piątek, 29 lipca 2016

Czy dyrektor Wolski sprowadzi do TVP Kabaret Neo-Nówka?

Dopiero dzisiaj udało się uruchomić nowy system, więc nie zdążyłem napisać nic nowego. W tej sytuacji, już dziś proponuję najświeższy felieton z „Warszawskiej Gazety”. Myślę, że będzie dobrze.

Wedle badań, których źródła ani nie znam, ani, powiem szczerze, nie jestem nim zainteresowany, po tym, jak w publicznej telewizji doszło do zmiany zarządu, tak zwana „oglądalność” spadła tam na łeb na szyje i dalej leci. Powiem uczciwie, że przez minione osiem lat, a nawet i dłużej, TVP nie oglądałem, a jeśli już w ogóle wystawiałem się na działania politycznej propagandy, wybierałem raczej TVN24. A zatem, nie potrafię powiedzieć, czy przez owe kilka miesięcy od kiedy Jacek Kurski zaczął tam wprowadzać swoje porządki, TVP się poprawiło, czy pogorszyło. Oczywiście, widzę tam twarze, które rozpoznaję jako z całą pewnością nowe, czyli redaktorów Rachonia, Wolskiego, Pereirę, Gadowskiego, Janeckiego i przyznaję, że jestem pod nie tylko estetycznym wrażeniem. No ale, z drugiej strony, kiedy niekiedy zajrzę do TVN24 i pokażą mi się Ryszard Kalisz, Krzysztof Daukszewicz, Aleksander Kwaśniewski, czy – może zwłaszcza – były funkcjonariusz UOP-u, Piotr Niemczyk, jestem już zdecydowanie spokojniejszy.
No ale, jak mówię, możliwości porównania tego z latami 2005 – 2015, zwyczajnie nie mam, a już na pewno nie umiem ocenić, dlaczego, jak nas informują specjalne pracownie badawcze, Polacy nie chcą już oglądać telewizji publicznej, no i czy owe powody są słuszne. Czy chodzi o to, że oni woleli, jak ich okłamują Kraśko z Tadlą, niż Wolski z Łosiewicz, czy może, podobnie jak dla mnie, jest im obojętne, kto kłamie, tylko uważają, że Tadla była od Łosiewicz sympatyczniejsza? Nie mam pojęcia.
Ktoś mi powie, żebym się nie wykręcał, bo sprawa jest jasna: Tadla nie kłamała, natomiast Łosiewicz, owszem. No ale, przy całej mojej podejrzliwości co do intelektualnego poziomu prezentowanego przez telewizyjną widownię, w to akurat nie uwierzę. Nie ma bowiem możliwości, że choćby niewielki jej procent w ogóle dbał o tego typu szczegóły.
A zatem, odpowiedzi na wszystkie te pytania nie znam. Rzecz jednak w tym, że w moim przekonaniu, cała ta kwestia, postawiona w taki sposób, w jaki ją tu omawiamy, jest funta kłaków warta, a to z tej przyczyny, że, nawet jeśli założymy, że dane dotyczące owej oglądalności są prawdziwe i że Polacy faktycznie odwracają się od TVP, to emocje uczestników owych badań mogą mieć dla nas znaczenie tylko w tym sensie, że one pokazują, że tam akurat zaszła zmiana pozytywna. I proszę mi wierzyć, że wcale nie mam tu na myśli osobistego uroku Marcina Wolskiego. Jeśli bowiem Polacy przestali traktować TVP, jako przytulisko dla swoich skołatanych nerwów i występy Kabaretu Neo-Nówka oglądają już tylko w Polsacie, to przysłowiowy krzyż im na drogę. Jeśli oni nie lubią już TVP, bo tam się zrobiło jakoś tak niefajnie – to znaczy, że TVP wreszcie zaczyna spełniać swoją rolę. A że przy pomocy tej bałwanerii, to to już jest wyłącznie nasz problem, a my oglądalność akurat utrzymujemy na poziomie.

Oczywiście, niezmiennie zachęcam do kupowania moich książek. Wszystko co jest do kupienia, znjduje się w księgarni pod adresem www.coryllus.pl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz