czwartek, 10 września 2015

Kartofle z jajkiem, czyli dobrze jest być przyzwoitym

Podczas swojego kolejnego wydania, Forum Ekonomiczne w Krynicy tytuł Człowieka Roku przyznało Jarosławowi Kaczyńskiemu i z jednej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę zarówno skład jury, jak i nazwiska dotychczas laureatów, jest to wydarzenie zaskakujące. W końcu jest przejawem pewnego obłędu to, że jury, w którego składzie znajdują się taki Jan Bury, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz, zamiast nagrodzić oczywiste zasługi Ryszarda Petru, czy księdza Sowy, ni stąd ni z owąd decyduje się wyróżnić kogoś takiego jak Jarosław Kaczyński. Z drugiej jednak strony, jeśli już opadnie pierwszy kurz, a my nabierzemy do sprawy pewnego dystansu, to zobaczymy, że nie stało się nic szczególnego. W końcu, kapituła owej nagrody liczy 29 członków, z czego, jak się okazuje na Kaczyńskiego głosowało zaledwie dziewięciu, a biorąc pod uwagę, że na skutek wyczerpania się przez ostatnie lata wszelkich możliwych do zaakceptowania kandydatów, im już zostali tylko premier Ukrainy Jaceniuk, polscy siatkarze, prezes KGHM i jakiś biznesmen, i w efekcie, nie trzeba było naprawdę Kaczyńskiego, by to wygrać.
W tej sytuacji histeria, jak ogarnęła tak zwane elity robi wrażenie dosyć dziwne. Wspomniany Ryszard Petru ogłosił, że on Kaczyńskiego zna wyłącznie z tego, że ten ukradł księżyc, Niesiołowski – że Kaczyński powinien dostać nagrodę dla chuligana roku, premier Cimoszewicz – że on już nigdy więcej nie przyjedzie do Krynicy, a były prezydent Kwaśniewski, że on się zgadza z Cimoszewiczem. No i jeszcze Zbigniew Boniek zabrał głos, że nagroda powinna była przypaść trenerowi Nawałce. Przepraszam bardzo, ale czy oni przypadkiem z tego strachu kompletnie już nie oszaleli. Co im szkodziło wystawić do tej nagrody wspomnianego Petru? Przecież on by to wygrał w samych skarpetkach.
Stało się jednak jak stało i po pierwszym szoku pojawia się wyjaśnienie. Otóż kapituła nagrody dała ten tytuł Kaczyńskiemu, bo chciała mu się podlizać w związku z zapowiadanym zwycięstwem PiS-u w nadchodzących wyborach. Te dziewięć osób z 29 głosowała na Kaczyńskiego, bo się chciało przypodobać nowej władzy. No i dobrze. Ja akurat nie znam tego składu tak do końca, ale ponieważ wiem, że w zeszłym roku Człowiekiem Roku został komisarz Lewandowski, mogę się domyślać, że Karnowski, który , jak się wydaje, kandydaturę Kaczyńskiego zgłosił, jest tam jednak w mocnej mniejszości. No a w tej sytuacji, i Petru i Cimoszewicz i Niesiołowski i Kwaśniewski powinni się raczej cieszyć, że przynajmniej tych dwudziestu wykazało prawdziwą niezłomność i pisowskiemu terrorowi nie uległo. A zatem, o co i na kogo się obraził Cimoszewicz, że już nigdy do Krynicy nie wróci? Na posła Burego? Że nie przekupił kogo trzeba?
Daję słowo, że nie wiem, o co chodzi. Jedyna odpowiedź, jaka mi się tu nasuwa, to ta, że oni faktycznie już ledwo ciągną. Również można to było zaobserwować wczoraj, kiedy telewizja TVN24 poświęciła specjalny program temu, by dowieść, że to iż w Polsce dzieci nie dojadają i że o tym informował zarówno NIK, jak i GUS, jest bezczelnym pisowskim kłamstwem, bo obie instytucje ani słowem nie wspominały o dzieciach niedojadających, a tym bardziej głodujących, natomiast oba raporty informowały jedynie, że w Polsce 900 tysięcy osób żyje poniżej granicy ubóstwa, a to wcale, zdaniem autorów audycji, nie oznacza, że one nie dojadają. Bo, jak usłyszeliśmy, oni mogą na przykład nie mieć na czynsz, lub lekarstwa, natomiast zawsze coś tam zjeść można. Dla poparcia zresztą owej tezy redaktorka TVN-u pojechała do jakiejś wsi na Kujawach, gdzie jak głosi raport, jest najgorzej, by porozmawiać z tymi ludźmi. I proszę sobie wyobrazić, że dowiedzieliśmy się, że choć oczywiście bogato nie jest, to jednak dzieci codziennie jedzą kartofle, a czasem też do nich jajko, więc głodne nie chodzą. No a poza tym, jak wyznała owa mama, one nie mają wielkich wymagań. TVN pokazał nam nawet te dzieci i widać było ostro i na kolorowo, że były wesołe i uśmiechnięte.
No i jeszcze się dowiedzieliśmy, że jeśli gdzieś faktycznie dojdzie do sytuacji, że na kartofle akurat nie starczyło, bo trzeba było kupić lekarstwo, to w szkole jest zupa. No i, gdyby ktoś nie wierzył, zobaczyliśmy tę zupę. Prawdziwą ciepłą zupę w dużym kotle. Naprawdę dużo zupy.
A więc tak. Z jednej strony, bez żadnego praktycznie wysiłku, Jarosław Kaczyński został człowiekiem roku w Krynicy, elity się obraziły, a w związku z tym owa impreza zapewne od przyszłego roku zostanie przejęta przez „naszych”, z drugiej rządowa propaganda informuje nas wszystkich, że wcale nie chodziło o szczaw i mirabelki, tylko o kartofle. No i jest jeszcze coś na sam koniec. Zajrzałem sobie na portal tvn24.pl i główna wiadomość dotyczyła najnowszej zapowiedzi pani premier Kopacz, że przyjmiemy uchodźców z Afryki, „bo to nasz test na przyzwoitość”. Tuż pod tym natomiast było duże kolorowe zdjęcie jakiejś rodziny i tytuł: „Ciężarna matka trójki dzieci do eksmisji”. Już się bałem, że to jacyś uchodźcy, ale na szczęście nasi. Na sto procent nasi. Chwała Bogu, bo co byśmy zrobili bez tej przyzwoitości?

Za tydzień wspólnie z Gabrielem będziemy w Opolu i okolicach spotykać się z czytelnikami. Kto może, niech się czuje zaproszony. Kto nie – też. A jeśli już się naprawdę nie uda, zapraszam do księgarni pod adresem www.coryllus.pl. Tam jest dokładnie to samo, tyle że bez dedykacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz