sobota, 9 grudnia 2017

Do czego Tomaszowi Sakiewiczowi służy słowo "Polska"?

 Dziś może poczytajmy sobie mój najnowszy felieton, jaki napisałem dla „Warszawskiej Gazety”. Tak się sklada, że wciąż w temacie.    


      Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że dotychczas o Tomaszu Sakiewiczu nie pisałem ani razu. Jeśli jednak ktoś myśli, że to dlatego, że on akurat jest tą jednym z bardzo nielicznych polityków, czy dziennikarzy, którzy albo są tak zapracowani na rzecz Ojczyzny, że nie rzucają się w oczy, względnie a w owych rzadkich przypadkach, gdy się pokażą publicznie, nie mówią ani nie robią nic kontrowersyjnego, jest w głębokim błędzie. Akurat gdy chodzi o Sakiewicza, to on się udziela bardzo dużo i to w sposób tak irytujący, że mnie osobiście zazwyczaj brakuje słów.
      Ostatnio jednak zrobił Sakiewicz coś, co mnie autentycznie zmroziło i dziś w sposób, moim zdaniem, ostateczny, wyklucza go z patriotyczno-prawicowej części sceny politycznej. Otóż na łamach „Gazety Polskiej” oświadczył Sakiewicz, że „co do Macierewicza, to sprawa jest dla mnie prosta: jeżeli prezydent doprowadzi do jego dymisji, nie zagłosuję na Andrzeja Dudę w żadnych wyborach, nawet gdyby jego miejsce miał zająć Tusk”. I proszę mnie dobrze zrozumieć. Tu wcale problemem nie jest to, że Sakiewicz jest zawiedziony postawą prezydenta Dudy w sporze z Antonim Macierewiczem, nie chodzi o to, że  Sakiewicz jest pełen pretensji do prezydenta Dudy za jego ostatnie decyzje w sprawie reformy sądów, nie chodzi nawet o to, że Sakiewicz uznał, co zresztą mówi w dalszej części swojego tekstu iż Andrzej Duda „nie ma już żadnych szans w wyborach prezydenckich” i dziś już walczy tylko o to, by dobrze „zapamiętali go ci, dzięki którym wygrał”. Jego sprawa, w jaki sposób ocenia wydarzenia polityczne w Polsce. To co mnie tu jednak bardzo niepokoi to coś, co muszę nazwać sabotażem i to sabotażem wyjątkowo brudnym.
     W czym rzecz? Otóż chodzi o ten jeden fragment deklaracji Sakiewicza: „Nie zagłosuję na Andrzeja Dudę w żadnych wyborach, nawet gdyby jego miejsce miał zająć Tusk”. Zastanówmy się nad logiką tych słów. Otóż pozornie one nie mają żadnego sensu. No bo jakie znaczenie dla tego, czy Andrzeja Dudę zastapi Donald Tusk, może mieć to, w jaki sposób zagłosuje redaktor Sakiewicz? Jaki on ma wpływ na wynik wyborów, w dodatku wpływ o takim ciężarze, że polskim prezydentem zostaje Tusk? Co waży jeden głos? Otóż tu wcale nie chodzi o jeden głos i to właśnie komunikuje Sakiewicz strasząc nas Tuskiem. On mówi wyraźnie, że jeśli Jarosław Kaczyński zdecyduje się podarować Dudzie głowę Macierewicza, on wezwie te ileś tam tysięcy swoich czytelników wiernych „Gazecie Polskiej” i mediom zaprzyjaźnionym, do bojkotu wyborów, a więc do faktycznego oddania głosu na Donalda Tuska. A w domyśle pozostaje jeszcze jedno, to mianowicie, żeby również Jarosław Kaczyński pamiętał, że karty w tej rogrywce rozdają ludzie, którzy biorą albo wszystko, albo nic. A ta śmieszna Polska służy tylko do tego, by dostarczyć pewnemu czarnemu projektowi alibi.


Ida Święta, trzeba szykować prezenty. Nie muszę chyba po raz kolejny powtarzać argumentów, dlaczego najlepiej w tej sprawie zajrzeć do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia wszystkie moje książki

4 komentarze:

  1. Wlasnie wczoraj o tych Danielsach i Fogelmanach myslalem. Na ile oni to sa zwykli hochsztaplerzy i hucpiarze. Pomyslalem o Rewizorze Gogola i o Kapitanie z Köpenick. I wczoraj nastepujacy wpis popelnilem u ufki na s24.

    Rozne mysli mi chodza nt. p. Jonny Danielsa. Na ile on jest zwyklym hochsztaplerem i hucpiarzem? Kreca sie tam tez ci z Chabadu, ktorzy juz sobie okrecili Putina dookola palca (albo on ich), wiec oni to powazniejsza firma, ktora jednak tez na hucpie jedzie. Kazdy sukces to jest czesciowo hucpa. Ale ten Daniels to moze byc taki zwykly Kapitan z Köpenick albo gogolowski Rewizor. I wszyscy wobec niego staja na bacznosc, bo wierza w te wszechmoc zydow i Izraela i jego koneksje. A jesli wierza to slowo staje sie cialem. I z ze zwyklego Kapitana z Köpenick stanie sie prawdziwy lobbysta, ktoremu i Netnanyahu zaplaci bo wszyscy mowia, ze nad Wisla uwierzyli w Danielsa. A mozna bylo takiego goscia obnazyc albo postraszyc. Byl na to czas. Zaztarszeni jednak straszyc sie boja. Takie z nas nieboraki.

    Podejrzewam, ze Fogelman to poodobny hochsztapler. Czy to wiele kosztuje aby sciagnac Rudego Giuliani aby sie uwiartgodnic, ze sie ma dostep do Trumpa? Giuliani za forse wszystko zrobi.

    Moc zydow wynika ze strachu przed nimi i ich rzekomymi wplywami. Ten strach przed nimi jest kultywowany mimo, ze oficjalnie sie dementuje ich moc i sciga antysemitnikow co rozpowszechniaja wiare we wszechmocnych Medrcow Syjonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Unknown
      Nie bardzo rozumiem, o co chodzi z tym Danielsem. Co on takiego ma na sumieniu, że go stawiasz w jednym szeregu z Lejbem? To że jest Żydem?

      Usuń
    2. Ja staram sie zrozumiec mechanizm, jak taki lobbing mozna zrobic z niczego opierajac sie tylko na tupecie i hucpie i zerujac na gojowskim przekonaniu o wielkiej sprawczej mocy zydow. Z takimi hochsztaplerami mozna podjac gre ale ostroznie. Ale rowniez mozna ich pzrepedzic. A czy jest roznica miedzy Fogelmanem a Danielsem? Oczywiscie jest. Ten drugi jest blizej liberalnym zydom a ten drugi ma wiecej wspolnego z ortodoksami. Jest roznica miedzy liberalnymi a ortodoksyjnymi zydami ale to sa dwa ramiona nozyc obracajace sie na wspolnej osi. I my jestesmy miedzy nimi. A oni sobie do gardel nie skocza. Tak, ze my nimi nigdy nie bedziemy grac a zata bedziemy obiektem ich gry. To z prawej a to z lewej.

      Ja nie znam charakterow tych panow. Jedynie sugeruje ze oni moga byc takimi Rewizorami Gogola albo Kapitanami z Kopenick. Ale skoro uzyskali wplywy nad Wislom, to moga te wplywy uplynniac w Waszyngtonie i Tel Avivie. W zasadzie to mozna miec tylko podziw dla ich obrotnosci.

      Usuń
    3. Te komentarze mialy byc pod notka o Fogelmanie. Cos pomylilem.

      Pan, mysle, dobtze zdiagnozowal zjawisko Fogelmana. Ja poszedlem ciut dalej tylko.

      Usuń