sobota, 20 maja 2017

O małym Radku, jego rodzicach i czarnych czasach PRL-u

Dziś może poczytajmy sobie mój felieton z najnowszego numery „Warszawskiej Gazety”. Mimo że jego bohaterem jest ni z gruszki niż pietruszki były minister Radek Sikorski, zapewniam, że trochę zabawy powinno być.


Być może czytelnicy „Warszawskiej” jeszcze to pamiętają, jednak na wszelki wypadek przypomnę. Swego czasu – przy jakiej okazji, niestety akurat powiedzieć nie umiem – powróciła do nas kwestia tajemniczego wyjazdu, wówczas jeszcze zaledwie ucznia 3 klasy Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy, a dziś byłego ministra, Radka Sikorskiego, do Wielkiej Brytanii. A było tak, że mieliśmy lato roku 1981, w Polsce szalała solidarnościowa rewolucja, w zaciszu komunistycznych gabinetów szykowano już stan wojenny, a tymczasem wspomniany Radek Sikorski szykował się do wyjazdu na letni kurs języka angielskiego. Kim był wówczas Radek Sikorski? Z tego co wiemy, kończył właśnie 3 klasę liceum, szykował się do zbliżającej się szybkimi krokami matury, no ale przede wszystkim znany był lokalnie, jako przywódca szkolnego strajku solidarności.
Mamy więc owego Radka, który tuż po wiosennych strajkach, których – przypomnijmy – był przywódcą, dostaje paszport i wyjeżdża do Anglii na wakacje. Pomijając oczywiście ów paszport, nie wiem, ile w roku 1981 trzeba było zapłacić za kurs angielskiego na miejscu, natomiast wiem, że dziś to jest jakieś 6 tysięcy złotych za dwa tygodnie, a więc nie mało. Radek dostał ten paszport, poleciał samolotem do Londynu i, jak już wszyscy wiemy, nie wrócił ze względu na stan wojenny. Wprawdzie, gdy jego klasa szykowała się do nowego roku szkolnego i do matury, do 13 grudnia było jeszcze parę dobrych miesięcy, no ale Radek nie wrócił i, jak wiemy, rozpoczynał właśnie swoją niezwykłą karierę.
Zastanawialiśmy się tu przed laty, jak to się stało, że 18-letni Radek Sikorski, mając w dodatku na koncie przewodzenie temu strajkowi, otrzymał w ogóle paszport, no ale jest coś jeszcze, moim zdaniem nie mniej intrygującego, a mianowicie owa zagadka pod tytułem „Rodzice”. To jest bowiem temat: kim byli rodzice Radka Sikorskiego, by w roku 1981 mogli sobie pozwolić na ową fanaberię – a to musiała być fanaberia – by wysłać swoje dziecko do Anglii na letni kurs języka angielskiego.
I proszę sobie wyobrazić, że w tych dniach udało mi się wreszcie dotrzeć do owej informacji. Otóż, gdy chodzi o mamę, wiadomości nie mamy, natomiast ojciec Radka był skromnym projektantem w miejscowym biurze projektów, a jednocześnie przewodniczącym zakładowej Solidarności. To on w roku 1981 swojemu dziecku zorganizował ów wyjazd, to on go sfinansował, to on wreszcie załatwił mu paszport.
Ale mało tego. Otóż okazuje się, że ów skromny projektant mógł sobie pozwolić na luksusy znacznie większe. Jak się właśnie dowiadujemy, to on, już na zasłużonej emeryturze, w roku 1989 kupił tak dziś słynną posiadłość w Chobielinie, tę samą, o której niedawno wspomniał sam Radek Sikorski, ironizując, że jeśli tylko otrzyma odpowiednie finansowe wsparcie, postawi tam pomnik Lechowi Kaczyńskiemu z inskrypcją „Terrain ahead. Pull up”.
Miał rację stary Shakespeare. Doprawdy, są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się filozofom.


A skoro już jesteśmy przy Shakespearze, to miło jest mi poinformować, że wczoraj z samego rana moja starsza córka uczyniła mnie pełną gębą dziadkiem. Byłem, widziałem, potwierdzam, tam tych dzieci był taki tłum, że co do tego, że program 500+ działa i działać nie przestanie, nie może być już jakichkolwiek wątpliwości. Jeszcze tylko załatwimy sprawę Sikorskiego i paru jego kumpli i zamiast więzień przyjdzie nam budować oddziały porodowe. A tu dowód na to, że zmiana jest bardzo dobra.



39 komentarzy:

  1. Gratulacje. Więcej spacerów niedługo będzie i więcej inspiracji na notki. Czyli przyjemne z pożytecznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Marart
      Ja mam dość spacerów z psem, a połączyć obu przyjemności się nie da, bo jak go znam, to on przewróci wózek.

      Usuń
  2. Paszport pomijam. Każdy wie jak " łatwo " go było dostać w 1981 r. Hehehe. Ja byłam w 1987 w RFN z mamą na ZAPROSZENIE cioci. Bez zaproszenia ambasada RFN nie wydawała wizy, ponieważ trzeba było wykazać, że mamy gdzie mieszkać i co jeść. Na wyjazd dostalysmy wypłacone po oficjalnym kursie 10 $ - slownie dziesięć - na głowę. Żeby nie dostać dwa razy był stempel w paszporcie. A tu i samolot i kurs angielskiego. Ech. Młode pokolenie uwierzy w te bajki. Ponponka

    OdpowiedzUsuń
  3. I wszystkiego najlepszego z okazji zostania dziadkiem. Byłam w ubiegły weekend w Krakowie. Potwierdzam - w niedziele na rynku 90% to rodziny z dziećmi!

    OdpowiedzUsuń
  4. I to jest wiadomosc dnia! Pieknie Pan wyglada z wnukiem. Zdrowia dla wszystkich w Rodzinie

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje dla Pana i dla rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  6. GRATULUJE!!!
    To jest taka wiadomosc, ze przy niej wszystkie dziwne Radki sie chowaja, no ale posmiac sie mozna:)
    Bardzo Ci do twarzy z malenstwem. Sliczne dzieciatko.

    OdpowiedzUsuń
  7. 6 tys czy 1000 funtów nei brzmi teraz aż tak horrendalnie, ale w '81 przy niewymienialnej złotówce to była kwota abstrakcyjna. Za tego rzędu kwoty przywiezione do Polski z saksów ludzie się wtedy mogli wybudować/urządzić. P.S. Wnuczę urocze, gratulacje:).

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest Pan szczęśliwym człowiekiem. Wszystkiego dobrego maleństwu, rodzicom i dziadkom.

    Natomiast nawiązując do notki, to zadziwiającą sprawą jest, że żaden "niepokorny" dziennikarz nie prześledził tej zadziwiającej historii. Jakiś zakaz, czy inne coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @telok
      Też mnie to dziwi. Ja na tę zagadkę zwróciłem uwagę już dawno temu. Cisza.
      http://toyah1.blogspot.com/2011/06/o-lewych-czarusiach-z-ministerstwa.html

      Usuń
    2. Co zadziwiające to nawet Urban, tak walczący z nacjonalistyczną prawicą, tematu nie ruszył. Dziwne to. Może Urban ze względu na żonę Radosława?

      Usuń
    3. Ciekawe, czy członkostwo pani Ani w Phi Beta Kappa miało tu jakieś znaczenie, czy raczej firma Covington and Burling law firm, gdzie poważną figurą jest tata pani Ani. No, ale to tylko takie dywagacje internetowe.

      Usuń
    4. @telok
      Phi Beta Kappa to jest inna para kaloszy.

      Usuń
  9. Chociażem tylko cioteczna babcia witam w gronie dziadków i babć!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przede wszystkim - gratulację z okazji zostania dziadkiem.

    Z mniej ważnych spraw - matka Sikorskiego pracowała w tym samym biurze projektowym w Bydgoszczy, co jego ojciec. Oboje należeli do "S", a ona w Stanie Wojennym zbierała pieniądze na "Solidarność". Tak mówi sam Radek Sikorski na swojej stronie internetowej. Wiki wspomina również, że Radek, będąc studentem Oxfordu, należał do ekskluzywnego klubu Bullingtona, który już na wstępie wymagał poważnych nakładów finansowych od nowo przyjętych członków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacytuję za Wiki: "[...]Bullingdon Club (Klub Bullingdonu) – elitarny klub towarzyski działający na Uniwersytecie Oksfordzkim. Klub nie ma stałej siedziby. Zyskał rozgłos ze względu na zamożność swych członków oraz urządzane przez nich huczne biesiady[1]. Członkostwo klubu uzyskać można wyłącznie w drodze zaproszenia przez osobę już będącą jego członkiem; wiąże się ono ze znacznymi kosztami, ze względu na obowiązek zakupu klubowego munduru i partycypacji w kosztach wystawnych biesiad i naprawy wyrządzanych przy tej okazji szkód [...]

      Chłopak z rodziny projektanta z biura projektowego z prowincji PRL zostaje członkiem klubu w którym członkostwo "wiąże się ono ze znacznymi kosztami, ze względu na obowiązek zakupu klubowego munduru i partycypacji w kosztach wystawnych biesiad ".
      Ciekawa czy tata z pensji tego projektanta to opłacał?

      Usuń
    2. @insane
      Ja w kolei słyszałem, że on się przedstawiał jako "ten" Sikorski.

      Usuń
    3. No, przepraszam, ale z przedstawiania się kosmiczne fee mu darowali? To tam tak działa?

      Usuń
  11. @telok
    Tematów których oni solidarnie nie ruszają jest moim zdaniem znacznie więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest najciekawsze, czemu Pawlaka nikt nie ruszy i z lewa i z prawa, a dżentelmen ma za uszami cudny kontrakt z Gazpromem. To jest moc firm robiących PR politykom, czy raczej normalny ruski nagan?

      Usuń
  12. To jest moim dziwna sprawa. Ponoć media gonią za sensacją, a tu jak na talerzu leży biedak z Polski co w Anglii studia robi i to gdzie, w paszczy smoka. Zostaje członkiem elitarnego i maksymalnie kosztownego klubu, a następnie jedzie sobie do Afganistanu, gdzie jako Polak byłby przez Ruskich od razu rozstrzelany, ale to mało dla niego, on do Angoli jedzie i też wyzwala ją od ruskich. Każdy przytomny człowiek powie, że to agent MI5 lub MI6. Cholera, a my go ministrem robimy w rządzie narodowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @telok

      Przy głównej tutaj okazji urodzinowej jakoś mi niezręcznie zajmować się akurat byle kim. Wątpliwości były wielokrotnie podnoszone. Np:

      http://3obieg.pl/zagadki-biografii-radka-sikorskiego

      Nie kojarzę, aby ktokolwiek podjął wysiłek wyjaśnienia i tak już pewnie zostanie. Moim zaś zdaniem, nie trzeba sięgać do faktów z czasów trudnych. Jak tam było, tak tam było ...

      Ale życie toczy się naprzód. Późniejsze zasługi mogą umorzyć dawne wady nawet bez potrzeby ekspiacji. Natomiast późniejsze wady i trwanie w nich dewaluuje wszystko wcześniejsze, aż się od nich odstąpi.

      Wystarczy więc materiał poznawczy z bardziej współczesnych lat jego kariery, w okolicznościach, które trudno byłoby ocenić jako osobiście krańcowo ryzykowne.

      Usuń
    2. @orjan
      No i proszę. Okazuje się, że nie jestem samotny w moich dylematach. A cisza jak była tak jest.

      Usuń
    3. @telok

      ... jedzie sobie do Afganistanu, gdzie jako Polak byłby przez Ruskich od razu rozstrzelany ...

      No, nie bardzo. Masz naiwne wyobrażenia o czasach skomplikowanych. Kiedyś kupiłem tę jego książkę, "Prochy świętych". Już jej nie mam, więc polegam tu na samej pamięci.

      Jeszcze raz więc zastrzegam, że polegam na pamięci, a sprawdzić teraz nie mam jak, lecz w tej autolaudacji autor wspomniał, że raz dostał się do afgańskiego więzienia (w Heracie?) skąd szybko szczęśliwie wyszedł za sprawą swojego partyzanckiego gospodarza, który po znajomości gościa wykupił po cichu.

      Przy takiej inwestycji, to naprawdę głupio pytać o finansowanie Oxfordu. Dyzmy nikt nie pytał.

      Prośba: jeśli ktoś ma dostęp do tych "Prochów świętych", niech sprawdzi, bo ja jestem pamięciowo niepewny, a nie chciałbym nikomu bezpodstawnie przypisywać kwalifikacje.

      Usuń
  13. Gratulacje z powodu Maleństwa, nie tylko dla Ciebie, ale i dla jego mamy, nowo upieczonej babci, cioci i wujka- wpisałam się już dziś przed południem, ale mi zjadło komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. @Piotr Oleś
      Luzik. Kiedy ona rodziła, ja smacznie sobie spałem.

      Usuń
    2. Ja pamietam wersje, gydy Radek pojawil sie w Polsce gdzies tak okolo roku 90 (moze 89), ze wygral ogolnopolska olimpiade jezyka angielskiego i nagroda za to byl wyjazd do Anglii. Mialem kumpla, kotry gidzies tak w roku 87/88 doszedl do szczebla ogolnopolskiego tej olimpiady ale nigdy nic nie wspominal o wyjezdzei do Anglii jako glownej nagrodzie, z tego co wiem to nagroda byl indeks na filologie angielska. Do tego sprawa paszportu, komu przed wojskiem w roku 81 daliby paszport ale to oczywiste. Wtedy bylismy bardzo naiwni ale ta historia z ta nagrada do nas nie trafiala.

      Usuń
    3. @Roy
      Nie było takiej nagrody.

      Usuń
    4. Wiem, ze nie bylo:) dlatego nawet na poczatku lat 90 zastanawialo nas kim jest ten czlowiek.

      Usuń
    5. @Roy
      No i do dziś tego nie wiemy. Podobnie jak pozostaje tajemnicą, jak to się stało, że stary Applebaum oddał mu swoją córkę.

      Usuń
  15. Zazdrościsz i nie rozumiesz geniuszu rodziców Radosława. Ale czego można spodziewać się po dziadku?
    Dużo radości i niech się zdrowo chowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jarosław Zolopa.
      Dziękuje Ci, stary. Zawstydziłes mnie.

      Usuń
  16. W tej sytuacji chyba nie ma co pisać choćby słowa o RK. Gratulacje i dużo zdrowia dla całej rodziny! To bez wątpienia jeden z tych momentów, kiedy życie jest piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Próbowałem już wczoraj ale moje dwa wpisy jakoś nie przeszły.
    Kilka lat temu widziałem nazwisko Sikorskiego na liście członków Towarzystwa Fabiańskiego. Teraz już zniknął (było to chyba w anglojęzycznej wiki).
    Była to lista Fabiańczyków na wysokich stanowiskach politycznych - byłem zdziwiony ilu ministrów udało się wcisnąć tym komunitarystom.
    Tutaj natomiast lista organizacji wytworzonych przez tę pajęczynę - z London School of Ekonomics na czele:
    http://www.freebritainnow.org/0/fabiansociety.htm

    OdpowiedzUsuń
  18. Economics
    Wszystko przez pośpiech....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Marek
      Nie szkodzi. Ekonomics brzmi bardzo dobrze. Prawie tak dobrze jak "ekonomiks". Co oczywiście nie zmienia faktu, że śpieszyć się nie należy.

      Usuń