wtorek, 16 kwietnia 2013

Witamy w sklepie z kolczatkami

Kolega mój, publikujący w Salonie24 bloger Grudeq, zamieścił w tych dniach notkę, która, mimo że traktująca o czymś wręcz tak oczywistym i pospolitym, że najprościej byłoby się porzygać, zrobił na mnie wrażenie piorunujące. Może, jeśli ktoś lubi tego typu zmiany miejsc, przyda się tu umieścić link do wspomnianego tekstu i zachęcić do zajrzenia do oryginału: http://grudqowy.salon24.pl/500470,nie-moge-zniesc-mysli-ze-polska-nie-mogla-byc-wielka. No ale, jeśli ktoś woli się stąd nie ruszać, opowiem krótko, o co chodzi. Otóż przy którejś z kolejnych okazji, znany nam niestety aż nazbyt dobrze dziennikarz Waldemar Kuczyński stwierdził, że dla niego Katastrofa Smoleńska nie może być niczym więcej, jak zwykłym wypadkiem, bo on nie umie sobie wyobrazić, by komuś z poważnych graczy tego świata przyszło do głowy zabić „mało ważnego prezydenta mało ważnego kraju”.
Na te słowa Grudeq przypomniał dwie historyczne wypowiedzi dwóch historycznych europejskich przywódców, a mianowicie Maragaret Thatcher i Charlesa DeGaulle, w których obaj, zupełnie niezależnie od siebie, w bardzo piękny i dobitny sposób zademonstrowali szacunek dla swoich ojczyzn. Przypomniał te wypowiedzi, wyraził swój ból z tego powodu, że nasi przywódcy – ale też nasze tak zwane elity – w najmniejszym stopniu nie odczuwają emocji tego rodzaju, by publicznie głosić wielkość Polski, a wręcz przeciwnie, przeżywają nieustanną potrzebę ekspiacji za jej nędzę i bylejakość, i podzielił się z nami refleksją, że chyba żaden inny kraj na świecie, tak jak Polska, nie uczynił z tego rodzaju manifestacji narodowego wstydu, części oficjalnego przekazu.
Tak jak mówię, dla każdego w miarę uważnego obserwatora tego, co się dzieje w naszej sferze publicznej, zarówno to, co powiedział Kuczyński, jak i wszystko to, co jego wypowiedź symbolizuje, stanowi oczywistość tak rażącą, że nie wartą nawet splunięcia. Z pewnego wręcz diabelskiego powodu, niemal od początku lat 90, wszyscy wręcz siłą jesteśmy powstrzymywani przed choćby bardzo skromnym i bardzo przelotnym poczuciem dumy z powodu tego, że jesteśmy Polakami. Dla pewnych strasznych wręcz przyczyn, doszło do tego, że pogarda dla polskości stała się do tego stopnia w dobrym tonie, że nawet w najczarniejszych czasach PRL-u, i to w środowiskach maksymalnie zbliżonych do czerwonej międzynarodówki, wywoływałaby ona w najlepszym wypadku pełne rozbawienia zdziwienie.
A zatem, to że akurat Waldemar Kuczyński uważa Polskę za gówno nie warte uwagi mnie nie dziwi. Podobnie jak nie dziwi mnie, że za gówno nie warte uwagi uważa Polskę zarówno cały szereg kumpli Kuczyńskiego, czy to z bliskich mu środowisk polityczno-dziennikarskich, jak i generalnie nasze tak zwane elity, reprezentowane choćby przez, znów tak zwaną, scenę kulturalno-artystyczną. To, co mnie jednak nieco zaskoczyło, to zadziwiająco intensywna mobilizacja opinii publicznej, która po zapoznaniu się z tekstem Grudeqa, postanowiła wesprzeć Waldemara Kuczyńskiego i w jednej chwili padła na cztery łapy, wyciągnęła grzecznie karki, poprosiła, by założyć im kolczatkę. Pod tekstem Grudeqa pojawiły się bowiem w jednej chwili komentarze, w których autorzy jednym głosem zaczęli zapewniać, że ależ Kuczyński przede wszystkim nie powiedział nic szokującego, a poza tym każde jego słowo to najprawdziwsza prawda, wszak, jak wiemy, Polska to rzeczywiście gówno, które nawet nie ma co się równać z prawdziwymi potęgami, a więc praktycznie całym światem. I to mimo niewątpliwie kilku naprawdę poważnych nazwisk, takich jak Marek Hłasko, Lech Wałęsa, Agnieszka Holland czy Wisława Szymborska.
I to właśnie uważam za prawdziwy dramat. Nie to, że ci, których los być może, jak nigdy wcześniej, zależy od łaski czy niełaski tych, którzy dziś decydują o układzie sił, uznali za stosowne się sprostytuować, ale że owa potrzeba służenia ogarnęła poziom wydawałoby się o pewnej jednak jeszcze naturalnej autonomii. To jest właśnie tak bardzo przygnębiające – że przede wszystkim System uznał za bardzo ważne, by mentalne niewolnictwo spopularyzować na każdym możliwym społecznym poziomie, no i że ten projekt spotkał się z tak powszechnym i tak dobrym przyjęciem. Rozglądam się wokoło i widzę całą kupę strasznie szczęśliwych i zadowolonych z siebie obywateli, którzy uznali, że lepiej siedzieć cicho, bo jak nam zabiorą tego Sikorskiego z jego znajomością języka angielskiego, a jeszcze nie daj Boże i Szymborską i Holland z ich pozycją w wielkim świecie, to kto wie, czy satysfakcja z tego, że oto powstało nowe centrum handlowe, potrafi wynagrodzić te straty na poziomie duchowym.
To jest bowiem prawdziwy dramat. To że ta wielka łapa tak nas zagłaskała, że już nawet nie mamy odwagi podnieść głów z nad ziemi, bo a nuż nasz pan się pogniewa i nas tak zostawi, takich samych i takich bezradnych. I myślę sobie o tym, co stało na początku owej tak przecież nieszczególnej wypowiedzi Waldemara Kuczyńskiego, a mianowicie o Katastrofie Smoleńskiej. Ostatnio wciąż słyszymy o tym, że dzięki pracom Zespołu Antoniego Macierewicza i my sami wiemy znacznie więcej na temat przyczyn i przebiegu owej katastrofy, a i reszta społeczeństwa zyskuje większą tego, co się stało, świadomość. A ja się już tylko zastanawiam, co będzie, gdy już wreszcie wszystko zostanie wyjaśnione i zamknięte, my zostaniemy z tą pełną już wiedzą, na którą tak długo czekaliśmy, a ona będzie tak oczywista i tak niepodważalna, że nawet Waldemar Kuczyński przyzna, że chyba faktycznie tego Kaczyńskiego zamordowano… tyle że wtedy, już w następnej chwili, doda, że skoro tak, to najwidoczniej na takie potraktowanie sobie zasłużyliśmy. W końcu on od zawsze powtarzał, że Polska to byle jaki kraj o byle jakiej historii i byle jakich aspiracjach. A my tych słów z zainteresowaniem wysłuchamy i dojdziemy do wniosku, że właściwie, jak się dobrze zastanowić, to on powiedział najprawdziwszą prawdę. Czyż właśnie tacy nie jesteśmy?

Mam wrażenie, że w ostatnich dniach ten nasz blog nieco się rozwinął, jak idzie o tę podstawową, mierzoną w liczbie odsłon, popularność. Bardzo mnie to cieszy. Zwłaszcza, że od pewnego czasu - mam nadzieję, że to tylko wina przedwiośnia, które zawsze nas wszystkich trochę osłabia - czuję okropne zmęczenie, a przez to oczywisty niepokój o to, ze nie potrafię sprostać oczekiwaniom. Tak czy inaczej, bardzo proszę tu ze mna być, no i wciąż, tak jak dotychczas, wspierać ten blog finansową pomocą. Bez niej ani przedwiosnie, ani jakakolwiek inna pora roku, czy pogoda, nie bedzie miała znaczenia. Dziekuję.

24 komentarze:

  1. @Toyah

    Pamiętam jak w pierwszych chwilach po Katastrofie rozmawiałem z moim kolegą i zastanawialiśmy się, co teraz (no bo od początku wiemy, że Ich zamordowano) - czy będzie wojna z Rosją, czy tzw. zachód znowu nas wydyma - no takie rozważania. Pomimo, że znamy tą propagandę od początku lat '90 jakim to obciachowym i nieistotnym krajem jest Polska czegoś takiego co dostaliśmy przez te 3 lata chyba się nie spodziewaliśmy.
    A co do PRL-u - uczono nas wtedy np. czegoś takiego, że najwyższy wymiar kary jest adekwatny do m. in. takich przestępstw jak zdrada własnego kraju. Uczono na tyle solidnie, że pamiętam to dziś. Ja nie chwalę PRL-u, żeby była jasność dla co niektórych ale co my w takim razie mamy tu teraz? Bo tak jak mówisz - pies drapał tych kuczyńskich ale to są całe tłumy na różnych poziomach dla których interes narodowy to zwykłe zawracanie dupy i przeszkadzanie w zakupach.
    Ciekawe, czy Leszek Miller ciągle klepie się po udzie, czy już raczej drapie się po głowie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Znów piszesz o rabach.
    Tu nie ma co za dużo dumać, wg. mnie. Raba nie trudno odwrócić. Trzeba mu tylko zapewnić bezpieczeństwo od wroga zewnętrznego, nadzieję na ciepłą strawę i miejsce do spania, no i pokazać upierścieniony kułak przed nosem. A jak trzeba to miłosiernie paru co beszczelniejszych na pal nawlec.

    Czyli bezpieczeństwo i siła, to rządzi rabskim ludem.

    Puki tego nie mamy, na nic płacze i lamenty nad kondycja ludzką. Jak przyjdzie Jarema - wszystko się odwróci i Polska się rozprzestrzeni jak pożar na stepie.
    Nie płacz nad rabami, nawet nad tymi ruskimi nadzorcami rabów nie pomstuj, nie warci splunięcia. Szukajmy najbliższej dobrej okazji.
    Bo Jarema nie umarł. I oni dobrze o tym wiedzą.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Te postawy są łatwe do zrozumienia, gdy weźmie się pod uwagę, iż Polska jest po prostu ideą. Takiego samego rodzaju jak wolność, na przykład.

    Po to by Polskę lubić, trzeba mieć pozytywny stosunek do tego, co pod tym pojęciem się kryje i - następnie - walczyć i pracować o to. Dzięki takim idea jest i jeszcze długo będzie nieśmiertelna.

    Jeśli zaś ktoś Polskę traktuje jako coś gównianego, to daje tym dowód swojego stosunku do idei i wartości składających się na ten ideał. Jakże zatem gówniana musi być dusza jego?

    Państwo polskie jest natomiast bytem realnym (o ile istnieje). Jego społeczno polityczna i organizacyjno prawna emanacja wcale nie musi odpowiadać idei Polski; to akurat widać. Ciekawe jest zaś to, że pierwsi gardzą państwem ci z gównianymi duszami, którzy sami je (państwo, a nie Polskę) gównianym uczynili.


    OdpowiedzUsuń
  4. @Kozik
    Co za zestaw! Kozik, don esteban, no i orjan. Stare dobre czasy mi się przypomniały. No ale do rzeczy. Otóż ja PRL chwalę. Dziś tak.

    OdpowiedzUsuń
  5. @don esteban
    Bezpieczeństwo i siła, mówisz? Mocne. Dobre i mocne. Na ich miejscu bym się obraził, ale obawiam się, że taki na przykład Kuczyński potraktuje to jako komplement.

    OdpowiedzUsuń
  6. @orjan
    No właśnie. To jest fascynujące, że taki Kuczyński, skoro już o nim mowa, od 20 ponad już lat cały swój wysiłek wkłada w to, żeby Polska była tak zawstydzająco byle jaka, i to on dziś przychodzi do nas i mówi: "Ale syf! Co nie?"

    OdpowiedzUsuń
  7. Właściwie to chciałem dać inne wykonanie, ale w sumie oryginał jest prawie tak fajny, jak cover.

    OdpowiedzUsuń
  8. @redpill
    Ależ proszę Cię uprzejmie. To fantastyczny komentarz. Gdybym potrafił robić takie sztuki, to bym Ci puścił Burning Spear. Moje życie dziś się buja między nim a Black Uhuru.

    OdpowiedzUsuń
  9. Otóż ja PRL chwalę. Dziś tak.
    No i powiedz, czy dwadzieścia lat temu przewidziałbyś, że będziemy w takim punkcie?

    OdpowiedzUsuń
  10. @Kozik
    Nie. To co się stało, było nie do przewidzenia. W żadnym najmniejszym fragmencie. Dziś myślę sobie, że jedyne co można było wtedy zrobić, to uznać, że to nie komunizm jest zły, ale świat, który w naszej nieskończonej wolności doprowadzilismy do tego, a nie innego stanu. No ale, sam powiedz - jak można było w ten sposób czaić?
    Choć przyznać muszę, że mam znajomego, który w 80-tych latach wyjechał, a po kilku latach wrócił i wstapił do zakonu. No i jest tam do dzisiaj. Mówilismy o nim wtedy, że zawariował. Dziś wiem, ze to nieprawda.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że do "wzrostu czytelnictwa" Twojego bloga przyczyniła się choć trochę moja córka linkując Cię u siebie parę tygodni temu http://proszepani.blogspot.com/; myślę, że jej dwudziestokilkuletni znajomi zaglądną choćby z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  12. oprawa:

    http://www.youtube.com/watch?v=GBcwoub6-l0

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja miałem kolegę (nie żyje, zmarł w wieku 40 lat) który w 1989 krytykował czy wręcz potępiał mój entuzjazm do wyborów kontraktowych. To był po prostu antykomunista a ja wtedy jeszcze nie umiałem tego zrozumieć.

    Wszystko wygląda na to, że jesteśmy świadkami kolejnej pierestrojki, NEP-u czy jak to tam nazwać. To wszystko zatacza coraz szersze kręgi. Tylko kiedy z tej perspektywy tłumaczę sobie rzeczywistość, wszystko się mniej - więcej zgadza. A te dwadzieścia parę lat temu ja się zwyczajnie dałem nabrać jak wielu z nas. No i, wracając do dzisiejszego tekstu, że też takie tłumy nadal to kupują...

    OdpowiedzUsuń
  14. Taka dyskusja to coś pięknego.
    Widzę ten syf który ludzie w sobie noszą, wielu jest nawet z tego dumnych.
    Ci co jeżdżą za granicę też zaczynają w to brnąć.
    Komuna straszyła ludzi Solidarnością, po 89r. "ludzie PRL-u" za całe zło obwiniają Solidarność.
    Zamknięte kręgi. Jaremy potrzeba by je porozrywał.
    Zgadzam się w pełni z Don Estebanem.
    Na miejscu Kuczyńskiego bym tak nie szalał bo jest w pierwszym szeregu do nadziania.
    Chyba, że liczy iż tego nie dożyje i zdechnie wcześniej.
    Jarema jest w każdym z nas jak słynna buława marszałkowska w plecaku prostego żołnierza na wojnie.
    Muzyka jest czasem piękna ale muzyka na służbie Systemu zgnoiła całe pokolenia, wiem to po sobie.
    Widzę jak teraz hip-hop zamyka ludzi w ulicznych gettach i nie tylko zaciska na grdylu kaganiec ale i czarny worek na łbie.
    Z drugiej albo i już trzeciej strony jesteśmy my i to nasze myślenie o potędze.
    Wcale nie sny, to co robimy to real polityk choć w mikro skali.
    Wykuwamy doktrynę, która powinna być ponadnarodowa i ponad podziałami,
    zupełnie jak Kościół a zarazem iść z Kościołem ramię w ramię i wspierać go i bronić.
    Bardzo lubię Grzegorza Brauna i jego opowieść w tej sprawie.
    A raby chcą tylko pełnej michy i spokoju i to mogą od Jaremy dostać.
    W zamian muszą się tylko nauczyć, że jak się żre to się nie gada i że nie szcza się na znicze bo nie wypada.
    Tyle chyba dadzą radę.
    Pozdrawiam.
    P.S. Wie ktoś czemu mi się awatar nie wyświetla przy komentarzu?
    Niby jest wszystko ustawione ok.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Jo
    Super blog. Dodałem do ulubionych. Proszę dziecko pozdrowić.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Kozik
    Co to za cholera z tymi naszymi kolegami? Tylu z nich poumierało. A my ciągniemy. Mam tylko nadzieję, ze to ma sens.

    OdpowiedzUsuń
  17. @crimsonking
    Rzeczywiście jest fantastycznie. Jak tak dalej pójdzie, to może LEMMING wróci, a kto wie, czy i Gabriel się nie zmobilizuje. Choc akurat na niego jakoś nie bardzo liczę On tu nawet nie ma czasu przychodzić.
    A tak na marginesie, jak Ci się podoba, że jednak, jak się okazało, Braun nie kazał mordować dzinnikarzy? I co my teraz biedni poczniemy?

    OdpowiedzUsuń
  18. Gabriel to wg mnie kosmita. Ja bym go chciał przy pracy zobaczyć. Może ktoś nakręci taki dokument "Jeden dzień z życia pisarza Gabriela Maciejewskiego". I jeszcze te paczki na pocztę targa co jest czystą zgrozą.
    Ty też ciężko tyrasz ale mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.
    Jakaś sprawa się zakończyła odnośnie G.Brauna? Nic nie wiem. No chyba koleś który sam jeden w pojedynkę pięciu policmajstrów obalił jak nie przymierzając Bolek komunę nie okazał się koniec końcem dobrym i spokojnym człowiekiem? System może takich napięć nie przetrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  19. @crimsonking
    Z tymi paczkami to faktycznie coś niesamowitego. Co do reszty, bez przesady. On sam pisał, że to jest niemal rytuał. Odwozi dzieci do szkoły i przedszkola, wraca, pisze tekst i dalej - jak wypadnie. On ma prawdziwą wiejską chałupę, a z taką chałupą, to sam wiesz, jak jest. Trzeba wciąż cos robić.

    OdpowiedzUsuń
  20. To się prędzej czy później skończy, ale póki co System wydaje się niezniszczalny. Sprawy takie jak oczyszczenie G. Brauna załatwia on dziecinnie prosto: wykorzystuje krótką pamięć publiczności. Kilka lat temu wydawało mi się, że przeciętnemu Kowalskiemu sprawy publiczne zacierają się w pamięci mniej więcej po roku. Dlatego - jak sądziłem - tak łatwo przychodzi telewizji chwalić Tuska za to samo, za co kilka lat wcześniej niszczyła Kaczyńskiego. Dziś jednak najwyraźniej ta pamięć skróciła się do kilku dni. Po tygodniu następuje wręcz kompletny reset. Toteż dziś System mógłby nawet puścić przekaz, że G. Braun jest genialnym dziennikarzem, i w praktyce nie byłoby zdziwienia. Parę tygodni temu zastanawialiśmy się, co prokuratura wojskowa chce nam przekazać, podając, że brzoza była przełamana na wysokości równo 666 cm, a dziś wraca pytanie, ile promili miał gen. Błasik. I tak bez końca.

    Zwróciłem uwagę, że dokładnie od 10 kwietnia tego roku do teraz jednym z głównych tematów telewizyjnych są dzieciobójstwa. Zaczęło się 10 kwietnia - puszczano na przemian migawki z obchodów rocznicy i epatowano informacjami o zwłokach dzieci trzymanych przez matkę w zamrażarce od miesięcy czy lat (ciekawe że zatrzymano ją akurat tego dnia). Oczywiście konsekwentnie mordercze skojarzenia były tworzone tylko z PiS-em i Kaczyńskim. Później nastąpiły znowu jakieś żenujące niby-sensacje o tzw. mamie Madzi. To jest tak nieznośne, że temat dzieciobójstwa działa na mnie jak płachta na byka. Od razu wyłączam tv, żeby się nie denerwować.

    Trochę się rozpisałem, a wypadałoby odnieść się do głównego tematu. Tu podzielam refleksje wszystkich przedmówców. Czy miałem złudzenia co do III RP? Pewnie tak, jednakże sceptycyzm towarzyszył mi od pierwszych chwil, a wiązał się z takimi przeżyciami, które podziałały na mnie bardzo silnie: Po pierwsze oszustwo z listą krajową, które - nieskromnie przyznam - odkryłem wcześniej, czytając ordynację, ale nikt mnie nie słuchał, tzn. nikt za bardzo nie rozumiał, o co właściwie chodzi temu dzieciakowi... Po drugie zasłabnięcie Mazowieckiego w trakcie expose, które akurat słuchałem na żywo w radiu. Po trzecie demonstracja studentów na Placu Trzech Krzyży w Warszawie przeciwko Jaruzelskiemu, na którą ściągnięto setki zomowców, którzy pałowali tych biedaków jak się patrzy. Po tym wszystkim udałem się na 'wewnętrzną emigrację'. Sprawę Polski potraktowałem jako przegraną i nic mnie nie obchodziło aż do 2005 roku.

    OdpowiedzUsuń
  21. @filozof grecki
    Jak idzie o tę propagandę - bo ten fragment Twojego komentarza akurat najbardziej mną wstrząsnął - to wydaje mi się, że to wszystko może być jeszcze bardziej perfidne, niż mogłoby się nam przysnić w najgorszych koszmarach.

    OdpowiedzUsuń
  22. crimsonking
    "Jakaś sprawa się zakończyła odnośnie G.Brauna?"

    Prokuratura umorzyła śledztwo ws. wypowiedzi Grzegorza Brauna w klubie Ronina. Czyli, cichutkie zakończenie rozdmuchanej na całą Polskę farsy.
    Koluszki:

    http://youtu.be/ShgtxEZoUC4

    OdpowiedzUsuń
  23. @Peregrin Tuk
    Dzięki za linka.
    Doszło do mnie, że wiem kiedy będę mógł powiedzieć o tym, że mamy w miarę wolną Polskę. Wtedy, kiedy te wygłady Grzegorza Brauna będą w szkołach na WOS-ie obowiązkowe z urzędu, oraz kiedy Liść i MiśI będą w szkolnych lekturach. Wtedy będziemy mogli porozmawiać co dalej z tą Polską.

    OdpowiedzUsuń