sobota, 25 sierpnia 2012

Na co światu Norwegia?

Ja oczywiście mam świadomość, jak bardzo metoda rozpoczynania tego typu tekstu od słów: „przypadkiem ostatnio usłyszałem” jest zużyta i skompromitowana, niemniej tu akurat jestem szczery jak jasna cholera. Ja rzeczywiście telewizji, że tak powiem, informacyjnej, nie oglądam od paru miesięcy, a dziś tak się stało, że włączyłem telewizor na ułamek chwili, i w tym momencie pojawiła się informacja o tym, że Norwegia posadziła tego swojego Breivika na 20 lat do paki, a on – uzyskawszy szansę wygłoszenia ostatniego oświadczenia – przeprosił wszystkich norweskich nacjonalistów za to, że zamordował tak mało osób. Ogłaszająca wyrok sędzia, wobec tego typu szaleństwa, zażądała wyłączenia Breivikowi mikrofonu, a ja w tym momencie wyłączyłem telewizor, i pomyślałem sobie, ze ci Norwegowie to faktycznie jest nie byle co. Najpierw obdarowali świat tym swoim nowoczesnym pogaństwem, a teraz jeszcze to.
Zaglądam na Onet.pl, a więc tam gdzie można zobaczyć ciemność w wydaniu wręcz doskonałym, i dowiaduję się, że cała sytuacja, a więc zarówno ów ciekawy wyrok, jak i zapowiadana możliwość zarówno skrócenia, jak i przedłużenia kary, no i to niezwykłe oświadczenie Breivika – wszystko to powoduje najróżniejsze, najczęściej bardzo mądre, komentarze. A więc część ekspertów twierdzi, że ten Breivik chyba jednak jest chory. Inni mówią, że nie ma się co oburzać, bo takie to jest to norweskie prawo, a on więcej przecież dostać już nie mógł, jeszcze inni z kolei przychodzą i tłumaczą, że z tego Breivika już nic nie będzie.
Czytam właśnie gdzieś w Sieci, że Breivik będzie miał w swojej celi bardzo skromne warunki. A więc mniej więcej takie jak zwykły człowiek w zwykłym mieszkaniu, tyle że jego komputer będzie w ten sposób zaprogramowany, żeby on ewentualnie nie mógł wygłaszać w przestrzeni publicznej swoich bardziej szokujących komentarzy. Generalnie jednak, ton komentarzy jest taki, że sytuacja w której ktoś zabija kilkadziesiąt niewinnych ludzi i w związku z tym czynem jedyne co możemy zrobić to powiedzieć, że oto mamy do czynienia z bardzo poważnym problemem, jest sytuacją niepokojącą. Oczywiście, Breivik jest dziwny, a z naszego punktu widzenia dziwny wręcz kosmicznie, a w związku z tym istnieje całe mnóstwo możliwości, by dyskusję na jego temat prowadzić bardzo długo i w wielu najróżniejszych kierunkach, niemniej, jak mówię, ogólny ton jest jeden. Czegoś tu brakuje.
Jak większość czytelników tego bloga wie, ja akurat jestem kimś kto uważa, że jedynym słusznym, i publicznie zrozumiałym postępowaniem w tej sytuacji byłoby obcięcie temu Breivikowi łba. Tym razem jednak ja mam jeszcze inne, dodatkowe pomysły. Otóż wydaje mi się, że najlepszym – powiedziałbym najczystszym – rozwiązaniem, byłoby niespodziewane ogłoszenie przez norweski sąd, że choć tak naprawdę wszyscy wiemy, że prawo jest takie jakie jest i możliwości są ściśle ograniczone, tym razem sytuacja jest szczególna i Brejvik, przepraszamy najmocniej, już następnego dnia zostanie stracony. Dziękujemy państwu bardzo. Rozprawa jest zakończona. Ja bym naprawdę dał wiele, by w tym momencie ujrzeć minę tego Breivika. Chciałbym bardzo posłuchać, co by ten dziwny człowiek miał do powiedzenia, gdyby zamiast dowiedzieć się o tym, że wszystko poszło zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, dowiedział się, że jednak nie – plany się nieoczekiwanie zmieniły. On jutro umrze. Na pewno. Umrze na pewno. Bardzo jestem ciekawy, czy w tej sytuacji on by zdołał z siebie wydusić owe słowa żalu, że okazał się tak ślamazarny. Czy może zacząłby wrzeszczeć. Dokładnie w ten sam sposób jak wrzeszczeli ci wszyscy ludzie, których on kiedyś po kolei i metodycznie mordował.
Tu akurat ryzyko jest nieduże, niemniej zdaję sobie sprawę z tego, że są osoby, które mi powiedzą, że przeze mnie przemawia nieokrzesana rządza zemsty. Że widok wrzeszczącego ze strachu Breivika jest przede wszystkim moralnie pusty, a poza tym praktycznie nieskuteczny. Z niego nie ma żadnego pożytku. Co nam to da, że my go najpierw w tak podstępny sposób podejdziemy, wywołamy w nim ów piekielny strach, a następnie go zgładzimy? Jakie z tego powstanie dobro? Otóż dobro jest jedno i ono ogranicza się tylko właśnie do tego pierwszego momentu. Owego strachu i pewności, że Breivik, zamiast coś pleść na temat tego, jak to spaprał robotę, zacząłby zwyczajnie wrzeszczeć. O nic więcej. Jest wręcz przeciwnie. Nie ma najmniejszego dobra w tym, że oto Breivik właśnie rozpoczyna kolejne 20 lat swojego nędznego życia, a cały świat będzie dzień po dniu wypatrywał wiadomości, czy on już się nawrócił, czy może jeszcze trzeba mu dać trochę czasu. Bo z tego że on się nawróci, świat nie odczuje żadnego dobra. Jego nawrócenie nie będzie miało jakiejkolwiek wartości. To nie będzie żadne nawrócenie. To będzie kolejny etap tego samego opętania.
Oczywiście mogę tu akurat się mylić. Może się okazać, ze jego akurat nawrócenie będzie tak spektakularne, ze zatrzęsie się niebo. Może. Jednak uważam, że szkody, które już zostały poczynione przez to, ze cały tak zwany cywilizowany świat pochylił sie nad tym, żeby dać mu tę jedną, ostatnia szansę, pozostaną nienaprawione. To zgorszenie już woła o pomstę do nieba. Powtórzę. Rzecz w tym, że nawrócenie Brejvika żadną wartością być nie może. Świat nie potrzebuje tego, by Breivik się nawrócił. Jego nawrócenie nie jest w stanie stworzyć dla świata najmniejszego dobra. Jego nawrócenie może być jedynie z korzyścią dla niego samego. Jednak w moim odczuciu, na to, byśmy mieli się zajmować dbaniem o korzyści Breivika nas zwyczajnie nie stać.
Jeszcze raz. Breivik nie jest jakakolwiek wartością. Światu Breivik nie jest do niczego niepotrzebny. Nawrócony, czy nie. To on sam może być ewentualnie zainteresowany w tym, by oprzytomnieć. To jest jego biznes. Tyle że do tego nie jest potrzebne trzymanie go przez dwadzieścia lat w norweskim więzieniu. Żeby Breivik oprzytomniał, wystarczy go poinformować, że oto jego życie dobiegło końca. Nawet jeśli to spowoduję maleńką chwilę refleksji – to wystarczy. Będzie oczyszczony. Oczywiście z zastrzeżeniem, że komukolwiek z nas na tym zależy.

Dziękuję wszystkim za stałą obecność, solidarność i zrozumienie. Ten okres w moim życiu zostanie - jesli oczywiście zdążę - opisany. Wciąż jednak mamy ten dramatycznie nieruchomy sierpień, więc proszę w miarę możliwości nie odchodzić.

7 komentarzy:

  1. Mogę się założyć o cokolwiek, że ten człowiek planując to co zrobił sprawdził jaki jest najwyższy wymiar kary w Norwegii.
    Tyle.
    Jak odsiedzi całość to będzie w sile wieku, nie styrany robotą, z historią którą dobrze będzie mógł sprzedać w holyłud, a ja będę mieć do emerytury jeszcze 4 lata.
    Dobranoc Państwu.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Remo
    Cóż pozostaje. Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Autor:"że prawo jest takie jakie jest i możliwości są ściśle ograniczone, tym razem sytuacja jest szczególna i Brejvik, przepraszamy najmocniej, już następnego dnia zostanie stracony."

    Nie byłbym taki pewien czy Brevik by się rozpłakał. Mamy w swojej historii podobny przykład. Eligiusz Niewiadomski zabił Narutowicza i miał wkalkulowaną własną śmierć. Tłumaczył, że musiał to zrobić, ale należy mu się kara śmierci, bo "życie za życie". W/g mnie Brevik był przygotowany na śmierć. Przecież policja nie musiała działać tak ślamazarnie. Mogła zjawić się na wyspie po 15 minutach i go zastrzelić. Chyba nie doceniasz determinacji ludzi "opętanych" jakąś ideologią. Czyżbyś nie wierzył, że mogą istnieć europejscy terroryści/samobójcy?

    OdpowiedzUsuń
  4. @hes2
    Możesz mieć rację, jednak ja przede wszystkim uważam że on wiedział, że nikt nie odważyłby się go tam zastrzelić. Zwłaszcza gdyby on sie elegancko i czysto poddał. Poza tym, dziś już upłynęło wystarczająco dużo czasu, żeby on się choć trochę ocknął. Na tyle by się przynajmniej zdziwić. A to już by było coś, czyż nie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Breivik na rozprawie stwierdzil, ze ta kara jest dla nieho smieszna, i ze chce uniewinnienia albo kary smierci. umarlby jak "bohater", chcia swoimi zbrodniamil zmienic norweskie prawo i sposob funkcjonoeania panstwa. wiec Norwegowie mieli jeszcze jedna xagwozdke: jezeli potraktujemy go tak, jak sam sie o to prosi, on osiagnie swoj cel...

    OdpowiedzUsuń
  6. Breivik na rozprawie stwierdzil, ze ta kara jest dla nieho smieszna, i ze chce uniewinnienia albo kary smierci. umarlby jak "bohater", chcia swoimi zbrodniamil zmienic norweskie prawo i sposob funkcjonoeania panstwa. wiec Norwegowie mieli jeszcze jedna xagwozdke: jezeli potraktujemy go tak, jak sam sie o to prosi, on osiagnie swoj cel...

    OdpowiedzUsuń
  7. Breivik na rozprawie stwierdzil, ze ta kara jest dla nieho smieszna, i ze chce uniewinnienia albo kary smierci. umarlby jak "bohater", chcia swoimi zbrodniamil zmienic norweskie prawo i sposob funkcjonoeania panstwa. wiec Norwegowie mieli jeszcze jedna xagwozdke: jezeli potraktujemy go tak, jak sam sie o to prosi, on osiagnie swoj cel...

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.