niedziela, 26 sierpnia 2012

Do kogo pójdziemy?

Spotkanie moskiewskiego patriarchy z biskupem Michalikiem i wydany przez obu wspólny komunikat wzbudziły bardzo wyjątkowe zainteresowanie, i – tak jak to zwykle w tego typu wypadkach bywa – ton komentarzy, niezależnie od tego, czy dla gestu obu Kościołów życzliwy, czy wręcz przeciwnie, w moim odczuciu trafił całkowicie obok tego, co najważniejsze. Najważniejsze dla nas tu i teraz. Rzecz bowiem, w tym, że – a to nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości – szczególnie jeśli wspomnimy treść większości głosów próbujących komentować to co dopiero przecież miało się wydarzyć, Kościół po raz kolejny pokazał, że jest jedynym i autentycznym dysponentem tego wszystkiego, co z najczystszym sumieniem możemy nazwać dziedzictwem.
Do czego zmierzam? Otóż kiedy w telewizji patrzę na tego ruskiego popa i naszego arcybiskupa Michalika, jak podpisują ów dokument, a później czytam pierwsze jego słowa, stanowiące ni mniej ni więcej tylko cytat z Drugiego Listu do Koryntian: „W Chrystusie Bóg jednał ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania”, mam poczucie, że oto realizuje się obietnica Chrystusa o bramach piekielnych, które Go nie przemogą. Kiedy się czyta tego typu dokument, którego faktyczna treść jest poświadczona – w sposób jak najbardziej usprawiedliwiony – przez ów cytat, nie można mieć najmniejszych wątpliwości co do tego, że choćby nie wiadomo jakie nowe doniesienia na temat występków naszych kapłanów serwowały nam media, i niezależnie od tego jak bardzo owe doniesienia byłyby prawdziwe, a nasza rozpacz słuszna, nasz Kościół – i w ogóle nasza wspólna Wiara – stanowi skarb, którego przecenić nie sposób.
Ja już oczywiście podejrzewałem to dużo wcześniej, i dawałem temu mojemu podejrzeniu niejednokrotnie wyraz, i na swoim blogu i wszędzie gdzie mnie ktoś chciał słuchać, że to czego my możemy oczekiwać od Kościoła i to co On nam może dać, przekracza znacznie wszelkie granice, które zdają się wyznaczać jacyś księża-pedofile, księża-pijacy, czy biskupi-zdrajcy. Przy okazji listu – no bo tak naprawdę, wbrew fałszywym świadectwom ludzi uznających się za ludzi Kościoła, mamy do czynienia zaledwie z listem, a nie aktem jakiegoś porozumienia – który skierowali do nas patriarcha Cyryl i arcybiskup Michalik, jeśli tylko odrzucimy kompletnie niepotrzebne uprzedzenia, będziemy mogli zobaczyć bardzo wyraźnie, że Kościół – i to dokładnie ten Kościół, z tymi biskupami i z tymi księżmi – jest jedyną stałą wartością jaką mamy tak naprawdę. I to pod każdym względem. Nawet tak pozornie nieistotnym, jak zwykła poezja języka.
Proszę bowiem zwrócić uwagę na język jakim ten list jest napisany. Proszę się nim zachwycić, a następnie proszę zauważyć, że ten język, ten właśnie język, to nie jest dowód literackiego kunsztu dwóch kapłanów, ich retorycznych zdolności, ale pewne dziedzictwo, którego właścicielem jest Kościół powołany do istnienia dwa tysiące lat temu przez Jezusa Chrystusa, a nam dziś cudownie panujący.
Ponieważ tekst, który czytamy, to w pewnym sensie też literatura, spróbujmy przez chwilę skupić się na literaturze. Jestem pewien, że wielu czytających ten felieton to osoby religijne, dla których uczestnictwo w cotygodniowym niedzielnym nabożeństwie to wręcz odruch. Proszę więc sobie przypomnieć słowa swoich księży – nawet tych najbardziej podłych i głupich – kiedy oni muszą odczytać jakieś życzenia, czy intencje i czują, że powinni je ubrać w jakieś szczególne, pobożne słowa. Proszę zwrócić uwagę, jak często owe słowa stanowią niemal wzór doskonalej retoryki. Jak one są pełne i wolne. A jeśli już to zauważymy, proszę sobie pomyśleć, skąd te słowa płyną? Skąd pochodzi ich wręcz oczywista siła? To nie jest współczesna polska czy światowa literatura. To nie są wykłady wybitnych uniwersyteckich profesorów. To nie jest wielka światowa poezja. To jest język Ewangelii, a więc czegoś co jest daleko bardziej wieczne niż to co przyzwyczailiśmy się traktować jak ważne.
Myślałem, że uda mi się uniknąć cytatów, ale wygląda na to, że dla bardziej precyzyjnego przedstawienia tego co chcę powiedzieć, bez tego nie damy rady. Proszę więc posłuchać:
Pierwszym i najważniejszym zadaniem Kościoła po wszystkie czasy pozostaje nadal głoszenie Ewangelii Chrystusa. Wszyscy chrześcijanie, nie tylko duchowni, ale i wierni świeccy są powołani, by głosić Ewangelię Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa oraz nieść Dobrą Nowinę słowem i świadectwem własnego życia, zarówno w wymiarze prywatnym, rodzinnym, jak i społecznym”.
W reakcji na to przesłanie, dotarły do mnie głosy sugerujące, że jego słowa to nic nieznaczący bełkot. Bardzo przepraszam, ale jestem przekonany, że jeśli ktoś tak naprawdę uważa, a nie reaguje przy tym całkowicie odruchowo, padł ofiarą wielowiekowych zabiegów Systemu, którego od początku jedynym zadaniem było ukazać nam wszystkim Kościół jako parodię Szatana. Nie Szatana jako kpinę z Kościoła, lecz odwrotnie – Kościoła jako szyderstwo z Szatana. Jeśli ktoś nie widzi, że choćby ten maleńki fragment głosu Kościoła jest niczym innym jak dowodem Jego niepokonanej wielkości, dowodzi tym samym, że został skutecznie wciągnięty w to co zwyczajnie i po prostu złe.
Niedawno przechodziłem obok miejscowej księgarni handlującej głównie literaturą religijną. I na wystawie ujrzałem książkę zatytułowana – może coś popłatałem, ale chyba jednak nie – „Spowiedź jest spoko”. Na okładce siedzi dwóch, wyglądających jak najbardziej „spoko” młodych mężczyzn, z których jeden jest księdzem, i tego drugiego akurat spowiada. Ponieważ nie ma tam żadnego konfesjonału, a oni siedzą obok siebie na jakiejś ławeczce, księdza naprawdę nie jest tak łatwo rozpoznać. W końcu oczywiście, to się udaje, choćby dzięki temu, że jeden z nich ma przewieszoną przez szyję stułę. No ale ponieważ, jak głosi tytuł, spowiedź jest spoko, można się domyślić, że tak to właśnie miało od początku wyglądać. To jest ów nowy pijar, który ma uratować nasz Kościół. Otóż jestem bardzo mocno przekonany, że to akurat jest droga prowadząca do zguby. Tam jest wyłącznie ciemność. Drogę pokazują, jakkolwiek by to dla niektórych brzmiało szokująco, właśnie arcybiskup Michalik i patriarcha Cyryl. Nawet jeśli w rzeczywistości obaj są ludźmi zepsutymi i grzesznymi do szpiku kości.
Żyjemy w bardzo ciężkich czasach. Są wśród nas tacy, którzy twierdza, że to są już czasy ostateczne. Nie zapominajmy, że nie jesteśmy sami. Jeśli tylko pozostajemy członkami tego Kościoła, jesteśmy niepokonani. I doprawdy, nie ma najmniejszego znaczenia, czy po naszej prawej stronie stoi jakiś podły ksiądz, czy niemal tak samo podły polityk, czy wreszcie nas sąsiad – złodziej i kretyn. Bramy piekielne Go nie przemogą.

Serdecznie proszę o wspieranie tego bloga pod podanym obok numerem konta. Muszę jakoś dociągnąć przynajmniej do końca sierpnia, a bez zwiekszonej pomocy, nic z tego nie będzie. Dziękuję.

19 komentarzy:

  1. Dziękuję za ten tekst. Chyba lepiej nie można było tego wyjaśnić. Po przeczytaniu nawet ja, który po wcześniejszej lekturze doniesień i opinii o zdarzeniu nazwanym "pojednaniem" miałem już pewien mętlik w głowie, zbliżyłem się do zrozumienia istoty tego zdarzenia. Nagle teraz wydaje mi się to wszystko takie oczywiste.

    Jeśli chodzi o stosunki polsko-rosyjskie, to przecież przeszkodą w zachowaniu suwerenności Polski nie jest i nie będzie ten list, a tylko niegodna, uległa, zgięta postawa naszych polityków.

    OdpowiedzUsuń
  2. @fi.g
    To jest nas już dwoje. Jeszcze paru to zrozumie, będziemy mieli siłę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest nas troje. Bardzo,bardzo dziękuję za te słowa,które porządkują chaos,który mam w głowie i sercu.

    OdpowiedzUsuń
  4. @nanna
    O tak! Chaos trzeba tępić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Toyah,

    Wydarzenia naszej wspólnej, często trudnej i tragicznej historii, rodzą niekiedy wzajemne pretensje i oskarżenia, które nie pozwalają zagoić się dawnym ranom.

    Obiektywne poznanie faktów oraz ukazanie rozmiarów tragedii i dramatów przeszłości staje się dzisiaj pilną sprawą historyków i specjalistów. Z uznaniem przyjmujemy działania kompetentnych komisji i zespołów w naszych krajach. Wyrażamy przekonanie, że ich wysiłki pozwolą poznać niezakłamaną prawdę historyczną, dopomogą w wyjaśnieniu wątpliwości i przyczynią się do przezwyciężenia negatywnych stereotypów.
    koniec cytatu.

    I Ty mi mowisz o jezyku?
    i Ty mi chcesz powiedziec,ze to sie opiera na naukach Chrystusowych? To brzmi tak,ze jak to przeczytalem to mi sie nogi ugiely.

    OdpowiedzUsuń
  6. Toyahu,
    i prosze nie pisz mi,ze nie zrozumialem Twojego tekstu.
    Zrozumialem bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem, że ta wizyta jest dla KK bardzo ważna. Przecież od wielu lat dąży do połączenia obydwu kościołów i to może być krok na tej długiej drodze (osobiście wątpię). Problemem jest skupienie się, być może tylko przez media, na aspektach polityczno-historycznych a nie na religijnych. Osobiście odbieram to jako próbę sterowanego z zewnątrz zbliżenia polsko-rosyjskiego. Oczekuję realnych działań na rzecz współpracy polsko-rosyjskiej, a nie reżyserowanych spektakli, które na tle obserwowanej na codzień walki polsko-rosyjskiej o żywotne interesy (gaz łupkowy, przebiegi gazociągów, restrykcje eksportowe) trącą fałszem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chciałabym zgodzić się , Toyahu, z Tobą, ale tym razem- nie mogę.Rozumiem Twój tok myślenia, wiem co czujesz, ale w tym przypadku- nie masz racji.
    W żadnym wypadku nie uwierzę, by ktoś taki jak Cyryl szczerze miał na sercu dobro Koscioła.Jest wszem i wobec jasne, że to ktoś, kto reprezentuje interesy swego jedynego, jak mnienmam, pryncypała- prezydenta WP.Poza tym- dlaczego w ogóle wmontowano tu władze RP, dlaczego centrum wydarzeń odbywało się na Zamku Królewskim, a nie np na Jasnej Górze? Dla mnie- to kolejny blef, kolejne wprowadzanie Polaków w błąd. Główny reżyser, siedzący na Kremlu zaciera rączki. Musimy pamiętać, że Szatan, też mówi pięknym językiem....

    OdpowiedzUsuń
  9. @Toyah
    Sprawę Wspólnego przesłania do narodów Polski i Rosji skomentowałem już na Twoim blogu na S24.

    Powtórzę krótko: "Ja ufam Bogu i Jego pomazańcom na ziemi wybieram biskupów niż anonima, nawet jeśli nie ze wszystkimi biskupami podzielam poglądy polityczne".
    Komentarz był przy okazji A. Ściosa, który krytykuje to przesłanie.
    Tam tez wywiązała się dyskusja na temat anty-rosyjskości i "pewnej" pro-niemieckości Ściosa.

    Warto zapoznać się z dalszymi komentarzami Ściosa
    - o wypowiedzi Antoniego Macierewicza na temat Przesłania - (wypowiedź A. Macierewicza tutaj: http://niezalezna.pl/31976-macierewicz-o-pojednaniu-z-rosjanami)
    komentarz Ściosa: "...Przeczytałem wypowiedź Antoniego Macierewicza.
    Z zrozumieniem i ze smutkiem."

    A na wieść o tym, że Przesłanie ma być odczytane 9 września we wszystkich kościołach - skomentował:
    "...Decyzja Rady Stałej Episkopatu o czytaniu orędzia w kościołach w dniu 9 września jest zatem wypełnieniem dyspozycji politycznej, wydanej przez współpracownika bezpieki o pseudonimach „Ralf”, „Rauf" i „Serb”.
    Bełkotu hierarchów nie zamierzam komentować, zaś ks. Klocha i jemu podobnych należałoby pouczyć, by bili się we własne piersi i "traktowali Rosjan jak braci" we własnym imieniu. Oby tego "braterstwa" nie musieli potwierdzać dokonując wyboru między wiernością Polsce, a służbą okupantowi...."

    i dalej:

    "...Po lekturze linkowanego materiału oraz reakcjach hierarchów na pakt z Gundiajewem, warto zrezygnować z infantylnej narracji o "naszych" hierarchach, rzekomym konflikcie w łonie Episkopatu lub poszukiwaniu "lepszych" i "gorszych" biskupów.
    Powinniśmy zrozumieć, że porozumienie w wysłannikiem Putina popierają wszyscy biskupi i wszyscy będą uczestniczyć w działaniach propagandowych.
    Ponieważ Polaków jest niezmiernie łatwo oszukać, akcja "wybaczania" bandytom i "bratanie" z wrogami Polski ma wielkie szanse powodzenia.
    Jednym z elementów tej akcji - dokonywanym przy użyciu medialnych terrorystów i ludzi służb - będzie uciszenie przeciwników "religijnego aktu pojednania".
    Wszelkimi metodami. "

    całość tutaj: http://bezdekretu.blogspot.com/2012/08/patron-pojednania-zrodzonego-z-krwi.html

    Dlaczego przytaczam tak obszernie słowa A. Ściosa?
    Otóż dlatego, że opinie jego są brane pod uwagę lub są zbieżne również z poglądami niektórych czytelników tego bloga,- co widać z komentarzy.
    Podkreślam, że nie ma dla mnie znaczenia to czy Cyryl jest czy był agentem KGB, czy Abp. Michalik był TW, czy inni biskupi i członkowie Episkopatu byli TW.
    Dlaczego?
    KK istnieje prawie 2ooo lat, w jego historii były różne wydarzenia, które wstrząsały Nim.
    Ale KK trwa - dzięki Opatrzności Boskiej.
    I trwał będzie, niezależnie od tego jak Szatan będzie się napinał.

    A tym, którzy podejmują polemikę z treścią Przesłania radzę dokładnie zapoznać się z jego treścią zanim zaczną na jego temat dyskutować - tutaj:
    http://www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=2012817_0

    PS: Najlepiej gdy zrobią to w stanie łaski uświęcającej.

    PS 2: Komentarza tego nie kieruję do ateistów i agnostyków a to z tego powodu, że oni i tak mają już zarezerwowane specjalne miejsce gdzie się udadzą po dokonaniu żywota.
    Choć zawsze mogą to zmienić albowiem Bóg jest miłosierny i sprawiedliwy.

    OdpowiedzUsuń
  10. @tobiasz11
    Jeśli państwo zostało oplecione pajęczyną zdrady, nie pozostaje nic innego jak Kościół Chrystusowy. Tyle że nie możesz oczekiwać, ze ten właśnie Kościół zacznie to państwo zastępować. A z tego co piszesz, odnoszę takie wrażenie. Że Tu od tych księży i biskupów oczekujesz, ze oni z tym wszystkim zrobią porządek. Od nich? Jak. Przecież to są tylko ludzie. grzeszni tak jak my. Ciesz się, ze jeszcze potrafią spowiadać, namaszczać i udzielać Komunii. Bo tego nawet Komisja Macierewicza Ci nie da.
    W końcu się spotkamy, i ja Ci to wszystko wytłumaczę. Może być przy flaszce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest tu pewien paradoks. Krytykujemy wykorzystywanie Kościoła do celów politycznych przez... Komorowskiego?, Putina?, a jednocześnie sami dajemy się wpuścić w tę koleinę myślową i ten list oglądamy tylko w chwilowym kontekście historycznym.

    Powtórzę, że smutny los dzisiejszej Polski bardzo mnie martwi, ale nie ten list przesądzi o ostatecznym wyniku. Od 5 lat rękami PO dokonuje się setek niezwykle poważnych i dalekosiężnych działań, które sukcesywnie pozbawiają nasz kraj przyszłości. Jakie realne znaczenie ma ten list w porównaniu z umową gazową, bałtycką rurą, która blokuje polskie porty (wszystkie - w prawie międzynarodowym blokada portów może być potraktowana jak wypowiedzenie wojny) czy oddaniem śledztwa smoleńskiego i konsekwentnym odrzucaniu pomocy USA w tej sprawie? A przecież to też tylko mała część prawdy o upokarzających rządach Tuska. A my tyle debatujemy o rzekomej szkodliwości tego listu. Może ktoś chce, byśmy kolejne upokorzenia Polski kojarzyli ze "zdradą" Kościoła.

    Jeszcze raz zgodzę się z Toyahem. Pozostając całkowicie oddany Polsce, myślę, że duchowa rzeczywistość, o której mowa w tym liście i którą na ziemi reprezentuje Kościół rzymskokatolicki - jedyna prawdziwa wiara, wykracza poza nasze ziemskie problemy, choćby najwyższej wagi.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Karola Korcz
    Zgadzam się z Tobą. Najprawdopodobniej Cyryl ma w nosie dobro Kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  13. @taven59
    Ścios to zwykły prowokator i tyle na jego temat.

    OdpowiedzUsuń
  14. @fi.g
    Wykracza poza nasze ziemskie problemy.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Toyah
    W tym przypadku wychodzi to jak na dłoni...

    OdpowiedzUsuń
  16. Toyah,
    jak w koncu przyjedziesz nas odwiedzic to bedziemy sluchac Dylana.
    Moze byc przy flaszce jak juz tak chcesz.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak nie lubisz, może być bez flaszki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Rzeczywiście bardzo wiele wskazuje na to, że spektakl jest reżyserowany. Jednak - wezwali imienia Najwyższego, i wierzę, że to Pan Nieba i Ziemi sprawę dalej poprowadzi, a nie dywizje.

    OdpowiedzUsuń
  19. Panie Toyahu!

    Pańskie rozumienie pojednania różni się od zrozumienia przez większość, bo może oni nie doczytali dalej do końca tekstu.
    Ciekawe, że Prezes odczytał pojednanie też tak jak Pan.
    W razie gdyby Pan nie zauważył, cytuję za rp.pl:
    >>„Rozumiem, że powodem zawarcia tego porozumienia jest wola episkopatu i Cerkwi, aby bronić chrześcijańskiej cywilizacji życia przed coraz silniejszą falą laicyzacji, przed cywilizacją śmierci" - mówił lider PiS tygodnikowi „Wprost". „Jest takie powiedzenie, skądinąd rosyjskie, że na wojnie każdy bagnet dobry".
    "To porozumienie jest problemem dla PiS, prawda?" - zapytali dziennikarze. „Nie, nie jest" - uciął Kaczyński.<<

    to jest czytanie ze zrozumieniem.

    z ukłonami

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.