niedziela, 14 maja 2017

Spokojnie, to tylko reforma edukacji

Dziś, mam nadzieję, że nie tylko dla nabrania oddechu, najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety”. Może te skojarzenia nie są najbardziej uprawnione, ale kiedy wczoraj dotarł do sieci ten film, gdzie grupa gimnazjalistek próbuje zatłuc na śmierć swoją koleżankę, a reszta dzieci im w tym przedsięwzięciu kibicuje, pomyślałem sobie, że to jednak będzie w temacie.


Ostatnio, raz za razem, i jak się zdaje coraz intensywniej, powraca do nas kwestia reformy edukacji, jaką najpierw w kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość nam obiecało, a dziś konsekwentnie realizuje. Napięcie wokół owego tematu zostało podgrzane do takiej temperatury, że pojawiają się wręcz żądania rozpisania w tej sprawie ogólnokrajowego referendum. Tymczasem fakty są takie, że w rzeczy samej tak naprawdę, cokolwiek byśmy mówili dobrego o działaniach rządu Dobrej Zmiany, jakkolwiek byśmy nie bronili premier Szydło i jej ministrów, jeśli się na poważnie wsłuchać w słowa, które do nas docierają na temat szkoły, jaką dostaniemy w wyniku wprowadzanej reformy, to tam tak naprawdę nie ma nic. I ja się obawiam, że nie ma nic nie dlatego, że minister Zalewska jest zbyt leniwa, głupia, lub tym bardziej ma złe intencje, ale dlatego, że polska szkoła to coś, co się może już tylko zwijać i nawet zespół najwybitniejszych i najbardziej oddanych sprawie specjalistów nic tu nie pomoże.
Rzecz bowiem polega na tym, że poziom poszczególnych szkół nie dość że nie zależy od sposobu, w jaki system edukacji jest zorganizowany, od tego, czy nasze dzieci będą chodzić do podstawówki przez sześć, siedem, osiem lat i czy ich starsi bracia, czy siostry będą się przygotowywać do matury trzy, czy cztery lata, to w dodatku na ów poziom nie mają wpływu choćby i sami nauczyciele, bo oni akurat są wszyscy mniej więcej tacy sami, a wraz z upływem lat raczej gorsi niż lepsi. To czy szkoła jest dobra, czy zła, zależy wyłącznie od poziomu reprezentowanego przez uczniów, a ten z kolei zależy wyłącznie od indywidualnych, często wrodzonych, talentów, od domu rodzinnego, wychowania przez rodziców, od Kościoła, od kolegów z jakimi się spotykają, czy wreszcie od inspiracji, jaką czerpią z filmów, książek, czy piosenek. A zatem to, czy uczeń jest dobry, czy zły też nie zależy od nauczyciela, z tego prostego względu, że nauczyciel jedyne co może zrobić, to ucznia zepsuć, a i to praktycznie tylko w teorii.
Półtora roku temu doszło w Polsce do politycznej zmiany warty. Tak zwani „nasi” objęli władzę i, jak możemy to oglądać każdego dnia, wstrząsy, jakie po tym wydarzeniu nastąpiły, nie ustają. Przeciwko nowej władzy protestują praktycznie wszystkie środowiska, z nauczycielami niemal na pierwszym miejscu. Otóż ja mam dla nich wiadomość, która powinna ich uspokoić. Rzecz w tym, że nie ma najmniejszych powodów do obaw. Po pierwszych zawirowaniach wszystko wróci do normy, a wy nadal będziecie mogli robić to, co umiecie robić najlepiej, czyli w pokojach nauczycielskich obgadywać uczniów, sprawdzać klasówki oraz zadania domowe, no i oczywiście z większym lub mniejszym sukcesem udawać srogich. No i byłbym zapomniał. W momencie gdy tylko ZNP da sygnał do podjęcia obywatelskiej aktywności, będziecie mogli zorganizować kolejny nauczycielski protest.

PS. Ponieważ film z owego ataku, prawdopodobnie w trosce o dobre imię III Gimnazjum im. Jana Pawła II w Gdańsku i jego młodzieży, przez youtube został usunięty, wesprzyjmy solidarnie ten gest i pokażmy, że tam tak naprawdę dzieje się przede wszystkim dobro. Jak zresztą w większości polskich gimnazjów.




Przypominam, że nasza księgarnia została otwarta pod nowym adresem i w całkowicie nowej witrynie. Zachęcam serdecznie; basnjakniedzwiedz.pl

30 komentarzy:

  1. Za tę nieudaną reformę (i trzy inne made by Buzek &Co) nie odpowie nikt ... cenę płacą dzieci, przeważnie wyrwane ze środowiska pedagogiczno- koleżeńskiego w najtrudniejszym momencie dorastania. Przykre, że nauczyciele i ZNP mają raczej w dupie dobro dzieci ( oczywiście nie wszyscy!!) , a myślą tylko raczej o sobie. Trzeba się za nich modlić, ale kto ma do tego siłę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ivy
      W tej akurat sprawie to ja bym Pana Boga nie fatygował.

      Usuń
  2. Najpierw się zasmuciłem czytając Pana dzisiejszy felieton, ale po chwili stwierdziłem, jest on optymistyczny. To kim będą nasze dzieci nie zależy od szkoły ale od rodziny. Tak przecież było zawsze i tak dalej będzie, chyba że dzieci będą odbierane rodzicom. To uświadamia mi jednak jak dużym wyzwaniem jest wychowanie dziecka. Ja szczęśliwie jakoś sobie poradziłem z tym wyzwaniem i mam syna oraz córkę, ludzi już dorosłych o całkiem sporych osiągnięciach i miłym usposobieniu. To jakimi ludźmi będą nasze dzieci zależy od nas rodziców. Dziękuję za ten felieton stawiający sprawy wychowawcze tak jak powinny one wyglądać. Pozdrawiam Pana serdecznie w ten niedzielny poranek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @telok
      Oczywiście, że to zalezy tylko od nas. Pozdrawiam wzajemnie.

      Usuń
    2. To nie tylko zależy od nas... Demoralizujący wpływ szkoły jest często nie do ogarnięcia przez rodziców. Musieli by oni chyba być magistrami teologii i chrześcijańskiej pedagogiki. Dzieci w 2kl podstawówki na jednej z lekcji religii wyklejają z kartonu kościół. Każde sobie wyciska z kartki i montuje ściany, ołtarzyk, ławeczki i figurki facetów w czapkach. Podobno sam biskup zatwierdził materiały dydaktyczne, w tym czapki tych facetów. Ale jednego nie zauważył nikt w tym całym szwindlu edukacyjnym i nie jest to skrzywienie w stronę Judaizmu. Dzieci uczą się postrzegać kościół nie z perspektywy jego członka, uczestnika wspólnoty równych sobie w Chrystusie ludzi połączonych nadprzyrodzoną więzią, ale z góry, perspektywy demiurga kontrolującego wszystko.

      Usuń
    3. @Godny Ojciec
      To zależy wyłącznie od nas. Skoro sobie nie radzisz, miej pretensje tylko do siebie.

      Usuń
    4. Akurat ja sobie radzę z Bożą pomocą i Bogu dzięki. Ale widzę innych jak przegrywają i wiem że sobie na to wcale nie zasłużyli podobnie jak kiedyś te miliony wiezione do Auschwitz pod niemiecki prysznic

      Usuń
  3. Gratuluję telokowi, takie wychowanie jest godne najwyższego uznania. Jednak jako rodzic dziecka gimnazjalnego widzę, że jednak nawet najlepsze wychowanie domowe może być zniszczone przez system i środowisko. Dlatego likwidacja gimanzjum jest dobra, ponieważ proces (okropne słowo) wychowania zachowuje pewną ciągłość. Trafiają się na szczęście dobrzy nauczyciele, którzy starają się pomóc dziecku w trudnym okresie, pomaga im to, że zdązyli to dziecko poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ivy
      Moim zdaniem nie ma takiej możliwości, by system, a tym bardziej środowisko, było w stanie pokonać wychowanie domowe. Szczególnie to najlepsze.

      Usuń
    2. Jak dostałem telegram od teściowej, że Żona wydała na świat syna to byłem w wojsku po studiach i prawie zemdlałem. Poczułem wtedy ten ciężar odpowiedzialności. To było coś nieprawdopodobnego i do końca życia tego momentu nie zapomnę. Tak szczerze to byłem lepszym ojcem dla córki, bo już miałem doświadczenie i głupotami się nie przejmowałem.No ale dzieci się nam udały:) Miło z takimi dorosłymi ludźmi się spotykać i dowiadywać się o rzeczach, o który taki stary dziad jak ja pojęcia nie ma :)

      Usuń
    3. Jestem pod wrażeniem dwóch filmików i to aż tak, że na dzisiejszy wpis odpowiedziałam pod wczorajszym. Dlatego pozwoliłam sobie go skopiować. "Szczęśliwie udało mi się zapisać syna do dobrej klasy w gimnazjum, klasy C, klasy H i I to jest poziom z filmu, dzieci z tych ostatnich dwóch klas rządzą się swoimi prawami, tam są już tylko policja i sąd rodzinny, dziewczyny ze sponsorami i chłopaki z kuratorami, straszne, moja siostra uczyła chemii w klasie H, to wie, ale i tam są perełki, którym udaje się wyjść na prostą, dzięki zaangażowaniu nauczycieli i kuratorów, i co dla mnie jest dziwne, te dzieciaki nie wychodziły poza własne środowisko, tylko niektórym się udaje, jeden "najgorszy" nadawał ton, psuł lekcję, reszta się poddawała, nauczyciel ma tam ciężką pracę". Dodam, że gdybym ja była dyrektorem szkoły, to pomieszałabym klasy i te dzieciaki z H i I porozdzielałabym po innych klasach, ale moja siostra mówi, że nie ma takiej idei u dyrektorstwa, oni uważają, że tak jest dobrze, ja i ona się z tym nie zgadzamy, gadałam z dzieckiem, on widzi co jest, mówi, że tamci (tak tamci!) się nie mają zamiaru integrować (modne słowo) ale to jemu nie przeszkadza (w sensie ma to gdzieś) tylko, ja nie bardzo, pracuję w jakiejś tam korpo i nie mam w tej sprawie nic do gadania. I jeszcze jedno, dzieci z G i H nie stwarzają żadnego zagrożenia tzn. mają swoje prawa, ale zagrażają tylko sami sobie, nie toczy mnie żaden strach o moje dziecko. No to sobie napisałam trochę dużo, niech pan wybaczy, ale mnie ruszyło. Pozdrawiam i dużo zdrowia życzę.
      jeszcze psssyt.
      może i obgadują uczniów, ale z relacji mojej siostry wiem, że jeśli już, to w sensie jak im pomóc, w żadnym innym, nie jest tak strasznie źle, zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy są tacy jak moja siostra, a właściwie większość na pewno nie.

      Usuń
    4. Dlatego taki wrzask słychać, kiedy Franciszek nawiedza Klasy G,H,I...

      Usuń
    5. toyah14 maja 2017 12:20
      @Ivy
      Moim zdaniem nie ma takiej możliwości, by system, a tym bardziej środowisko, było w stanie pokonać wychowanie domowe. Szczególnie to najlepsze.

      Większość rodzin jest bezradna wobec agresji ideologicznej. Gubi się albo po prostu podporządkowuje terrorowi ze strachu
      Obserwowałem to w trakcie uczenia dzieci że białe jest czarne, a czarne białe na przykładzie decydowania co jest owocem a co warzywem. To jest kompletna paranoja!

      Usuń
    6. @Godny Ojciec
      Uczyłeś dzieci, że białe jest czarne? No, to się w takim razie nie dziwię, że Ci słabo idzie.

      Usuń
    7. Podłożyłem się fakt, a Ty nie odmówiłeś sobie przyjemności strollowania mojej wypowiedzi, mimo że dobrze wiedziałeś o co mi chodzi. Dzięki za lekcję :) Następnym razem będę ostrożniejszy w formułowaniu zdań i na wszelki wypadek będę się też trzymał za portfel

      Usuń
    8. @Godny Ojciec
      Może Ty go lepiej nie dotykaj. Jeszcze Cię coś podkusi i będziesz żałował.

      Usuń
  4. Ten mój komentarz był do @Ivy, ale coś nie tak zrobiłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mr.telok- mnie tez wpisanie odpowiedzi wlasciwej osobie sprawia kłopot, ale pracuję nad tym ;)

      Usuń
    2. No to będziemy się wspierać:)

      Usuń
  5. I jeszcze jedno, dlaczego ta dziewczyna nie wstała i nie oddała? to za dużo jak na moje nerwy, ja bym nie wytrzymała i oddała. Z tym, że ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Są tylko dwa wytłumaczenia: poczucie winy lub bezradność. Moje dziecko to obejrzało przed chwilą i był0 zdziwione, że nikt jej nie pomógł, zdziwiony i zły.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Jola Plucińska
    No jak miała wstać i oddać? Nie żartuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. normalnie, wstać i oddać, dwa razy to obejrzałam, nie mam córki, ale jestem wściekła, przed chwilą chciałam ponownie obejrzeć, żeby to sprawdzić, ale film jest już niedostępny

      Usuń
  7. @toyah
    Tak jak Pan napisał, problem jest głębszy i dotyczy w ogóle młodych pokoleń, a nie tylko szkoły, myślę, że również nie tylko polskiej szkoły. Dzisiejszy świat (media, wzorce, nowe technologie i w końcu wpajana od 100 już lat propaganda socjalistyczna/nihilistyczna/antykatolicka i w istocie antyludzka) doprowadziła do sytuacji, kiedy ja patrząc na ludzi szczególnie młodych w miejscach publicznych myślę sobie ostatnio "widać, że dawno nie było wojny". I to jest zarazem bardzo smutna jak i chyba niestety prawdziwa konstatacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i oby to "bezwojnie" się ostało,ale taka myśl też chodzi mi po głowie

      Usuń
    2. @marcin d.
      To prawda. Dawno nie mieliśmy tu wojny.

      Usuń
  8. Jak trzeba głupim i beszczelnym by coś takiego nagrać i zamieścić w internecie? Ale to raczej to o czym dziś piszesz czyli jakości materiału ludzkiego jaki trafia w ręce nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Marart
      Też sobie o tym myślałem. Oni na sto procent musieli wiedzeić, że to sie tak nie skończy, ale ich myśl za tą pierwszą refleksją już dalej nie poszła.

      Usuń
    2. Ciekawe drugi raz w ciągu paru dni zamieszczasz filmy ,których realizatorzy kwalifikują się w pierwszym rzędzie na solidny prawy prosty i kilka porządnych kopów w dupę na dzień dobry. Jeden to koleś co filmuje tego Marcusa, satanistyczna kreskówka i teraz to. Właśnie takie mam odczucia zwłaszcza wobec tego ostatniego . Właśnie za ten fun ,który mają.

      Usuń
  9. Więc dryfujemy w kierunku rozwarstwienia. Szkół oczywiście, bo ludzie jak widać już to zrobili. Obecna ekipa, za JK, trzyma się dogmatycznie "państwa", a państwo jak wiadomo nie jest wydolne w 100% - no może w 50%. Edukacja pójdzie więc śladem lecznictwa i będą powstawały szkoły prywatne, społeczne - w większej oczywiście ilości niż teraz. Co jest ściśle związane z dofinansowywaniem z budżetu.Czy "państwowcy" zdecydują się na taki krok?
    Był taki moment w polskiej rzeczywistości (końcówka lat 90-tych), że można było sobie odpisać od podatku wydatki na szkołę. Wtedy to naprawdę było sensowne - i nie obciążało bardzo budżetu domowego. Teraz przed podjęciem odpowiedniej decyzji wstrzymuje ekipę niż demograficzny, myślą, że dadzą sobie radę - wtedy w latach 90-tych do szkół chodził wyż i sprawa przepełnionych szkół była bardziej paląca.
    A w przypadku opisanym powyżej - myślę, że jednak nauczyciele popełnili zaniedbanie (?). Moja córka chodziła do szkoły, gdzie nauczyciele na przerwach siedzieli zwykle w klasach i pełnili dyżury na korytarzu. Była to szkoła państwowa - tyle, że o profilu sportowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę żeby te odpisy wróciły, ale kto wie. Zobaczymy, jak zrobią ze służbą zdrowia, będzie widać kierunek zmian.

      Usuń