wtorek, 21 listopada 2017

Antoni Macierewicz, czyli czy te oczy mogą kłamać?

      Muszę się przyznać do czegoś, o czym tu wcześniej ani nie wspominałem, ani wspominać nie chciałem, z różnych względow. Przede wszystkim nigdy nie miałem wrażenia, że sprawa jest na tyle pilna, by się nią zajmować, no a poza tym zawsze istniały powody, by ją traktować jako zbyt delikatną politycznie, by się specjalnie popisywać swoimi przemyśleniami, a tym bardziej składać jakieś deklaracje. Ponieważ jednak nadszedł moim zdaniem odpowiedni czas, chciałbym powiedzieć, że gdy chodzi o Antoniego Macierewicza, mój do niego stosunek oscylował niemal wyłącznie między bardzo silną niechęcią połączoną z kompletnym brakiem zaufania, a rozbawieniem wynikającym z jego zawsze tak spektakularnych popisów w politycznej debacie.
     Ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że tego typu słowa na tym blogu mogą wywołać pewną konsternację, od razu powiem, dlaczego Antoniego Macierewicza, z bardzo krótkimi przerwami, niemal zawsze źle tolerowałem. I wbrew temu, co się może niektórym z nas wydawać, wcale nie chodzi o jego pojedyncze wypowiedzi, czy zachowania, bo tu on akurat zawsze starał się robić wrażenie bardzo dobre. Ja Macierewicza nie lubię głównie ze względu na historię, jaką on za sobą ciągnie przez całe lata 90, a więc przez ową dziwną dekadę, kiedy naprawde szło w Polsce na ostro. Z jednej strony mieliśmy połączone siły Systemu próbujące nas przydusić do ziemi, z drugiej Jarosława Kaczyńskiego, starającego się, najczęściej całkowicie samotnie, odnaleźć się w tej wojnie, a na tym tle kręcił się Antoni Macierewicz, polityk w końcu nie z ostatniego rzędu, realizujac swój zawsze niezwykle cwany plan wyzwolenia Polski spod postsowieckiej okupacji, z którym wszedł nawet w lata 2000. Gdyby ktoś nie pamiętał, proszę spojrzeć, jak wyglądała jego polityczna kariera po tym, jak upadł rząd Olszewskiego, wedle doniesień Wikipedii:
     „19 lipca 1992 został usunięty z ZChN, tworząc m.in. wraz z Mariuszem Maraskiem i Piotrem Walerychem małą partię pod nazwą Akcja Polska, która weszła w czerwcu 1993 w skład Ruchu dla Rzeczypospolitej Jana Olszewskiego. W wybprach parlamentarnych w tym samym roku bez powodzenia ubiegał się o reelekcję z listy Koalicji dla Rzeczypospolitej w krakowskim (otrzymał 11 586 głosów).
       W listopadzie 1993 reaktywował Akcję Polską. W 1995 wstąpił do Ruchu Odbudowy Polski, a w 1996 został wiceprzewodniczącym rady naczelnej tej partii. W wyborach parlamentarnych w 1997  z listy ROP wszedł do Sejmu III kadencji, uzyskując 15 221 głosów. Po rozłamie w tej partii, tuż po wyborach został prezesem założonej przez siebie partii Ruch Katolicko-Narodowy. W latach 1996–1997 współdziałał w opracowaniu Obywatelskiego Projektu Konstytucji. W 2001 został liczbą 24 900 głosów wybrany do Sejmu z listy Ligi Polskich Rodzin w okręgu warszawskim, której klub opuścił po kilku miesiącach na skutek konfliktu z Romanem Giertychem. W IV kadencji od 2004 do 2005 był członkiem sejmowej komisji śledczej ds. prywatyzacji PKN Orlen.
      W wyborach samorządowych w 2002 kandydował na stanowisko prezydenta Warszawy. Kampanię zakończył w pierwszej turze, z poparciem 5849 wyborców (1,09%), zajmując 8. miejsce na czternastu kandydatów. Współtworzył wówczas koalicję Razem Polsce, zrzeszającą niewielkie konserwatywno-narodowe ugrupowania prawicy, która zaprzestała działalności po porażce w tych wyborach. Od maja do lipca 2004 reprezentował Polskę w Parlamencie Europejskim.
      Wraz z Janem Olszewskim i Gabrielem Janowskim i z poparciem Anny Walentynowicz przed wyborami parlamentarnymi w 2005 stworzył federacyjną partię Ruch Patriotyczny, która w wyborach do Sejmu nie przekroczyła progu wyborczego, uzyskując 1,05% głosów”.
      Czy wszyscy widzą to co ja widzę? Proszę mi zatem powiedzieć, jakie zasługi dla wolnej Polski, poza zwykłym pyskowaniem i robieniem wrażenia, miał Antoni Macierewicz przez te wszystkie lata, kiedy się wszystko rozstrzygało? Mam nadzieje, że nie zaliczymy do nich tego jednego procenta głosów przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu w wyborach samorządowych w 2002 roku, ani nawet kolejnego procenta dla oczywiście bardzo patriotycznego ruchu w wyborach do Sejmu w roku 2005, tym razem przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Przepraszam bardzo, ale kim byłby dziś Antoni Macierewicz, gdyby nie to, że po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, w roku 2006 Jarosław Kaczyński nie podjął decyzji, że najwyższy czas zlikwidować Wojskowe Służby Informacyjne i z sobie znanych powodów uznał, że nikt nie zrobi tego lepiej od Macierewicza?
     A zatem wiemy już, jakie mam zarzuty do Antoniego Macierewicza. Według mnie, politykiem jest on wyjątkowo marnym, a przede wszystkim niesamodzielnym, tyle że przez jakieś nie do końca przez nas poznane cechy charakteru, czy temperamentu, został wykorzystany przez Jarosława Kaczyńskiego, który jak wiemy kieruje się przede wszystkim zimną kalkulacją, a nie emocjami, do realizowania pewnych zadań dla Polski, no i je lepiej lub gorzej realizuje… do niedawna. Otóż, jak wszyscy zauważyliśmy, w ostatnich miesiącach obecność Antoniego Macierewicza w publicznej przestrzeni nie jest związana z jego osiągnięciami w badaniu przyczyn i przebiegu Katastrofy Smoleńskiej, co – zechciejmy sobie łaskawie przypomnieć – w pewnym momencie było przedstawiane, niemal jako jego znak firmowy, lecz kompletnie bezsensowny spór z prezydentem Dudą o jednego z jego zaufanych generałów. Nie będę tu wyjaśniał konkretnie, w czym rzecz – kto chce, może sobie łatwo doczytać w innych miejscach – natomiast chciałbym zwrócić uwage na fakt, że awantura z Prezydentem jest naprawdę jednym z niewielu tematów, które dostarczają paliwa tym wszystkim, którzy nie liczą już dziś na nic, jak tylko na to, że Jarosław Kaczyński umrze i pusci ten cały bałagan samopas.
      Ktoś powie, że to Duda jest zdrajcą, a nie Macierewicz, to Duda ma żonę Żydówkę i epizod w Unii Demokratycznej, a Antoni Macierewicz to wielki polski patriota. A ja się tu kłócić nie będę i powiem, że może i taka jest prawda: Duda to Żyd, a Macierewicz to polski bohater. Tyle że, przepraszam bardzo, ale co z tego, jeśli Andrzej Duda jest dziś legalnie urzędująceym prezydentem, w dodatku cieszącym się najwyższą popularnością wśród najbardziej patriotycznie zorientowanej części społeczeństwa i, póki co, gwarantującym kolejne zwycięstwa Dobrej Zmiany, a Macierewicz tak czy inaczej pozostaje wyłącznie jednym z ministrów w rządzie Beaty Szydło, którego w każdej chwili można zastąpić kimkolwiek, bez absolutnie żadnej szkody dla dalszych losów kraju? Że co? Że Macierewicz się obrazi i założy kolejny ruch o kolejnej bardzo fantazyjnie brzmiącej nazwie i w następnych wyborach dostanie swoje tradycyjne 1,09 %? A cóż to komukolwiek szkodzi?
      A zatem, ja od Macierewicza dziś oczekuję tylko jednego. Niech się na chwilę chociaż oderwie od szykowania swojej kandydatury na – wreszcie! – przyszłego lidera polskiej prawicy, bo on jest tak słaby, że z nim wygra nawet Patryk Jaki, a kto wie, czy nawet nie Dominik Tarczyński.
      Kończę ten tekst i już czuję swąd wściekłości, jakiej ten blog dotychczas nie zaznał. W tej sytuacji, myślę, że nic nie zaszkodzi, jak do tego wszystkiego dorzucę jeszcze jedną refleksję odnośnie wrażenia, jakie Antoni Macierewicz robi na swoich sympatykach podczas swoich medialnych występów. Otóż moja świętej pamięci ciocia Marysia któregoś dnia, widząc w telewizji Donalda Tuska, powiedziała: „Popatrz na niego. Stawia te oczy jak złodziej”. Otóż moim zdaniem Antoni Macierewicz stawia oczy jak złodziej. Od zawsze i nigdy inaczej. Nawet wtedy, gdy informował Wałęsę, że wie, że ten wie, że on wie. I wcale nie chodzi mi o tę mityczną nienawiść. Wcale nie. W oczach Macierewicza nie ma śladu nienawiści. Tam jest sama miłość. I to jest drugi powód, dla którego mu nie ufam.

Zapraszam wszystkich do odwiedzania księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl i do kupowania naszych książek. Naprawdę trudno znaleźć coś choćby podobnego.



20 komentarzy:

  1. Jakim politykiem jest Macierewicz, pokazał lansując Misiewicza.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Leszek152
    I Misiewicza i tego chłopaczka z grzywką a la Tomek Beksiński.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ktoś się posługuje Macierewiczem (Macierewicz nie jest samodzielny)w wojence z prezydentem Dudą. Wychodzi na to, że Kaczyński?

    OdpowiedzUsuń
  4. Maciarewicz po epizodzie z rozwiązaniem WSI już nie jest tego smnego kalibru co wcześniej. Za dużo wie i ta wiedza plasuje go na zupełnie innej pozycji niż do tamtego momentu. Dlatego łatwo mi będzie się podpiąć gdziekolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Wojtek SzeligowskiPewnie masz rację. Jednak uważam, że nawet on zna swoje ograniczenia. W końcu to typowy narcyz, ale idiotą nie jest.

      Usuń
  5. @Leszek152
    Moim zdaniem Kaczyński ma z Macierewiczem poważny problem. Czuję, że owa rekonstrukcja rządu, o której sie mówi od miesiecy dotyczy przede wszystkim Macierewicza, tyle że to jest ruch pijarowo tak niebezpieczny, że Kaczyński boi się go normalnie wypieprzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @toyah
      Wygląda na to, że decyzja o mianowaniu Macierewicza, była nie do końca przemyślana.

      Usuń
    2. @Leszek152
      Przemyślana z pewnością była i jestem pewien, ze przyniosła bardzo dużo korzysci. Co nie zmienia faktu, że dziś pojawiają się tak zwane "efekty uboczne".

      Usuń
  6. LEMMING
    Ha, to ja!
    Więc po pierwsze powiem, że on mi się podoba jako minister obrony. Tu naprawdę, dobry kompetentny minister, z wizją. Właściwy na właściwym miejscu.
    Niestety, jego ambicje wyraźnie sięgają dużo dalej, i tu już wszystko co piszesz ma miejsce. Najgrzej że jak go wywalą, to, obawiam się, zaraz na drugi dzień zacznie montować jakąś Prawdziwą Polską Prawicę Polskich Patriotow (5xP), no i to jest dokładnie to ryzyko na które JK sobie nie może pozwolić; dopóki na prawo od PiS są jakieś zagubione dzieci i banda prowokatorów to tak, ale Macierewicz - nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. @LEMMING
    No wreszcie!
    Pewnie, że jako minister jest w porządku, tak jak aielu innych. Problem polega na tym, że znaczna część elektoratu PiS-u uważa, że to on obok Kaczynskiego, jest naturalnym liderem tego projektu i faktycznym gwarantem jego sukcesu. A to jest nieprawda. Macierewicz może najwyżej realizować zlecone mu zadania. Niestety, jak mówię, ani on, ani jego fani tego nie rozumieją. I to stanowi pewną niedobrą bardzo pułapkę.
    Tak czy inaczej, uważam, że w końcu, w ten czy inny sposób, on poleci. Nie ma wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem fanem ministra Macierewicza, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest i nie nadaje się aby zostać liderem tego projektu. Jednocześnie przez to, że został wyznaczony do realizacji określonych zadań stał się gwarantem sukcesu "dobrej zmiany". Jego odwołanie przyjąłbym z westchnieniem: i znowu wszystko poszło się jeb...

      Usuń
    2. @Krzysztof Pert
      Rzecz w tym, że nic się nie poszło jebać. Jest dobrze. Tyle że musimy zrozumieć, że Macierewicz tak naprawdę nie ma tu żadnego znaczenia.

      Usuń
  8. Byłam w Warszawie w pażdzierniku i odwiedziłam znajomych, pracujących w jednym z urzędów centralnych. Co się nasłyszałam o panu AM od osób, które już w 2005 popierały PiS to byłam w szoku. Usadza po urzędach (nie tylko MON) jakąś bandę małolatów bez wiedzy fachowej w tym obszarze (nie piszę jaki bo to małe ale pracujące w całej Polsce środowisko), za to z pomysłami jak świat poprawić, czytaj zrobić roz....ol, ludzie się za głowę łapią i zniechęcają do dobrej zmiany. Byłam w szoku ale też zaczęłam sobie przypominać i Misiewicza i tego drugiego z Hameryki. Takich Misiewiczów ma AM całe tabuny. Ufa im bo sam ma mało wiedzy technicznej. Aż się boję jak będzie wyglądała ta centrala obrony cybernetycznej!

    Ponponka1

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie ufałem Macierewiczowi i Kaczyński musi mieć naprawdę dobry powód by go trzymać w rządzie, a nawet w partii. Macierewicz zawsze kierował swoją retorykę do najtwardszego pisowskiego betonu, a na czas ostatniej kampanii został schowany, co oznacza, iż politycznie jest faktycznie do niczego. On na pewno nie powinien być żadnym ministrem, a jego obecność w partii powinna się ograniczać do komunikatów w kierunku nabuzowanego negatywnymi emocjami betonu pisowskiego, takiego co to uważa go za nieomylnego mędrca i największego patriotę RP.

    OdpowiedzUsuń
  10. a czy nie czas już posłać starych ministrów na emeryturę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @waldemar nocoń
      Nie. Czemu? Wszystko gra. Trzeba tylko zdyscyplinować Macierewicza. A jeśli on się będzie upierał, wyrzucić go na zbity pysk.

      Usuń
  11. dla PR...ciężko się patrzy i słucha np.Tchórzewskiego.
    dobrze że nikt nie przebija Borusewicza-miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  12. @waldemar nocoń
    No wiesz, to jest bardzo delikatna sprawa. W dyskusji pod tym tekstem na szkolanawigatorow.pl wiele głosów sugerowało, że nie ma nic gorszego niż ładny usmiech i elegancki wygląd. Może się więc łatwo okazać, że dla wielu z nas wzorem estetycznej skuteczności są Janecki, Semka, czy Wolski

    OdpowiedzUsuń
  13. nie na temat aletak a propo oczu... drugi kaszpirowski się szykuje? diabeł nie śpi
    http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/show-hipnoza-tvn-prowadzacym-filip-chajzer-kiedy-emisja

    OdpowiedzUsuń
  14. @Marcin Izdebski
    "Doskonała zabawa dla całej rodziny"

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.