wyjechał do Stanów i tam niemal natychmiast umarł. A więc do dziś jedynym, jak się zdaje, państwem oficjalnie realizującym marzenie Dzielskiego pozostają Chiny, a w praktyce… kto wie? Kto wie?
       No ale to nie Mirosław Dzielski jest dziś pierwszym bohaterem tej notki, lecz wdowa po nim, śp. prof. Maria Dzielska, wybitny historyk, filolog klasyczny oraz zasłużony nauczyciel akademicki, jak czytam, „jeden z najczęściej tłumaczonych na języki obce polskich historyków”, a to przede wszystkim ze względu na wydaną przez Harvard University Press książkę pod tytułem „Hypatia z Aleksandrii”. Jak mówię, nie znam się na historii i o owej Hypatii z Aleksandrii pierwsze słyszę, ponieważ natomiast jestem zawsze bardzo ciekawy świata, sprawdziłem, w czym rzecz i oto, czego się dowiedziałem. Otóż owa Hypatia to, wedle części przekazów, w tym też informacji podawanych przez Dzielską, żyjąca w Aleksandrii na przełomie IV i V wieku wybitna matematyczka, która jako poganka została okrutnie zamordowana przez wypuszczony na nią przez tamtejszego patriarchę, św. Cyryla z Aleksandrii, chrześcijański motłoch. Ponieważ mój szacunek do świętych Kościoła Katolickiego jest na tyle duży, że ja, kiedy tylko słyszę choćby jedno złe słowo wypowiedziane przeciwko któremukolwiek z nich, natychmiast się najeżam, a więc i tym razem postanowiłem sprawdzić, jak to było z ową Hypatią i jej oprawcami, jednak, jak się okazuje, tak naprawdę wszystko co na jej temat wiemy, stanowi wyłącznie spekulacje, w dodatku podnoszone niermal wyłącznie przez antychrześcijańską reakcję. Owszem, istnieje teoria, że owa Hypatia wynalazła astrolabium i areometr, jednak inne źródła wskazują, że to nie ona, tylko ktoś zupełnie inny. Ponieważ nie zachowały żadne jej pisma, wszystko co wiemy na temat jej naukowych dokonań sprowadza się do określenia „nie wykluczone”, a i to, jak się zdaje, nie sięga poza to nieszczęsne astrolabium. Tak naprawdę o owej Hypatii nie wiadomo nawet czy, kiedy chrześcijanie ja mordowali, ona miała 25, czy może 60 lat. Dzielska – tu zresztą trzeba jej oddać sprawiedliwość – twierdzi, że 60, natomiast jej najbardziej zagorzali fani utrzymują, że ona umierając była piękną dziewczyną w wieku lat 25. O wiele więcej natomiast wiadomo na temat jej tak zwanej działalności filozoficznej, a konkretnie tego, że udało się jej wokół siebie stworzyć ściśle pogański krąg wyznawców, który w pewnym momencie uzyskał dość znaczne wpływy, a przez ówczesne społeczeństwo, w znacznej większości silnie chrześcijańskie, było traktowane z najwyższą nieufnością, jako sekta czarnoksięska, czy wręcz satanistyczna. I to ostatecznie sprawiło, że to nie Cyryl, lecz miejscowy tak zwany lud ostatecznie ją wywlókł na ulicę i tam zgodnie z ówczenym zwyczajem odpowiednio okrutnie zamordował.
       Inaczej tę sytuację widzi Dzielska. Otóż jej zdaniem, to nie motłoch, lecz sam Cyryl stał za tym mordem:
       ...zarzuty stawiane Cyrylowi dotyczą ponadto głębszego aspektu sprawy niż tylko udziału w zewnętrznych manifestacjach wrogości i kłamstwa. Dotykają sfery jego psychologii i moralności. Cyryl uczynił coś, co można by określić naruszeniem zasad chrześcijańskiego porządku moralnego, któremu miał służyć. Stało się tak dlatego, że nie umiał pogodzić się z przegraną. Chciał być liderem społeczności aleksandryjskiej, a tymczasem to miejsce w kręgach elity zajmowała Hypatia... Pobudzało to jego ambicje, prowadziło do frustracji i patologicznej zawiści. Cyryl stawał się niebezpieczny. Aż trzy źródła mówią nam o zawiści Cyryla jako przyczynie śmierci Hypatii. Chodzi tutaj o Sokratesa, Hezychiusza i Damascjusza. Najcięższe, bezpośrednie, imienne oskarżenia o kierowanie się prymitywną, mroczną zawiścią wobec Hypatii spadają na Cyryla ze strony Damascjusza…”.
      Inna sprawa, że sama Dzielska przyznaje, że „trudno jest udowodnić bezpośrednią odpowiedzialność Cyryla za ten mord, niemniej i tak to on jest odpowiedzialny za to co się stało”.
      Spójrzmy więc już na koniec na postać owego rzekomego zbrodniarza, św. Cyryla z Aleksandrii. Tu już tajemnic praktycznie nie ma. Tam niemal wszystko jest starannie zapisane i udokumentowane i jeśli gdziekolwiek trafiamy na jakiekolwiek złe słowo skierowane przeciwko temu świętemu człowiekowi, to najpierw, gdy chodzi o jemu współczesnych,ze strony jego politycznych przeciwników, w tym przede wszystkim schizmatyka Sokratesa Scholastyka, który Cyryla więc patologicznie nienawidził za to, że ten kazał zburzyć postawione przez antypapieża Nowacjana kościoły, a dalej pojawia się już właściwie tylko żyjący na przełomie V i VI wieku pogański filozof Damascjusz, no a potem już głównie liczni filozofowie wieku Oświecenia, którzy, jak choćby irlandzki wolnomyśliciel, John Toland, czy po nim sam Wolter, postanowili wynieść Hypatię na swoje ołtarze. A dziś prawdopodobnie jest tak, że gdyby nie wspomniana praca Dzielskiej, wydana przez Harvard University Press i przetłumaczona na wiele języków, o owej najpewniej aleksandryjskiej czarownicy, pomijając niektóre loże, pies z kulawą nogą by nie pamiętał.
      Zmarła więc owa wybitna profesor, jak słyszę osoba dobra, uczciwa i dzielna, nad urną z jej prochami przemówienia wygłosili Prezydent, Premier i Prezes, a ja się już tylko zastanawiam, czy naprawdę zrobiło się aż tak sucho, że nie stać nas na nic lepszego?



Ze szczerym bólem serca informuję, że zostały już tylko dwa egzemplarze mojej książki „Palimy Licho, czyli o TymKtóryNiePrzepuszczaŻadnejOkazji”. Proszę się pośpieszyć i nie mieć do mnie pretensji, gdy na wszelkie pytania o tę książkę będę musiał odpowiadać tak jak się to ma w przypadku „Siedmiokilgramowego liścia”: „Nie pamiętał pan, przepraszam, sorry, smutno”.

2 komentarze:

  1. Sucho jest, ale są oznaki wilgoci.
    W znanym Panu kościele w Ludomach, trwa remont. Kościół ma być poświęcony Najświętszej Maryi Pannie, Matce Kościoła. Prowadzimy obecnie prace, zmierzające do upiększenia wnętrza świątyni. Wśród tych prac będą także wizerunki wielkich Czcicieli Matki Bożej, a wśród nich znajdzie się wizerunek św. Cyryla Aleksandryjskiego. Obraz jest w "produkcji" od wiosny tego roku i jak malarz (malarka) zapewnia, będzie gotowy na jesień.
    Będzie pięknie.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Don Paddington
      Ja od dziecka byłem pewien, że tam jest: "Nie poskąpi suchej ziemi kropli deszczu". I niech już tak zostanie. To bardzo dobra wiadomość. Pozwolę ją sobie podać dalej. Trzymajcie si e dzielnie!

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.