czwartek, 2 sierpnia 2012

Rowerem na sushi, czyli by żyło się lepiej. Wszystkim

Wczorajszy mój tekst w swoim zamierzeniu nie miał być ani o zaletach ani wadach jeżdżenia po mieście na rowerze, ani o ludziach, którzy o tego typu rozrywce mają dobre lub złe wyobrażenie, ani o burakach-antyrowerzystach, ani o burakach-rowerzystach, ani w ogóle o rowerach. Wyszło jednak tak, że ów rower zaczął żyć swoim własnym życiem i wywołał wystarczająco dużo refleksji, by zaistnieć już jako temat.
W dodatku jeszcze, okazało się, że rynek politycznej propagandy – tak, tak, każda propaganda jest wyłącznie polityczna – jest tak doskonale zadbany, że wszystkie jego elementy działają wręcz ze sprawnością szwajcarskiego zegarka. I że właściwie w tej chwili System, aby realizować swój plan, nie musi robić już nic poza doglądaniem, czy wszystko jest na swoim miejscu.
Byłem kiedyś na szkolnym wyjeździe we Francji i zawieziono nas do fabryki wody mineralnej Perrier. Wtedy właśnie dowiedziałem, że woda Perrier ma to do siebie, że jest produkowana w całości w jednym tylko miejscu, tym Vergèze – żadne Chiny, żaden Paryż – i to produkowana od samej wody do kapsla na butelkę. Oglądaliśmy tę fabrykę i proszę sobie wyobrazić, że ja tam nie widziałem jednego człowieka. W tej całej zielonej hali było wszystko co było potrzebne do wyprodukowania jednej butelki tej wody, a więc urządzenie produkujące butelki, urządzenie nalewające tę wodę do butelek, urządzenie produkujące te kapsle i owymi kapslami zamykające butelki z wodą. No, wszystko. I żadnego człowieka. A ja myślę, że dokładnie tak samo działa System. Z jednej strony jest pan prezes, z drugiej pan kasjer, a reszta po prostu płynie.
Michał Dembiński napisał swój tekst o tym, że w Warszawie będą te rowery i krzyknął „Hurra!”. Przy okazji oczywiście zasugerował, że to wszystko dzięki temu, że bracia Kaczyńscy nie mają już wpływu na polskie życie publiczne, ja się oczywiście zdenerwowałem, napisałem swój tekst… i w tym momencie przyszła do mnie moja córka i powiedziała, że z tymi rowerami to kupa śmiechu, i żebym zajrzał na Facebooka, bo tam już od dawna bardzo dużą popularnością cieszy się satyryczna strona pod tytułem „Młodzi, wykształceni z dużych ośrodków”, która ma na celu szydzenia tak zwanych lemingów. Krótko mówiąc, żart polega na tworzeniu takich niby-zapisków kogoś kto o Jarosławie Kaczyńskim wie tyle, że jest niski, a o Polsce, że stanowi teren walki między właśnie „młodymi, wykształconymi z wielkich ośrodków”, a wąsatymi burakami spod Rzeszowa. Całość, choć oczywiście, jak to zwykle bywa, jej autor ma ciągle trudności z zachowaniem dyscypliny, jest dobrze napisana i często naprawdę bardzo śmieszna. To jednak, co mnie tam najbardziej zainteresowało, to kwestia tych rowerów. Otóż bohaterowie wciąż harują za marny grosz, mając satysfakcję tylko z tego, że ich sytuacja towarzyska i kulturowa jest lepsza niż innych, jedzą wyłącznie sushi, piją „piwerko ze spritem”, prowadzą „gender rozmowy” i jeżdżą na „holenderkach z koszyczkiem”.
I to właśnie te holenderki z koszyczkiem mnie zainteresowały. Okazuje się bowiem, że ów rower – bo o rower tu chodzi – jest dla tych ludzi tak samo ważnym elementem ich kultury i codziennej obyczajowości, jak świadomość, że Jaroslaw Kaczyński jest małym kurduplem. Ja się kompletnie na tym nie znam. Kwestią tych rowerów zainteresowałem się wyłącznie dlatego, że Michał napisał ten swój tekst i ni z gruszki ni z pietruszki zasugerował w nim, że dla Lecha Kaczyńskiego to był jedynie środek transportu wsioków. Ja bym w życiu nie przypuszczał, że coś tak pospolitego i oderwanego od jakiejkolwiek większej idei jak rower, może się stać częścią publicznej debaty. Tymczasem – jak najbardziej! Okazuje się, że tak. Rower to coś co może stanowić niemal odpowiedź na Radio Maryja. Rower to argument na miarę prawdziwego politycznego starcia: „Wasz Toruń, nasze ścieżki rowerowe!”
A podesłana mi przez córkę strona z Facebooka to tylko drobna zapowiedź tego, z czym w istocie mamy do czynienia. Jeszcze wczoraj wieczorem, ku mojemu kompletnemu zdziwieniu, w telewizji TVN24 obejrzałem długi reportaż traktujący dokładnie o tym, czym się wcześniej tak radował na swoim blogu Michał Dembiński – że oto Warszawa dołącza do cywilizowanego świata otwierając system automatycznej wypożyczalni rowerów. Dziś patrzę, a tam mamy kolejny etap. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz, w towarzystwie jak najbardziej Ryszarda Szurkowskiego, urządza specjalną konferencję prasową na rowerze, a ja już wiem, że to nie jest tak, że Michał, który, swoją drogą zawsze był zapalonym rowerzystą, nagle się ucieszył, że on i jego koledzy rowerzyści będą mieli więcej tego co bardzo lubią. To już jest prawdziwa akcja. I wcale nie koniecznie zaplanowana na najwyższych rządowych poziomach. Nie. To wszystko działa już samo. Jak fabryka wody mineralnej Perrier. A my mamy tylko wiedzieć, że to jest to co lubimy. A jeśli nie lubimy, to nasza strata, bo w ten sposób urosną nam wąsy i wszyscy będą na nas mówić „Janusz”.
Wczoraj też mieliśmy dwa dodatkowe wydarzenia: Pierwsze to rocznica Powstania Warszawskiego, drugie to koncert Madonny na Stadionie Narodowym. O koncercie Madonny pisać nie mam ochoty, zwłaszcza od czasu gdy z ust bardzo kompetentnych dowiedziałem się, że problem legalności, czy nielegalności aborcji jest dziś kompletnie sztucznie nadmuchiwany wyłącznie w celu generowania społecznych konfliktów. Klasyczna aborcja praktycznie już nie istnieje. Wszystko się załatwia za drobne grosze metodą farmakologiczną. Natomiast Powstanie to problem autentyczny. Otóż, jak się okazuje, któryś z dawnych pracowników TVN-u nakręcił film zatytułowany po angielsku „There is a city”, w którym pokazał Warszawę jako takie szczególne miejsce na świecie, gdzie raz do roku ludzie przystają na minutę, by oddać hołd swoim bohaterom, i umieścił go w Internecie. Oglądałem rozmowę z tym człowiekiem i w pewnym momencie on powiedział coś takiego: „W Polakach jest poczucie… potrzeba jakiegoś takiego patriotyzmu”. Właśnie tak: „jakiegoś takiego patriotyzmu”. Nie patriotyzmu, ale patriotyzmu jakiegoś takiego. Człowiek, który nakręcił ten film, a później wygłosił wspomnianą opinię nazywa się Jeżowski i uważam, że to on należy do tej silnej grupy tak zwanych trend-setters. Nie zdziwię się bowiem, jeśli już za rok czy dwa, popularna opinia będzie taka, że zdaniem Lecha Kaczyńskiego każdego 1 sierpnia, o godzinie 17, na dźwięk syren przystają tylko wsioki, no ale dzięki wspólnej pamięci najbardziej uświadomionej części narodu, możemy wreszcie ten dzień wszyscy godnie uczcić. A gest ów będzie równie oczywisty jak nalepianie gdzie się da serduszek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, picie „piwerka ze spritem” i jeżdżenie na „holenderkach z koszyczkiem”.
A gdyby ktoś miał w tym momencie jakieś uwagi, to już tylko dodam, że piwo ze spritem, czyli tak zwane shandy uważam za bardzo dobry drink. Osobiście nie używam, podobnie jak nie jeżdżę na rowerze, choćby dlatego, że nam niedawno oba skradziono. Jedno i drugie jednak popieram. Natomiast każdego kto mi powie, że piwo bez sprite’a jest obciachem, rower musi mieć koszyk, a Muzeum Powstania Warszawskiego to dzieło Jana Ołdakowskiego i jego kumpli z PJN, będę go tępił tak jak dotychczas.

Akcja „5 stów na pomoc dla jednej rodziny” zostaje tymczasem zamknięta. Nasz kumpel Dembiński załatwił całą sprawę jednym kliknięciem. Widocznie spodobało mu się to co tu piszemy. To dobrze, prawda? Zawsze mówiłem, że to jest tak naprawdę nasz człowiek. Przy okazji, skoro jesteśmy w Warszawie, dziękuję Joli, Piotrowi i Dance, a poza tym Edwardowi z Przegędzy, Andrzejowi ze Świdnika, moim ludziom z Wrocławia i Sopotu, no i pewnej Mojej Kumpeli z Katowic (ona wie, że to o niej).
Przy okazji, przypominam, że ten blog to od pewnego czasu również nasze życie. A więc, proszę nie odchodzić. Dziękuję.


22 komentarze:

  1. Godzina "W": Byłem wczoraj na ul. Puławskiej. Syreny - miasto wymiera, ludzie stoją bez ruchu - jak w jakimś amerykańskim filmie sci-fi z lat 50. Piękna sprawa. Gdzie niegdzie jakiś ruch - samochód dostawczy na pozawarszawskimi tablicach skręca z bocznej drogi, młoda matka z wyjącym się dzieckiem w wózku spieszy się do Metra. Ale były to wyjątki.

    Natomiast z tym buczeniem na Powązkach - proste chamstwo.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Michał Dembiński
    Wiem że byłeś. Zawsze jesteś, ale ja też zawsze podkreślałem, że Ty akurat jesteś prawdziwym polskim patriotą. Nie "jakiś takim", ale zwyczajnym. Po prostu - patriota.
    A mi się buczenie bardzo podobało. Było fantastyczne. Piękne. Jak ono ucichnie, będzie po nas. I tu się różnimy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie. Dobrze że mnie nie było tam wczoraj na Powązkach, bo bym pokazał tym buczącym mój patriotyzm. I mogłoby się źle skończyć.

    Podeślesz mnie 'Twój pierwszy elementarz'? Naturalnie z podpisem autora?

    OdpowiedzUsuń
  4. @Michał Dembinski
    Jak najbardziej. W końcu Ty tam też jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Michale,a ja byłam wczoraj na Powązkach i choć sama nie buczałam, bo.... jakoś tak nie potrafię, to widziałam i słyszałam tych buczących. Proszę mi wierzyć- to nie są takie "łyse pały", jacyś "wszechpolacy'. Swoje niezadowolenie demonstrowało mnóstwo ludzi- młodzi, starzy, faceci i kobiety-różni. Gdy przemawiał generał Ścibor -Rylski, prosząc, by tutaj, na cmentarzu nie wyrażać swoich poglądów, słyszało się wypowiedzi:"co, i tutaj już nie można? W sejmie nie pozwalają nam wyrazić swego zdania(myślę,że chodziło o nie wpuszczenie związkowców), do telewizji nie mamy prawa(na pewno chodzi o Trwam), nie możemy uczcić tych, których ceniliśmy(np Prezydenta), a oto okazuje się tu, w tym miejscu, gdzie od zawsze przychodzili warszawiacy(tradycja przychodzenia Powązki sięga początków PRL)będą nas upominać i uczyć jak się zachować?". Takie rozmowy słyszałam. Naprawdę, panie Michale.Ci ludzie w tej chwili nie czują się dobrze. Nawet tu, w tym świętym dla nich miejscu kwiaty oficjalnie mogli składać tylko "ludzie PO". Widziałam, że były jakieś delegacje- strzeleckie, kombatanckie,stowarzyszeniowe, młodzieżowe i jakieś inne, ale ich nie dopuszczono. Mogli sobie z tymi wieńcami podchodzić, gdy "gwiazdy" już sobie poszły.Przez mikrofon mogli być zapowiadani "sami swoi"
    Myślę, że panu generałowi było przykro ze względu chociażby na asystującą jemu piękną panią poseł Kidawę - Błońską, ale- proszę mi wierzyć- większość powstańców, tych, którzy nie mają takich ładnych przyjaciół, zupełnie inaczej to odbierało. Śmiem przypuszczać, że pan generał jest tu w mniejszości. Osobiście znam kilka dawnych powstańców, którzy, gdyby nie pomoc dobrych ludzi, wylądowaliby w przytułkach dla bezdomnych.
    Pozdrawiam Pana, Panie Michale.
    PS A z tymi rowerami, muszę Panu powiedzieć, to niestety ściema.Rowery są, ale jeździć nimi za cholerę się nie da.Nie ma tras. To tak jak z lotniskiem, które Pan, jak wiem, podziwiał. Lotnisko jest, ale dojechać tam bez problemu potrafią tylko nieliczni szczęściarze.

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja powiem bo mam taki rower :)
    Holenderkę znaczy się.
    Ale bez koszyka z przodu bo to jest dla bab, albo dla ludzi w japonkach.
    To jest rower na którym najwięcej jeżdżę. Rower jest prosty w obsłudze (brak biegów) i niezawodny.
    Jego główną zaletą jest to że mogę go zostawić pod sklepem i nie martwić się że zostanie skradziony. (choć jest oczywiście zapięty)
    Ciekawa historia to taka że jakieś (jakoś tak) dwa miesiące temu spotkałem byłego właściciela tego rowerka.
    Ucieszył się że go może znowu widzieć i że rower żyje i ma się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Toyah
    Jeżeli buczenie ucichnie, bo oni je zagłuszą, zakneblują, to nie będzie po nas, tylko po nich. Bo wtedy -do tej pory skandujący -zrealizują teksty swych przyśpiewek.

    Czy już można mówić o kombatantach koncesjonowanych? Za PRL to zdaje się byli ci z AL i GL. A teraz?

    Dziś na Info po 20-tej oglądałem na temat tego "chamstwa" dyskusję prowadzoną przez Czyża z Walenciakiem i jednym z "autorów niepokornych" - Sułdrzyńskim. Rzadka kurtyzana...

    OdpowiedzUsuń
  8. To może pomóc zrozumieć pewne rzeczy.
    Pozycja nr 135:
    http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/komitet-poparcia-bronislawa-komorowskiego,7,3225747,aktualnosc.html

    OdpowiedzUsuń
  9. @Remo
    O tak, jak najbardziej. Z tego co pamiętam, to również wspierał panią Hannę.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Remo
    No nie! Niestety. To co Ty tu podajesz na tacy (co w sumie narzucało się samo)w ogóle nie odpowiada mi na pytanie "dlaczego?". Dlaczego ludzie tak doświadczeni prowadzają się z tymi łobuzami?

    Nota bene, na te ich listy nigdy nie zaglądałem, by nie widzieć nazwisk ludzi, których-nazwijmy to- lubię. No i teraz nie obyło się bez rozczarowań. Ech....

    OdpowiedzUsuń
  11. No to nie wyjaśnia wszystkiego ale trochę.
    Ja też tego nie rozumiem dlaczego ludzie którzy z racji wieku i doświadczenia życiowego powinni pewne rzeczy widzieć a nie widzą. (albo widzą? i to jest najgorsze)

    OdpowiedzUsuń
  12. @Remo
    A czemu holenderek nie kradną?

    OdpowiedzUsuń
  13. @zawiślak
    O tak! Autorzy niepokorni to możliwości wręcz nieograniczone.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Remo
    Ten numer 135 to faktycznie przebój. Ciekawe tylko, skąd ja się domyślałem, że to się musi w taki mniej więcej sposób skończyć.
    Ależ oni są fałszywi!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. @ Eliza:

    "Gdy przemawiał generał Ścibor -Rylski, prosząc, by tutaj, na cmentarzu nie wyrażać swoich poglądów, słyszało się wypowiedzi:"co, i tutaj już nie można?"

    Cmentarz faktycznie nie jest miejscem na wyrażenie swoich poglądów. Brak szacunku dla zmarłych.

    Co do dojazdu na Okęcie - faktycznie, ścieżki rowerowej wzdłuż Żwirki i Wigury brakuje, i powinna powstać. Natomiast kolej funkcjonuje dobrze, autobusy nadal tam kursują, parking jest.

    OdpowiedzUsuń
  16. To 135 to znalazł kolega na innym forum gdzie też ten temat się przetoczył. (ogólnie warto po tę listę czasem sięgać)

    Z tym buczeniem to jest jakaś schiza maksymalna.
    Przed chwilą w PR1 był B. Borusewicz i przez 5 minut mówił że to jest "zdziczenie obyczajów" i że to wina jest Radia Maryja, PiS i Młodzieży Wszechpolskiej.
    Ogólnie linkowanie tej sytuacji do PiS, identycznie jak w przypadku bijatyk przed meczem z Rosją.
    Na koniec prowadzący zadał pytanko rozluźniające nt medali w Londynie. (takie rozmowy przebiegają wg pewnego schematu)
    I tak se myślę.
    Marszałek Senatu jedzie (służbowe auto) po trzech dniach do radia żeby tam marudzić o "zdziczeniu"?
    Zero jakiejkolwiek refleksji na temat dlaczego ludzie wygwizdują rząd, że to skandal i zdziczenie i tak przez 5 minut w kółko macieja.

    A holenderek nie kradną (przynajmniej tego mojego - bo on jest, rodzaj męski od jakiegoś stwora baśniowego) bo to rowery z wyglądu niefajne są i mało popularne.
    Mój rower też jest dość stary, kosztował 200zł i zapinam go zabezpieczeniem które kosztowało prawie drugie tyle.
    Topowe modele mogą kosztować i 5 tysięcy ale ci od japonek i sushi takimi je jeżdżą, to musi być stare i najlepiej żeby błotnik latał.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Michał Dembinski
    Od czasu gdy szacunek dla zmarłych przestał być w Polsce wartością, i to przestał nią być oficjalnie i w sposób nadzwyczaj drastyczny, a więc mniej więcej 10 kwietnia 2010 roku, wyciąganie tego argumentu osobiście uważam za wyjątkowo perfidne nadużycie.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Michał
    To miło, że mi odpowiedziałeś.Tak w ogóle, to bardzo Cię lubię i cieszę się, że 1 sierpnia o 17. przeżywaliśmy to samo.....
    Mówiąc o lotnisku, miałam na myśli oczywiście MODLIN. Na Okęcie nie ma wielkiego problemu z dojazdem samochodem.
    Jeśli zaś chodzi o te inne sprawy, to wybacz, ale nie dziw się, że ludzie, którzy słyszą apele o zachowanie godności i widzą tych , którzy o tym mówią(konkretnie- w ich imieniu), a jeszcze niedawno pozwalali na to, by w innym miejscu na nich pluto, wyszydzano i gwizdano- czują, że to jest nieszczere, sztuczne.Poza tym niedawno mniej więcej ta sama ekipa składała wieńce(równie dorodne) przy pomniku Berlinga, a pomnik ku czci "wyzwolicieli" - za zgodą i przyzwoleniem tych samych- ponownie ma się pojawić na Pradze!Trzeba się zatem jakoś określić- czy szanujemy tych, którzy walczyli o Warszawę, czy tych którzy pozwolili na Jej ruinę.
    Zatem- ludzie( w dużej większości), którzy zawsze przychodzili na Powązki 1 sierpnia nie godzą się z tym, by ich- w tym świętym dla nich miejscu- robiono w bambuko i mówiono im jak mają się zachować.

    OdpowiedzUsuń
  19. @ Toyah

    "wyciąganie tego argumentu osobiście uważam za wyjątkowo perfidne nadużycie." Czyli Kalemu ukraść krowy źle, ale jak Kali kradnie, to dobrze.

    Buczenie na cmentarzu to czyste chamstwo w jakich kolwiek okolicznościach.

    @ Eliza - nie broniem zachowania rządów PO, uważam ich jako mniejsze zło, za to ceniem Sikorskiego, Rostowskiego i Gowina jako ministrów którzy bardzo dobrze rozumią jak kierować polityką (to chodzi mi o policy a nie politics).

    OdpowiedzUsuń
  20. I wszystko jasne.
    I jak tu nie lubić tego faceta??? Lubi gospodarz, lubi gość/-ie.

    OdpowiedzUsuń
  21. @zawiślak
    I oczywiście. Gdybyś go znał, też byś go lubił.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Michał Dembiński
    Chamstwo? A co to takiego? Zapraszam do kolejnej notki. Potraktuj ja jako odpowiedź na Twój komentarz.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.