wtorek, 7 lipca 2015

Co wie Grzegorz Miecugow, a czego nie wiemy my

Z powodu kilkudniowego urlopu, trochę się tu na naszym blogu opuściłem, co sprawiło też, że zeszłotygodniowy felieton z „Warszawskiej Gazety” mamy tu dopiero dziś. Zachęcam jednak niezmiennie i życzę dobrych wrażeń.


Jestem pewien, że dla czytelników „Warszawskiej Gazety” nie jest obcy projekt pod nazwą „Szkła Kontaktowego”, a co wypełnia naszą przestrzeń publiczną od ponad dziesięciu już lat, każdego dnia, piątek czy świątek, deszcz czy pogoda, zima czy lato. „Szkło Kontaktowe” jest nadawane od ponad dziesięciu lat każdego dnia, z tego co wiem, bez jednego dnia przerwy, przez bitą godzinę, na zakończenie tak zwanego „prime time’u”, w jednym tylko celu: by podtrzymywać w nas, a przez to, drogą prostego propagowania idei, w większości społeczeństwa, nienawiść do politycznego projektu o nazwie „Prawo i Sprawiedliwość”.
I nie ma najmniejszej potrzeby, by wyjaśniać tej garstce czytelników, którzy nie wiedzą w czym rzecz, jak został zorganizowany ten projekt i do jakiego stanu doprowadził publiczną debatę w Polsce. Wystarczy powtórzyć tę podstawową zupełnie informację, że „Szkło Kontaktowe” – pomijając główne wiadomości – jest jedynym telewizyjnym programem w Polsce, który jest nadawany przez bitą godzinę siedem dni w tygodniu niemal całkowicie poza zwykłym kalendarzem, w jednym jedynym celu: by sączyć powszechną nienawiść do nazwiska Kaczyński i wszystkiego z czym się owo nazwisko kojarzy.
„Szkło Kontaktowe” ma na swoim koncie wiele bardzo znaczących sukcesów, z których oczywiście najbardziej spektakularnym, a jednocześnie symbolicznym dla całego owego przedsięwzięcia, jest morderstwo dokonane na działaczu PiS-u przez niejakiego Ryszarda Cybę, ale jeśli spojrzymy na to wszystko szerzej, to jestem pewien, że zmieszczą się tam i zbrodnia w Smoleńsku, ale też nasze drobne rodzinne dramaty, o których nie muszę nawet opowiadać, bo każdy z nas ma tu znacznie więcej do powiedzenia.
I oto nagle ostatnie tygodnie – gdybym miał wyznaczać jakąś cezurę, od czasu gdy stało się jasne, że Andrzej Duda zostanie Prezydentem RP i w ten sposób zapoczątkuje upadek projektu pod nazwą Platforma Obywatelska – pokazują jednoznaczną i bardzo w owej jednoznaczności zdecydowaną zmianę propagandowego przekazu wysyłanego przez program „Szkło Kontaktowe”. To jest dokładnie ta sama audycja, ci sami prowadzący, jak sądzę, ci sami zleceniodawcy, a co może w tym wszystkim najbardziej wstrząsające, ci sami odbiorcy, tyle że, jak się nagle okazuje, cały wysiłek jest skierowany w to, by ostatecznie skompromitować rząd Ewy Kopacz i ów czarny projekt, który doprowadził do tego, że ktoś taki jak ona w ogóle mógł kiedykolwiek objąć urząd premiera Rzeczypospolitej.
Wystarczy rzucić okiem na dowolne wydanie „Szkła Kontaktowego”, by widzieć, że przekaz, który jest sączony w słuchawki wetknięte do uszu prowadzących nie pozostawia im najmniejszego pola manewru. A owa konsternacja, jakiej jesteśmy świadkami, obserwując reakcje zarówno stałych gości programu, jak i jego widzów, świadczy tylko o tym, że to było przeprowadzone bardzo szybko.
Widziałem dziś Ewę Kopacz na żywo, jak sunie katowickimi ulicami. Proszę mi uwierzyć: ona jest już trupem. Ją już pożegnaliśmy. Możemy się skupić na naszych problemach, których, jestem pewien, przed nami bez liku.

Przypominam, że nakład mojego zbioru felietonów z tego bloga „O siedmiokilogramowym liściu” już się wyczerpał. Mam jeszcze kilka egzemplarzy u siebie, więc jeśli ktoś poczuł się spóźniony, proszę o kontakt pod adresem toyah@toyah.pl. Osobista dedykacja w cenie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.