wtorek, 12 grudnia 2017

Czy Ojciec Dyrektor odbierze Antoniemu Macierewiczowi złoty kluczyk?

       Premier Morawiecki przedstawił skład nowego rządu, jak najbardziej z Antonim Macierewiczem na pierwszym planie, a ja, ile razy mnie ktoś pyta, jak mi się podobają moje talenty profetyczne, odpowiadam niezmiennie, że choć rzeczywiście bardzo liczyłem na to, że Macierewicz da nam od siebie choć na pewien czas odsapnąć, a tu się okazuje, że przynajmniej jeszcze nie teraz, to wcale nie czuje się ze sobą tak całkiem najgorzej. Przede wszystkim może dlatego, że, jak się okazuje, nie ja jeden kompletnie nie przewidziałem tego, co nam przyniesie ta niby „rekonstrukcja”, ale też zachowuję ów pełny spokój dzieki świadomości, że to co się wczoraj stało, może jeszcze bardziej niż się mogłem spodziewać, wskazuje na to, że dziś głównym problemem Jarosława Kaczyńskiego jest właśnie nie rzekoma potrzeba przyśpieszenia ekonomicznego, lub konieczność poprawienia naszej pozycji w Brukseli, czy wreszcie przygotowanie Mateusza Morawieckiego na swego następcę, lecz właśnie Antoni Macierewicz i pozycja, jaką on w ostatnich latach uzyskał, a która dała mu taką siłę, że zdecydował się wypowiedzieć wojnę już nie tylko samemu prezydentowi, ale i prezesowi Kaczyńskiemu. Jak mówię, Macierewicz pozostał na swoim stanowisku i moim zdaniem nie jest to wiadomość dobra. Z jednej strony, to co się stało tylko niepotrzebnie przedłuża kryzys, a z drugiej, przez fakt, że tym samym niemożliwe okazały się jakiekolwiek zmiany w rządzie, poza wyrzuceniem Beaty Szydło, powoduje, że Prawo i Sprawiedliwość znalazło się w sytuacji jednoznacznie dla partii kompromitującej.
      Wszyscy mieliśmy okazję przez wiele dni, a tak naprawdę może i miesięcy, odbierać mniej lub bardziej sensacyjne wiadomości na temat zbliżającej się rekonstrukcji rządu, następnie słuchać pożegnalnego przemówienia w Sejmie premier Szydło, potem oglądać kolejne uroczystości w Pałacu Prezydenckim, a wszystko to przy akompaniamencie najczęściej kompletnie sprzecznych ze sobą opinii ze strony zarówno politycznych komentatorów, jak i samych polityków, na temat tego, co to się tak naprawdę w Polsce dzieje, w jakim celu i z jaką perspektywą, a wszystko po to, by na samym końcu przeżyć to straszne upokorzenie pod tytułem „Prezydent odbiera ślubowanie od nowych ministrów”. A mówiąc o upokorzeniu, nie mam na myśli ani premier Szydło, ani nowego premiera Morawieckiego, ani Prezydenta, ani starych-nowych ministrów, ani w ogóle całego tego towarzystwa. Oni, nawet jeśli przyszło się im nieco zarumienic, to jak zawsze, świetnie sobie poradzą. A najlepiej o tym świadczyć może choćby fakt, że nawet Mariusz Kamiński, składając ślubowanie, bez mrugnięcia okiem powiedział: „Tak mi dopomóż Bóg”. Upokorzeni zostaliśmy natomiast my wszyscy, najpierw w takim napięciu czekający na to co się ma wydarzyć, a następnie przeżywający każdą kolejną minutę owej szopki, w poczuciu, że jesteśmy traktowani jak ostatnie szmaty, a nie jak, było nie było, wyborcy.
      Doszło ostatecznie do zapowiadanego to tu to tam „trzęsienia ziemi”… a na samym końcu okazało się, że wszystko się ograniczyło do tego, że wyleciała ze stanowiska niezwykle popularna, zasłużona i doprawdy Bogu ducha winna pani premier. I nikt z nich nie uznał za stosowne spojrzeć nam w oczy i odpowiedzieć, dlaczego tak, w związku z czym i za co. Jakiś mądrala z Platformy Obywatelskiej, czy może z Nowoczesnej gdzieś tam powiedział, że cała owa zmiana premiera jest skierowana przeciwko prezydentowi Dudzie, a widać to było rzekomo po jego twarzy, kiedy żegnał odchodzącą Szydło. A ja, owszem, widziałem jak bardzo Prezydent był strapiony – swoją drogą, ciekawe, że tam wszyscy robili wrażenie strapionych – tyle że ani przez chwilę nie ulegało dla mnie wątpliwości, że owo strapienie jest spowodowane świadomością, że to on tak naprawdę stoi za tym odwołaniem. On oczywiście nie chciał odwołania Szydło. Jedynie miał dość Macierewicza, no ale kiedy się okazało, że się nie udało, zrobiło mu się zwyczajnie głupio. No ale mamy tego naszego prezydenta i jest właśnie bardzo dobry moment, by powiedzieć o nim parę dobrych słów. Otóż podczas tej ponurej maskarady w Pałacu na Krakowskim Przedmieściu odniosłem wrażenie, że to właśnie Prezydent jako jedyny zachował się tak jak trzeba. To on jako jedyny uznał, że i nam należy się parę słów wyjasnienia. Jeśli ktoś ma okazję, zachęcam do tego, by uważnie wysłuchał, lub przeczytał raz jeszcze jego wczorajsze wystąpienie. Proszę zwrócić uwagę, że on tam właściwie całkiem jednoznacznie oświadcza, że to co się dzieje jest wprawdzie wydarzeniem niezwykle ważnym w historii Polski, niemniej stanowi jedynie początek czegoś znacznie ważniejszego, a ja rozumiem to tak, że on ma na myśli ostateczne odsunięcie od wszelkich wpływów prawdziwego złego ducha obecnej władzy. I tu przepraszam bardzo wszystkich czytelników, na czele z moim drogim kolegą Coryllusem, że wcale nie mam na myśli Mateusza Morawieckiego, ale jak najbardziej Antoniego Macierewicza. Ta żenada, z którą mieliśmy do czynienia wczoraj, ten wstyd i prawdopodobnie nieunikniony, i bardzo poważny, kryzys zaufania dla Prawa i Sprawiedliwości, ale też idealnie suche stopy z jakimi z tego zamieszania póki co wychodzi Macierewicz, pokazują bardzo wyraźnie, że ja tu mam jeszcze bardziej rację niż jeszcze parę dni temu. Żeby w pozornie idealniej politycznie sytuacji wpędzić swój życiowy wręcz projekt w tak ciężkie kłopoty, trzeba być albo idiotą, albo być do tego zmuszonym. Mam nadzieję, że Mateusz Morawiecki, z solidnym wsparciem ze strony Prezesa, sobie z tym poradzi. Najwidoczniej Beata Szydło nie miała wystarczającej siły. Ci może jednak dadzą radę.
      I już na sam koniec mam dla wszystkich moim zdaniem interesującą propozycję. Jak wiemy, tuż po tym, jak Prezes nominował go na stanowisko premiera, Morawiecki pierwsze swoje kroki skierował do nie do "Rzeczpospolitej", nie do Karnowskich, nie do wreszcie Kurskiego z Rachoniem, ale do Telewizji Trwam, by wziąć udział w „Rozmowach Niedokończonych”. Przyglądajmy się uważnie, w jaki sposób w najbliższym czasie będzie traktował Antoniego Macierewicza ojciec Rydzyk.


Zapraszam jak zawsze do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie niezmiennie są do kupienia moje książki.  

18 komentarzy:

  1. Na TT mówią, że po tym wszystkim Prezydent Duda poszedł na galę Polsatu i, tutaj cytuję, "nie miał jaj aby wyjść z tego pierdolnika Polsatu gdy "elyta" rechotała z dowcipów o Smoleńsku". Jeśli jest tak, jam mówią to zaczynam mieć wątpliwości...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowe-stare nominacje były, faktycznie, dla nas upokorzeniem. Niezależnie od tego, czy Mateusz Morawiecki będzie historycznie dobrym premierem, czy też rację ma Coryllus.

    Ale ja poczułem się naprawdę bardzo źle dopiero jakieś 2 godziny później, gdy zobaczyłem Prezydenta na gali Polsatu. Na ten Superexpress i dupę Dody mogę machnąć ręką, na ten wczorajszy blamaż już nie. Gadek o "poszerzaniu elektoratu" nie kupuję. Dzieje się coś bardzo złego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kozik
      To jest bardzo możliwe, że jest źle, nie sądze jednak, że widomymi tego znakami jest to, że Duda chodzi na jak najbardziej oficjalne gale, no a już na pewno nie to, że Morawiecki został premierem. A to jest najnowszy przekaz. Przeczytaj sobie komentarz Orjana na Nawigatorze.

      Usuń
    2. Orjan pisze: "Przegrupowanie w kierunku PMM jest prawdopodobnie konieczne także dlatego, że on ma wieksze predyspozycje do powstrzymania podjazdowej wojenki poszczególnych ministrów o obsady różnych spółek i instytucji. Ty potrzebny jest właśnie samiec alfa o takich umiejętnościach korporacyjnych."
      Akurat wczoraj zdarzyło mi się wysnuć bardzo podobną teorię.
      Więc nie o to chodzi. Moim skromnym zdaniem coś jednak jest nie tak z Prezydentem i to w sumie Orjan też zauważa. I że temu "nie tak" Morawiecki jest bardziej w stanie dać opór niż PBS.
      No i mamy galę Polsatu. Solorz i cała ruska reszta. A potem ten kabareciarz sparodiował przemowy miesięcznicowe Jarosława. Może to jeszcze nie "Tu polew" ale ja, sorry, wymiękam. Coś jest nie tak Prezydentem. Jaskółką tego był na początku Kędryna i nic nie jest lepiej.

      Usuń
  3. A mnie się dzisiejsza notka Autora podoba w całości.

    A te komentarze powyżej co do Polsat-u - trzy uwagi:
    1) osobiście po tej całej szopce z powołanie nowego rządu, to na miejscu Prezydenta poszedłbym się solidnie napić (taki reset psychiki, bo ile można), więc być może wyskok na lżejszą imprezę miał choć trochę odstresować Prezydenta.
    2) jeśli jest tu jakaś wina, to otoczenia z kancelarii prezydenta: program imprezy powinien być dokładnie prześwietlony do tego stopnia, że jeśli coś ma być kontrowersyjnego, to albo wypada z programu albo nie przyjmujemy zaproszenia. Za wrabianie Prezydenta w różne wątpliwe atrakcje lałbym ludzi z kancelarii kijem po ... gdzie popadnie
    3) Gdyby prezydent ostentacyjnie wyszedł jak to chcą niektórzy, to byłoby to identyczne z okrawaniem/ogryzaniem pielmieni przez Mateusza Morawieckiego.

    Wracając do meritum: chyba moje nadzieje jednak wygasły i A.Macierewicz jednak będzie z nami "na wieki". A ruch z p. Beatą Szydło może być przygotowaniem innego kierunku - ktoś musi wygrać PIS-owi wybory (samorządowe, europejskie i parlamentarne). A przy tym trzeba się naprawdę solidnie narobić i być może to zadanie znowu spadnie na p. Beatę Szydło. Może nawet wystartuje jako kandydat na prezydenta w jakimś dużym mieście po to, żeby pociągnąć lokomotywę wyborczą?

    AL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi notka też się podoba w całości i mam cichą nadzieję, że PMM jest właśnie po to, żeby bardziej męską ręką zapanować nad ministerialną zgrają, ze szczególnym uwzględnieniem Antoniego.
      ad. 1) To trzeba było się napić, np. ze Szczerskim. Albo pójść z Beatą Szydło i Markiem Kuchcińskim na koncert pamięci naszego ś.p. kumpla z tego bloga, Przemo59.
      ad. 2) Superexpress ich niczego nie nauczył. Wolę nie wierzyć, że PAD polega na opiniach Kędryny.
      ad. 3) Nie. Jakby wyszedł, to by przynajmniej na jeden cudowny moment to buractwo struchlało. A szydera jest tak czy siak.

      Usuń
    2. @Al Batros
      Oni na niezależnej piszą, że tam szydzono z Katastrofy. Z tego co widziałem, to z Katastrofy akurat nie szydzono. Moim zdaniem oni szczują przeciwko Dudzie i to jest kłopot.

      Usuń
    3. Zgadzam się i też uważam, że wesele się skończyło, srebra i chińska porcelana wracają do kredensu a poprawiny obsłużą Ćmielów i Gerlach. Beata Szydło na 100% będzie teraz od wygranych, kolejnych wyborów 2019 i memento mori dla Dudy na 2020r.

      Usuń
  4. Trzeba przyznać, że nieźle Pan wybrnął z sytuacji, gdy poprzednia prognoza się po prostu nie sprawdziła. No ale cóż, my tu przecież tylko sobie rozmawiamy, czasem zgadujemy i staramy się toczyć nasze życie możliwie dobrze. A na to co tam mamy wpływ ograniczony do głosowania w wyborach na daną partię/listę.

    Ja przyznam, że nie wiem czy jeden pan M jest większym złego od drugiego, czy może odwrotnie. A może (prawdopodobnie) obaj są siebie warci. I nie będę też się silił na prorokowanie, co tak naprawdę oznacza ta zmiana na stanowisku premiera. Wiem tylko, że pani Beata Szydło mi tam nie przeszkadzała i jest mi jej (zakładając, że w tam w tej naszej czy w ogóle w jakiejkolwiek polityce są jakieś prawdziwe emocje) zwyczajnie żal w tej sytuacji.

    Nie mam też pojęcia, dlaczego prezydent chodzi na galę Polsatu. Natomiast takie rzeczy czasem się robi zajmując pewne stanowiska i nie koliduje to wcale np. z zasadą, że góra stoi albo "zawsze o tym myślcie, nigdy o tym nie mówcie". Na pewno nie powinien pozostawać obojętny słysząc żarty na temat katastrofy, w której tak czy inaczej zginęli / zaginęli / zniknęli ludzie. Tym bardziej tej katastrofy i w sytuacji własnego profilu politycznego, z którego wyrósł. Pytanie, czy takie żarty faktycznie były i czy on był ich świadkiem. Jest to gdzieś nagrane i można to obejrzeć?

    Nie wiem też, czy prezydent ma szanse w wyborach za 2,5 roku, albo czy ktoś ma z nim szanse. Wiem jednak z naszego wspólnego doświadczenia, że mogą nam w rok zbudować nowego kandydata, który jak kiedyś Platforma Obywatelska nagle zdominuje serca wyborców w wystarczającym stopniu, żeby wygrać.

    Także ja tym razem zamiast ciekawej dyskusji na te tematy wybieram to co napisał kiedyś Coryllus w 2011 roku. A były to słowa Zbigniewa Oleśnickiego starszego, dość poważnego polityka z XVIII stulecia "kiedy sytuacja polityczna robi się trudna, zakładajmy albo wstępujmy do zgromadzeń religijnych KK". Najlepiej takich, które nie mają jasno określonych celów politycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Dziś w Wiadomościach była rozmowa z Prezesem i on zapowiedział, że w styczniu nastąpią zmiany gruntowne. A zatem o losy mojej prognozę tym mniej się martwię.

      Usuń
    2. No to ciekawe, co się stanie. Co do prognoz to mnie wcale nie dziwi, że Pan je czasem stawia. W końcu to Pana blog, to Pan tu pisze, a my sobie tylko czytamy. I najłatwiej potem powiedzieć "a figa z makiem".
      A swoją drogą od dawna (tfu, tfu) nie było tu już żadnego trolla. Jakiś filtr Pan założył? :)

      Usuń
    3. @marcin d.
      Moja teoria była taka, że cała wymiana rządu była przede wszystkim spowodowana koniecznością naprostowania relacji z Prezydentem, a jak wiemy, przyczyną złych relacji był wyłącznie konflikt z Macierewiczem. Na to nie zwracał uwagi nikt, a ja nadal uważam, że miałem rację. Poczekajmy do stycznia. Jeśli Macierewicz zostanie, to się przyznam do błędu.
      Owszem, założyłem filtr uniemożliwiający komentowanie osobom bez konta google. Oni z reguły rejestrowali się tu anonimowo.
      Pozostało dwóch wariatów. Jeden nazwiskiem Nowakowski, a drugi to pewien człowiek, który komentuje na naszych blogach od lat i prawdopodobnie cierpi na coś co się chyba nazywa "podwójną tożsamością". Tu mnie nienawidzi i podpisuje się jako Chris Horse, a gdzie indziej bardzo mnie lubi i podpisuje się... nie powiem, bo jeszcze się zdziwi i od tego jeszcze bardziej zwariuje.

      Usuń
  5. Wybaczy Pan, ale na wstępie i na koniec. Wszyscy, którzy tzw. "zdarzenie okołosmoleńskie" zasypują kamieniami kłamstwa są jednolicie niewiarygodni. I bajanie, że być może kłamstwo PiS, w dalszej perspektywie "służy Polsce" do mnie nie trafia. Bo Bóg Prawdziwy Ofiar z ludzi nie potrzebuje. A Morawiecki i Radio Maryja, czas najwyższy nie przydawać O. Rydzykowi więcej cech, aniżeli posiada. Jest tylko jedno wytłumaczenie tego co się wydarzyło, do przełknięcia dla Polaków, że nie ma dla nas alternatywy aniżeli Judeopolonia, z perspektywy obecnych standardów i możliwości. Chyba, że Ci co na ową Judeo... zostaną czym istotnym zaskoczeni.
    Elementarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @krzysztof michalski
      Proszę wybaczyć, ale ja z Pańskiego komentarza nie zrozumiałem nic poza tym, że Żyd to wróg.

      Usuń
    2. Proszę wybaczyć, ale ten mój wpis to pomyłka, bowiem to Pan dał dowód niezrozumienia mojego komentarza. A Żydzi występują w nim w dalszym tle.

      Usuń
  6. Dziękuję za kolejny dobry tekst.
    Ja, od słynnych vet Pana Prezydenta jestem spokojny za Dobrą Zmianę. Co mnie zaskakuje to tak szybkie nazwanie przez wielu ludzi, Adriana zdrajcą. Jednym z pierwszych był Targalski, "zabętał" w głowie mojej siostrze i szwagrowi. Oni, podobnie jak bardzo wielu innych, którzy wpadli w tą pułapkę, nie chcą się przyznać że zostali zmanipulowani i póbują chwytać arumenty przeciwko Dudzie które były już znane zanim na niego głosowali.
    Uważam że te 5 spotkań PAD i PJK to były rozmowy o strategii na przyszłość, wyjaśnienie i zlikwidowanie różnic między Prezydentem a rządem.
    Nie czuję się na siłach przewidywanie o czym szczególnie rozmawiali, ale przyglądając, sie może się dowiemy...
    Może nowy premier znajdzie inną rolę dla Macierewicza.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @jasiekZusa
      To prawda. Nie ma możliwości, żeby te pięć spotkań poszły na marne.

      Usuń
  7. Łatwiej będzie wymienić nawet pół rządu później, gdy ma się już votum zaufania. Przy wymianie ministrów już nie będzie trzeba zgody parlamentu, a gdyby teraz odstrzelić z rządu Macierewicza mógłby być opór części PiSowskich elit. Macierewiczowi jeśli chodzi o zarządzanie i rozwój armii wiele bym nie zarzucił, ale ta jego wieczna podejrzliwość i nieczysta gra z Prezydentem w zasadzie go dyskwalifikują.

    OdpowiedzUsuń