niedziela, 17 grudnia 2017

Wilhelm Szewczyk, czyli o śląskich korzeniach, dziedzictwie i przyszłości

      Ja oczywiście zdaję sobie sprawy, że każda próba poruszenia przez mnie tematu tak zwanego śląskiego nacjonalizmu, czy choćby tylko patriotyzmu, zawsze musi się skończyć tym, że z jednej strony głos zabiorą Ślązacy sympatyzujący, czy to z Ruchem Autonomii Śląska, czy z ruchami jeszcze bardziej radykalnymi, uważającymi RAŚ za twór sztuczny, a więc w gruncie rzeczy obcy, a z drugiej ci, co się uważają za Ślązaków „prawdziwych”, i jedni i drudzy po raz kolejny zasypią mnie obelgami. Czemu tak? Przyczyna jest prosta. Otóż zarówno jedni jak i drudzy potraktują każde moje słowo, jako głos bezczelnego polactwa, tyle że ci pierwsi – polactwa które nie potrafi zrozumieć Ślązaka, który nie chcę być Polakiem, a drudzy – polactwa, które nie jest w stanie zrozumieć Ślązaka, który Polakiem chce być jak najbardziej.
      Wielokrotnie zastanawiałem się, cóż to jest takiego, co, mimo wciąż deklarowanej wrogości, łączy obie grupy i za każdym razem wychodziło mi na to, że tym jednym punktem wspólnym, a przy tym, punktem decydującym, jest to, że jedni i drudzy są głęboko przekonani, że śląskość to wartość absolutna i że wszystko co prawdziwie śląskie podlega bezwzględnej ochronie. Stąd też dla każdego Ślązaka, czy to „Ślązaka prawdziwego”, czy też tylko dla „Ślązaka uzurpatora”, każda śląskość, byleby potwierdzona odpowiednimi papierami, jest czymś, czego należy bronić zębami i pazurami.
       Myślę, że nie zaszkodzi, jeśli przypomnę tu swój tekst z „Elementarza”, bardzo przewrotnie poświęcony Matce Boskiej Piekarskiej, w którym bardzo przejrzyście, jak sądzę, pokazałem, co mam na myśli, ile razy wspominam o owej szczególnej solidarności: „Prawdopodobnie jedyny przedmiot kultu religijnego w Polsce, który jest w stanie zjednoczyć ofiary zbrodni w Kopalni Wujek ze zbrodni tej autorami. Podejrzewam, że gdyby się okazało, że dowódca plutonu specjalnego strzelającego do górników mówił ze śląskim akcentem, część Ślązaków, podczas dorocznej pielgrzymki mężczyzn do Piekar Śląskich, modliłoby się o jego nawrócenie, a następnie beatyfikację. Taki Kazimierz Kutz na sto procent nosi medalik z Matką Boską Piekarską w kieszeni i codziennie Jej dziękuje za Katastrofę Smoleńską. Swoją drogą, ciekawe, czemu Ona mu nie wypali dziury w udzie. Przecież by umiała”.
      Dziś, korzystając z okazji, chciałbym się wycofać z tego dowódcy plutonu, przyznać, że tu chyba mnie poniosło i wszystkich prawdziwych Ślązaków przeprosić. Tak głęboko bowiem owo szaleństwo chyba jednak nie sięga, natomiast, co stwierdzam z prawdziwym bólem, taki Wilhelm Szewczyk mieści się tu idealnie. Gdyby ktoś nie wiedział, informuję, że jeden z głównych punktów w Katowicach, decyzją Śląskiego Wojewody, został przemianowany z Placu im. Wilhelma Szewczyka, na Plac im. Marii i Lecha Kaczyńskich, co spowodowało falę protestów, jakich miasto nie widziało chyba od czasu, gdy ktoś – nie wiadomo kto – zdecydował, że Joanna Bartel nie będzie jednak zapowiadała przystanków tramwajowych po śląsku, czy może jeszcze wcześniej, od kiedy zdecydowano o zburzeniu starego dworca. Rzecz w tym, że dla każdego Ślązaka Wilhelm Szewczyk to, podobnie jak Jerzy Zietek, świętość na miarę wspomnianej Matki Boskiej Piekarskiej, a więc coś, co nie tylko łączy, ale może przede wszystkim jest gwarantem trwałości owego ducha. A choćby myśl, by jeden z centralnych placów w mieście nazwać imieniem Marii i Lecha Kaczyńskich kosztem wybitnego śląskiego poety, pisarza i działacza społecznego Wilhelma Szewczyka, jest czymś autentycznie nie do zniesienia.
      Czytam zarówno relacje z owych protestów, jak i pełne gniewu wypowiedzi ich uczestników, oglądam zdjęcia z kolejnych demonstracji i przepraszam bardzo, ale, choć wiem, że żadne moje słowo nie sprawi, że oni się opamiętają, czuję, że sytuacja wymaga, byśmy chociaż pobieżnie rzucili okiem na to o kim dyskutujemy. Oto notka z Wikipedii. Proszę uprzejmie.
      „Po ukończeniu liceum w Rybniku przeniósł się do Katowic. Działał w Obozie Narodowo-Radykalnym. Postulował wyeliminowanie Żydów z życia kulturalnego i gospodarczego. Literaturę i prasę żydowską uznawał za jedną z najgroźniejszych broni żydowskiego państwa eksterytorialnego. Podczas II wojny światowej został wcielony do Wehrmachtu. W latach 1941–1942 znajdował się na froncie zachodnim, w Normandii i wschodnim w Rosji. W sierpniu 1941 został ranny pod Smoleńskiem. Po leczeniu w Turyngii skierowany na front do Alzacji. Jak sam twierdził, za demonstrowaną postawę pacyfistyczną oraz krytykę Hitlera miał zostać aresztowany, wydalony z oddziału, a w 1942 osadzony w więzieniu w Katowicach. Stamtąd miał zbiec do Generalnego Gubernatorstwa podczas przepustki, gdzie – jak utrzymywał – uczestniczył w tajnym nauczaniu do 1945. Będąc w wojsku niemieckim, prezentował jednak jednoznacznie propolską postawę, m.in. korespondując w tej kwestii z gauleiterem Fritzem Brachtem.
Po wojnie wrócił do Katowic i włączył się w tworzenie propagandy komunistycznej. W latach 1947–1948 był członkiem PPR, a następnie, od 1948 należał do PZPR. Redagował materiały propagandowe dla tutejszego komitetu wojewódzkiego PZPR. W 1953 był wśród grona 53 członków krakowskiego Związku Literatów Polskich, którzy poparli komunistyczne represje wobec duchowieństwa katolickiego w Polsce. Wspierał działania propagandy komunistycznej w trakcie głośnego procesu księży kurii krakowskiej. Jednym z przykładów jego propagandowego zaangażowania jest wydana w latach 60. książka ‘Z teczki wspomnień PPR’. Propagował w niej marksizm i leninizm oraz zmiany ustrojowe Polski. Żołnierzy Armii Krajowej nazwał wrogiem w cywilu, który popełnił ‘najohydniejsze zbrodnie’ na działaczach komunistycznych. Polska, według tej publikacji, kierowana była ‘nieomylną busolą mądrości doświadczonej – nauki marksizmu-leninizmu’. Od 1971 był członkiem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach, w latach 1980–1981 członkiem jego egzekutywy. Wilhelm Szewczyk był także wielokrotnym posłem na Sejm PRL – pełnił tę funkcję aż 6 kadencji (II, III, V, VI, VII i VIII kadencja), zasiadał w Sejmie od 1957 z przerwą w latach 1965–1969 aż do roku 1980”.
      Gdy przygototwywałem się do dzisiejszego tekstu, przejrzałem sobie to, co na ten temat ukazało się ostatnio na Facebooku i wśród wielu wręcz fantastycznych deklaracji wierności owej „Małej Ojczyźnie” znalazłem też coś takiego:





      Myślę więc sobie, że skoro emocje sięgnęły poziomu „korzeni”, „dziedzictwa” i „budowy przyszłości”, nie pozostaje mi zakończyc tych refleksji inaczej, jak tylko jeszcze jedną szalenie ważną informacją. Jak podaje wciąż ta sama Wikipedia, w trakcie III kadencji Sejmu, grupa posłów z Katowic z Szewczykiem na czele z sukcesem skierowała do laski marszałkowskiej interpelację poselską z żądaniem, by i im, podobnie jak Szewczykowi, oraz dwóm innym słynnym pisarzom-posłom, Machejkowi i Czeszce, wolno było w sejmowym bufecie zaopatrywać się w alkohol i w spokoju spożywac go podczas obrad.



Moje książki są do kupienia w księgarni na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl. Polecam gorąco.

21 komentarzy:

  1. Tymi Kaczyńskimi splunęliście nam w twarz. Zadowolony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Stanisław Gibarian
      Ach, o ten chodziło? To nie ja. To automat wrzucił go do spamu. Ten automat, to jednak ma swój rozum. Widzi Ślązaka beczącego, że znów ktoś mu splunął w twarz i natychmiast zapala mu się lampka ostrzegawcza.

      Usuń
  2. No, no ale fajny i mądry artykuł napisałeś. Kasowanie komentarzy też nieźle działa

    OdpowiedzUsuń
  3. @Stanisław Gibarian
    Których komentarzy? Tych? - "napluc w ten twöj tlusty, czerwony ryj byloby dla ciebie kundlu zaszczytem".

    OdpowiedzUsuń
  4. "napluc w ten twöj tlusty, czerwony ryj byloby dla ciebie kundlu zaszczytem".
    Zgadza się jestem pokonany przez zwycięzców "dobrej zmiany". Jestem ja i wielu, wielu ludzi już trupami nie dacie nam pożyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli te twoje komentarze to taki growl prosto z otchłani. Tak myślałam

      Usuń
    2. @bozena
      Zdziwiłabyś się, jaka płytka ta otchłań.

      Usuń
    3. @Stanisław Gibarian
      My czyli kto? Polacy? Spokojna główa. Poradźcie sobie. Najwyżej otworzycie w Katowicach kilka kolejnych punktów o niemieckich nazwach i da się żyć.

      Usuń
  5. no niezły ziomal z tego Szewczyka. Jak to możliwe, że tyle lat jakiekolwiek miejsce na ziemi nosiło jego imię?

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz Krzysztof, nie pisz juz nigdy nic o Śląsku i Slazakach. Tak bedzje lepiej. Chyba że, jak ta cala banda szatańska wokół chcesz relatywizowac coś, czego się nie da tak robić. Trzeba te ziemie i ludzi poczuc będąc jej dzieckiem. Ja jestem, z matki z mniejszosci niemieckiej przed wojną w Katowicach i ojca Polaka z Ziemi Opolskiej. Czuję się Polakiem tak, ze może nawet sobie nie wyobrażasz. Tak czula sie tez moja matka. Obrazasz swoim pisaniem mnie i moich rodzicow. Dla mnie wystarczy. A mieszkam i mieszkac bede za granica. I wielu Slazakow ma taki sam problem. Sa obcy we wlasnej ojczyznie i niech to dla niektórych z nich bedzie Heimat. Nic tobie do tego. A moze nie piszę znowu na temat, wiec naprawde sie juz zamkne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @cbrengland
      A o Wilhelmie Szewczyku też mi nie wolno brzydko pisać? On jest też pod ochroną? Tu też mnie będziesz cenzurował?

      Usuń
    2. wydaje się, że pan Toyah pisze o Szewczyku, nie o mamie i rodzinie cbrengland. b.dobrze mierzy się z zasiedziałymi emocjami, nie da się b.nowocześnie ująć tego napięcia.

      Usuń
    3. @zaza
      Ależ w tym jest problem, że nawet jeśli my tu zaatakujemy ewidentne sowieckiego agenta, takiego jak Ziętek czy Szewczyk, oni to natychmiast biorą do siebie.

      Usuń
    4. Problem w tym, że Szewczyk, Kuc, Ziętek czy RAŚ są dla pana tylko pretekstem do pisania o Śląsku i Ślązakach.

      Usuń
  7. @Krzysztof Pert
    Jasne. Podobnie jak Jaruzelski, Kiszczak, Urban, Michnik i Wałęsa są dla mnie tylko pretekstem do tego, by pisać o Platformie Obywatelskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kiego diabła w protest przeciw przemianowaniu nazwy placu wplątuje Pan Ślązaków?

      Usuń
  8. @Krzysztof Pert
    A to takiego mianowicie, że protesty były organizowane pod żółto-niebieską flagą Śląska, a jednym z najbardziej rzucających się w oczy haseł było "Jeżech na placu Szewczyka niy Kaczyńskich".

    OdpowiedzUsuń
  9. Co na prawde drazni ludzi to nie kwestia Szewczyk czy Kaczynski tylko sposob zalatwienia sprawy tzn. obrzydliwe lizusostwo wojewody ktory wlazi w tylek wladzom w Warszawie i stad decyzja o patronie placu. Dlaczego nie plac Kazimierza Switonia, bohatera niedawnych czasow i czlowieka kalibru wiekszego niz cala rodzina Kaczynskich razem wzieta? Na pewno nie byloby protestow.

    OdpowiedzUsuń
  10. @zebek
    Możliwe, obawiam się jednak, że gdyby obecna żydowska władza spróbowała wykonać jakikolwiek gest pod adresem Świtonia, on by spuścił z Nieba na to miasto klęskę jakiej świat nie widział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysztof Pert mądruje się, a mało czyta - lwy go pożrą, piec go spali.

      Usuń