piątek, 19 maja 2017

Viva Hate - reaktywacja

Jeszcze w dawnych, ciemnych czasach, gdy kolejne sukcesy „polityki miłości i dobrych wibracji” wskazywały na to, że już nigdy się nie wygrzebiemy spod owego terroru, prezydent Lech Kaczyński zapowiedział wizytę w Bielsku Białej, na co natychmiast zareagowała „Gazeta Wyborcza” artykułem, w którym Prezydenta najpierw wyszydziła, a następnie oddała głos internautom, którzy już zajęli się całą resztą. Pisałem o tym, co się wówczas stało, tu na blogu, przytaczając treść tamtych komentarzy, które stanowiły przykład hejtu, jakiego ani wcześniej, ani później świat nie widział. Od tamtego czasu, a więc, o ile dobrze pamiętam, od roku 2009, zmieniło się wiele. Przede wszystkim ci wszyscy, którzy wówczas Lecha Kaczyńskiego traktowali jak największe zło, zasługujące na gwałtowną śmierć w okrutnych męczarniach, dopięli swego. Lech Kaczyński w istocie rzeczy niewiele miesięcy później zmarł gwałtownie i niewykluczone też, że w niewysłowionym bólu. Jednak nie owa zbrodnia jest tematem dzisiejszych refleksji. Dziś chodzą mi po głowie tamte komentarze, a przede wszystkim owa społeczna atmosfera, która znajdowała swoje ujście również w internetowych ekscesach. To wówczas bowiem bardzo popularna, jak najbardziej też wśród poważnych komentatorów, była opinia, że dopóki Platforma Obywatelska ma przewagę w Internecie, dopóki jej politycy mogą spać spokojnie.
I oto, jak już zauważyliśmy, tamte czasy odeszły niemal w niepamięć, i to co z całą pewnością rzuca się dziś w oczy to fakt, że tamci hejterzy albo się skutecznie postarzeli i dziś już wyłącznie zadają fasonu na marszach KOD-u, albo się zwyczajnie przebranżowili i dokładnie z tym samym zacięciem co wtedy korzystają z dobrodziejstw Internetu, tyle że dziś już przedstawiając się, jako ludzie dojrzali i poważni, świadomi tego, jakie oczekiwania ma w stosunku do nich Ojczyzna. Popatrzmy może, jak owo zaangażowanie wygląda dziś.
Oto, co ciekawe zresztą, nie w jakiejś głupiej „Gazecie Wyborczej”, ale w prestiżowym, wydawanym przez niemieckiego Springera, magazynie „Forbes”, ukazała się rozmowa z byłym już prezydentem Bronisławem Komorowskim w którym ów wybitny mąż stanu podzielił się opinią, że „Polska powinna zacząć przygotowywać się do wejścia do strefy euro”, co sprawiło, że portal forbes.pl został w jednej chwili zalany paroma tysiącami komentarzy, z których niemal wszystkie miały za punkt honoru Komorowskiego bez litości wyszydzić. Pozwolę sobie dziś powtórzyć tamten zabieg sprzed lat i pokazać, jak się dziś ma głos ludu:

„Komorowski - od dnia ogłoszonego przez siebie referendum - powinien milczeć i nie pokazywać się publicznie”.
„Na Mazury macać kury!!”
„I to powiedział człowiek, który pomylił dług publiczny z deficytem budżetowym”.
„Przyjmiemy euro to będziemy bogaci i może uchodźcy zechcą u nas zamieszkać...”
„Odezwałsię polityk i fachowiec światowej klasy ale jaki portal tacy ‘fachowcy’”.
„Pan Komorowski zna się tylko na chodzeniu po krzesłach i waleniu dechą. Ten Pan nie był w stanie zdać matury, a zabiera głos na tematy, których jego umysł nie ogarnia”.
„No to ‘ekspert’ od euro się wypowiedział”.
„Od kiedy ten śmieszny pan zna się na finansach ? Na czym on się w ogólne zna? Pan pierdołka spadł ze stołka i nadal nie może dojść do siebie”.
„W snach chyba, Bulu!!!!”
„Panu, panie Komorowski już dziękujemy”.
„No i błysnął geniusz”.
„A mikser już oddał?”
„Bronek Komuchowski ty się ucz ortografii a nie ekonomii”.
„Ten prostak, jak zwykle w bulu i nadziei, wypowiada się w sprawach, o których nie ma zielonego pojęcia”.
„Wypowiedź na poziomie dziecka z podstawówki, wstyd że to mówi były prezydent”.
„Tak, to jest pilne, trzeba wejść w strefę euro i zakupić mnóstwo krzeseł i żyrandoli, to nam się przyda jak zostanę znowu szogunem Polski”.
„Komorowskiemu się wydaje że jest mądry, a to nieprawda bo jest głupi”.
„Ciekawe czy odnalazł ‘bydło na pastwisku'? czy znalazł ekspres do kawy? 'Kto w małych rzeczach jest uczciwy to i w dużych będzie uczciwy’".
„Cholerny pajac. Szykuj się, ale na polowanie”.
„Ej ty Bulu! Przecież to twój ryży farmazon za twojej kadencji podawał termin dla ‘juro’. Wtedy nic nie robiłeś a teraz się mądrzysz”.
„Gada jakby się na tym znał”.


I tak to się toczy przez, jak mówię ponad dwa tysiące kolejnych komentarzy, a z tego co udało mi się zaobserwować, wszystkie w dokładnie w tym samym tonie. Może raz na parędziesiąt pojawi się ktoś, kto złoży Komorowskiemu życzenia wszystkiego dobrego i zapewni o swoim poparciu dla idei zjednoczonej Europy, ale to wszystko. A zatem, musimy przyznać, że poza zmianą władzy i zmianą społecznych wektorów, jaką owa zmiana przyniosła, nie zmieniło się wiele. Internetowa społeczność jest aktywna jak zawsze, poziom emocji podobny, jedyna może różnica to ta, że podczas gdy tamte komentarze były przeważnie znacznie bardziej wulgarne, no i głównie krążyły wokół wyrażanego na różne sposoby życzenia śmierci, język dzisiejszych jest znacznie łagodniejszy, no i przede wszystkim biednemu Bronkowi nikt już nawet nie życzy złamania nogi. Takie tam kabarety na poziomie audycji „W tyle wizji”.
No i refleksja końcowa. Przy tego typu nastrojach, a nie ma żadnych wątpliwości, że czym dalej od Internetu, tym szanse towarzystwa, które stara się reprezentować były prezydent wyłącznie maleją, na zmianę sił nie ma najmniejszych szans. Co najmniej przez jedno pokolenie. I to jest wiadomość taka sobie. Tyle dobrego, że wreszcie się może spełni prognoza wyrażona przed laty przez prof. Pawła Śpiewaka:
Jeśli PiS wygra jesienne wybory, to ma wszystko: parlament, rząd, prezydenta, swój Trybunał Konstytucyjny, rzecznika praw obywatelskich, wkrótce IPN. Ma telewizje, radia, swoje media. Będą mieli pod kontrolą wszystko, łącznie ze sportem. Ja się tego nie boję, bo nie bardzo wierzę w despotyczne skłonności PiS-u. Pocieszam się, że to byłby raczej miękki reżim. Dziennikarze będą się bali mocniej zaatakować PiS, niezależni eksperci nie będą się tak wyrywać do krytykowania rządu, sędziowie będą brali pod uwagę to co powie prezydent Duda. Wszyscy będą wiedzieć, że z nimi trzeba się liczyć. Ale będzie to wszystko jakieś miękkie, da się to przeżyć…”. Że on to mówił o władzy Platformy? A cóż to zmienia, poza tym, że tamtego jednak, jak się okazało, ostatecznie przeżyć się nie dało, a to najwyraźniej po wszystkich spływa jak po – nomen omen – kaczce?

Zachęcam wszystkich do zaglądania do naszej księgarni, czynnej 24 godziny na dobę pod adresem basnjakniedzwiedz.pl, i do kupowania moich książek.

11 komentarzy:

  1. Tak jeszcze oprócz dzisiejszego wpisu, rzucam Panu i komentatorom na pożarcie:
    http://koduj24.pl/rafal-olbinski-wyszla-z-nas-potworna-morda-chama/

    Tytuł to prawdziwa klasyka, po prostu jak z szablonu 10 wypowiedzi na dane tematy, uśmiałem się równo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      To głupek, jak większośc z nich. Ale przyznaję, każdy z nich potrafi zainspirować.

      Usuń
  2. @toyah

    To są naprawdę ciekawe sprawy. Ten wyłowiony przez Ciebie przypadek hejtu na Bulu za obecne stręczenie do ojro jest wielokrotnie ciekawy.

    Co by nie powiedzieć, to na szczęście ten Bul jest już i pozostanie poza pierwszym szeregiem polityków. Jest oczywiście możliwe, że otrzyma pozycję i karierę ładnie rekomendowaną swego czasu Michnikowi przez Rywina (albo odwrotnie, nie pamiętam, cytat też z pamięci): "a ty będziesz dopierdalał z trzeciego szeregu".

    Jeśli jednak istnieje taki plan, albo osobiste parcie na to tego Bula, to widać poważną niekompetencję. Oto wychodzi z propozycją, która jest aż tak (na szczęście!) obłożona już społecznym odrzuceniem, że właśnie wybucha fala hejtu.

    Narzuca się więc ocena: "ten człowiek nadaje się tylko jako katalizator hejtu". Możliwe zatem, że jest zatrudniony do funkcji, którą można określić: "nie ważne, co powie, byle wzbudził złość, żółć i jakikolwiek społecznie dewastujący nastrój". Tu jego kompetencje są poza dyskusją i nie ma znaczenia, czy ich podstawą jest wyłącznie wyćwiczona durnota. Celem jest wzbudzanie defetyzmu.

    Uwaga, uwaga! Sukces nastąpi wtedy, gdy defetyzm zalęgnie się wewnątrz PiS. Przygody z, dajmy na to, Gowinem są pouczające.

    Potrzebującym podpowiadam następujące tagi:
    bezwyjściowość, czarnowidztwo, fatalizm, frustracja, katastrofizm, niewiara w przyszłość, osowiałość, ponuractwo, zgorzkniałość, absurdalność, bałwaństwo, bezmyślność, bezsens, debilizm, durnota, głupota, idiotyzm, kretynizm, kretyństwo, niedorzeczność, paranoja, skretynienie, zidiocenie

    i docelowa wisienka: kapitulanctwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      Mnie się najlepiej podoba kapitulanctwo.

      Usuń
  3. Jeszcze jeden wtręt, jakby kogoś poprzedni nie ruszył:
    http://finanse.wp.pl/zabiora-dzieci-za-brak-szczepien-juz-nie-tylko-kara-finansowa-6124215733184129a

    I przepraszam już Gospodarza za tematy poboczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin
      Liczba uchylających się od szczepień wzrosła z 5 tys. do 12 tys. w skali kraju. Niech oni może napiszą, ile jest w Polsce osób, które się leczą wyłącznie metodami domowymi, bo uważają, że lekarze to oszuści.

      Usuń
  4. Sorry ale chyba autor się pomylił
    Oto, co ciekawe zresztą, nie w jakiejś głupiej „Gazecie Wyborczej”, ale w prestiżowym, wydawanym przez niemieckiego Springera, magazynie „Forbes”,

    prestiżowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @adamo
      Nie. Autor się nie pomylił. Komentator strzelił w słupek.

      Usuń
  5. Komorowski jak widać też dorobił się już sporej grupki fanów + emocje tłumu robią swoje. Znamienna jest jednak ta różnica w życzeniu śmierci Lechowi Kaczyńskiemu i teraz również pod adresem jego brata. Sytuacja właściwie wyjątkowa, nie mająca zastosowania dla nikogo innego. Nawet dla znanych morderców z czasów PRL. No cóż, polityka miłości nie miała litości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      To nie chodzi o fanów. Zwykły interentowy hejt.

      Usuń
    2. No tak, o to mi chodziło pisząc o emocjach tłumu. Zapomniałem tylko dodać kluczowego słowa "anonimowego tłumu".

      Usuń