poniedziałek, 29 maja 2017

O profesorze Cwalinie z Archipelagu Gulasz

      Nie trzeba się chyba szczególnie mocno interesować polityką, wystarczy nie chodzić z zamkniętymi oczami i uszami zatkanymi woskiem, by wiedzieć, że jeśli już od tylu lat Europa, czy szerzej rozumiany tak zwany „cywilizowany świat” nie doświadczył wojny, to między innymi dlatego, że dziś, aby najpierw człowieka zniewolić, a następnie odebrać mu wszystko, co ma najcenniejszego, a więc wolność, jaką został na początku obdarowany przez Boga, nie trzeba do tego ani czołgów, ani rakiet ani nawet plutonu egzekucyjnego. Nowoczesny świat osiągnął poziom rozwoju, gdzie wszystko to, co dotychczas było z reguły wymuszane drogą bezpośredniego fizycznego terroru, dziś można uzyskać przy pomocy nadzwyczaj skutecznych i obejmujących niemal każdą dziedzinę ludzkiej aktywności technik manipulacyjnych. I kiedy mówię o propagandzie, wcale nie mam tu na myśli jedynie telewizji, czy w ogóle mediów, czy to elektronicznych, czy też papierowych. Oczywiście to co dostarczane jest nam z ekranów telewizora, czy z okładek kolorowych magazynów, jest przez swoją jednoznaczność najbardziej widoczne, jednak by zrozumieć zasięg owego przemysłu kłamstwa wystarczy choćby w sobotnie popołudnie odwiedzić, miejscową galerię handlową, ujrzeć to elektryzujące światło, ów blask sklepowych wystaw, owe równe rzędy półek wypełnionych starannie pięknie ułożonym towarem, by zadać sobie pytanie, czy nie jest przypadkiem tak, że jesteśmy na autentycznej wojnie i to wcale nie jako żołnierze, ale jako tej wojny ofiary.
      Cześć z nas pewnie przypomina sobie świat przedstawiony w klasycznej powieści George’a Orwella „Rok 1984”, gdzie oczywiście wszystko wręcz tonie we wszechobecnym kłamstwie i terrorze, tyle że z jednej strony, owego terroru na co dzień nie widać, a kłamstwo jest nieustannie zagłuszane propagandą produkowaną na okrągło w tak zwanym Ministerstwie Prawdy. No i proszę też zwrócić uwagę na to, że tam sama wojna obecna jest wyłącznie w równie kłamliwej, jak wszystko inne, propagandzie, której pierwszym celem jest wbicie tak zwanemu „ciemnemu ludowi” w głowy przekonania, że jeśli z entuzjazmem nie przyjmie tego, co mu się oferuje, owa wojna, która się wręcz czai za niewidocznymi drzwiami, zburzy cały ład, porządek i błogi spokój, no i oczywiście przyniesie ze sobą dotychczas nieznany terror. Oczywiście to porównanie nie jest aż tak bardzo proste. Świat Orwella to jednak świat komunizmu – biedny i szary – natomiast ten w którym żyjemy my, to świat tak zwanej liberalnej demokracji i kapitalizmu z ludzką twarzą, gdzie jest i jasno i ciepło i kolorowo, a jeśli człowiekowi od czasu do czasu zrobi się smutno, to zawsze go będzie stać na to, by sobie coś ładnego kupić i w ten sposób się na pewien czas rozpogodzić. Mimo to jednak będę się upierał, że metoda egzekwowania posłuszeństwa, tu i tam jest dokładnie taka sama, oparta na kłamstwie właśnie i strachu przed tym, że owa woda w kranie stanie się któregoś dnia letnia nie do wytrzymania, a kto wie, czy też i nie bardziej żółtawa. I aby ów stan podporządkowania utrzymać, należy stworzyć i utrzymać stały system powszechnej manipulacji, obejmującej, jak mówię zarówno media, literaturę, kulturę oraz rynek tak zwanych dóbr pierwszej potrzeby, od zupek w proszku po tabletek na prostatę.
      A zatem, powtórzmy raz jeszcze, każdy z nas, kto choćby raz na jakiś czas się zatrzyma i rzuci okiem na świat, który go otacza, ma świadomość, że po tamtej stronie stoi niezmiennie owo straszne, niezgłębione kłamstwo, a tu gdzie stoimy my, toczy się walka o to, by się jakoś osłonić przed tym gradem pocisków. No i jeszcze coś, co sprawia, że ów pojedynek robi wrażenie wyjątkowo nierównego. Oto owemu strasznemu atakowi kłamstwa nieustannie towarzyszą płynące dokładnie z tej samej strony ostrzeżenia, byśmy pod żadnym pozorem nie dali sobą manipulować. Te same dokładnie siły, których jedynym celem jest nam zawrócić w głowie i odebrać wszystko co mamy, wciąż nam powtarzają: „Myśl samodzielnie”, „Nie ulegaj propagandzie”, „Miej swój rozum”, „Bądź sobą”, „Nie daj się ogłupić mediom”, „Ufaj swoim emocjom”, „Nie wierz politykom”, no i przede wszystkim „Czytaj dobre książki”, „Oglądaj wartościowe filmy”, „Chodź do teatru”, „Przeżywaj wysoką sztukę”.
      Ktoś mnie spyta, co mi strzeliło do głowy, by tracić czas na takie oczywistości. W końcu sam przed chwilą przyznałem, że każdy w miarę przytomny obserwator, wie jak jest. I to jest fakt, który musimy solidarnie uznać, jednak dzieje się od czasu do czasu też tak, że bezczelność owych kłamców przekracza nawet te granice, do których już się zdążyliśmy przyzwyczaić. Oto tygodnik „Newsweek” wypuścił specjalny numer w objętości niemal 150 stron i w obłędnej cenie 19,99 zł, o następującym tytule „Newsweek Extra – o propagandzie”. To oczywiście zaledwie tytuł, na samej okładce natomiast widzimy jak najbardziej rysunek maszynki do mielenia mięsa, tak by każdy z nas od początku wiedział, jak groźna w tym mieleniu potrafi być zmanipulowana propaganda, no i podtytuły: , „Nie daj się ogłupić – poradnik”, „Jak nami manipulują”, i jak najbardziej zapowiedź tego co w środku: „Nie dla trolli i fake newsów”, „Kościół: Jak utrzymuje rząd dusz”„Ciemny lud ich kupił: Putin, Orban, Trump, Kaczyński”, no i wachlarz najwybitniejszych autorów i jednocześnie, jak rozumiemy, również specjalistów od propagandy i manipulacji: Król, Lewicka, Michalski, Sierakowski, Varga, Warszawski. To oni nam tłumaczą, jak się mamy bronić przed kłamstwem propagandy.
      Wszyscy znamy tygodnik „Newsweek”, choćby z cotygodniowych okładek. Od wielu już lat, nawet nie będąc czytelnikami owego magazynu, jeśli ktoś nas w tej sprawie zaczepi, możemy mieć niemal stuprocentową pewność, że znajdziemy tam Jarosława Kaczyńskiego, z wykrzywioną, albo bezmyślnością, albo szaleństwem, twarzą, ewentualnie księdza głaszczącego po głowie małe dziecko. Podkreślam – od wielu lat, dla każdego w miarę uważnego obserwatora, jest oczywiste, że każdy kolejny numer „Newsweeka” będzie poświęcony albo wdeptywaniu w ziemię Jarosława Kaczyńskiego, ewentualnie oskarżaniu Kościoła o pedofilię, a ostatnio też Polaków o to, że są bandą śmierdzących dzikusów. To jest właśnie „Newsweek” i wie to każdy kto, jak mówię, w miarę uważnie przygląda się temu co się dzieje w publicznej przestrzeni. I w tym momencie ten sam „Newsweek” wypuszcza specjalny numer swojego magazynu, poświęcony rzekomo temu, by nas wszystkich zachęcić do samodzielnego myślenia i do nieulegania politycznej i obyczajowej propagandzie i manipulacjom.
      Wspomnieliśmy o okładkach „Newsweeka”. Zajrzyjmy więc do wnętrza specjalnego wydania owego tygodnika, którego rzekomą misją jest nauczenie nas samodzielnego myślenia. Jak już wspomniałem, oni z myślą o nas zadrukowali niemal 150 bogato ilustrowanych stron. Proszę sobie więc wyobrazić, że, pomijając normalne ilustracje, oraz zwyczajowe zdjęcia autorów, tam są wizerunki zaledwie kilku osób: Hitlera, Trumpa, Jaruzelskiego, Macierewicza i Orbana. Swoją drogą, ciekawe że najwięcej tu oberwał Orban właśnie, i to głównie tytułem poświęconego sobie tekstu: „Wielki brat z Archipelagu Gulasz”. Archipelag Gulasz. To jest naprawdę coś. Śladu komentarza, wyłącznie rzetelna polityczna analiza.
      No i jeszcze na koniec niejaki profesor Cwalina ze swoim poradnikiem zatytułowanym „Dziewiętnaście rad, jak nie dać sobą manipulować”. Wszystkie są naprawdę znakomite, mnie jednak osobiście najlepiej się spodobała rada numer 18: „Nawet jeśli poszukujesz rozrywki (przed telewizorem, komputerem, czy przy lekturze), nie wyłączaj czujności”. A zatem oto rada jak się nie dać zwieść bezwzględnym manipulatorom. Serdecznie Szanownemu Panu Profesorowi Cwalinie dziękuję. Na pewno zapamiętam i się zastosuję.
      Tymczasem siedzę tu dziś, gapię się w tę głupią czerwoną okładkę tego gówna, na które wydałem całe dwadzieścia złotych tylko po to, by Was zabawić i cholera mnie bierze. A zatem, jeśli ktoś uważa, że powyższa notka jest więcej warta, niż owo extra wydanie „Newsweeka”, zwracam się z grzeczną prośbą o refundację owych dwudziestu złotych. Wszelką nadwyżkę naturalnie przeznaczę na alkohol, który spożyję za zdrowie mojej wnuczki, co właśnie weszła w drugi tydzień swojego życia. Oto mój numer konta: 50 1050 1214 1000 0092 2516 8591.

Jednocześnie zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie można kupować moje książki. Serdecznie polecam.




23 komentarze:

  1. No to za zdrowie Panskiej wnuczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. To typowe działanie szkoły Michnika: propagandą i manipulacją zajmują się inni (przede wszystkim media związane z nieakceptowanym przez nas systemem wartości). My natomiast z pozycji etycznej wyższości pouczamy Was, jak się uodpornić na te podłe praktyki, którymi się brzydzimy, bo my nawet jeżeli damy na okładkę Kaczyńskiego upozowanego na Hitlera, to robimy to w imię wyższej konieczności.

    Niestety, ten dydaktyzm dla ubogich działa głównie na "elity", które nie są w stanie wyjść z tego michnikoidalnego myślenia. Wszelkie manipulacje widzą tylko w mediach PiS-owskich, a TVN nawet jeżeli coś wyostrzy czy przekłamie, to i tak ma do tego prawo wobec tego, co się dzieje w TVP.

    Pewnym pocieszeniem jest fakt, że grono "populistów" i "manipulatorów" się poszerza: to już nie tylko Kaczyński i Orban, ale dochodzi postać światowego kalibru w postaci Trumpa. Aż przyjemne popatrzeć, co wyczyniają z nim "obiektywne" niemieckie media.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ginewra
      No a poza tym, proszę spojrzeć i samodzielnie pomyśleć: Czyż on faktycznie nie jest jak Hitler?

      Usuń
    2. To jest tzw. "elita 140 znaków".

      Nazwa stąd, że oni żyją w świecie krótkich informacji, a myśli, których nie da się przekazać w 140 znakach, wywołują u nich dyskomfort”.

      Ps: określenie jw. przejąłem z blogu:

      http://michael.salon24.pl/781714,theve-en-pamula-janda-i-europejska-glupota

      Usuń
  3. Podstawowa zasada survivalu: nie daj się przecwalić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      Nie uwierzysz, ale dokładnie o tym samym sobie pomyślałem, jak zobaczyłem to nazwisko. Chociaż... w sumie... czemu miałbyś nie uwierzyć. Jesteśmy tu od niemal 10 lat.

      Usuń
    2. @toyah

      Tej nocy, w którą ogłoszono stan wojenny akurat byłem na weselu mojego kumpla.

      Wytrzeźwiałem stosunkowo późno i gdy już znalazłem słoik ogórków, dotarł do niego inny mój kumpel.

      Ten, dowiedziawszy się o powołaniu WRON skrzywił się: oni nawet nazwy nie potrafią wymyślić.

      Usuń
  4. @toyah
    Proszę się nie przejmować tym, że może Pan pisać o sprawach dla większości stałych czytelników oczywistych. Ja wiem, że ten blog jest skierowany głównie do osób, które są już dość świadome otaczającej ich rzeczywistości, niemniej ja widzę w nim również bardzo ważną rolę, jaką jest właśnie w pewnym sensie otwieranie oczu coraz szerszemu gronu ludzi. I to jest właściwie raczej najważniejsze, bo towarzystwo wzajemnej adoracji jest zawsze w jakimś tam sensie przyjemne (dla tego towarzystwa oczywiście ;)), ale nie o to tu jak sądzę chodzi.

    Dzisiejszy tekst jest strzałem w 10 i naprawdę miło poczytać trochę prawdy i czegoś co dotyka sedna rzeczy. I nawet jak już ktoś to wie, to też dobrze widzieć, że inni myślą tak samo, szczególnie jak potrafią to zgrabnie ująć w słowa.

    Z drugiej strony ja mam dostęp do NS regularnie, bo moja rodzina go namiętnie kupuje i cóż, można tylko potwierdzić monotonię tematów oraz myśli przewodniej ich prymitywnej propagandy. Ja myślę nawet, że ta propaganda nie działa w sensie jako celne uderzenie w umysł, ludzie ją kupują bo po prostu są przekonani na śmierć, że PIS, Kaczyński i prawica oraz oczywiście wszelki nacjonalizm i faszyzm to skończone zło i tylko jedność Europy, świata, wzajemna tolerancja (oczywiście z wyjątkiem powyższych zjawisk i stojących za nimi konkretnych wskazanych ludzi) oraz liberalizm może ocalić świat. I tyle.

    Wczoraj w TVP była jedna z najprawdziwszych Polek, czyli Róża Thun itp itd, która powiedziała wprost, że Komorowski mówiąc o najgorszej części wyborców (wypowiedź w TOK FM chyba na temat tych, którym się teraz podlizuje rząd mówiąc że nie przyjmie uchodźców). Pani Róża otóż powiedziała, że to wyrwane z konteksty oczywiście i tak dalej, ale tak prawdę mówiąc to owszem ogolone łby nam chwały nie przynoszą. A przynajmniej jej, która w końcu (to już moja refleksja) jest co najmniej jednym z prawdziwych dziedziców cesarstwa (o czym świadczy choćby owo przepiękne nazwisko).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... jedna z najprawdziwszych Polek, czyli Róża Thun ...

      Polką / Polakiem nie jest się przez urodzenie, ani przez zamieszkanie. Jest się przez wspólnotę losu współtworzonego i współdoświadczanego według wspólnych wartości tworzących Polskę rozumianą w tym celu jako idea, a nie jako określony kraj, czy państwo.

      Polskość, to nie jest skład byle kogo, kto się aby komuś tam podoba, albo kto ma jakieś tam kwity.

      Usuń
    2. Ja bym nawet dodał przez wiarę i chrzest, bo tak też nasze państwo Polska powstało. Niemniej mam nadzieję, że odczytał Pan ironię w zacytowanym fragmencie.

      Usuń
    3. Można dodawać wiarę i chrzest, ale w opisie Polaka / Polki to jest - jak mówią uczeni - superfluum.

      Usuń
  5. @chris horse
    "Człowiek jest istotą materialną, oto była cała tajemnica Snowdena. Wyrzućcie go przez okno, a spadnie. Podpalcie go, a spłonie. Przysypcie go ziemią, a zgnije, jak wszystkie inne odpadki. Człowiek bez ducha jest śmieciem."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jednakowoż znaczące uproszczenie.

      Usuń
  6. Za wnusię obiecuję modlitwę,niech rośnie duża,zdrowa i mądra,a alkohol proszę przeznaczyć na odkażenie rąk po kontakcie z Newsweek.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Dariusz
    Myslę, że jednak zainwestuję w gardło. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bohaterstwoć to, czy zuchwała lekkomyślność?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale popatrz, no nic się nie zmieni, bo nie może. Jaką alternatywę mają ci, co czytają tego Newsweeka, czy inna Wyborcza, Politykę, czy gapią się w TVN albo nawet w TVP. Wszędzie tam propaganda, nawet, jak nasza przecież. Ten świat wokół po prostu jest fikcją. I my to wiemy. Oni się o tym nie dowiedzą nigdy. I tak umrą też, wcześniej (jak przedawkuja wszystko, co im ta fikcja wokół podsuwa) lub nieco później ale i tak nieświadomi piękna tego świata, realnego, nie mówiąc o Świecie Wiecznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @cbrengland
      Mylisz się. Połowa społeczeństwa w ogóle ich nie słucha, z drugiej połowy wiekszość ma doskonałą świadomośc tego, co oni przeciwko nam knują. Gdyby nie to, że byłoby Ci trudno się tu po latach odnaleźć, radziłbym Ci powrót.

      Usuń
    2. Powrót byłby trudny, ale jakiś domek na emeryturę trzeba rychtować.

      Usuń
  10. Gratulacje z powodu nowej młodej Damy. Oby się zdrowo chowała!
    I to jest konkret :-) - ta maleńka dziewczynka - tego nie da się tak łatwo zmanipulować. Szukajmy więc konkretów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogrodniczka
      To prawda. To zdecydowanie jest konkret.

      Usuń
  11. Bardzo bardzo dziekuje za kolejna perle; ale o nie! nie bede refundowac Newsweek'a. Tekst jest wspanialy! Pozadrawiamy z Toronto.

    OdpowiedzUsuń